Garbusy a ich prawdziwe roczniki - ich wartość itd.

10 stycznia 2017, 18:04
Michał2 napisał(a):W zamierzchłych czasach mojego " weteraństwa " motocyklowego w konkursach na oryginalność dowodami rejestracyjnymi się nie przejmowano i nie zajmowano, a sporo było egzemplarzy "bezpapierowych"

W dzisiejszych czasach i w zawodach samochodowych dalej nikt tego nie weryfikuje, poniewaz organizatorzy sa ludzmi znajacymi temat i nie chca odcinac polowy posiadaczy weteranow od imprez
Glowa napisał(a):Garbus tez mógł kiedyś komuś zginąć. Nie zawsze szczepienie było efektem beztroskiego podejścia do dokumentów. Przecież dokumenty do golfa 5 tez mogły komuś zginąć. A że miał akurat w biurku z innego to co to za problem?

W wypadku starych samochod w 99% przypadkow powodem zabagnienia dokumentow sa stare przepisy utrudniajace rejestracje. Czasem sa to zaszlosci niewiele mlodsze niz samochod.
Nawet jesli doszlo kilkadziesiat lat temu do przestepstwa, to jest ono juz dawno przedawnione.
I wszyscy o tym wiedza.

Przeciwstawiacie takie lekko wydumane idee polskiej rzeczywistosci
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
11 stycznia 2017, 23:42
Co do wpływu zgodności "papierowej z rocznikiem typem itd na wartość pojazdu .Moim zdaniem nie ma jednoznacznej odpowiedzi : Dla kogoś kto ma ,czy zamierza mieć zabytkowy, oryginalny egzemplarz może to mieć duże znaczenie , bo z takim pojazdem wiąże się często jakaś historia (pochodzenie ). Fajnie jest to mieć , znać .
Jak ktoś ma kundelka wielorasowca to raczej nie ma to większego znaczenia , bo i tak z żadną specyfikacją się nie zgadza :wink:
Podobnie jak w przypadku jakiegoś tuning-projektu , własnej wizji - a niech sobie będzie ta Panorama z 1959 jako materiał wyjściowy - w czym to ma przeszkadzać ?
Przecież funkcjonuje taka przypowiastka na temat Garbusów że nie ma dwóch takich samych.
Oczywiście że dobrze jest mieć pełną zgodność w papierach , ale moim zdaniem nie ma co demonizować gdy tak nie jest.
12 stycznia 2017, 11:00
Michał2 napisał(a):
qubek napisał(a):
Blazlov napisał(a):numer musi sie zgadzac
Ale z czym?


Z dowodem rejestracyjnym . :wink:
Jeździć , cieszyć się, nie wyszukiwać problemów...
Nie znam diagnosty któremu chciałoby się drążyć temat
No chyba że zrobione jest to tak, że z kilometra frajerstwo czuć i diagnosta musiałby udawać niewidomego i upośledzonego umysłowo by nie widzieć...
W moim obecnym ogòrze z pierwotnej budy został może dach ze słupkami , część ramy i dowòd rejestracyjny.... I w niczym mi to nie przeszkadza

Właśnie. Kupujemy auto za duże pieniądze bo oryginał z 1959, a tak naprawdę oryginalny jest tylko tunel z numerem i papierami. Reszta to zlepek innych, zgodnych rocznikowo i modelowo aut.
I czar pryska bo nasze autko, które miało zjechać z taśmy produkcyjnej określonego dnia w określonym miesiącu, jest zlepkiem półrocza pracy fabryki :-)
Dr Frankenstein też może stworzyć człowieka na oryginalnym dowodzie osobistym zawierającym numer pesel :D
12 stycznia 2017, 20:42
Felek napisał(a):
Michał2 napisał(a):
qubek napisał(a):
Blazlov napisał(a):numer musi sie zgadzac
Ale z czym?


Z dowodem rejestracyjnym . :wink:
Jeździć , cieszyć się, nie wyszukiwać problemów...
Nie znam diagnosty któremu chciałoby się drążyć temat
No chyba że zrobione jest to tak, że z kilometra frajerstwo czuć i diagnosta musiałby udawać niewidomego i upośledzonego umysłowo by nie widzieć...
W moim obecnym ogòrze z pierwotnej budy został może dach ze słupkami , część ramy i dowòd rejestracyjny.... I w niczym mi to nie przeszkadza

Właśnie. Kupujemy auto za duże pieniądze bo oryginał z 1959, a tak naprawdę oryginalny jest tylko tunel z numerem i papierami. Reszta to zlepek innych, zgodnych rocznikowo i modelowo aut.
I czar pryska bo nasze autko, które miało zjechać z taśmy produkcyjnej określonego dnia w określonym miesiącu, jest zlepkiem półrocza pracy fabryki :-)
Dr Frankenstein też może stworzyć człowieka na oryginalnym dowodzie osobistym zawierającym numer pesel :D

I to jest sedno sprawy. Że najczęściej ludzie kupują sobie wymarzonego garbusa, często gęsto za nie małe pieniądze. Oryginał dla kolekcjonera. A potem ktoś ich uświadamia albo sami odkrywają, że z oryginałem to nie ma nic wspólnego. Większość ludzi okrywa problem dokumentów mimo, że sami mają lajtowe podejście do tego tematu. Bo oczywiście jak o tym wspomną odstraszą 90% klientów . Gdy garbusy kosztowały góra 5 tyś to jeszcze można na to przymknąć oko. Ale jak kosztują 50 i więcej to i wymagania nabywcy rosną. Dać tyle pieniędzy i jeszcze mieć dokumenty trefne? Ja też kiedyś miałem przeszczepa i zawsze miałem dyskomfort jak ktoś mnie pytał jaki to rocznik. A problem zawsze był na jakiś radiach automobilklubu bo tam trzeba podać z dowodu a wygląda inaczej i zawsze coś trzeba ściemniać. Do dupy z tym. Oryginał to oryginał.
12 stycznia 2017, 20:54
Tak, tylko, że można mieć:
- świetnie zachowany modelowo egzemplarz, nawet wersję limitowaną ale z niezgodnym rocznikiem,
- można mieć dobre papiery i całkiem pokundlony pojazd, który rozszyfruje tylko wprawne oko...

