a myslalem ze w tej czesci wawy bedzie spokojnie :(

6 maja 2008, 08:19
To Was pocieszę :-D
Ja jestem wieśniakiem, przez co rozumiem to, że mieszkam na wsi :-D
Fakt 40km do centrum Warszawki, w ogóle 3km do centrum jakiegokolwiek miasteczka, a nawet 1km do asfaltu :-D
Niestety nie mam wykupionego miejsca parkingowego, bo mam swój garaż :-D
Sąsiedzi? No cóż... tylko trzech bo to prawdziwe odludzie, jak w Szreku.

I naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć co powoduje ludźmi do zamieszkania w wielkim mieście, bo na pewno nie wygoda, może masochizm.
Aha... cena nowego domu w okolicy to jakieś 500-700tys. zł i nie za metr ale za całość razem z 1 000 metrową działką.
(o\ ! /o)
1968 VW Typ 1 1300
1966 FSO Warszawa 203
1930 Żuk model A Pickup
6 maja 2008, 08:29
Ja mieszkam na wsi i nie potrafie tego zniesc. Kazde zalatwienie czegos w miescie (czy to przyjemnosci, czy obowiazku) to wyprawa i to planowanie, czy oplaca sie wrocic na chwile do domu czy prosto z roboty jechac bo sie nie zdazy albo wpadnie tylko na 15 minut... eh. Uciekam z tamtad jak to tylko bedzie mozliwe. Sypialnia 40 km od wszystkich dziennych spraw? Przy dzisiejszych korkach? Niezbyt wygodne.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 maja 2008, 09:23
Mieszkanie na wsi - choć moje to akurat już miasteczko tyle że z "willową" dzielnicą ;) jest wspaniałe, ogródek, pies, zieleń, cisza i spokój (jak sąsiedzi akurat nie naprawiają quadów i motorów ;) ) ale cóż z tego jak nie mam czasu, żeby z tego korzystać :( codziennie poświęcam 3h na dojazdy do i z pracy - pracuję w samym centrum Warszawy - mam do pracy niecałe 25km. I tak mam "komfort" bo z Kobyłki do Warszawy można dostać sie samochodem, wsiobusem czy pociągiem.

Wniosek dla mnie jest taki, mieszkanie pod dużym miastem jest fajne o ile pracuje się na miejscu a do miasta jeździ się "od święta" - bardzo bym tak chciała :)
Ale jeżeli pracuje się w mieście, to jednak lepiej miszkać "na miejscu" żeby po pracy pozostało trochę czasu na inne zajęcia niż stanie w korkach...
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5
6 maja 2008, 09:36
Polecam Rzeszow .... tu nawet korkow nie ma ... dostac sie z jednego na drugi koniec miasta to chwila i jestes :-D ... no i do tego rowne drogi :-D :-D
"Panie to ma przyspieszac nie hamowac"
6 maja 2008, 09:36
ja tez mieszkam na wsi...pod warszawa....i nie zamienilbym tego miejsca na inne...ale....do pracy mam blisko../wychodze na podworko i grzebie przy starych autkach :-D /
ale Sylwia ma daleko...do centrum.. ostatnio przsiadla sie na autobus..szybciej dojezdza niz samochodem..busy maja swoje ''wolne'' pasy...wiec smigaja..;-)
czesc , looknij na moje foteczki.....GARBUSKI...wakacje i inne.. ;-)
http://picasaweb.google.pl/gino.garbersi

juz 12 roczek...ciagle ten sam.....
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=32
6 maja 2008, 09:37
Wiecman napisał(a):Polecam Rzeszow .... tu nawet korkow nie ma ... dostac sie z jednego na drugi koniec miasta to chwila i jestes :-D ... no i do tego rowne drogi :-D :-D
I dobre kebaby i ladnie i czysto. Wszystko fakt. Problem w tym ze dojazd z Rzeszowa do miasta trwa jakiejs 4 godziny :-D
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 maja 2008, 09:40
qubek napisał(a):
Wiecman napisał(a):Polecam Rzeszow .... tu nawet korkow nie ma ... dostac sie z jednego na drugi koniec miasta to chwila i jestes :-D ... no i do tego rowne drogi :-D :-D
I dobre kebaby i ladnie i czysto. Wszystko fakt. Problem w tym ze dojazd z Rzeszowa do miasta trwa jakiejs 4 godziny :-D

