co lepsze- dłubnięte t1 1,6 czy mało dłubane t4 2,0?

14 marca 2010, 16:40
witam, mam dylemat co do silnika, zgromadziłem trochę złomu silnikowego i nie wiem teraz który silnik wkładać do mojego garba. samochód jeszcze długo nie będzie złożony, więc na sam silnik też mam trochę czasu, jednak chciałem podkreślić że projekt ma być raczej niskobudżotowy (coś dobrego- nie badziew, rozsądnego i za realną kwotę), więc porady typu dołożysz 10 tyś i coś z tego będzie raczej odpadają, auto to 1963r robiony na ,,prawie" oryginał, oprócz silnika, oto jakie są możliwe rozwiazania:

opcja 1- mam silnik t1 1,6, mam do niego wyszlifowany wał + panewki, pierścienie, płaskie tłoki jak nowe z cylindrami i dylemat co do wałka czy oryginał czy jakis inny, może porting głowicy z innymi zaworami, może lżejsze koło, posiadam też 2 webery 36, musiałbym dokupić wydech, inny układ smarowania z filtrem chłodnicą i może by się coś z tego złożyło , moze nie za mocne ale małym kosztem noi wyglądajace jak silnik do garba (gdyby wyszło ok 70KM i ładny moment od dołu byłoby idealnie jak na moje potrzeby)

opcja 2- mam 2 silniki 2,0 t4, poskładałbym jeden na nowych panewkach i pierścieniach (tłoki i cylindry bdb), może zwiększyłbym stopień sprężania, obróbka głowic, do tego te webery 36 ( podobno małe ale innych nie będzie raczej) i jakiś wydech, plus jest taki że od razu mamy więcej mocy z pojemności natomiast minus z przeróbkami żeby do garba podeszło i wyglądało jak t1, niestety z tego co szukałem po sklepach przeróbka t4 na t1 jest pracochłonna i niezbyt tania (podstawa pod alternator, chłodzenie, wydech itp) do tego wałki są 2x droższe niż do t1, więc ten silnik byłby na pewno bliższy serii z uwagi na koszty, na początek mamy jednak 70KM i 140Nm więc pewnie tyle ile z 1,6 juz po przeróbkach....

tak jak pisałem priorytetem jest rozsądna cena i przedewszystkim elastyczny silnik, który ładnie chodzi w całym zakresie obrotów tyle tylko że trochę mocniejszy oraz wyglądem pasuje do klasyka ( chłodzenie z t1 itp) odpada też cięcie komory silnika, auto nie będzie biło rekordów ani nie będzie się ścigało na światłach, ma ładnie wyglądać i dawać przyjemność z jazdy (trochę żwawszej niż seria)

moja prośba jest taka, żeby ktoś mi krótko i zwięźle napisał, że np skladał coś podobnego, dołożył to,to i to, kosztowało tyle i taki efekt....

chcę złożyć coś typowo nietypowego, żeby nie eksperymentować zbytnio

z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam
14 marca 2010, 21:57
Sam już sobie chyba odpowiedziałeś.... :wink:
Typ 1, prościej, taniej, ścieżka przetarta...
Do ogóra to bym może wsadzał typ-a 4 bo jednak silnik większy, "pancerniejszy " , moment większy - i zmieści się z oryginalnym chłodzeniem.
A tak za "energię" włożona w samo przerobienie chłodzenia to już sobie możesz coś fajnego "wymodzić " do typa 1.
14 marca 2010, 22:22
no ale co dokładnie z t1 zrobic zeby było i tanio i dobrze? potrzebuje krótki zwięzły opis, bo na forum jak się szuka to można się zestarzeć zanim coś konkretnego się wyłowi z całej masy OT

t4 zły nie jest, tylko ta przeróbka chłodzenia jest dużym problemem, jeszcze miałem pomysł żeby założyć na blok t1 cylindry, tłoki i głowice od t4, ale ktoś kiedyś mi napisał że się nie da niby
14 marca 2010, 23:32
kubakrakóf napisał(a): miałem pomysł żeby założyć na blok t1 cylindry, tłoki i głowice od t4, ale ktoś kiedyś mi napisał że się nie da niby

no bo sie nie da.
15 marca 2010, 01:30typ4 ala typ1
przeróbka chłodzenia w silniku typ4 nie jest taka straszna.
Na pewno nie jest to tania alternatywa kupując nowe części, ale wiele spraw można wykonać we własnym zakresie.
Pracuję z kumplem nad tego typu samoróbką:
http://www.csp-shop.de/technik/pdf/deeng/13261.pdf
ten pdf dość jasno opisuje o co chodzi.

pozdrawiam
Mateusz
15 marca 2010, 09:42
A ja bym sie zastanowil na Twoim miejscu nad Typ4.

