Rocznica wprowadzenia stanu wojennego.

14 grudnia 2009, 12:47
Gino, nikt normalny nie zamienilby "teraz" na "wtedy". Teoretycznie. Bo w praktyce ilu ludzi ciagle gada ze teskni do PRL? U mnie na bazarku sprzedaja szynke marki "Jak Za Gierka". Strasznie mnie to wkurza.

I ja staram sie odroznic ludzi ktorzy cos robili od tych, ktorzy chełpią sie tym, ze cos robili. I jeszcze od takich, ktorzy uwazaja ze z tego powodu, ze chelpia sie tym, ze wtedy cos robili, to do nich powinno nalezec decydowanie o terazniejszosci.

O tych, ktorzy sa w moim wieku (albo i jeszcze mlodsi) i uwazaja ze maja prawo sadzic tych, ktorzy musieli zyc w tamtych czasach tez nalezaloby wspomniec, niestety.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
14 grudnia 2009, 12:57
Ciekawe jak beda za 20 lub 30 lat pisac o obecnych czasach.
Bo kiedys moze i nie bylo rewelacji w sklepach, czy tak jak piszesz nie mogles sie napic piwka o polnocy badz rozmawiajace 3 osoby to juz spisek ale kzdy mial prace byl w miare rowny zabezpieczenie socjalne przyslugiwalo wszystkim i nikt nie pozostawal bez srodkow do zycia.
W weekendy zaklady pracy organizowaly wyjazdy na grzyby, ryby i na wszystko starczalo. Teraz goni sie za czyms czego tak naprawde nigdy sie nie osiagnie.
14 grudnia 2009, 12:58
Ja urodzony w 87r. nie znam stanu wojennego. Mogę jedynie poklepywać po plecach tych co to przeżyli... A dlaczego? No bo mojej suwerenności i nietykalności poza rodzicami i kolegami nikt nie naruszał, to jest czysta abstrakcja. Ja sobie nawet tego nie usiłuje wyobrażać, tego typu zło i okrucieństwa nie wzbudzają u mnie żadnych wspomnień zatem są puste...

I myślę, ze to jest punkt widzenia niejednego dwudziestoiluśtam- latka
14 grudnia 2009, 12:58
Moja znajoma pisząc wtedy list do męża użyła sformułowania "Tomek już siedzi" władza ocenzurowała list i kolega dostał do wojska w wersji "Tomek został internowany:)" czyli też jest weteranem.
14 grudnia 2009, 13:05
rafaal111 napisał(a):Ciekawe jak beda za 20 lub 30 lat pisac o obecnych czasach.
Bo kiedys moze i nie bylo rewelacji w sklepach, czy tak jak piszesz nie mogles sie napic piwka o polnocy badz rozmawiajace 3 osoby to juz spisek ale kzdy mial prace byl w miare rowny zabezpieczenie socjalne przyslugiwalo wszystkim i nikt nie pozostawal bez srodkow do zycia.
W weekendy zaklady pracy organizowaly wyjazdy na grzyby, ryby i na wszystko starczalo. Teraz goni sie za czyms czego tak naprawde nigdy sie nie osiagnie.

1) Moze ktos starszy sie wypowie, jak bylo realnie z dostepnoscia i jakoscia piwa w PRLu.
2) Kazdy mial prace - jasne. To byl jeden z glownych powodow dla ktorego system sie zawalil. Kazdy musial miec prace, niezaleznie czy w ogole cos w tej pracy robil i czy byl do czegos potrzebny
3) Wszyscy mieli po rowno. Tyle ze po pierwsze, byli tacy ktorzy mieli rowniej niz inni. A inni rzeczywiscie mieli w miare po rowno - czyli gowno. Mogles sobie wyjechac z zakladem pracy na ryby. I tyle. Pieniedzy tez starczalo na wszystko, bo pieniadze mniej wiecej tak sie mialy do prawdziwej waluty jak pieniadze z monopolly (sorry, jesli mowimy o prl to to sie nazwyalo wtedy "bankrut") do PLNów. I starczalo ich na wszystko, co bylo. Czyli na niewiele. Reszta byla do nabycia w Pewexie. Ale juz za prawdziwe pieniadze.

