tak,tak zagadzam się,nie w takich warunkach garby śmigają a nawet hitlerowcy popylali nimi w srogiej śnieżycy

,więc jaka kolwiek przeróbka kolektorów to wg. mnie bzdura

Aktualnie to już mój 5 lub 6 garb i prawda jest taka że czasem w niektórych silnikach było masełko a czasem szron,nie wiem od czego to zależy

ale nigdy do nich nawet nie zaglądałem bo nie tędy droga wg mnie.Jak Wiecie konstruktor był kolesiem z jajami i jak coś wymóżdżył to po to aby to chodziło

a nie żeby to przerabiać i usprawniać.Prawda jest taka że jakakolwiek ingerencja w kolektory typu szorowanie,czyszczenie i przepychanie drutów jest bebe bo niszczy gładź wewnętrzną co w efekcie końcowym prowadzi tylko do tego że wszelki syf i osady będą szybciej zabijały kolektor.Jedyna opcja jak ktoś wspomniał to sprężone powietrze

.A cały problem wg mnie leży w gaźnikach Panowie gdyż wiem to z mojego doświadczenia a przynajmniej u mnie pomogło.Gaśnięcie w zimie i mrozach???Nie znam tego problemu

.Regulacja i szczelność gaźnika to podstawa a kolektorkom dajcie spokój

.W kilku garbach miałem tak że ta największa śruba w gaźniku,która powinna być dokręcona na hamusia była u mnie nieco wykręcona(wstępna regulacja) i później dopiero końcowa regulacja na dwóch pozostałych śrubeczkach.Pomyślcie nad tym bo wg mnie to tutaj w większośći przypadków leży problem czasem jeszcze dochodzi problem elektryki np.silikonowy sheet - kable do świec,...pozdrawiam
