Czy takie sytuacje się zdarzają w PL?
Oczywista - na przykład na początku tego roku na kilkupasmowej drodze prowadzącej z kierunku Wrocławia do Poznania, już praktycznie przy granicy miasta zaistniała na jezdni tzw. szklanka. w efekcie kilkadziesiąt samochodów zaliczyło gigantyczny dzwon. Samochody małe i duże, stare i nowe, z ABSem i bez - wszystkie były bez szans, mimo stosunkowo niewielkich prędkości. Ktoś się też połamał na śliskiej jezdni wychodząc z auta.
Niedługo po straży pożarnej, policji i telewizji nadjechało nawet kilka piaskarek... Spotkały się z bardzo gorącym i emocjonalnym przyjęciem ze strony kierowców czekających na szosie na pomoc. Chyba tylko obecność policji zapobiegła linczowi.
Smaczku temu zdarzeniu przydaje to, że do granicy gminy K. droga była utrzymana prawidłowo, następnie kilkusetmetrowy ze zjazdami na autrostradę był wręcz suchy wskutek użycia chemii, a dopiero odcinek miejski stanowił utajniony tor bojerowy. Każdym odcinkiem szosy administruje inny zarządca, który nie widzi potrzeby koordynowania swych chemiczni-piaskowych poczynań z innymi zarządcami.
W telewizorni malownicze scenki z tego widowiska opatrzono jak zwykle durnowatymi komentarzami na temat nieostrożnosci kierowców. Według mnie - całkowicie niesłusznie.
Oczywista - na przykład na początku tego roku na kilkupasmowej drodze prowadzącej z kierunku Wrocławia do Poznania, już praktycznie przy granicy miasta zaistniała na jezdni tzw. szklanka. w efekcie kilkadziesiąt samochodów zaliczyło gigantyczny dzwon. Samochody małe i duże, stare i nowe, z ABSem i bez - wszystkie były bez szans, mimo stosunkowo niewielkich prędkości. Ktoś się też połamał na śliskiej jezdni wychodząc z auta.
Niedługo po straży pożarnej, policji i telewizji nadjechało nawet kilka piaskarek... Spotkały się z bardzo gorącym i emocjonalnym przyjęciem ze strony kierowców czekających na szosie na pomoc. Chyba tylko obecność policji zapobiegła linczowi.
Smaczku temu zdarzeniu przydaje to, że do granicy gminy K. droga była utrzymana prawidłowo, następnie kilkusetmetrowy ze zjazdami na autrostradę był wręcz suchy wskutek użycia chemii, a dopiero odcinek miejski stanowił utajniony tor bojerowy. Każdym odcinkiem szosy administruje inny zarządca, który nie widzi potrzeby koordynowania swych chemiczni-piaskowych poczynań z innymi zarządcami.
W telewizorni malownicze scenki z tego widowiska opatrzono jak zwykle durnowatymi komentarzami na temat nieostrożnosci kierowców. Według mnie - całkowicie niesłusznie.
Mycie podwozia z soli wydaje mi się być czynnością na tyle jednoznacznie i bezdyskusyjnie korzystną dla auta, że aż nie wyobrażam sobie, żebyś na serio pytał o uzasadnienie