Ogolnie - pierdolicie hipolicie. Ja mialem wtedy raptem pare lat, ale pamietam jak bylo. I mimo ze kazdy ma tendencje do wybielania przeszlosci, a moj ojciec mial calkiem dobra jak na tamte czasy posade, to jakos tych kokosow nie kojaze. No chyba ze ojciec przywiozl z delegacji.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
14 grudnia 2009, 13:09
qubek napisał(a):
rafaal111 napisał(a):Ciekawe jak beda za 20 lub 30 lat pisac o obecnych czasach.
Bo kiedys moze i nie bylo rewelacji w sklepach, czy tak jak piszesz nie mogles sie napic piwka o polnocy badz rozmawiajace 3 osoby to juz spisek ale kzdy mial prace byl w miare rowny zabezpieczenie socjalne przyslugiwalo wszystkim i nikt nie pozostawal bez srodkow do zycia.
W weekendy zaklady pracy organizowaly wyjazdy na grzyby, ryby i na wszystko starczalo. Teraz goni sie za czyms czego tak naprawde nigdy sie nie osiagnie.

1) Moze ktos starszy sie wypowie, jak bylo realnie z dostepnoscia i jakoscia piwa w PRLu.
2) Kazdy mial prace - jasne. To byl jeden z glownych powodow dla ktorego system sie zawalil. Kazdy musial miec prace, niezaleznie czy w ogole cos w tej pracy robil i czy byl do czegos potrzebny
3) Wszyscy mieli po rowno. Tyle ze po pierwsze, byli tacy ktorzy mieli rowniej niz inni. A inni rzeczywiscie mieli w miare po rowno - czyli gowno. Mogles sobie wyjechac z zakladem pracy na ryby. I tyle. Pieniedzy tez starczalo na wszystko, bo pieniadze mniej wiecej tak sie mialy do prawdziwej waluty jak pieniadze z monopolly (sorry, jesli mowimy o prl to to sie nazwyalo wtedy "bankrut") do PLNów. I starczalo ich na wszystko, co bylo. Czyli na niewiele. Reszta byla do nabycia w Pewexie. Ale juz za prawdziwe pieniadze.

Spuścizną po tamtym okresie jest "polak zaradny" ... jak nie kombinowałeś to G miałeś ... cytuje "-Gdzie mi pan z tymi wlosami? To jest kiosk Ruchu, ja, ja tu mieso mam!" niby śmiesznie ale sporo w tym prawdy...
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
14 grudnia 2009, 13:11
qubek napisał(a):
rafaal111 napisał(a):Ciekawe jak beda za 20 lub 30 lat pisac o obecnych czasach.
Bo kiedys moze i nie bylo rewelacji w sklepach, czy tak jak piszesz nie mogles sie napic piwka o polnocy badz rozmawiajace 3 osoby to juz spisek ale kzdy mial prace byl w miare rowny zabezpieczenie socjalne przyslugiwalo wszystkim i nikt nie pozostawal bez srodkow do zycia.
W weekendy zaklady pracy organizowaly wyjazdy na grzyby, ryby i na wszystko starczalo. Teraz goni sie za czyms czego tak naprawde nigdy sie nie osiagnie.

1) Moze ktos starszy sie wypowie, jak bylo realnie z dostepnoscia i jakoscia piwa w PRLu.
2) Kazdy mial prace - jasne. To byl jeden z glownych powodow dla ktorego system sie zawalil. Kazdy musial miec prace, niezaleznie czy w ogole cos w tej pracy robil i czy byl do czegos potrzebny
3) Wszyscy mieli po rowno. Tyle ze po pierwsze, byli tacy ktorzy mieli rowniej niz inni. A inni rzeczywiscie mieli w miare po rowno - czyli gowno. Mogles sobie wyjechac z zakladem pracy na ryby. I tyle. Pieniedzy tez starczalo na wszystko, bo pieniadze mniej wiecej tak sie mialy do prawdziwej waluty jak pieniadze z monopolly (sorry, jesli mowimy o prl to to sie nazwyalo wtedy "bankrut") do PLNów. I starczalo ich na wszystko, co bylo. Czyli na niewiele. Reszta byla do nabycia w Pewexie. Ale juz za prawdziwe pieniadze.

