Dziwna dyskusja o sprowadzaniu do Polski i inne

15 lutego 2012, 13:52
Dokładnie chcesz pracujesz w Polsce, a jak nie chcesz możesz jechać do każdego kraju Europy czy świata. W Polsce też da się zarabiać pieniądze bez układów i kombinowania, wcale nie gorsze niż na zachodzie. Mi podoba się to że bez żadnych większych formalności mogę dziś pracować w różnych oddziałach firmy na świecie. Pracowałem w Irlandii pracowałem w Chinach i bardzo to doceniam, widzę też że powoli ale jednak równamy do zachodu, jeszcze tylko w kwestii mentalności moglibyśmy podrównać.

Dodam tylko że odnosiłem się do wypowiedzi Qubka:) ale jak pisałem to się parę odpowiedzi pojawiło
Proud member of Buzzing Bugs Team.
15 lutego 2012, 13:56
arturo napisał(a):nazwanie kogoś tłumokiem być może w Londynie jest komplementem, ale w Polsce to już nie bardzo
to tylko taki najbardziej oczywisty przykład, choć tych "perełek" jest znacznie więcej...

Z nazwanym (ktory notabene rowniez sie bluzgiem zrewanzowal) juz sobie sprawe wyjasnilismy :)
Co do wiekszej ilosci perelek - prosze przypomnij mi bo nie wydaje mi sie zeby byly.
A tak na marginesie - to jest sprawa miedzy mna a nazwanym :)
Definition of insanity is doing the same thing over again expecting different effects....
15 lutego 2012, 14:05
nie pisałeś tego w poście prywatnym, tylko na forum ogólnym, więc nie jest to tylko Twoja sprawa, bo mnie takie rzeczy w dyskusji rażą
innych przykładów nie chce mi się przytaczać, bo są zbyt obszerne, a nie chodzi tu tylko o jakieś konkretne słowo, tylko sposób wysławiania się, traktowania wszystkich z góry "bo ja już tyle samochodów sprzedałem" (kontekst- dokładne słowa możesz sam odszukać)
i nie piszę, że tylko Ty obrażałeś innych, ale to jest komentarz do Twoich postów
garbaci górą!!!
15 lutego 2012, 14:09
Wydaje mi sie, ze za swoje posty przeprosilem. Ponioslo mnie i tyle.
I nikogo nie traktuje z gory, sprzedalem mase aut i to jest fakt.
I ten fakt nie ma nic do rzeczy z wyzszoscia lub nie :!: dziwna logika.
Definition of insanity is doing the same thing over again expecting different effects....
15 lutego 2012, 14:21
to znowu była tylko odpowiedź na Twoje pytanie
nie jestem nastolatkiem, ani starym grzybem, ale mam swój pogląd na pewne sprawy być może trochę staroświecki- uważam ton Twoich wypowiedzi za nieakceptowalny i już!(do pewnego momentu, teraz piszesz "poprawniej").
zapytałeś- odpowiedziałem
A Twoja logika dla mnie jest absurdalna, w jednym poście piszesz,że w Polsce się nie da zarobić, w innym, że tu inwestujesz - czy to nie jest sprzeczne?
I Twojea krytyka Polski jak już napisałem z persektywy Londynu: dla mnie Anglicy są nienormalni, bo chcą rządzić w Europie, a nie chcą Euro, chcą- nie chcą tego, chcą- nie chcą tamtego...
głupia opinia ? oczywiście że głupia bo pisana z punktu widzenia mieszkańca Polski
odnieś to teraz do Siebie i nie czuj się urażony przeze mnie[/u]
garbaci górą!!!
15 lutego 2012, 14:48
Luz, mnie jest ciezko urazic.
Definition of insanity is doing the same thing over again expecting different effects....
15 lutego 2012, 18:20
Jan-in-uk napisał(a):Dostrzeglem, przepraszam za brak odpowiedzi.
Nie wiem jak to zrobic, nie mam wystarczajacej wiedzy ekonomicznej. I pewnie bym sie tego nie podjal.
Ale ja sie do wladzy nie pcham, za to Ci co sie pchaja guzik potrafia.
I to tak trwa.
Z mojego punktu widzenia przez ostatnie 10 lat w Polsce zmienilo sie naprawde niewiele, moge byc w bledzie. Ja to oceniam jako "uzytkownik".

Strasznie szybko i dynamicznie się rozwija ten temat - zanim człowiek zdąży coś napisać - przybywa całą strona postów.

