Może trochę historii zanim pokażę progress z prac.
Bulika widywałem jeszcze jak byłem bardzo młody gdy pewni państwo przyjeżdżali z centrum śląska na swoją działkę. Wtedy śmieszył mnie jego wygląd - taka żabka. Z kolegami zaglądałem do środka, żeby zobaczyć co tam jest. Miał z tyłu firankę i widać było przez nią kanapę i inne mebelki. Był to panelvan przerobiony na campera (mebelki prawdopodobnie z późniejszych modeli lub wykonane własnoręcznie).
Właściciele bulika jeździli nim dosłownie wszędzie - był nawet w Grecji na wakacjach. Był to ich ulubiony wóz dający możliwość zwiedzania i jednocześnie mieszkania. Wtedy zdaje się można było stać na dziko i nocować w camperze.
Przyszły jednak czasy kiedy wóz dla nich się lekko zestarzał i właściciele postanowili kupić nową furkę którą zakłady fiata zaczęli dopiero co budować czyli cinquecento. Ponieważ od mojego domu do właściciela działki letniskowej z bulikiem dzieliły tylko dwa domki byłem raczej na bieżąco i widziałem jak właściciele używali już nowego pojazdu. Nie przyszło mi wtedy nawet do głowy, że chciałbym kupić ich stare i wysłużone autko.
Po jakimś czasie zauważyłem u mojego sąsiada niebieskiego busa pod jego wiatą. Okazało się, że to ten sam wóz który na emeryturze przeszedł w ręce emeryta. Stał się składnicą dla niepotrzebnych domowych rzeczy i miejscem sjesty poobiednich nowych właścicieli - moich sąsiadów.
Sąsiad nigdy nie miał prawa jazdy więc bulik stał pod tą wiatą


właściwie od 1991 roku.
Z czasem zacząłem dostrzegać piękno tego auta i rozmawiać z sąsiadem o jego zakupie. Sąsiad nie chciał go sprzedać bo właściwie trzymał go dla syna. Starałem się - tak z przerwami - już kilka ładnych latek. Czas mijał a bulika stał pod wiatą. Sąsiad w końcu zmarł i bulik został własnością syna sąsiada. Jakieś dwa lata starania się o niego aż w końcu syn sąsiada stwierdził przed świętami Bożego Narodzenia 2009, że stopuje temat i przekazał samochód zięciowi jego brata
. W końcu 29 grudnia 2009 roku udało mi się dogadać z najnowszym właścicielem, wyciągnąć autko oraz przeprowadzić do na plac do rodziców.



Bulik stał się moją własnością.
Początkowo wydawało mi się, że niewiele przy nim będzie do zrobienia. z zewnątrz nie wyglądał na tragicznego i jako niefachowiec myślałem, że niewielki wkład i autkiem można będzie pojeździć.
Z czasem zacząłem zauważać jego wiek i efekt stania pod wiatą. Podłoga niestety była zgnita. Właściwie to podłoga nie zgniła od tego stania pod wiatą. wcześniej był robiony jakiś niefachowy remont i zamiast elementów metalowych wstawiane nawet były element dorabiane z drewna. Cały płat podłogi był z potrójnej płyty drewnianej, Próg zewnętrzny prawy - dębowy - nie zgnity
. elementy poprzeczne ramy - drewniane.


Na szybko udało mi się wykonać garaż z elementów drewnianych i przewieźć bulika do miejsca mojego zamieszkania - zdaje się było to w lutym 2010 roku. Bulik od tego momentu przez prawie rok stał w drewnianym garażu w którym udało mi się go uruchomić. Naprawić hamulce i przede wszystkim zgrubnie posprzątać.


Latem - przygotowałem go do próby rejestracji żeby odzyskać dokumenty gdyż auto było wyrejestrowane na czas remontu (zdaje się fikcyjny powód wyrejestrowania pojazdu) - teraz już tak nie można. Oczywiście mam już docelowy dowód rejestracyjny.