I co ciekawe, można również nie posiadać nic poza papierami. Mamy resztki tunelu z numerem, występujemy o certyfikat urodzinowy i gotowe. Dostajemy kod DNA naszego auta. Jaki kolor, jaka wersja i jakie wyposażenie. Nawet serducho i kraj przeznaczenia. Lepimy go z paru dawców i setki innych części, gotowe. Tylko czy tak odbudowany garbus będzie lepszy od panoramy z 1959roku? Bo modelowo pasuje z papierami ;-)
Opcji połączenia i dopasowania garbusa do dokumentów jest wiele.
12 stycznia 2017, 21:31
Felek napisał(a):Tak, tylko, że można mieć:
- świetnie zachowany modelowo egzemplarz, nawet wersję limitowaną ale z niezgodnym rocznikiem,
- można mieć dobre papiery i całkiem pokundlony pojazd, który rozszyfruje tylko wprawne oko...

i tu jest sedno. Nie ma problemu jesli swiadomie możesz się zdecydować na obie opcje. gorzej jeśli tak jak napisał kolega wcześniej, kiedy dowiadujesz się ze zyles w bledzie :)
:smt096 Edek z krainy kredek

despite all my rage i am still just a rat in a cage

https://www.facebook.com/Projekt58

Zdjęcie nie zachowało się
13 stycznia 2017, 09:37
Tak czyli wszystko zależy od punktu widzenia. Od indywidualnego podejścia do tematu. Tylko przy sprzedaży trzeba znaleźć klienta, który ma podobne podejście do tematu. Bo można mieć świetnie zachowany egzemplarz. Nawet wersje limitowaną. Ale co z tego? Jak jest niezgodność z rocznikiem. Czym to potwierdzić jak się nie ma dokumentów. W Polsce jeszcze pół biedy ale za granica temat w ogóle przegrany. Już nie mówiąc o popularnych teraz aukcjach gdzie cieszą się wyjątkowe auta dużym wzięciem. Natomiast jeśli mamy załóżmy podłogę z papierami i odbuduje na niej zgodny z oryginałem samochód też nie jest to taki zły temat. Oczywiście poza wspawywaniem kawałka z vinem w inna bo na to są już paragrafy. Ale jest masę zabytkowych aut, które odbudowuje się z ruiny. Gdzie poza papierami i kupką złomu jest nie wiele. Takie auta też mają swoją kategorie w fivie. Wiadomo, ze nie będą tyle warte co zachowany oryginał ale znacznie więcej niż przeszczepy najlepiej zachowane.
13 stycznia 2017, 13:55
Hmm, czy wolałbym ulepionego w calosci z gownianych reperaturek garba ale z oryginalnym numerem na tunelu czy będącego w analogicznym stanie dziewiczego szczepana? Bez namysłu biorę tego drugiego.
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
13 stycznia 2017, 23:12
Jak pisze lysy. Frankensztajn ulepiony z reperaturek lepszy od fabrycznego Garba?
Nie wiem jakie sa zwyczaje na poludniu ale nigdy w zyciu nie pokazywalem dowodu na rajdzie. Ani o niego nie pytalem siedząc za stolikiem organizatora. To by bylo glupie...
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
13 stycznia 2017, 23:40
qubek napisał(a):Jak pisze lysy. Frankensztajn ulepiony z reperaturek lepszy od fabrycznego Garba?
Nie wiem jakie sa zwyczaje na poludniu ale nigdy w zyciu nie pokazywalem dowodu na rajdzie. Ani o niego nie pytalem siedząc za stolikiem organizatora. To by bylo glupie...

bo te rajdy w których brałeś udział Kuba, bez obrazy ale to takie troche picipolo na żużlu, np w porównaniu z monte carlo.

Myślę że każdy interpretuje to na swój sposób.
I ma sie to nijak do tego o co pyta kolega.

Samochód - jaki kolwiek - z kompletem dokumentów oryginalnych do danego egzemplarza, najlepiej jeszcze z dobrodziejstwem wszelkich dodatków jakie dostał pierwszy właściciel będzie dużo bardziej LUKRATYWNĄ inwestycją niż samochód z bałaganem w papierach a dobrym stanem. Takie są realia na swiecie i kolega się pyta o kwestie finansową, czyli na czym najlepiej zarobić a nie o sentymentalną podróż ludzi lubiących garbuski.
Oczywiście, druga rzecz, to sam stan danego pojazdu, jeśli coś jest złomem, mimo że ma papiery, to jest złomem, ciekawe są tylko papiery ewentualnie to co da się wyciąć.
Niemniej odpowiadając na pytanie kolegi, który chyba zapomniał o wątku który stworzył.
Lepiej inwestować w dobre egzemplarze, lub takie które mozna do stanu swietosci przywrócic, posiadające komplet oryginalnych dokumentów, niż takie które takowych nie posiadają.

Nadal trzeba pamietać ze to teoria, a kazdy ma swoją własną ocenę opłacalności i strefę komfortu :)
:smt096 Edek z krainy kredek

despite all my rage i am still just a rat in a cage

https://www.facebook.com/Projekt58

Zdjęcie nie zachowało się

← Luźne dyskusje