Żyję w kraju...

13 sierpnia 2010, 12:59
Moja teoria na temat zrodla takich stereotypow jest prosta i zaklada istnienie dwoch glownych czynnikow:
1) kompleksy (dotycza kazdego)
2) wielkosc miasta.
Przypuszczam ze czlowiek z mniejszego miasta w Warszawie czuje sie podobnie jak ja w Rzymie, tzn "kurwa, ale oni zapierdzielaja, wariaci, idioci". A jak widza takiego przykladowego mnie Rzymianie? "kurwa, co za lebiega, wszyscy jada normalnym tempem, a ten sie wytacza slamazarnie i jeszcze do tego niepewnie, blokuje plynnosc ruchu i stwarza zagrozenie".

Tylko to proba wytlumaczenia stereotypow i kompleksow, a one z natury sa glupie i wytlumaczyc sie nie daja.
Oczywiscie jak ktos chce jeszcze napisac, jakie sa jego kompeksy czy przemyslenia filozoficzno-egzystencjonalne, to prosze bardzo. Dopoki nie wywale tematu w pizdu
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
13 sierpnia 2010, 13:04
To prawda
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
13 sierpnia 2010, 13:20
Karo napisał(a):
rafaal111 napisał(a):Qubek nie masz co sie obrazac ale w Gdansku panuje bardzo zla opinia na temat warszawskich kierowcow. Maja we krwi wciskanie sie na sile, wulgarnosc itd zachowuja sie jakby wszystko im bylo wolno bo przyjechali z stolicy.
to ciekawe, bo jak w warszawie probujesz zjechac z konczacego sie pasa i wlaczyc do ruchu to jezeli ktos cie nie wpuszcza to na 99% bedzie to albo ktos na "obcej" rejestracji albo kobieta ;)

bo to jest myslenie typu : warszawiak cwaniak leci pasem ktory sie konczy zeby szybciej wciąć sie i wyprzedzic kilka samochodow w korku . ja jezdzac na obcych tablicach mam troche latwiej. jakby kazdy myslal rozsądnie i na przemian sie puszczali to by byly mniejsze korki. nie kazdy rozumie ze pomimo ze ten pas sie konczy to tez mozna nim jechac do samego konca i nie jest to cwaniactwo. Przez niektorych jest to nadinterpretacja i wydawanie sie ze jeden chce przechytrzyc drugiego
PozdraVWiam
Bogdan
13 sierpnia 2010, 13:24
qubek napisał(a):Moja teoria na temat zrodla takich stereotypow jest prosta i zaklada istnienie dwoch glownych czynnikow:
1) kompleksy (dotycza kazdego)
2) wielkosc miasta.
Przypuszczam ze czlowiek z mniejszego miasta w Warszawie czuje sie podobnie jak ja w Rzymie, tzn "xxxxxx, ale oni zapierdzielaja, wariaci, idioci". A jak widza takiego przykladowego mnie Rzymianie? "xxxxxx, co za lebiega, wszyscy jada normalnym tempem, a ten sie wytacza slamazarnie i jeszcze do tego niepewnie, blokuje plynnosc ruchu i stwarza zagrozenie".

Tylko to proba wytlumaczenia stereotypow i kompleksow, a one z natury sa glupie i wytlumaczyc sie nie daja.
Oczywiscie jak ktos chce jeszcze napisac, jakie sa jego kompeksy czy przemyslenia filozoficzno-egzystencjonalne, to prosze bardzo. Dopoki nie wywale tematu w xxxx

na pewno nie jest latwo wdrożyć się w jezdzenie po wawie. przyjechalem z malego miasta i tez poczatkowo bylo ciezko a teraz po 3 latach jazdy po wawie , wracajac do siebie wszystkie mandaty co placilem to byly placone w moim miescie na dwupasmowce . nie na trasie , nie w wawie , tylko na 2pasmówce w miescie gdzie w wawie sie lata 80-100 a u mnie ograniczenie 50 ...

i jak tak sie jezdzi tyle czasu po wawie to w malym miescie trzeba bardzo uwazac bo wiekszosc z nich jezdzi tylko po tym miescie nie rusza sie w trase i w wawie by zgineli... tak jakby to byly dwa rozne swiaty...
PozdraVWiam
Bogdan
13 sierpnia 2010, 13:31
a'propos jazdy kierowców z "warszawy". Czytałem na ten temat artykuł. Kierowcy z duzych aglomeracji miejskich jezdza generalnie szybciej, pewniej, dynamiczniej. To normalne gdyz taki jest ruch drogowy jest w duzych miastach. Dla kierowców z prowincji odbierane jest to jako "chamstwo. buractwo".

Jak czytam niektóre wypowiedzi, słysze niektórych ludzi to mnie smiech ogarnia, bo wyobrascie sobie, ze MI OSOBISCIE zazwyczaj litewskie tiry ustepuja przy wyprzedzaniu, "warszawiacy" dziękuja za to ze im zjechałem, wpuszczaja jak trzeba* etc. oczywiscie sa wyjatki, jak wszedzie

*)wszystko dotyczy jazdy czerwonym garbusem, bo miałem okazje jeździć czarnym BMW i nigdzie nie chca wpuscić :-D
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
13 sierpnia 2010, 13:36
[quote="qubek"]Moja teoria na temat zrodla takich stereotypow jest prosta i zaklada istnienie dwoch glownych czynnikow:
1) kompleksy (dotycza kazdego)
2) wielkosc miasta.
Przypuszczam ze czlowiek z mniejszego miasta w Warszawie czuje sie podobnie jak ja w Rzymie, tzn "xxxxxx, ale oni zapierdzielaja, wariaci, idioci". A jak widza takiego przykladowego mnie Rzymianie? "xxxxxx, co za lebiega, wszyscy jada normalnym tempem, a ten sie wytacza slamazarnie i jeszcze do tego niepewnie, blokuje plynnosc ruchu i stwarza zagrozenie".

