Czytam ten wątek i muszę się wypowiedzieć o swoich doświadczeniach.
Pozdrawiam Browara z Gdańska , któremu sprzedałem jeden z dwóch upolowanych przezemnie silników z motopompy.
Ten który mam w swoim garbie jest '68 rocznik.
No faktycznie jest tak:
-po pierwsze zużycie praktycznie zerowe (rozbierałem "górę" silnika i na cylindrach były jeszcze ślady chonowania).
- na liczniku motogodzin 14
- "dołu" nie rozbierałem , bo i po co (i dlatego nie wiem co z tym wałkiem rozrządu czy jest inny czy nie)
- pod gażnik trzeba dać dystans ,"podkładkę" ,bo gażnik z samochodu nie mieści sie koło prądnicy i podstawy z 12 V, którą zamontowałem,a oryginalny gażnik nie może być ze względu na brak pompki przyspieszacza (sprawdzałem)
- oblachowanie mam oryginalne z motopompy , ale tylko dlatego,że nie mam oblachowania z samochodowego 1200 , a z 1300 nie pasi , ale i tak jeżdzę tylko w "ciepłe" miesiące i ogrzewania nie potrzebuję
- mój silnik był przystosowany na nowy typ rozrusznika (130 zebów na kole zamachowym), a ten co sprzedałem Browarowi na stary typ, (100 zębów albo coś koło tego)
- zamiast iskrownika zamontowałem aparat zapłonowy

oczywiście
- przy montażu do samochodu silnika z oryginalnym tłumikiem z motopmpy trzeba dobrze oczyscić tłumik z rdzy wewnątrz , bo zatyka się rurka od podgrzewania kolektora (kawałki płatów skorodowanej blachy wewnątrz długo nie używanego tłumika w silniku zatyka wlot).
- mój silnik miał fabryczną wadę na jednym z cylindrów , ale to może przypadek , albo raczej mój pech
Jestem zadowolony z tego silnika!
Może stać długo nie odpalany w garażu , ale wytarczy jeden "strzał" i chodzi jak pszczółka.
"żyje się po to żeby jeździć, jeździ się po to żeby żyć"
"i nie dyskutuj z głupkiem, bo cię opluje"
"zdrada to przedewszystkim brak szacunku dla samego siebie"
http://www.youtube.com/watch?v=54G6VB6cfNU