spam/ nie zawsze MOTOCYKLISCI SA WINNI !!

9 stycznia 2008, 11:16
Winny na pewno jest kierowca Warszawy, może motocyklista przekroczył dozwoloną prędkość ale nawet jadąc 90 (pewnie do tylu było ograniczenie na tej 3 pasmowej drodze) i tak wbilby się w tak irracjonalnie zachowujący sie pojazd. Chyba, ze ktoś jest nadwrażliwy, super przewidujący i wszechwiedzący a dodatkowo potrafi taka sytuacje przewidzieć...obym nigdy nikogo takiego na drodze nie spotkał! A kierowca Warszawy powinien się cieszyć, że był to motor a nie kilku tonowa ciężarówka.
9 stycznia 2008, 11:52
Dzikowy napisał(a):Jestem zatwardziałym kantystą ...
Nie mialbym nic do tego gdyby nie fakt ze uniemozliwia Ci to bycie kierowca
Dzikowy napisał(a):Oświadczam Ci, że osoba, która polegnie chwalebnie wyprzedzając na trzeciego, bo jej się spieszyło, a na początku kolumny jechał ja, nie będzie zaprzątać mojego sumienia, ot selekcja naturalna.

Nawet nie bede argumentowal o ludziach ktorych taki czlowiek moze pociagnac za soba. Po prostu pozostawie bez komentarza
Dzikowy napisał(a):Co do szacunku do prawa: Kilku miastach europejskich jest przeprowadzany program polegający na likwidacji wszystkich znaków i uczynieniu wszystkich powierzchni wspólnymi dla pieszych i samochodów.

Przepisy są dwa
1. ograniczenie do 30 na całym obszarze.
2. pieszy ma zawsze pierwszeństwo.

Jak wcześniej w godzinach szczytu średnia prędkość przejazdu wynosiła do 12 km/h, po wprowadzeniu zmiany organizacji ruchu wzrosła do przeszło 20. Wyobrażasz to sobie w Polsce?

To chyba w jakims wirtualnym swiecie kantystow bylo. Przemysl ograniczenie sie jesli chodzi o prowadzenie samochodu do tego miejsca, co?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 stycznia 2008, 12:25
qubek napisał(a):
Dzikowy napisał(a):Jestem zatwardziałym kantystą ...
Nie mialbym nic do tego gdyby nie fakt ze uniemozliwia Ci to bycie kierowca

Wyjaśnij mi, jeżeli się mylę: Uważasz, że przestrzeganie nałożonych odgórnie reguł uniemożliwia bycia kierowcą? Ja myślałem, że jest dokładnie odwrtotnie, szczególnie, że pucharek na punkty jest dosyć płytki.
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.
9 stycznia 2008, 12:40
Dzikowy napisał(a):
qubek napisał(a):
Dzikowy napisał(a):Jestem zatwardziałym kantystą ...
Nie mialbym nic do tego gdyby nie fakt ze uniemozliwia Ci to bycie kierowca

Wyjaśnij mi, jeżeli się mylę: Uważasz, że przestrzeganie nałożonych odgórnie reguł uniemożliwia bycia kierowcą? Ja myślałem, że jest dokładnie odwrtotnie, szczególnie, że pucharek na punkty jest dosyć płytki.

OK, masz racje - to Ci nie uniemozliwia bycie kierowca. Wrecz przeciwnie - powinienes zostac jedynym kierowca w calym kraju. To wszyscy inni sie myla i droga selekcji naturalnej oraz punktow karnych zostana (chyba juz powinni zostac) wyeliminowani z ruchu
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 stycznia 2008, 15:05
Dzikowy napisał(a):
qubek napisał(a):
Dzikowy napisał(a):Jestem zatwardziałym kantystą ...
Nie mialbym nic do tego gdyby nie fakt ze uniemozliwia Ci to bycie kierowca

Wyjaśnij mi, jeżeli się mylę: Uważasz, że przestrzeganie nałożonych odgórnie reguł uniemożliwia bycia kierowcą? Ja myślałem, że jest dokładnie odwrtotnie, szczególnie, że pucharek na punkty jest dosyć płytki.

Czyzbyś na każdej 30, 40 i 50 jechał poniżej tej prędkości ? Jeżeli wszystkie przepisy przestrzegasz to gratuluje ja bym nie miał takiej cierpliwości :lol: . Poza tym dziadek na tym filmie przestrzegał ograniczenie prędkości a mimo to spowodował wypadek więc .... :-D
www.kaferklub.com
9 stycznia 2008, 17:49
Ale nie przestrzegał innych przepisów. Nie mówię przecież tylko o prędkości. Mam do jeżdżenia podejście "szwedzkie", tak przynajmniej na SAABklubie by to określono. :wink:
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.
10 stycznia 2008, 00:09
Podejście szwedzkie, czyli wszystko zgodnie z limitem + max. 5-10 km/h? I totalny spokój, pełna kultura itd.? Jeżdżę dużo po Skandynawii i wiem, że to się tutaj nie sprawdza :wink: Można próbować, ale są sytuacje, gdzie bez podejścia "polskiego" nie tylko jest trudno, ale wręcz się nie da.
www.pinstriping.no
10 stycznia 2008, 00:24
i tutaj się z Tobą całkowicie zgadzam :) Przepisy są zbyt słabo egzekwowane, a kary są za mało surowe. Gdyby było u nas tak, jak w Skandynawii, pewnie polscy kierowcy szybko nauczyliby się jeździć. Ale, że nie jest, i organ ścigający też idealny nie jest (a to też istotne), to my, jako kierowcy powinniśmy się do pewnych rzeczy dostosować.

