Żyję w kraju...

10 sierpnia 2010, 09:39
wrr, co za prawo w tym państwie panuje okrótne!!! Jestem zbulwersowana! ;/

Jechałam sobie dziś z rana do gabinetu na rowerku, chcąc dojechać do ścieżki musiałam pokonać jedno przejście dla piewszych na wale miedzyszyńskim (tam koło mostu poniatowskiego). Pech chciał, że akurat nie działały światła. Więc na spokojnie przbyłam najpierw 1/2 przejścia do wysepki i potem czekałam, aż zrobi się czysto. No i czysto się zrobiło, no niestety poza jedną blond pipą, która czekała na skręt w lewo. No a że na przejściu ma się podobno pierwszeństwo, więc ruszyłam, ale paniusia jednocześnie ( i to z piskiem oponek rozkosznych). Może dzięki temu, że było ją słychać przyspieszyłam, no i przywaliła mi w tylną oponę, a nie we mnie centralnie. Przewróciłam się. A ta pipa zaczęła jeszcze się wydzierać, że to niby moja wina i zamista spytać się, czy wogóle żyję, uciekła. Zapamiętałam numery. Zadzwoniłam na policję. Oczywiście świadków brak - klasycznie, a ja nieco w szoku.

po 1/2h oprzyjechała wreszcie policja i stwierdzili, że pani nie ma, że można sprawę dać do sądu, ale że je szłam z lewej, a nie z prawej, to ta paniusia może orzec, że WTARGNĘŁAM jej na jezdnię i najprawdopodobniej nic się nie wskóra.

A rower nie nadaje się do jazdy. WRRRRRR!!! Co to jest za państwo, gdzie można bezkarnie rozjeżdżać ludzi na pasach!!!!
Utopiony telefon, brak kontaktów :( Proszę o numery ;]
10 sierpnia 2010, 09:50
Wypadek jest czesciowo twoja wina, bo jechalas po przejsciu.
Ale ona uciekla z miejsca wypadku.
Zachowanie policji - skandaliczne. Po prostu dalas sie olac
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 sierpnia 2010, 09:53
qubek napisał(a):Wypadek jest czesciowo twoja wina, bo jechalas po przejsciu.
Ale ona uciekla z miejsca wypadku.
Zachowanie policji - skandaliczne. Po prostu dalas sie olac
Tam zdaje sie jest ścieżka rowerowa,która przecina jezdnie
Nieznośna lekkość butów
10 sierpnia 2010, 09:56
Jesli tak, to zopelnie inna sprawa. W takim razie trzeba pogadac z prawnikiem i zglosic cala sprawe na policje jeszcze raz.