Tylko to proba wytlumaczenia stereotypow i kompleksow, a one z natury sa glupie i wytlumaczyc sie nie daja. "

Tyel cytatu z Kubka...
Niektórzy jednak próbują wytłumaczyć ,jak rodzą siestereotypy,oczywiscie nie w tak błyskotliwy sposób, w jaki genezę powstawania stereotypów przedstawiłeś w swoim poscie;-)
Stereotyp (z greckiego stereós – stanowiący bryłę, stężały + typos – odbicie, obraz), funkcjonujący w świadomości społeczeństwa uproszczony, skrótowy i zabarwiony wartościująco obraz rzeczywistości, odnoszący się do grup społecznych, osób, sytuacji, instytucji, utrwalony wielokrotnym powtarzaniem.

Pojęcie to wprowadził do socjologii W. Lippmann. Wg niego stereotyp to cząstkowy, jednostkowy i przede wszystkim schematyczny obraz, który powstaje w umyśle człowieka, odnoszący się do jakiegoś faktu lub zjawiska społecznego. Stereotypy jako wytwory kulturowe zostają jednostce narzucone i z góry podsuwają mu sposób widzenia określonych faktów i zjawisk społ.

Najczęściej stereotypy budowane są w odniesieniu do grup etnicznych (np. stereotyp pracowitych Niemców, spokojnych Anglików), zawodowych (np. mądrego profesora, zorganizowanego menadżera), klasowego (np. stereotyp ciemnego chłopa, miękkiego inteligenta) lub związanych z określoną płcią (np. stereotyp delikatnej kobiety).

Stereotyp powstaje w rezultacie bezrefleksyjnego przyjmowania opinii rozpowszechnionych w danym środowisku; ponieważ przekazywane treści są zawsze zabarwione ocenami i emocjami, powoduje to, że stereotyp jest przekaźnikiem zarówno społ. sympatii i aprobaty, jak i uprzedzeń, dezaprobaty lub antypatii.

Stereotyp najczęściej przyswajany jest w dzieciństwie, z tego względu jest bardzo trwały i odporny na zmianę nawet rzeczowej argumentacji oraz sprzecznych z nim doświadczeń. Stereotyp pełni ważną funkcję w praktyce politycznej, pozwala bowiem na dokonanie podziału: “my” – “oni”, który kształtuje poczucie identyfikacji polit. powstałej w wyniku funkcjonowania opozycji grupy własnej (“my”) i grupy obcej (“oni”). Również w propagandzie stosowane są stereotypy, zamazujące rzeczywistość poprzez stosowanie etykiet i schematów, np. Unia Wolności określa się w prasie jako partia wolności.

Hasło opracowano na podstawie “Słownika Encyklopedycznego Edukacja Obywatelska” Wydawnictwa Europa. Autorzy: Roman Smolski, Marek Smolski, Elżbieta Helena Stadtmüller. ISBN 83-85336-31-1. Rok wydania 1999.
Biednemu Zimbardo też nie wyszło, a tak sie trudził ,nie Kuba?? :-D
13 sierpnia 2010, 13:37
Co do wpuszczania i ustepowania, to to sie barzo poprawia. Kiedys sam na to strasznie narzekalem, bo normą bylo "dam gazu, bo wjedzie przede mnie". Teraz to sie zdaza, ale zwraca na siebie uwage, bo jest hamskim wyjatkiem od normy. A norma jest taka ze ludzie sie raczej wpuszczaja.
Patrze z perspektywy Warszawy.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
13 sierpnia 2010, 13:43
do momentu kiedy nie stoje w korku, stosunkowo nieźle mi sie jeździ po warszawie, aczkolwiek jest to meczace ze wzgledu na koniecznosć wiekszego skupienia.
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
13 sierpnia 2010, 13:47
Cos jest z tym (dynamika jazdy) ze duzo latwiej przemieszczac sie w korku jest mi z 1,9 bo swobodniej mozna przeskoczyc z pasa na pas nie zmuszajac kierowcy z tylu zeby zwolnil.
Najgorszy samochod pod tym wzgledem jakim jezdzilem to bylo Renault Megane w automacie.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
13 sierpnia 2010, 16:51
Fajnie że wywołałem lawinę odpowiedzi nie na temat ;)

i chyba nie do końca mnie zrozumieliście.

Na drodze podstawową zasadą dla mnie jest zasada ograniczonego zaufania, niezależnie od tablic innych użytkowników. ;)

Co nie zmienia faktu, że ten wspaniały kierowca, zapewne wspaniale przyczynia się do pogłębiania stereotypu kierowcy chama z Warszawy.
13 sierpnia 2010, 22:02
kazdy na swoim terenie czuje sie pewnie i obcy mogą to odczuc jako cwaniactwo lub chamstwo realia w kazdym miescie są nieco inne i na to nie ma rady , osobiscie wkuxxxa mnie kierowcy samochodów słuzbowych kt óżt uwazaja że są niesmiertelni a auta niezniszczalne i to bez wzgledu na tablice rejest racyjne
13 sierpnia 2010, 22:33
Ja tam po wawie jeździć lubię, ale tak jak powiedział Łysy jeżdżąc czarnym BMW jeszcze nikt przenigdy mnie nie wpuścił:) chyba że się wcisnąłem:) Poza tym jeździ się o wiele sprawniej niż np. Po Krakowie czy Trójmieście.
Proud member of Buzzing Bugs Team.

← Luźne dyskusje