Ja mam z przodu wahacze przewiercone i spięte prętem, ale na luźno, tak aby każdy chodził niezależnie. Podnosi to i opuszcza para amortyzatorów, które oprócz rękawa do regulacji wysokości, mają też bardzo ładne tłumienie. To rozwiązanie ma jeden minus. Cały przód opiera się tylko na amortyzatorach. Niestety u mnie miejsca na stabilizator juz nie ma, ale samo zawieszenie jest całkiem komfortowe i ładnie się to prowadzi, biorąc poprawkę na fakt, że na tylnej osi mam sztywną teczkę bez prześwitu, przez którą cała dupa w aucie lata na prawo i lewo i ni cholery nie idzie za przodem. Jeszcze jedną małą wadą tego rozwiązania jest fakt, że taki amortyzator potrzebuje większe ciśnienie niż poduszka. Musi być conajmniej 8 bar, żeby się podniósł. Trochę się bałem takich patentow, ale zrobiłem na tym 1500 km i jestem zadowolony, chociaż pewnie duży wpływ na moje zadowolenie ma niski prześwit i nisko położony środek ciężkości, co daje sporą frajdę w zakrętach.