Chciałbym jeszcze spytać o to, jak z perspektywy "użytkownika" wyglądałaby Polska naszych marzeń. Taki świetnie zarządzany kraj, w którym nie marnotrawi się pieniędzy.
Ja też obserwuję rozwój, jaki nastąpił w ciągu tych ostatnich lat i uważam, że zmieniło się bardzo bardzo dużo. I to zarówno w skali macro jak i micro.
Niestety, wbrew bajkom, które pisywano w książkach z rodzaju "ekonomii politycznej zacofania gospodarczego" w minionym okresie, kraje niedorozwinięte nie rozwijają się szybciej i nie doganiają "ospałych krajów rozwiniętych". Świat biegnie naprzód.
Choćbyśmy stanęli na głowie, +4% PKB Polski to dalej mniej niż +1% Niemiec...
∃x (Fx & (y)(Fy→y=x & Gx))
15 lutego 2012, 19:12
Tak sobie śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i dochodzę do wniosku, że przypomina dyskusję na forum np onetu, wp i podobnych. Jest to przykre, że się wyzywacie o byle gówno. Odkąd czytam forum a parę lat czytam, od jakiegoś czasu pisuję, chyba nie było takich wycieczek osobistych.

Z drugiej strony jest takie chińskie powiedzenie:

"jeżeli jedna osoba powie ci, że jesteś osłem, to się tym nie przejmuj. Jeżeli dwie - spójrz w lustro. Jeżeli trzy, to kup sobie siodło. "

Zainteresowanym radzę sobie je dobrze zapamiętać. A co do meritum każdy ma swoje zdanie i oczywistym jest że nikt nikogo nie przekona.
15 lutego 2012, 19:39
Dobra, jutro kupie siodlo a i tak swoje zdanie bede mial.
Jak zawsze.
Ja trafnosc wyborow oceniam nie po gadce tylko po efektach.
Definition of insanity is doing the same thing over again expecting different effects....
15 lutego 2012, 20:35
Whyshchuck napisał(a):Niestety, wbrew bajkom, które pisywano w książkach z rodzaju "ekonomii politycznej zacofania gospodarczego" w minionym okresie, kraje niedorozwinięte nie rozwijają się szybciej i nie doganiają "ospałych krajów rozwiniętych". Świat biegnie naprzód.
Choćbyśmy stanęli na głowie, +4% PKB Polski to dalej mniej niż +1% Niemiec...

Alez mylisz sie. Zjawisko konwergencji istnieje, choc oczywiscie istnieje wiele krajow, ktore tkwia w klinczu i sa biedne, a rownoczesnie rozwijaja sie wolno lub wcale. Na szczescie Polska do nich nie nalezy. Dlatego doganiamy Niemcy. To oczywiscie nie oznacza ze je przegonimy, czy tez w ogole dogonimy. Im bardziej zmiejszamy luke, tym mniejsza roznica w szybkosci naszych rozwojow. Jak z dazeniem do asymptoty. Tyle ze to nie uwzglednia np calego szeregu czynnikow kulturowo-instytucjonalnych, ktore sprawiaja ze Niemcy zawsze byly bogatsze od nas. Tych czynnikow za h.uja wafla nie przeskoczymy. Ale... to nie jest konieczne. Zblizanie sie to juz i tak cholernie, cholernie duzo, niezaleznie od tego co powiedza slepi na fakty malkontenci. Przecietny Polak jest duzo biedniejszy od przecietnego Niemca. Tyle ze jeszcze niedawno nie byl biedniejszy o cale rzedy wielkosci. Teraz mozna nas porownywac, a jeszcze niedawno bylismy na dwoch roznych planetach i porownanie naszych zarobkow z niemieckimi mozna bylo tak samo dobrze, jak z zarobkami robotnic mrówki rudnicy.

BTW - na twoim miejscu sprawdzilbym podane przez Ciebie liczby. :)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
15 lutego 2012, 20:44
mrówa napisał(a):
qubek napisał(a): robotnic mrówki rudnicy.

:smt013 :smt042

Ups, sorry. Ale wiesz jak to mowili - uderz w jakies zwierze a czlonek garbiarni sie odezwie ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
15 lutego 2012, 22:09
qubek napisał(a):
Whyshchuck napisał(a):Niestety, wbrew bajkom, które pisywano w książkach z rodzaju "ekonomii politycznej zacofania gospodarczego" w minionym okresie, kraje niedorozwinięte nie rozwijają się szybciej i nie doganiają "ospałych krajów rozwiniętych". Świat biegnie naprzód.
Choćbyśmy stanęli na głowie, +4% PKB Polski to dalej mniej niż +1% Niemiec...

