Wady

22 maja 2004, 18:30
Takiej gwarancji że auto nie bedzie sie w ogóle psuło to chyba nie ma nigdy,nawet jak sie kupuje wóz z salonu,a nie kilkudziesiecioletni samochód. Mogę ci powiedziec z doswiadczenia,że jesli coś bedzie sie psuło (bo raczej jednak to może sie zdarzać) to beda to z reguły rzeczy drobne,wymagające tylko "grzebnięcia",albo niewielkich nakładów - zalezy to przede wszystkim od stanu wyjściowego garba ktorego kupisz.
A 5 tysiaków na zakup,remont i mały tuning to chyba troche za mało - tym bardziej jesli remont ma być wykonany na jakimkolwiek poziomie,a nie tak żeby za rok garbik zakwitł. Ja za wóz do kompletnego remontu blachy dałem 3 tysiaki - remont blachy i lakierowanie kosztowały tyle,że zakup samego auta wyszedł najtaniej. pozdr
22 maja 2004, 18:32
dago napisał(a):Takiej gwarancji że auto nie bedzie sie w ogóle psuło to chyba nie ma nigdy,nawet jak sie kupuje wóz z salonu,

Swieta racja, zebys wiedzial.
22 maja 2004, 19:10
Jerry napisał(a):A jeżeli kupię garbusika w dobrym stanie i oddam do zaufanego mechanika (brat cioteczny :) ) , zrobię remont (znaczy się on zrobi), powymienia jakieś tam uszczelki, olej czy coś tam jeszcze to jak długo pochodzi bez kolejnej naprawy? Bo ja nie chcę grzebać przy aucie (bo i tak wogóle nie mam o tym zielonego pojęcia) tylko nim jeździć (nie rzadko i nie często, tak pomiędzy). Nie jestem jakimś maniakiem, który wyda całą kasę na różne bajery w samochodzie i naprawy nawet gdyby ten sie rozsypywał... Chciałbym mieć sprawne autko i tyle :) Czy w 5000 się zmieszczę? Samochód w dobrym stanie + remont tego co trzeba + ewentualnie jakiś drobny tuning (nowe fotele, radio)

Jeśli ne kochasz garbów to może weż matiza albo corse lub seicento troche dożucisz i nie bedzie ci sie sypał 8)

Bo w Garbie to cały urok polega na tym że jak grzebiesz to jedziesz a jak nie to stoisz. ja na twoim miejscu bym sie dobrze zastanowil :lol:

tym bardziej ze nie jestes kumaty z mechaniki a Garbki staja zawsze w najmniej oczekiwanym momęcie np. ulewa, 10 min przed egzaminem i takie tam :lol:
:smt026 :smt023 :partyman:
22 maja 2004, 19:19
Bluznisz
Moj nigdy nie zepsul sie, gdy go potrzebowalem. Albo i sie zepsul, ale dojezdzal gdzie trzeba mimo usterki. W kazdym razie nie zawodzi mnie, gdy go trzebuje. I z tego co wiem jest to w miare uniwersalna cecha Garbusow.
22 maja 2004, 19:26
Jerry napisał(a):A jeżeli kupię garbusika w dobrym stanie i oddam do zaufanego mechanika (brat cioteczny :) ) , zrobię remont (znaczy się on zrobi), powymienia jakieś tam uszczelki, olej czy coś tam jeszcze to jak długo pochodzi bez kolejnej naprawy? Bo ja nie chcę grzebać przy aucie (bo i tak wogóle nie mam o tym zielonego pojęcia) tylko nim jeździć (nie rzadko i nie często, tak pomiędzy). Nie jestem jakimś maniakiem, który wyda całą kasę na różne bajery w samochodzie i naprawy nawet gdyby ten sie rozsypywał... Chciałbym mieć sprawne autko i tyle :) Czy w 5000 się zmieszczę? Samochód w dobrym stanie + remont tego co trzeba + ewentualnie jakiś drobny tuning (nowe fotele, radio)

A ja na swoim doświadczeniu powiem, że jeżeli mechanik będzie dobry i nie wsadzi ci do Garbus byle czego, możesz trochę pojeździć.

Kwestia jest taka, musisz kupić Garbusa w miarę dobrego. Jednak nie możesz oczekiwać, że kupisz ideał, bo zawsze po zakupie będziesz musiał go "troszkę" podremontować. Trzeba się więc liczyć, że po zakupie (za powiedzmy 5-6 tysięcy) włożysz w niego (raczej w jednym momencie) około 2 dodatkowych tysięcy złotych. No i jeżeli dobrze go zrobisz to tylko jeździć.

Liczy się jeszcze, jak napisał LUQU, jakich Garbus miał poprzednich właścicieli, bo czasami jak się zobaczy Garba to tylko usiąść na kolanach i nad nim płakać.

