Troche info dla zainteresowanych:
Jako ze Bugeyeda, tak samo jak Bugstera, nie można przetestowac na drodze, kombinowalismy z uzyskaniem dostepu do lotniska.
W sobote była runda w Ulezy runda Lap Race i poprosilismy WST żeby użyczyli nam kawalka lotniska, na co się z miejsca zgodzili, za co z kolei my jestesmy dozgonnie wdzieczni.
Jeśli chodzi o jazde to Jasiek może wiecej powiedziec, ale ogolnie samochod jest przyjemny i prowadzi się dobrze, mimo ze niektóre elementy wydaja się na pierwszy rzut oka bardzo filigranowe. Przy okazji ma tez duzo mniejszy promien skretu niż Bugster i w ogole potrafi skrecac. To niby nie jest potrzebne, ale jest mile - ot, taki bonus.
Trudno powiedziec cokolwiek o osiagach, bo sprawdzalismy glownie start – na wiecej nie było miejsca. Na pewno sa przyzwoite, a czy az tak dobre jak to sugeruje wyglad samochodu, to trzeba będzie sprawdzic na wyscigach. Silnik chodzi dobrze i nie sprawia problemow. To duze ulatwienie w porownaniu z Bugsterem, który od poczatku był zdekompletowany i w którym trzeba było kombinowac z tymczasowymi silnikami, a potem skladac bardziej docelowe z czesci, w których wyjsciowo nic do niczego nie pasowalo.
Skrzynia trzeba się będzie zajac – sa problemy ze zmiana biegow, najpierw wyskakiwaly, a potem trudno było je już wrzucac. Trzeba będzie do tego zajzec.
Ogolnie to ten samochod jest pod pewnymi wzgledami mniej wyrafinowany niż Bugster. Np. tutaj jest uzyte oryginalne nadwozie Garbusa. W Bugsterze Bennett poszedl o krok dalej i z budy Garbusa zrobil forme, z ktorej zrobil potem kopie z kevlaru czy tez wlokna weglowego. Efektem takich zabiegow było to, ze Bugster był w swoim czasie szybszy, bo schodzil do 9tek. Jest tez nieporownanie staranniej wykonczony/dopieszczony. Ale to nie znaczy ze Bugeyed jest zly. Jest bardziej utylitarny, a jego przednie zawieszenie może być lepsze.
A co do mnie, to zerwalem pasek, okazalo się ze gdzies wyparowal mój zapasowy i Whyschcuck przywozil mi drugi z Warszawy (100km w jedna strone). Przy czym okazalo się, ze jego zapasowy tez wyparowal i musial wczesniej porzyczyc narecze uzywanych paskow od Atysa. Ale dzien był przyjemny do przejazdzek (nawet jesli kazdy start musial byc z pychu, tak mi juz padl akumulator), drzewa wzdloz drog kolorowe, po drodze mozna bylo spotkac w normalnym uzytkowaniu pojazdy, ktore w w miescie juz dawno odeszly w zapomnienie albo na zloty zabytkow, z furmankami konnymi prowadzonymi przez babiny w hustach wlacznie, a przelot obwodnica Garwolina dwoma Garbami ze wskazowkami predkosciomierzy zmierzajacymi w strone drugiego okrazenia – dosc fajny.
A już w Warszawie po starcie spod swiatel Whyschcuckowi strzelil pasek
No a teraz pozostaje czekac az obecni na miejscu artysci-fotografowie obrobia fotki.
Zdjęcie nie zachowało się
http://veedub.pl/2011/10/02/track-day/