Alez mylisz sie. Zjawisko konwergencji istnieje, choc oczywiscie istnieje wiele krajow, ktore tkwia w klinczu i sa biedne, a rownoczesnie rozwijaja sie wolno lub wcale. Na szczescie Polska do nich nie nalezy. Dlatego doganiamy Niemcy. To oczywiscie nie oznacza ze je przegonimy, czy tez w ogole dogonimy. Im bardziej zmiejszamy luke, tym mniejsza roznica w szybkosci naszych rozwojow. Jak z dazeniem do asymptoty. Tyle ze to nie uwzglednia np calego szeregu czynnikow kulturowo-instytucjonalnych, ktore sprawiaja ze Niemcy zawsze byly bogatsze od nas. Tych czynnikow za h.uja wafla nie przeskoczymy. Ale... to nie jest konieczne. Zblizanie sie to juz i tak cholernie, cholernie duzo, niezaleznie od tego co powiedza slepi na fakty malkontenci. Przecietny Polak jest duzo biedniejszy od przecietnego Niemca. Tyle ze jeszcze niedawno nie byl biedniejszy o cale rzedy wielkosci. Teraz mozna nas porownywac, a jeszcze niedawno bylismy na dwoch roznych planetach i porownanie naszych zarobkow z niemieckimi mozna bylo tak samo dobrze, jak z zarobkami robotnic mrówki rudnicy.

BTW - na twoim miejscu sprawdzilbym podane przez Ciebie liczby. :)

Tak, ale z przyczyn innych niż te najbardziej istotne - są jednak procesy które trwają przez dziesięciolecie bo muszą. Nie chciałbym, żebyś nieodpowiednio interpretował to, o czym mówię - wciąż twierdzę, że postęp jest gigantyczny.
Co do liczb - uwzględniając różnicę między ceną bułki w Warszawie i Berlinie koryguję wskazane dane do proporcji 3,5:1.
∃x (Fx & (y)(Fy→y=x & Gx))
15 lutego 2012, 23:11
Whyshchuck napisał(a):
qubek napisał(a):
Whyshchuck napisał(a):Niestety, wbrew bajkom, które pisywano w książkach z rodzaju "ekonomii politycznej zacofania gospodarczego" w minionym okresie, kraje niedorozwinięte nie rozwijają się szybciej i nie doganiają "ospałych krajów rozwiniętych". Świat biegnie naprzód.
Choćbyśmy stanęli na głowie, +4% PKB Polski to dalej mniej niż +1% Niemiec...

Alez mylisz sie. Zjawisko konwergencji istnieje, choc oczywiscie istnieje wiele krajow, ktore tkwia w klinczu i sa biedne, a rownoczesnie rozwijaja sie wolno lub wcale. Na szczescie Polska do nich nie nalezy. Dlatego doganiamy Niemcy. To oczywiscie nie oznacza ze je przegonimy, czy tez w ogole dogonimy. Im bardziej zmiejszamy luke, tym mniejsza roznica w szybkosci naszych rozwojow. Jak z dazeniem do asymptoty. Tyle ze to nie uwzglednia np calego szeregu czynnikow kulturowo-instytucjonalnych, ktore sprawiaja ze Niemcy zawsze byly bogatsze od nas. Tych czynnikow za h.uja wafla nie przeskoczymy. Ale... to nie jest konieczne. Zblizanie sie to juz i tak cholernie, cholernie duzo, niezaleznie od tego co powiedza slepi na fakty malkontenci. Przecietny Polak jest duzo biedniejszy od przecietnego Niemca. Tyle ze jeszcze niedawno nie byl biedniejszy o cale rzedy wielkosci. Teraz mozna nas porownywac, a jeszcze niedawno bylismy na dwoch roznych planetach i porownanie naszych zarobkow z niemieckimi mozna bylo tak samo dobrze, jak z zarobkami robotnic mrówki rudnicy.

BTW - na twoim miejscu sprawdzilbym podane przez Ciebie liczby. :)

Tak, ale z przyczyn innych niż te najbardziej istotne - są jednak procesy które trwają przez dziesięciolecie bo muszą. Nie chciałbym, żebyś nieodpowiednio interpretował to, o czym mówię - wciąż twierdzę, że postęp jest gigantyczny.
Co do liczb - uwzględniając różnicę między ceną bułki w Warszawie i Berlinie koryguję wskazane dane do proporcji 3,5:1.

Byc krajem 3 razy biedniejszym od Niemiec to byc krajem bardzo bogatym, jak na standarty swiatowe. To znaczy miec sto kilkadziesiat krajow ktore marzyly by, zeby byc na naszym miejscu

Tyle ze to co Ty piszesz to jest w kategorii krajow. A w kontekscie tej dyskusji wazniejsze jest nie porownanie krajow, a ich mieszkancow. Niemcow jest ponad dwa razy wiecej niz nas. W przeliczeniu ma mieszkanca, ten wspolczynnik spadnie do jakis 1,8:1 jesli dobrze sprawdzilem. To wciaz prawie dwa razy mniej. Ale - kurde mol - od Niemiec
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Luźne dyskusje