Ogolnie - xxxxxx hipolicie. Ja mialem wtedy raptem pare lat, ale pamietam jak bylo. I mimo ze kazdy ma tendencje do wybielania przeszlosci, a moj ojciec mial calkiem dobra jak na tamte czasy posade, to jakos tych kokosow nie kojaze. No chyba ze ojciec przywiozl z delegacji.

Właśnie,
mimo wykształcenia archeologicznego czyli historycznego, zbieram te zlepki i strzępki informacji o "tamtych czasach" i nie moge konkretnego nic sobie z tego zbudować. Jedni mówią tak inni siak...
14 grudnia 2009, 21:09
w 1943 niemcy zatrzymali na lapance moja babcie, miala isc do blitza i pojechac gdzies praciowac, niemniej okazalo sie ze nie ma juz miejsca, bo niecy nie proznowali tamtego dnia. Z tego co babcia opowiadala jak niemcy sie zorientowali ze lipa i jej nie maja gdzie wsadzic to jeden przeladowal szmajsera i chcial ja ot tak na ulicy rozwalic, naszczescie drugi, w tym przypadku okazal sie pozadnym niemcem i nie pozwolil na to. Babcia miala mega farta.
Wielu jest bohaterow, i wiele niewinnych ofiar, a przypominanie sobie o nich w rocznice i biadolenie jacy to oni nie byli i jak ciezko nie bylo itd itd jest dla mnie czerstwe. Bo polak to patryjota od swieta i kiedy mu wygodnie.
Tak samo wirtualne swieczki ['] jak umrze ktos znany i ogolnie szanowany w spoleczenstwie, kolejny debilizm, jak juz ktos ma cisnienie i chce byc och ach ę i ą to niech zapali prawdziwa. Jak ma potrzebe pogadac o stanie wojennym to niech to robi w miejscu do tego bardziej akuratnym, gdzie ta rozmowa na zasadzie:
- pamietajcie, dzis rocznica stanu wojennego
- pamietamy
- tylko niech mlodziez pamieta
- bedzie pamietac
- ale niech zrozumie bo oni to nie rozumieja bo debile sa
- zrozumieja
- itd
ma wiekszy sens i bardziej podatny grunt.
Moge nie czytac, moge czytac, jednym z wynikow tego stanu wpojennego i tego co do niego doprowadzilo i co on zmienil w swiadomosci ludzi i jakie przemiany spowodowal jest fakt ze moge wyrazic swoje zdanie.
Stach ty swoje wyraziles, bo tez masz takie prawo, ja uwazam ze to glupie poruszac to tutaj, mozesz sie nie zgadzac, i gitarra hompre.

Blaz - nie przezylem powstania listopadowego, styczniowego, nie swietowalem z pilsudzkim w 1918 na placu teatralnym, nie bronilem lwowa w 1920 nie walczylem w 39 ani w 43 w gettcie ani w 44 w warszawie, nie internowali mnie w 13 grudnia, urodzilem sie dopiero w 1983 i jest mi z tego powodu wstyd z tego powodu.
:smt096 Edek z krainy kredek

despite all my rage i am still just a rat in a cage

https://www.facebook.com/Projekt58

Zdjęcie nie zachowało się
14 grudnia 2009, 22:26
qubek napisał(a):
rafaal111 napisał(a):Ciekawe jak beda za 20 lub 30 lat pisac o obecnych czasach.
Bo kiedys moze i nie bylo rewelacji w sklepach, czy tak jak piszesz nie mogles sie napic piwka o polnocy badz rozmawiajace 3 osoby to juz spisek ale kzdy mial prace byl w miare rowny zabezpieczenie socjalne przyslugiwalo wszystkim i nikt nie pozostawal bez srodkow do zycia.
W weekendy zaklady pracy organizowaly wyjazdy na grzyby, ryby i na wszystko starczalo. Teraz goni sie za czyms czego tak naprawde nigdy sie nie osiagnie.

