No jasne, skoro ceny nowych samochodow byly jakas 1/3 ceny rynkowej, to musialy byc na kartki
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Garbiarnia4z Wami od 2003 roku
Pytania i problemy
pawel napisał(a):obejrzyj np serial dom, tam dobrze postawiony Heniu Lermaszewski miał żółte bmw, garbusik przy calej naszej milosci to jednak w latach 70 bylo zwykle auto, choc zachodnie i niezawodne. ale jak ktos chcial miec prestizowe auto to kupował meśka albo chociaz fiata mirafiori.ALe najpierw mial garbusa, też zóltego
qubek napisał(a):Kolejny kontrprzyklad: Ojciec Karo w roku 81szym zamienil pieknego Malucha w wersji eksportowej (Bambino) na 11to letniego Garbusa. Nie byl garbusiarzem czy jakims milosnikiem. Oczywiscie taki zakup nie nastapil w wyniku tego ze "sklanial sie" do jakiejs opcji. To nie byl wolny rynek, to byl zopelnie inny swiat i ludzie zadko kiedy miely wybor umozliwiajacy "sklanianie sie". On po prostu zarobil jakies pieniadze na zachodzie i to umozliwilo mu taka zmiane. A ze jej dokonal swiadczy o tym co wtedy jak ceniono. Fiaty i Maluchy nie byly naszym ulubionym wyborem, dajcie spokoj. To po prostu bylo na rynku.To się zgadza - mój mechanik mówił,ze w tamtych czasach (70-80) giełdowa cena 10 letniego garbusa odpowiadała mniej wiecej cenie nowego malucha. No ale taki dość młody garb oferował chyba jednak troche wiecej niż 126p.
.
No może poza ciągle zapiekającymi się cylinderkami hamulcowymi. 