wrr, co za prawo w tym państwie panuje okrótne!!! Jestem zbulwersowana! ;/
Jechałam sobie dziś z rana do gabinetu na rowerku, chcąc dojechać do ścieżki musiałam pokonać jedno przejście dla piewszych na wale miedzyszyńskim (tam koło mostu poniatowskiego). Pech chciał, że akurat nie działały światła. Więc na spokojnie przbyłam najpierw 1/2 przejścia do wysepki i potem czekałam, aż zrobi się czysto. No i czysto się zrobiło, no niestety poza jedną blond pipą, która czekała na skręt w lewo. No a że na przejściu ma się podobno pierwszeństwo, więc ruszyłam, ale paniusia jednocześnie ( i to z piskiem oponek rozkosznych). Może dzięki temu, że było ją słychać przyspieszyłam, no i przywaliła mi w tylną oponę, a nie we mnie centralnie. Przewróciłam się. A ta pipa zaczęła jeszcze się wydzierać, że to niby moja wina i zamista spytać się, czy wogóle żyję, uciekła. Zapamiętałam numery. Zadzwoniłam na policję. Oczywiście świadków brak - klasycznie, a ja nieco w szoku.
po 1/2h oprzyjechała wreszcie policja i stwierdzili, że pani nie ma, że można sprawę dać do sądu, ale że je szłam z lewej, a nie z prawej, to ta paniusia może orzec, że WTARGNĘŁAM jej na jezdnię i najprawdopodobniej nic się nie wskóra.
A rower nie nadaje się do jazdy. WRRRRRR!!! Co to jest za państwo, gdzie można bezkarnie rozjeżdżać ludzi na pasach!!!!
Jechałam sobie dziś z rana do gabinetu na rowerku, chcąc dojechać do ścieżki musiałam pokonać jedno przejście dla piewszych na wale miedzyszyńskim (tam koło mostu poniatowskiego). Pech chciał, że akurat nie działały światła. Więc na spokojnie przbyłam najpierw 1/2 przejścia do wysepki i potem czekałam, aż zrobi się czysto. No i czysto się zrobiło, no niestety poza jedną blond pipą, która czekała na skręt w lewo. No a że na przejściu ma się podobno pierwszeństwo, więc ruszyłam, ale paniusia jednocześnie ( i to z piskiem oponek rozkosznych). Może dzięki temu, że było ją słychać przyspieszyłam, no i przywaliła mi w tylną oponę, a nie we mnie centralnie. Przewróciłam się. A ta pipa zaczęła jeszcze się wydzierać, że to niby moja wina i zamista spytać się, czy wogóle żyję, uciekła. Zapamiętałam numery. Zadzwoniłam na policję. Oczywiście świadków brak - klasycznie, a ja nieco w szoku.
po 1/2h oprzyjechała wreszcie policja i stwierdzili, że pani nie ma, że można sprawę dać do sądu, ale że je szłam z lewej, a nie z prawej, to ta paniusia może orzec, że WTARGNĘŁAM jej na jezdnię i najprawdopodobniej nic się nie wskóra.
A rower nie nadaje się do jazdy. WRRRRRR!!! Co to jest za państwo, gdzie można bezkarnie rozjeżdżać ludzi na pasach!!!!
Utopiony telefon, brak kontaktów
Proszę o numery ;]