Troche zabawy z chlodzeniem itd ale za to silnik duzo wytrzymalszy.

Ja jak slucham co sie dzieiej z dlubnietymi silnikami Typ1 na okolo to sie odechciewa budowac cokolwiek wiekszego niz 1600.
Fakt tamte silniki to 1776 i 1914 i moce troche wieksze ale zaraz stuka puka, albo wycieka albo cos sie urywa albo sie okazuje ze sie takie luzu porobily ze rozoralo wszystko w silniku.

Napewno tu tez duze znaczenie ma gdzie dany silnik byl skladany i jak duzo jest uzywany i jak mocno katowany.

Mozesz powiedziec ze nieche 1914 i niechce miec wiecej niz 100KM wiec 1600 + gazniki bylo by git. I tak jest. Jak Ci wystarczy te ok 75KM to ok ale jak bedziesz chcial w przyszlosci zwiekszac moc dalej i na dodatek masz silniki typ4 to ja bym sie zastanowil na typ4 mocno.
Zdjęcie nie zachowało się
http://www.barzant-garage.pl/
15 marca 2010, 10:31
Barzant napisał(a):Ja jak slucham co sie dzieiej z dlubnietymi silnikami Typ1 na okolo to sie odechciewa budowac cokolwiek wiekszego niz 1600.

(...)

Napewno tu tez duze znaczenie ma gdzie dany silnik byl skladany i jak duzo jest uzywany i jak mocno katowany.

sam sobie odpowiedziałeś
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
15 marca 2010, 10:44
Łysy napisał(a):
Barzant napisał(a):Ja jak slucham co sie dzieiej z dlubnietymi silnikami Typ1 na okolo to sie odechciewa budowac cokolwiek wiekszego niz 1600.

(...)

Napewno tu tez duze znaczenie ma gdzie dany silnik byl skladany i jak duzo jest uzywany i jak mocno katowany.

sam sobie odpowiedziałeś

a jest jakas roznica w skladaniu T1 od T4 ? ... no poza czesciami ?
"Panie to ma przyspieszac nie hamowac"
15 marca 2010, 16:22
silnik nie będzie katowany ani nie będę chciał wiecej mocy, do tego mam inne auto, poza tym zawsze można kupic tanio coś koło 67-69r albo młodsze i tam sie bawic z wyciskaniem ile sie da mocy, mi w tym aucie na pewno o to nie bedzie chodziło, silnik ma miec dobrą kulturę pracy, moment obr bez dziur i normalnie jezdzic przy standardowej pojemności 1,6 lub 2,0 i bez modyfikacji układu korbowo- tłokowego

t4 jest o tyle dobre ze juz jest przewidziane do tych 70KM, po założeniu samych gaźników, wyważeniu wału i koła oraz minimalnej obróbce głowicy (planowanie, moze zawory, porting....) uzyska się parę KM wiecej i jest ok, natomiast wydaje mi się że dalsze poważniejsze przeróbki są droższe niż w t1

t1 natomiast jest ,,ładniejszy" o ile można tak powiedzieć- bardziej pasuje do garba, szczególnie że ma wyglądać na klasyka, tylko żeby uzyskać 70KM które mamy na starcie w t4 trzeba się trochę namęczyć

mam jakiś silnik 1,2, może z niego dałoby się wyciąć podstawę pod prądnicę/alternator i ładnie przeszczepić na blok t4, tylko ktoś kiedyś mi mówił że blok garbusa sie nie spawa, a znowu gdzie indziej widziałem spawane blokitaki delikatny spaw w górnej części nie powinien wpływać na resztę bloku, szczególnie że w tym pdf-ie jest obcinane to i przykręcany inny element