1) Moze ktos starszy sie wypowie, jak bylo realnie z dostepnoscia i jakoscia piwa w PRLu.
2) Kazdy mial prace - jasne. To byl jeden z glownych powodow dla ktorego system sie zawalil. Kazdy musial miec prace, niezaleznie czy w ogole cos w tej pracy robil i czy byl do czegos potrzebny
3) Wszyscy mieli po rowno. Tyle ze po pierwsze, byli tacy ktorzy mieli rowniej niz inni. A inni rzeczywiscie mieli w miare po rowno - czyli gowno. Mogles sobie wyjechac z zakladem pracy na ryby. I tyle. Pieniedzy tez starczalo na wszystko, bo pieniadze mniej wiecej tak sie mialy do prawdziwej waluty jak pieniadze z monopolly (sorry, jesli mowimy o prl to to sie nazwyalo wtedy "bankrut") do PLNów. I starczalo ich na wszystko, co bylo. Czyli na niewiele. Reszta byla do nabycia w Pewexie. Ale juz za prawdziwe pieniadze.

Ogolnie - xxxxxx hipolicie. Ja mialem wtedy raptem pare lat, ale pamietam jak bylo. I mimo ze kazdy ma tendencje do wybielania przeszlosci, a moj ojciec mial calkiem dobra jak na tamte czasy posade, to jakos tych kokosow nie kojaze. No chyba ze ojciec przywiozl z delegacji.
miałem nie wypowiadac sie ale...
stan wojenny zastał mnie w domu na lewiźnie ( kto był w wojsku to wie) , nie byłem bohaterem na barykadach ale utrwalaczem władzy ludowej za co wojsko zatrzymało mnie na trzy lata w swych szeregach w nagrode.
Jeszcze trochę pamietam czasy przed w trakcie i po stanie wojennym i wiem że historia nie składa sie tylko z powstań , tych co brali itych co dawali w dupę i masy pseudobohaterów którzy teraz głośno krzycza.
Rafal i Kuba oboje macie rację właśnie tak ludzie pamiętają tamte czasy ( szynko o ile była, to jednak była lepsza niż teraz , niestety), nie każdemu było wtedy źle , niektórym było dobrze a nawet bardzo dobrze zalezało to od cwaniactwa i umiejetności i zdolności adaptacyjnych .Nie zapomnijcie o kolejkach , po wszystko bez wyjątku ,zreszta wtedy sie nie kupowało tylko organizowało i zdobywało .
Czasami zastanawiam sie czy dwudziestoparolatek ma prawo oceniac tamte czasy , zastanawiam sie czy normalny i zdrowy na uwyśle człowiek wychowany obecnie jest w stanie zrozumieć tamte czasy bo jmnie samemu coraz cześciej wydaje sie że byłem jedna z postaci filmu Barei.
15 grudnia 2009, 07:33
Ja znam osobe która twierdzi iz jak jechała kolumna radiowozów to rzucało sie kamieniem w ostatni bo wtedy nie chciało sie im zawracać, a jeden sie nie oddzielił do "poscigu"
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
15 grudnia 2009, 11:12
Powtórzę się - to nie jest miejsce.

Niemniej mój stosunek do stanu wojennego jest taki, jaki mógł do tego mieć 3 latek. Była sroga zima, więc można było szaleć na sankach, nikogo z mojej rodziny nie internowali i niczego mi nie brakowało, choć wynikało to raczej z załatwiania wszystkiego - pamiętacie instytucję "baby z mięsem"? Chodziła taka kobieta od domu do domu na osiedlu, więc niedość że wędliny były lepsze, to jeszcze dowiezienie zakupów gratis ;)
Pamiętam też że mój dziadek kupił mi plastikowy karabin (taka zabawkowa M-16), z którym dumnie paradowałem na spacerze, żebym się nie czuł gorszy od panów stojących przy kozach.
I daleko mi też od jednoznacznych ocen. Ponieważ ani stanu wojennego ani wielu innych wydarzeń z naszej historii, ocenić jednoznacznie jako korzystne lub nie po prostu się nie da. A każdy kto próbuje, z reguły kieruje się wyłącznie własnym doświadczeniem nie będąc obiektywnym.

