niechlubne odznaki garbusowe

18 marca 2006, 12:36
Też lubię technikę wojskową( w przeciwieństwie do samego wojska
. :-D) i dyskusja choć jak zwykle skręca ,to dla mnie wielce ciekawa..
Co do symboli faszystowskich to nie demonizujmy."Hakenkrojca" można było spodkać na wszystkim z tego okresu - od dystynkcji wojskowych do np części radiowych-kondensatora opornika itp ...i mam z tego powodu wyrzucić radio ?
Co innego posiadać a co innego modlić się do tego...
Łysy napisał(a):BMW/zundapp sachara?? Powiedzcie że to było kicha :-D Skomplikowane i drogie co prawda ale za to niezawodne. Zastąpione przez kubelwagena ze wzgledu na cene.

No właśnie. Amerykanie nawet próbowali czegoś podobnego - stworzyli Harleya model XA z silnikem boxer i przekazaniem napędu na koło za pomocą wałka. Było to na tyle podobne że na fotografiach w różnych publikacjach czasem bywa mylone. Słynny "wojskowy" model WLA z tradycyjnym (dla HD)napędem, to z punktu przystosowania do jazdy w terenie było nieporozumienie: wyobraście sobie jazdę po dziurach ciężkim motocyklem ,gdzie siedzi się w pozycji "fotelowej", z nożnym sterowaniem sprzęgła -lewą nogą , i ręczną zmianą biegów -lewą ręką...Toż coś takiego można" w cyrku za biletami pokazywać". Jeszcze z wózkiem to jako tako ale solówka- koszmar. Co nie przeszkodziło amerykanskiej propagandzie twierdzić że Harley wygrał wojnę.
Z tą niezawodnością przynajmniej w przypadku Zundappa było różnie : miał nietypowo rozwiązane łożyskowanie korbowodów - dzielone łożysko toczne .Było to (wtedy) niespecjalnie trwałe rozwiązanie i legenda głosi że konstruktor tegoż miał za to "kęsim"
Co do oceny niemieckiej techniki wojskowej to moim zdaniem stała na wysokim poziomie ( jak na wojsko to nawet bardzo wysokim :lol: ) Zauważcie że to Niemcy przecierali szlaki i alianci często korzystali z ich doświadczeń . Niemcy przerżneli (na nasze szczęście) gospodarczo . Ciągłe eksperymentowanie, mnogość typów ,odmian itd i związane z tym trudności produkcji, naprawy,zaopatrzenia w części itd jeszcze to pogłębiało. Myślenie im zaszkodziło - przekombinowali :wink: :-D
18 marca 2006, 15:25
qubek napisał(a):Pod koniec wojny nie dawali juz raczej tych magazynkow, tylko zwykle lukowe, choc z tego co wiem zolnierze jak mogli to zatrzymywali beben przynajmniej na pierwszy raz. Co do sciany ognia to tez troche glupia taktyka, po pierwsze wiekszosc tej sciany szla w niebo, a po drugie to ostatnie pociski to juz za szybko nie lecialy. Choc psychologicznie...
http://www.ppsh41.com/ppshmgp.MPG
No i po wystrzeleniu 5 magazynkow w ten sposob szybko to pistolet mozna uzywac w charakterze maczugi [img]
Pepesza miała oczywiście przełącznik do pojedynczych strzałów-ale faktycznie jak ktoś przytrzymał tak jak ten pan w linku to można błyskawicznie te 70 nabojów wywalić - zresztą ciakwostka - amunicja z PPSZ pasowała do pistoletu T T.
PPSZ-a była przystosowana do walki wręcz-miał specjalnie zaostrzoną koncówkę lufy,nowościa był system chłodzenia lufy - przez te żebrowane otwory. Czytalem gdzieś że na wschodnim froncie Niemcy często brali pepesze od poległych Rosjan - nie zacinały się przede wszystkim.
A potem przyszedł AK-47 - zaczęto go używać w roku 49,z 47 był model.
Zresztą wynalazca jeszcze żyje - Aleksandr Kałasznikow- reklamował kiedyś wódkę markowaną jego nazwiskiem - tzn. wypił przed kamerą szklanke jednym haustem.
Kałasznikow to już świetna broń - już nie mówie że jest integralną częscia kultury wielu narodów- widziałem kiedyś taki filmik - stoi ruski komandos nad takim potokiem gęstego błota - nagle schyla się wyjmuje z tego kałacha i od razu zaczyna strzelać - ponoć próbe jest w stanie przejść tylko kałach-próbowali z M-16 udawało sie ale nie za każdym razem.
Taka dygresja o broni - bo z wojskowości zdecydowanie wolę to co jezdzi.
"My hovercraft is full of eels"

← Luźne dyskusje