qubek nic za darmo nie ma ... ale jest jeszcze inne wyjscie .... wlasny samolot ... z Jasionki do Wawy jakies 45 minut i jestes ... to chyba krocej jak od Ciebie do Centrum Wawy :-D :-D :-D
"Panie to ma przyspieszac nie hamowac"
6 maja 2008, 09:43
Wiecman napisał(a):
qubek napisał(a):
Wiecman napisał(a):Polecam Rzeszow .... tu nawet korkow nie ma ... dostac sie z jednego na drugi koniec miasta to chwila i jestes :-D ... no i do tego rowne drogi :-D :-D
I dobre kebaby i ladnie i czysto. Wszystko fakt. Problem w tym ze dojazd z Rzeszowa do miasta trwa jakiejs 4 godziny :-D

qubek nic za darmo nie ma ... ale jest jeszcze inne wyjscie .... wlasny samolot ... z Jasionki do Wawy jakies 45 minut i jestes ... to chyba krocej jak od Ciebie do Centrum Wawy :-D :-D :-D
To jest mysl :!:
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=42
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 maja 2008, 09:51
no wiec zbieraj dudki na samolota .... i zapraszam w Rzeszowie ..... jak cos to moze odebrac Cie z Jasionki :twisted:
"Panie to ma przyspieszac nie hamowac"
6 maja 2008, 10:18
Karo napisał(a):Mieszkanie na wsi - choć moje to akurat już miasteczko tyle że z "willową" dzielnicą ;) jest wspaniałe, ogródek, pies, zieleń, cisza i spokój (jak sąsiedzi akurat nie naprawiają quadów i motorów ;) ) ale cóż z tego jak nie mam czasu, żeby z tego korzystać :( codziennie poświęcam 3h na dojazdy do i z pracy - pracuję w samym centrum Warszawy - mam do pracy niecałe 25km. I tak mam "komfort" bo z Kobyłki do Warszawy można dostać sie samochodem, wsiobusem czy pociągiem.

Wniosek dla mnie jest taki, mieszkanie pod dużym miastem jest fajne o ile pracuje się na miejscu a do miasta jeździ się "od święta" - bardzo bym tak chciała :)
Ale jeżeli pracuje się w mieście, to jednak lepiej miszkać "na miejscu" żeby po pracy pozostało trochę czasu na inne zajęcia niż stanie w korkach...

O tak, miałem to samo. Duża działka, dwa garaże, duży dom, masa zieleni. Cisza i spokój. Do większego miasta (Skierniewic) blisko bo około 4 kilometry. Ale dojazd do pracy (Wa-wa) zajmował 1,5 godziny w jedną stronę (najpierw na stację pkp samochodem, później zapchanym pociągiem i jeszcze 30 minut w Warszawie). Teraz przeniosłem się do małego mieszkanka w Wa-wie, nie mam garażu, garby pod blokiem ale do roboty jadę min10 - max.25 minut garbuskiem. Każda z opcji ma dużo plusów i dużo minusów. Ale przeprowadzka dała mi dużo więcej czasu każdego dnia. :-) Pozatym zawsze po robocie można jeszcze coś załatwić a tak człowiek musiał gnać na pociąg do domu. Innym tematem są ceny najmu i zakupu mieszkania w Warszawie i poza nią. Koszmar.
'62 1200
'66 1200
'73 1200
'75 1200

Zdjęcie nie zachowało się
6 maja 2008, 10:31
Vw_RaF napisał(a):
Karo napisał(a):Mieszkanie na wsi - choć moje to akurat już miasteczko tyle że z "willową" dzielnicą ;) jest wspaniałe, ogródek, pies, zieleń, cisza i spokój (jak sąsiedzi akurat nie naprawiają quadów i motorów ;) ) ale cóż z tego jak nie mam czasu, żeby z tego korzystać :( codziennie poświęcam 3h na dojazdy do i z pracy - pracuję w samym centrum Warszawy - mam do pracy niecałe 25km. I tak mam "komfort" bo z Kobyłki do Warszawy można dostać sie samochodem, wsiobusem czy pociągiem.

Wniosek dla mnie jest taki, mieszkanie pod dużym miastem jest fajne o ile pracuje się na miejscu a do miasta jeździ się "od święta" - bardzo bym tak chciała :)
Ale jeżeli pracuje się w mieście, to jednak lepiej miszkać "na miejscu" żeby po pracy pozostało trochę czasu na inne zajęcia niż stanie w korkach...