Jedno jest pewne. Polska piłka miała się wtedy trochę lepiej, a Lato był tam gdzie jego miejsce.
15 grudnia 2009, 14:38
A mnie się bardzo podoba ten wątek dużo ciekawych historii fajnie.

Ja miałem wtedy 4 lata i NIC nie pamiętam, może dlatego że od zawsze mieszkam na wsi i tu czołgów nie było, może w miasteczku obok, ale jakoś nie zwróciłem uwagi, i jeść co było chociaż sam nie wiem skąd to sie brało, ale czekolada była mega rarytasem a pomarańcze total ekskluziwem.

Stan wojenny trwał do 1983r i powiem wam, że mi jako małolatowi nie robiło różnicy czy jest czy go nie ma.Koledzy byli, zawsze coś wykombinowaliśmy żeby było wesoło i nie przychodziło nam do głowy się nudzić.

Fakt że w mojej rodzinie nikt nie był opozycjonistą, tylko pamiętam jak z babcia po nocy słuchałem radia wolna europa i mówili mii żeby nikomu nie mówić :) taka konspiracja :-D
"oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się"

www.motobooks.pl

jak ktoś używa to proszę lajkować, taka zorganizowana akcja
http://www.facebook.com/motobookspl
15 grudnia 2009, 14:39
qubek napisał(a):
rafaal111 napisał(a):Ciekawe jak beda za 20 lub 30 lat pisac o obecnych czasach.
Bo kiedys moze i nie bylo rewelacji w sklepach, czy tak jak piszesz nie mogles sie napic piwka o polnocy badz rozmawiajace 3 osoby to juz spisek ale kzdy mial prace byl w miare rowny zabezpieczenie socjalne przyslugiwalo wszystkim i nikt nie pozostawal bez srodkow do zycia.
W weekendy zaklady pracy organizowaly wyjazdy na grzyby, ryby i na wszystko starczalo. Teraz goni sie za czyms czego tak naprawde nigdy sie nie osiagnie.

1) Moze ktos starszy sie wypowie, jak bylo realnie z dostepnoscia i jakoscia piwa w PRLu.
2) Kazdy mial prace - jasne. To byl jeden z glownych powodow dla ktorego system sie zawalil. Kazdy musial miec prace, niezaleznie czy w ogole cos w tej pracy robil i czy byl do czegos potrzebny


3) Wszyscy mieli po rowno. Tyle ze po pierwsze, byli tacy ktorzy mieli rowniej niz inni. A inni rzeczywiscie mieli w miare po rowno - czyli gowno. Mogles sobie wyjechac z zakladem pracy na ryby. I tyle. Pieniedzy tez starczalo na wszystko, bo pieniadze mniej wiecej tak sie mialy do prawdziwej waluty jak pieniadze z monopolly (sorry, jesli mowimy o prl to to sie nazwyalo wtedy "bankrut") do PLNów. I starczalo ich na wszystko, co bylo. Czyli na niewiele. Reszta byla do nabycia w Pewexie. Ale juz za prawdziwe pieniadze.