Ja w swojego trochę na początku włożyłem, ale potem (w ciągu dwóch lat), miałem tylko dwie awarie, za których naprawę zapłaciłem łącznie 60 złotych. Nie licząc zakupu nowego akumulatora :wink: . No i tyle. :D :D

Jeżdżę w chwili obecnej Garbusem codziennie do pracy i robię nim 60 km dziennie. I nie widzę się zupełnie w innym samochodzie. :lol:

Reasumując:

- Kupić jakiś niezły egzemplarz
- włożyć w niego jeszcze trochę kasy (ale z głową)
- no i jeździć...

to jest klucz do sukcesu. :D

Ale to tylko moja recepta, sa pewnie różne sposoby.
22 maja 2004, 19:28
qubek napisał(a):Bluznisz
Moj nigdy nie zepsul sie, gdy go potrzebowalem. Albo i sie zepsul, ale dojezdzal gdzie trzeba mimo usterki. W kazdym razie nie zawodzi mnie, gdy go trzebuje. I z tego co wiem jest to w miare uniwersalna cecha Garbusow.

Mój też... :D Jedna z dwóch usterek które mi się przydarzyły, zaskoczyła mnię 100 metrów od domu, więc sobie go dopchnąłem na parking.

Druga, też w garażu. Garbus nie zrobił mi za to obciachu w robocie, bo ostatnio zepsuł się rozrusznik, a gdyby nawalił "to jedno zapalenie wcześniej" musiałbym przy wszystkich go pchać. :D :D :D
22 maja 2004, 21:40
Wielkie dzięki za wszelką pomoc, popytam jeszcze kuzyna i pewnei kupię z nim, żeby mi nie wcisneli jakiegoś totalnego złomu :p
22 maja 2004, 21:48
Hmmmm... jakby to powiedzieć - powiem tak : czasem totalny złom do remontu za 1000 zł. moze okazać sie lepszy od cudownie odstawionego autka,lecz zrobionego tylko na sprzedaż - niestarannie polakierowanego,z ukrytymi usterkami silnika. Kupując autko do remontu sprzedający nic nie ukrywa no bo po co,robisz go dla siebie,a wydatki na remont takiego garba mogą byc czasem porównywalne z tymi które poniesie sie na autko super wygladające ale z "niespodziankami" do którego ustawicznie trzeba dokładać. Tak że ta granica miedzy złomem,a nie-złomem moze sie okazać czasem b.płynna. Tak że podsumowując przy poszukiwaniach i kupnie bąź czujny. NARA
22 maja 2004, 22:04
qubek napisał(a):Bluznisz
Moj nigdy nie zepsul sie, gdy go potrzebowalem. Albo i sie zepsul, ale dojezdzal gdzie trzeba mimo usterki. W kazdym razie nie zawodzi mnie, gdy go trzebuje. I z tego co wiem jest to w miare uniwersalna cecha Garbusow.
Mój wystawił mne dwa razy ale mu wybaczam :lol:
:smt026 :smt023 :partyman:
22 maja 2004, 22:08
I nie widzę się zupełnie w innym samochodzie

To chyba jasne szef klubu Garbiarnia w np. Mercu jak to by wyglądało :cry: A w Garbusku no to sie rozumie :lol:
Garbaty i Garbus no nic dodać nic ująć :lol:
:smt026 :smt023 :partyman:
22 maja 2004, 22:12
garbaty napisał(a):
qubek napisał(a):Bluznisz
Moj nigdy nie zepsul sie, gdy go potrzebowalem. Albo i sie zepsul, ale dojezdzal gdzie trzeba mimo usterki. W kazdym razie nie zawodzi mnie, gdy go trzebuje. I z tego co wiem jest to w miare uniwersalna cecha Garbusow.

Mój też... :D Jedna z dwóch usterek które mi się przydarzyły, zaskoczyła mnię 100 metrów od domu, więc sobie go dopchnąłem na parking.

Druga, też w garażu. Garbus nie zrobił mi za to obciachu w robocie, bo ostatnio zepsuł się rozrusznik, a gdyby nawalił "to jedno zapalenie wcześniej" musiałbym przy wszystkich go pchać. :D :D :D

No pamietam na focie jeszcze jak przyjechales na linie ale wyjechal juz w porzadku heheeh. Ja z awariami jestem na TY (choc mysle ze
23 maja 2004, 09:58
jezeli nie masz gdzie naprawiać garba bo np. mieszkasz w bloku to...
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))
23 maja 2004, 10:31
Naprawiasz pod blokiem :) Na Ursynowie jest dwoch takich, co nawet spawanie w ten sposob uskuteczniaja.
23 maja 2004, 10:58
qubek napisał(a):Naprawiasz pod blokiem :) Na Ursynowie jest dwoch takich, co nawet spawanie w ten sposob uskuteczniaja.
Polak wszystko potrafi :D
:smt026 :smt023 :partyman:
23 maja 2004, 12:56
W tym caly urok Garba jak sie czasem popsuje heheeh choc trzeba miec nieraz mocne nerwy :wink:

← Pytania i problemy