jeszcze pytanie odnośnie szerokości t4 czy wejdzie w komorę silnika dziadka bez ciecia? np z alu deklami?
15 marca 2010, 16:55
Kolego a może byś pokazał w ogóle co tam robisz bo oprócz starej ekpy w krakowie nic nie przybywa garbusiarzy.
15 marca 2010, 17:53
ogólnie to mało robie, chomikuję części z allegro i nie tylko, zbieram części mechaniczne, blachy, detale, ale wstrzymuje mnie brak kasy na nową podłogę i dalsze prace blacharskie, więc auto stoi nadal w 1 kawałku, jedyne co się zmieniło to to że odnowiłem 5 kół i zmieniłem opony, skompletowałem nowe hamulce, które mam zamiar założyć, robie poszerzane felgi stalowe (własny eksperyment :P) i narazie tyle, nie porywam się na rozbiórkę całego auta bo i tak nie będę miał wiecej pieniędzy w tym roku, a szkoda zeby był porozwalany po całym garazu. auto silnikowo jest sprawne, więc mam zamiar załozyć hamulce, koła, światła itp, ogarnąc reszte i żeby stał narazie z możliwością przejechania chociaż kawałka i przewietrzenia się, mam takie marzenie dojechać tym do kryspinowa w takim (oryginalnie podrapanym i miejscami pomalowanym minią) stanie o ile uda mi się podbić przegląd i opłacić, narazie chyba tyle z historii mojego garba
15 marca 2010, 18:51
mam też 2. 0 w drugim padaczkowatym garbie a remontuję 1.2 odpowiedz jest prosta tamto nie chciało chodzić pasować już poprzednikowi .Wychodzę z założenia że jak kombinować to samemu od podstaw i jak wiesz że masz wszystko a nie poprawiać coś po kimś .Decyzja twoja .Pozdrawiam
czesc1
http://tomkol.fotosik.pl/slideshow.php?id=730…lbum&add1=tomkol
czesc2
http://www.fotosik.pl/search.php?search=GARBOLINI&wyslij=
15 marca 2010, 18:55
Jeżeli twój garbus jest na awatarze i jeździsz nim po Krakowie czasem to już wiem.
15 marca 2010, 19:29
kubakrakóf napisał(a):ogólnie to mało robie, chomikuję części z allegro i nie tylko, zbieram części mechaniczne, blachy, detale, ale wstrzymuje mnie brak kasy na nową podłogę i dalsze prace blacharskie, więc auto stoi nadal w 1 kawałku, jedyne co się zmieniło to to że odnowiłem 5 kół i zmieniłem opony, skompletowałem nowe hamulce, które mam zamiar założyć, robie poszerzane felgi stalowe (własny eksperyment :P) i narazie tyle, nie porywam się na rozbiórkę całego auta bo i tak nie będę miał wiecej pieniędzy w tym roku, a szkoda zeby był porozwalany po całym garazu. auto silnikowo jest sprawne, więc mam zamiar załozyć hamulce, koła, światła itp, ogarnąc reszte i żeby stał narazie z możliwością przejechania chociaż kawałka i przewietrzenia się, mam takie marzenie dojechać tym do kryspinowa w takim (oryginalnie podrapanym i miejscami pomalowanym minią) stanie o ile uda mi się podbić przegląd i opłacić, narazie chyba tyle z historii mojego garba
Kolego jeżeli sam poszerzasz fele to masz chyba coś z kamikdze :x
czesc1
http://tomkol.fotosik.pl/slideshow.php?id=730…lbum&add1=tomkol
czesc2
http://www.fotosik.pl/search.php?search=GARBOLINI&wyslij=
15 marca 2010, 20:41
ten garbus ze zdjęcia był mojego ojca (ten twardziel na zdjęciu to ja :P) ot takie zdjęcie z dzieciństwa :) to auto juz dawno chyba jest zezłomowane (sprzedane chyba w 91r i jakos w niedługim czasie koleś zajeździł silnik i nie wiem czy go w ogóle naprawiał), moje stoi w stodole na wsi i przykryte czeka na lepsze czasy, więc raczej nikt go nie widuje jeżdżącego po krakowie

a to link do mojego auta:
http://img696.imageshack.us/img696/8702/p9294628.jpg

co do felg to chcę założyć obręcz 6" na tarczę 5x205 juz jedną mam przygotowaną do spawania tylko nie mam czasu, nie wydaję mi się żeby było to coś trudnego, co innego gdybym w oryginalną felgę wspawywał pasek blachy, to juz wyższa szkoła jazdy, a to co ja robię to nic trudnego zwłaszcza że części pasownie wchodzą, trzeba tylko dokładnie poskładać i pospawać, najwyżej pójdzie na złom jak się nie uda albo nie będzie to bezpieczne rozwiązanie,
ogólnie lubię sam do czegoś dochodzić- taki nawyk wyrobiony że jak sie na nic nie miało kasy to trzeba było samemu kombinować, pewnie że można kupić tylko większa satysfakcja jak się coś samemu zrobi

← Rasowanie