kaczorr napisał(a):aj tam Panowie....szacując wartość części![]()
...ja bym go nie traktował jako dawcę organów lecz jako bazę do remontu
...własnie przez takie podejście garbatych aniołków coraz mniej i lądują pod prasą![]()
....popatrzcie ile tego u nas jeździ - to rodzynki, których coraz mniej, mój wyglądał podobnie i decydując się na garba potrzeba przede wszystkim dużo chęci,zaparcia i pracy no i niestety kasiorki sukcesywnie topionej
..jak dla mnie to 1000 - 1200 bym dał i zaczął w nim dłubać aby go przywrócić do czasów świetności
pozdro
Niby masz racje ale sa trafiaja sie egzemplarze tak zapuszczone ze remont ich jest po prostu nieoplacalny. Jak zaczniesz z g.. egzemplarzem wyjsciowym i wpompujesz mase kasy nadal pozostaniesz z g.. .
Czasem serce boli jak sie patrzy ale niestety ogrom prac i naklad kosztow odstrasza. Osobiscie wyleczylem sie juz z tego typu aut gdzie doslownie prawie wszystko jest do wymiany.
Dlatego kilka lat temu pocialem swojego '67 choc serce bolalo, ale po rozbiorce nie wiadomo bylo od czego zaczac a ilosc patentow byla zatwarzajaca.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...