jak nie zadziala, to mozna napisac do Stolecznej, oni sa zboczeni na punkcie rowerow i taki temat to dla nich niezla gratka
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 sierpnia 2010, 09:57
no niestety sciezka jest po stronie, na ktora sie chcialam dostac, z prawnego pktu widzenia, mam wykroczenie formalne, ze jechalam, ale gdybym nawet prowadzila, to ta pani moglaby i tak powiedziec, ze WTARGNĘŁAM< bo ona byla z lewej i ja z lewej, ale jak dla mnie widziala mnie jak na dloni, bylam przed nia, chyba patrzyla zupelnie w inna strone. Gdyby chociaz sie spytala, czy cos sie stalo, pomogla mi z tym rowerem, to mysle, ze bym sie jakos z nia dogadala, ale ze tak sie zachowala, to zadzwonilam na policje, jak widac bez sensu ;/;/;;./
Utopiony telefon, brak kontaktów :( Proszę o numery ;]
10 sierpnia 2010, 09:58
ale cokolwiek na piśmie masz z tej rozmowy? Chłopcy pewnie nie chcieli sobie statystyk psuć.
Nie prawo tutaj nawala, ale jego egzekucja.
∃x (Fx & (y)(Fy→y=x & Gx))
10 sierpnia 2010, 10:01
no spisali moj rower i moje dane no i powiedzieli, ze moge zglosic sprawe do sadu, ale ze nie ma szans bo babka moze powiedziec albo ze nie prowadzila wogole, albo ze jej wtargnelam, ze uciekla bo byla w szoku i ze moze nawet wyjsc na to, ze to moja wina... ale no kurcze, byalm na przejsciu dla pieszych i to zatrzymalam sie na tej wysepce i upewnilam, ze nikogo nie ma, ona ruszyla potem ;/ wrr, szkoda, ze nie bylo jeszcze jakiegos rowerzysty ktory by to potwierdzil
Utopiony telefon, brak kontaktów :( Proszę o numery ;]
10 sierpnia 2010, 10:05
Z naszą policją jest różnie ... kiedyś gość mi wjechał w garbusa i oczywiście twierdził że to ja jestem sprawcą (a wymusił pierszeństwo) Więc niewiele myśląc wykonałem telefon wtedy jeszcze na 997 i po dokonaniu zgłoszenia usłyszałem pytanie :
"a czy nie dogadają sie panowie może jakoś ? " Cholera dzwonię po nich bo są potrzebni a oni wolą siedzieć na komisarjacie!
Owszem może i bym sie dogadał a potem gość sie wyprze i będe walczył o odszkodowanie ze dwa lata !
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
10 sierpnia 2010, 10:06
ja miałem dwa zdarzenia drogowe. po ostatnim w którym kobita chciała mnie staranować na ścieżce rowerowej stwierdziłem szkoda życia. omijam auta i ustępuję jak mogę. ostatnio w dyskusji z panią kierującą która chciała przejechać po moim leżącym rowerem na ścieżce ( wcześniej uderzyła we mnie ) i po dłuższej dyskusji odjechała z gustownym odciskiem mojego obuwia na tylnym błotniku. ale generalnie staram się omijać jak najszerszym łukiem miejsc kolizyjne. póki kierowcy nie nauczą się respektować praw rowerzystów i nie poprawi się prawa o ruchu drogowym nie będę w tym ruchu uczestniczył.
ogórek "Lord von Hannower edition" 1978, 2000 CJ
garb 67
http://aircooled-hearse-fanatic.skynetblogs.be/
10 sierpnia 2010, 10:06
no mi powiedzieli, ze juz gonia ta babe, po czym jak przyjechali, to znowu brali ode mnie numery, jakby owogle jeszcze ich nie mieli
Utopiony telefon, brak kontaktów :( Proszę o numery ;]
10 sierpnia 2010, 10:08
ale jednak sytuacje codzienne w stylu dotarcie do sciezki wymuszaja koniecznosc przecinania czasem jezdni w miejscu wyznaczonym (przejscie dla pieszych), fakt ze nie mozna po nim jechac, ale stojac tam 1/2h zanotowalam 7 porzypadkow przejezdzania jej przez rowerzystow
Utopiony telefon, brak kontaktów :( Proszę o numery ;]
10 sierpnia 2010, 10:12
Iwonka napisał(a):ale jednak sytuacje codzienne w stylu dotarcie do sciezki wymuszaja koniecznosc przecinania czasem jezdni w miejscu wyznaczonym (przejscie dla pieszych), fakt ze nie mozna po nim jechac, ale stojac tam 1/2h zanotowalam 7 porzypadkow przejezdzania jej przez rowerzystow

Z perspektywy kierowcy nie lubię jak rozpędzony koleś na roweże wpada na przejście (nawet te dla niego) bo czasami nie da rady patrzeć w każdą stronę . Ja od święta widuje żeby ktoś przeprowadzał rower przez pasy .
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
10 sierpnia 2010, 10:14
Jaki byl numer rejestracyjny i samochod tej babki?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 sierpnia 2010, 10:15
właśnie cały myk polega na tym, że nie wpadłam rozpędzona, tylko zatrzymałam sie całkowicie, czekałam dobrą minutę aż będę mogła przejechać, więc to troszkę inaczej, prędkość miałam żadną. Też nie lubię jak wpadają bezmyślnie, wszystko z umiarem...
Utopiony telefon, brak kontaktów :( Proszę o numery ;]
10 sierpnia 2010, 10:16
marki nie zapamiętałam, bo musiałam jeszcze sie pozbierać z tego asfaltu, ale nr WD 87762, czarny plus blond pipa. no ale co, jak ją spotkasz to powiesz, że jest pipą?
Utopiony telefon, brak kontaktów :( Proszę o numery ;]

← Luźne dyskusje