Potem decyzja. Budowa garażu murowanego z myślą oczywiście o buliku

Poniżej link z uruchomienia i przejażdżki busikiem - oczywiście jeszcze przed podjęciem decyzji o remoncie auta.
http://www.youtube.com/watch?v=5xKSCJGEVlc
http://www.youtube.com/watch?v=0RcmaC5BKhs
W zeszłym roku (między innymi pod wpływem efektów prac niektórych kolegów z forum) podjąłem decyzję o samodzielnym remoncie bulika. zakup migomatu i rozpoczęcie prac (lipiec 2012). Nie miałem żadnych styczności z takimi pracami i zastanawiałem się jak mi to pójdzie i czy uciągnę. W następnym poście pokażę efekty moich prac nad busem. Oczywiście na pierwszy ogień poszła rama i podwozie. Niebawem ciąg dalszy......
Bulika widywałem jeszcze jak byłem bardzo młody gdy pewni państwo przyjeżdżali z centrum śląska na swoją działkę. Wtedy śmieszył mnie jego wygląd - taka żabka. Z kolegami zaglądałem do środka, żeby zobaczyć co tam jest. Miał z tyłu firankę i widać było przez nią kanapę i inne mebelki. Był to panelvan przerobiony na campera (mebelki prawdopodobnie z późniejszych modeli lub wykonane własnoręcznie).
Właściciele bulika jeździli nim dosłownie wszędzie - był nawet w Grecji na wakacjach. Był to ich ulubiony wóz dający możliwość zwiedzania i jednocześnie mieszkania. Wtedy zdaje się można było stać na dziko i nocować w camperze.
Przyszły jednak czasy kiedy wóz dla nich się lekko zestarzał i właściciele postanowili kupić nową furkę którą zakłady fiata zaczęli dopiero co budować czyli cinquecento. Ponieważ od mojego domu do właściciela działki letniskowej z bulikiem dzieliły tylko dwa domki byłem raczej na bieżąco i widziałem jak właściciele używali już nowego pojazdu. Nie przyszło mi wtedy nawet do głowy, że chciałbym kupić ich stare i wysłużone autko.
Po jakimś czasie zauważyłem u mojego sąsiada niebieskiego busa pod jego wiatą. Okazało się, że to ten sam wóz który na emeryturze przeszedł w ręce emeryta. Stał się składnicą dla niepotrzebnych domowych rzeczy i miejscem sjesty poobiednich nowych właścicieli - moich sąsiadów.
Sąsiad nigdy nie miał prawa jazdy więc bulik stał pod tą wiatą


właściwie od 1991 roku.
Z czasem zacząłem dostrzegać piękno tego auta i rozmawiać z sąsiadem o jego zakupie. Sąsiad nie chciał go sprzedać bo właściwie trzymał go dla syna. Starałem się - tak z przerwami - już kilka ładnych latek. Czas mijał a bulika stał pod wiatą. Sąsiad w końcu zmarł i bulik został własnością syna sąsiada. Jakieś dwa lata starania się o niego aż w końcu syn sąsiada stwierdził przed świętami Bożego Narodzenia 2009, że stopuje temat i przekazał samochód zięciowi jego brata



Bulik stał się moją własnością.
Początkowo wydawało mi się, że niewiele przy nim będzie do zrobienia. z zewnątrz nie wyglądał na tragicznego i jako niefachowiec myślałem, że niewielki wkład i autkiem można będzie pojeździć.
Z czasem zacząłem zauważać jego wiek i efekt stania pod wiatą. Podłoga niestety była zgnita. Właściwie to podłoga nie zgniła od tego stania pod wiatą. wcześniej był robiony jakiś niefachowy remont i zamiast elementów metalowych wstawiane nawet były element dorabiane z drewna. Cały płat podłogi był z potrójnej płyty drewnianej, Próg zewnętrzny prawy - dębowy - nie zgnity


Na szybko udało mi się wykonać garaż z elementów drewnianych i przewieźć bulika do miejsca mojego zamieszkania - zdaje się było to w lutym 2010 roku. Bulik od tego momentu przez prawie rok stał w drewnianym garażu w którym udało mi się go uruchomić. Naprawić hamulce i przede wszystkim zgrubnie posprzątać.


Latem - przygotowałem go do próby rejestracji żeby odzyskać dokumenty gdyż auto było wyrejestrowane na czas remontu (zdaje się fikcyjny powód wyrejestrowania pojazdu) - teraz już tak nie można. Oczywiście mam już docelowy dowód rejestracyjny.



Potem decyzja. Budowa garażu murowanego z myślą oczywiście o buliku

Poniżej link z uruchomienia i przejażdżki busikiem - oczywiście jeszcze przed podjęciem decyzji o remoncie auta.
http://www.youtube.com/watch?v=5xKSCJGEVlc
http://www.youtube.com/watch?v=0RcmaC5BKhs
W zeszłym roku (między innymi pod wpływem efektów prac niektórych kolegów z forum) podjąłem decyzję o samodzielnym remoncie bulika. zakup migomatu i rozpoczęcie prac (lipiec 2012). Nie miałem żadnych styczności z takimi pracami i zastanawiałem się jak mi to pójdzie i czy uciągnę. W następnym poście pokażę efekty moich prac nad busem. Oczywiście na pierwszy ogień poszła rama i podwozie. Niebawem ciąg dalszy......
