Pytanie co do blacharki. i pokrzywionego dachu

12 listopada 2006, 12:17
Sprawa wygląda następująco: jakaś ku...a, menda, wsza, pasozyt społeczny, itd. Musiała mi weejść na dach i sobie trochę poskakać :evil: . Generalnie mam garba ale w drugą stronę teraz. Wypchnełem ile sie dało ale posostały nierówności. No i co ja mam z tym teraz zrobić?????. Trzeba przespawać dach?? Miałem w sumie ale poszedł na złom. Pozatym jak zdejmuje sie podsufitkę?? może jak podziałam bezpośrednio na blachę to prędzej "wyskoczy"??. Generalnie o popękanym lakierze nie muszę chyba wspominać. :smt021 A pozatym jestem radosny jak sku.....yn. Miła niedziela :x
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
12 listopada 2006, 14:26
No nieźle.... nic tylko poskakać takiemu po łbie :shock:


Myślę że blacharz powinien sobie z tym poradzić.
12 listopada 2006, 14:30blacha
Jeżeli blacha nie pozaginała się, to nie powinno być większego problemu.
Fachowiec wyprowadzi ci to bez palnika. Sam narobisz sobie tylko więcej szkód.
Dobry lakier nie powinien obłazić w miejscach załamania blachy.
podsufitka jest częściowo klejona na boczkach więc trzeba ja delikatnie odkleić. Reszta tj. dach, jest na drutach, jak parasol.
Zastanów się 2 razy zanim coś zmienisz!
12 listopada 2006, 19:12
Doskonale znam to uczucie... mnie nowego cieniaka chłopaki pod dyskoteką skopali.Zrób zdjecia dachu zobaczymy jak to wygląda.
Jeśli są ostre załamania to już jest problem, ale da się to rozwiązać.
Swoją drogą to człowieka szlag może trafić kiedy takie coś mu się przytrafi.Debilizmu w tym kraju nie brakuje a najbardziej człowieka drażni ogromna bezsilność wobec takiej sytuacji.
12 listopada 2006, 21:47
Bardzo wspolczuje. Rozumiem ze nikt nic nie widzial, nikt nic nie slyszal i szans na zlapanie nie ma?
Potrzebujesz pomocy DOBREGO blacharza. Sam nie probuj. Oprocz blacharza bedziesz tez potrzebowal szpachli, bo idealnie to sie tego nie zrobi raczej.
Dobry blacharz zrobi tak ze nie bedzie widac.

Ale calkiem rowne pod spodem nie bedzie.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
12 listopada 2006, 21:59
Współczuję...Co za chamstwo!!!Po moim też się chcieli przebiec,ale akurat byłem z psem na podworku...Z dużym psem...Więc po wiązance i obejrzeniu psa dali sobie spokój....
A może...Wymienic dach??
12 listopada 2006, 23:03
stach napisał(a):A może...Wymienic dach??

Myslałem nad tym, ale po pierwsze trzeba zdobyć dach (miałem ale na złom poszedł, po drugie przy tym było by więcej pracy.

A ku***a miałem na silnik zbierać :cry: Jak wychodzę i patrzę na garba to mi sie normalnie łzy w oczach kręcą, zmaltretowany bardzo.
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
12 listopada 2006, 23:26
Czemu , kiedy , gdzie ? Jeśli chcesz , mogę się popytać tu i tam czy mają dach ...
13 listopada 2006, 01:08
Zabić to mało :axe: współczuję, znam ten ból - ja o głupi błotnik ryczałem ,a tutaj dopiero jest poważna sprawa :( na takie akcje przydaje sie alarm
Mexyk '84

Garbatastokrotka.pl
13 listopada 2006, 08:49
Qcyk napisał(a):O stary, współczuje :? taka fajna ta Twoja buda a tu teraz ma pogięty dach...ech
tak jak pisali wyżej - blacharz i szpachla.trzymam kciuki!!!


byle nie zwykła twarda szpachla. Jak ci typ bedzie robil niech robi ci aluminiowa szpachla. poza tym dobry blacharz powinnien sobie poradzic spokojnie :wink: . Powodzenia.
www.kaferklub.com
13 listopada 2006, 09:32
Z wymianą dachu to radzę uważać. Nie jest to proste zadanie i nie każdy z blacharzy poradzi sobie z takim tematem. A jak ściągniesz podsufitkę i zawieziesz do blacharza to nie powinien on mieć większych problemów z wyprowadzeniem tego "podeptanego" dachu. Trzymam kciuki.
13 listopada 2006, 10:32
no szkda gadać :evil: słuchaj, zdymnij podsufitkę i obadaj. może nie ma tragediiiii ( głupie slowo wiem). w sumie to i sam sobie byś poradził z pomocą ojca, ale by się wam zeszło napewno sporo czasu na poprawki no i napewno dużo więcej szpachli niż specowi by wam wyszło. więc jeśli masz jakiegoś dobrecho fachurę to podjedź , zapytaj, może jakoś niedrogo to uda sie naprawić. choć jeśłi ktoś po nim skakał to wątpię zeby bez palnika dało się "zgarbić ponownie" dach
„...W życiu piękne są tylko chwile...” R.R
13 listopada 2006, 13:11
....hmmm a moze wytniesz dziure i wstawisz faldach... jest okazja zeby wstawic .... tylko koszty troszke wieksze :roll: no ale na lato jak znalazl
13 listopada 2006, 13:31
ale to az tak bardzo ? ja w sumie nie bardzo kojarze jak bylem na dachu na garbie na zlocie w Bielsku ale byłem i wgniecenie super wielkie nie bylo. :?
www.kaferklub.com

← Pytania i problemy