PS. Wolę jeździć po Szwecji czy Norwegii, mimo że ich ograniczenia prędkości są dość męczące. Za to przyjemność z jazdy, nawet po mieście - istnieje i jest nieporównywalna (o ile w ogóle) do tej na drogach Polski.
www.pinstriping.no
10 stycznia 2008, 00:33
O to mi właśnie chodziło. Jakiś czas temu gdzieś znalazłem na którymś forum wpis o oszczędnej jeździe. Przy punkcie "przewiduj przyszłe manewry" od razu pojawiły się komentarze - to nie w Polsce. Ja lubię jeździć sama radością jazdy, niekoniecznie szybkiej. Po prostu jak mam ochotę się ścigać wyjeżdżam za miasto, chcę podriftować, mam ku temu placyk. Przecież jak chcesz pojeździć na nartach też szukasz odpowiedniej ku temu scenerii. Kierowcy szlifierek 1KM na 1kg jeżeli chcą się bawić, też niech robią to albo na terenie do tego przeznaczonym, albo zgodnie z obowiązującymi wszystkich zasadami.

Co do trudności jazdy "na Szweda", to też zgadzam się, że są sytuacje, w których trzeba przepisy złamać, żeby nie wlec się dla przykładu 30 km z prędkością 30 km/h, bo po przecince nie zdjęto znaku. Z drugiej strony wkurza mnie pretensja kierowcy, który w jakiejś wiosce urwał sobie koło w dziurze, bo nie było ostrzeżenia o robotach drogowych. Jakoś nie widział problemu, że poginał 140km/h. :x
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.
10 stycznia 2008, 07:34
Dzikowy napisał(a):Po prostu jak mam ochotę się ścigać wyjeżdżam za miasto, (...)
Co do trudności jazdy "na Szweda", to też zgadzam się, że są sytuacje, w których trzeba przepisy złamać, żeby nie wlec się dla przykładu 30 km z prędkością 30 km/h, bo po przecince nie zdjęto znaku.

Wiesz, to co piszesz nadaje ludzkiego rysu twojej postaci. Ale przeczysz temu, co napisales wczesniej.

A co do pytania dlaczego jezdzenie literalnie w/g przepisow w Polsce nie przejdzie. Kiedys byl wywiad z pania odpowiedzialna za ustanawianie ograniczen przy okazji wprowadzania kretynskiego przepisu ograniczajacego predkosc w calej Warszawie do 50km/h niezaleznie od miejsca. Powiedziala ze kierowcy zawsze lamia ograniczenia i jak jest do 80 to jada 120, wiec oni dzadza ograniczenie do 50 zeby kierowcy jezdzili 80 i bedzie OK. Widac ze ograniczenia sa ustanawiane na nierealistycznym i bezsensownym poziomie, z uwzglednieniem tego ze nie beda przestrzegane. To jest nie tylko akceptacja tego nieprzestrzegania przez oficjalny organ, ale tez promocja tego nieprzestrzegania. Jak dla mnie taka osobe powinno sie od razu wyrzucic z pracy, nie tylko za to co robi, ale tez za calkowicie spaczony zdemoralizowany sposob myslenia o swojej pracy oraz za glupote, ze sie do tego przyznaje. Ale tego nie zrobiono, co wiecej - nitk na ta wypowiedz nei zwrocil uwagi. A my (nie) jezdzimy w/g tych ograniczen.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 stycznia 2008, 09:43
Ograniczenie obliczone jest na ograniczenie+10 km/h, widziałem papier w tej sprawie, nawet foto radary są skalibrowane do fotografowania przekraczających prędkość >10km/h.

Nierealny przepis to też zakaz prowadzenia po spożyciu przy niskim progu, bo wyklucza kierowcę na imprezach, bo fermentacja jabłek, leki, a przecież nie namawiasz, żeby jeździć po dwóch piwach (ale nie więcej) :wink:

Znaki zostały w różnych miejscach stają z jakichś powodów. Ograniczenie przed zakrętem, przejściem dla pieszych, terenem zabudowanym itede. Jeżeli są uzasadnione, to czemu je łamać, jeżeli nie widzę powodu, dla którego stoi, to też nie znaczy, że powodu nie ma. W końcu jeżeli jest znak, którego postawienia przyczyna zniknęła (a którą znałem) to olać znak. Z tym, że do dwóch pierwszych kategorii należy 95%.
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.

← Luźne dyskusje