Na szczęście nie muszę dojeżdżać do pracy w Stolicy, ale dojazd do Centrum Garbuskiem to nie więcej niż 2 godzinki. A na żadne dwie godziny jazdy Garbim narzekać nie wolno, nie można tez porównywać tego z z dwiema gadzinami w zatłoczonym autobusie, gdzie otwarcie malutkiego okienka pod sufitem powoduje jazgot dziesięciu spoconych babć autobusowych.
Więc jadę sobie tym Garbuskiem alejami, albo nawet stoję w korku, radyjko gra, dwa samochody za mną widzę drugiego Garbuska, i rękę która wystając przez szybę macha do mnie, ja też macham, radyjko dalej gra, leci jakiś fajny kawałek, dziewczyna w samochodzie obok porusza ustami tak jakby śpiewała ten kawałek, zorientowała się, że na nią patrzę, uśmiecha się i mówi do cwaniaka obok "patrz jaki słodki garbusek", cwaniak obrusza ramionami, zmienia stację w radiu i puszcza "HipHop HopSiup UmcykBęc", gazuję swoją furę z wydechem od TIRa, zapala się zielone światło, strzela ze sprzęgła silnik mu gaśnie, dziewczyna zanosi sie śmiechem, a ja jadę spokojnie następne 10 metrów. No czego chcieć więcej?