Ogolnie - xxxxxx hipolicie. Ja mialem wtedy raptem pare lat, ale pamietam jak bylo. I mimo ze kazdy ma tendencje do wybielania przeszlosci, a moj ojciec mial calkiem dobra jak na tamte czasy posade, to jakos tych kokosow nie kojaze. No chyba ze ojciec przywiozl z delegacji.
Witam :-)
Jako wywołany do wypowiedzi starszy pan,mający wtedy rodzinę z dwojgiem dzieci i pracujący "na państwowym", mówię Wam,że Qubek idealnie,choć skrótowo, opsał tamtą rzeczywistość
Piwo było normalnie dostępne 1-go maja i 22-go lipca.Kiedy
indziej się na niego polowało lub szło do knajpy,albo w więKszych miastach do bufetu na dworzec kolejowy.No,ale tam było "mocno drogawe'.
Wędliny były[a właściwie ich nie było-(polowanko dużo większe niż na piwo)] rzeczywiście smaczniejsze niż teraz,bo były produkowane na jeszcze dziewiętnastowiecznych recepturach.Komuna bowiem,jako zamknęta na wolny,rozwijający się świat,nie miała dostępu do nowych technologii (z korzyścią dla smaku wędlin,ze szkodą dla ich wyglądu).
No i w końcu wprowadzono reglamentację na kupowanie wszystkiego.Tzw.zakupy "na kartki".Każdy dostał niewielki "przydział"na kupno czegoś tam,niezbędnego do przeżycia.Ale to już całkiem osobna opowieść.
Muszę jednak powiedzieć.że ja czasy komuny i czas stanu wojennego wspominam z rozrzewnieniem.Dlaczegóż to?Ano BYŁEM WTEDY MŁODY :-D
tutuj

Sursum corda !
15 grudnia 2009, 17:03
Daniel, a moze wątek pzrenieść d odziału tuning? Mozesz do zatytułowac jako TuningUstrojowy PRL-u ... "Drugi okres systemu kartkowego rozpoczęło wprowadzenie kartek na cukier 13 sierpnia 1976 przez rząd Piotra Jaroszewicza, które zniesiono dopiero 1 listopada 1985, czyli niemal po 10 latach. Wprowadzono system cen komercyjnych. W trakcie Wydarzeń Sierpniowych z 1980 jednym z 21 postulatów było wprowadzenie kartek na mięso[2], które faktycznie wprowadzono 28 lutego 1981. Na skutek stale narastających trudności gospodarczych system kartkowy rozszerzono 30 kwietnia 1981 obejmując nim oprócz mięsa także wszelkie przetwory mięsne, masło, mąkę, ryż i kaszę. 1 września 1981 system kartowy objął też mydło, proszek do prania i papier toaletowy. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 system kartkowy był stopniowo rozszerzany na kolejne grupy towarów, m.in. czekoladę, alkohol, benzynę i wiele innych, osiągając zakres znacznie szerszy niż w czasie okupacji podczas II wojny światowej.[3]

Po zakończeniu stanu wojennego próbowano stopniowo znosić system kartkowy, jednak na skutek ciągłych niedoborów podstawowych towarów ponownie go wprowadzano. Dopiero od 1986 wraz ze stopniową liberalizacją cen i związanymi z tym drastycznymi podwyżkami cen urzędowych system kartkowy był stopniowo, ostrożnie ograniczany. Najdłużej, bo aż do końca lipca 1989 utrzymały się kartki na mięso i benzynę.

System kartkowy z okresu stanu wojennego i późniejszego funkcjonował niezbyt sprawnie. Dość częstym zjawiskiem była konieczność stania w długich kolejkach bez pewności zakupu towarów formalnie zagwarantowanych tym systemem. Inną charakterystyczną cechą systemu kartkowego lat 80. XX w. był też najpierw nielegalny (zwany spekulanctwem), a potem legalny handel towarami deficytowymi poza systemem kartkowym. Od 1986 prawie wszystkie towary dostępne na kartki po cenach urzędowych można było nabywać w wybranych sklepach po cenach "umownych", które były średnio 2-3 wyższe od cen urzędowych. Równolegle do systemu cen "umownych" istniał też formalnie nielegalny, ale bardzo powszechny i nieskutecznie ścigany system pokątnego handlu samymi kartkami – szczególnie na benzynę i alkohol"
15 grudnia 2009, 18:54
może być ciekawy watek "tuning ustrojowy PRL" w końcu wtedy też tuningowało sie samochody i to jak..

← Luźne dyskusje