a myslalem ze w tej czesci wawy bedzie spokojnie :(

7 maja 2008, 11:32
acha i jeszcze jedno
mnie osobiscie to co mysli sasiad tudziez inny czlekoksztaltny nie wiele interesuje dopuki nie kloci sie to z moim interesem...
takze jesli wywolam zawisc tym ze ktos bedzie wiedziec za ile sprzedalem samochod to mi to wisi ale jesli ten ktos w ramach tej zawisci postanowi ze trzeba cos z tym zrobic i powybija mi szyby to juz nie jest mi to obojetne...
niestety sytuacja zazwyczaj wyglada tak ze gdzie by sie czlowiek nie ruszyl zawsze trafi na jakas wesz... :(
7 maja 2008, 12:17
Ale wiesz ze myslac w ten sposob to nie potrzebujesz miec zadnych zlych sasiadow, zeby dziala Ci sie krzywda? Uprzedzajac ich (nie realne, tylko takie ktore sam zalozysz ze potencjalnie sa mozliwe) dzialania sam sie ograniczasz i sam sobie szkodzisz.
To co piszesz nie jest calkowicie oderwane od rzeczywistosci. Ale prawdopodobienstwo ze spotka Cie taka akcja jest bardzo male. Dlatego zamiast samemu sie ograniczac i zamartwiac zaslyszanymi historiami, zyj normalnie a jesli spotka Cie cos - wtedy bedziesz myslal.
O tym mowilem jak wspomnialem o paranoi. Taki lek przed sasiadami bardzo nia traci ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
7 maja 2008, 13:41
juz wyzej napisalem ze mi to wisi
ale jesli wiesz jakiego masz sasiada i co moze zrobic latwiej zaslonic tablice...
i jeszcze raz powtorze: osobiscie nie widze powodu bym mial zakrywac tablice przy sprzedazy... :)
a juz nie jeden mnie unika po tym jak jakies pretensje swoje wyrazal w stylu 'ty kur..a pier...' itd.... :-D

← Luźne dyskusje