O tak, miałem to samo. Duża działka, dwa garaże, duży dom, masa zieleni. Cisza i spokój. Do większego miasta (Skierniewic) blisko bo około 4 kilometry. Ale dojazd do pracy (Wa-wa) zajmował 1,5 godziny w jedną stronę (najpierw na stację pkp samochodem, później zapchanym pociągiem i jeszcze 30 minut w Warszawie). Teraz przeniosłem się do małego mieszkanka w Wa-wie, nie mam garażu, garby pod blokiem ale do roboty jadę min10 - max.25 minut garbuskiem. Każda z opcji ma dużo plusów i dużo minusów. Ale przeprowadzka dała mi dużo więcej czasu każdego dnia. :-) Pozatym zawsze po robocie można jeszcze coś załatwić a tak człowiek musiał gnać na pociąg do domu. Innym tematem są ceny najmu i zakupu mieszkania w Warszawie i poza nią. Koszmar.
Najgorsze w budownictwie wielorodzinnym jest jednak zjawisko występowania sąsiadów,nie znane mieszkańcom podmiejskich willi....
Nigdy nie masz pewności,że któryś z nich nie wpadnie na genialny pomysł wiercenia w ścianie o 2 w nocy, posłuchania muzyki "trochę głosniej" czy inny sposób uprzykrzenia twojego życia :wink:
Nieznośna lekkość butów
6 maja 2008, 10:47
Pokazania Ci twojej kolekcji znaczkow o niewlasciwej porze?
Slyszalem tez o romansach i zdradach wynikajacych z pokusy wynikajacej z zbytniej bliskosci.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 maja 2008, 10:49
qubek napisał(a):Slyszalem tez o romansach i zdradach wynikajacych z pokusy wynikajacej z zbytniej bliskosci.
Się chyba seriali naoglądałeś :-D
Nieznośna lekkość butów
6 maja 2008, 10:54
ADI napisał(a):
Vw_RaF napisał(a):
Karo napisał(a):Mieszkanie na wsi - choć moje to akurat już miasteczko tyle że z "willową" dzielnicą ;) jest wspaniałe, ogródek, pies, zieleń, cisza i spokój (jak sąsiedzi akurat nie naprawiają quadów i motorów ;) ) ale cóż z tego jak nie mam czasu, żeby z tego korzystać :( codziennie poświęcam 3h na dojazdy do i z pracy - pracuję w samym centrum Warszawy - mam do pracy niecałe 25km. I tak mam "komfort" bo z Kobyłki do Warszawy można dostać sie samochodem, wsiobusem czy pociągiem.

Wniosek dla mnie jest taki, mieszkanie pod dużym miastem jest fajne o ile pracuje się na miejscu a do miasta jeździ się "od święta" - bardzo bym tak chciała :)
Ale jeżeli pracuje się w mieście, to jednak lepiej miszkać "na miejscu" żeby po pracy pozostało trochę czasu na inne zajęcia niż stanie w korkach...


O tak, miałem to samo. Duża działka, dwa garaże, duży dom, masa zieleni. Cisza i spokój. Do większego miasta (Skierniewic) blisko bo około 4 kilometry. Ale dojazd do pracy (Wa-wa) zajmował 1,5 godziny w jedną stronę (najpierw na stację pkp samochodem, później zapchanym pociągiem i jeszcze 30 minut w Warszawie). Teraz przeniosłem się do małego mieszkanka w Wa-wie, nie mam garażu, garby pod blokiem ale do roboty jadę min10 - max.25 minut garbuskiem. Każda z opcji ma dużo plusów i dużo minusów. Ale przeprowadzka dała mi dużo więcej czasu każdego dnia. :-) Pozatym zawsze po robocie można jeszcze coś załatwić a tak człowiek musiał gnać na pociąg do domu. Innym tematem są ceny najmu i zakupu mieszkania w Warszawie i poza nią. Koszmar.
Najgorsze w budownictwie wielorodzinnym jest jednak zjawisko występowania sąsiadów,nie znane mieszkańcom podmiejskich willi....
Nigdy nie masz pewności,że któryś z nich nie wpadnie na genialny pomysł wiercenia w ścianie o 2 w nocy, posłuchania muzyki "trochę głosniej" czy inny sposób uprzykrzenia twojego życia :wink:

Tia, np: niedziela 23:00 wiercenie. Albo sobota 8 rano chwilka wiercenia i do 10 cisza i później znowu. No cudownie dzień się zaczyna w takich momentach.
'62 1200
'66 1200
'73 1200
'75 1200

Zdjęcie nie zachowało się

← Luźne dyskusje