Podróże i wyprawy ...

28 grudnia 2010, 11:34
qubek napisał(a):Czyli ludzie, dla ktorych samochod starszyc niz 7 lat i niesluzbowy to masakra dla prawdziwych hardkorow.

Pewnie tak.
Ale dobrze że są jeszcze ludzie, co chce im się inaczej niż "kliknąć 'w ofertę biura podróży....
28 grudnia 2010, 14:05
Oni tego busa nie zrobili przed wyjazdem tylko pomalowali, stąd problemy. Rozreklamowali wyprawę, będzie im łatwiej o sponsorów na następne i będą jeździć dalej, tak przynajmniej rozumuję i czytam o tym co piszą. Tam nawet na demotywatorach wylądowali.
A co do ciekawostek podróżniczych to u mnie to jest ostatnio numer jeden:
ZŁOMNIK
Zły samochód kupiłem, kurcze.
Zdjęcie nie zachowało się A jaki Ty masz pomysl na swoj samochod???
SHIFT TO DAF...YOU'LL NEVER SHIFT AGAIN
28 grudnia 2010, 14:06
A co jest w twoim (jednym i drugim) zlego? Poza stanem technicznym :P

Dafem dookola swiata? Brzmi niezle

Jesli Ci goscie o ktorych mowa reklamuja T3 jako niezwykly sposob na spedzenie wakacji... No coz, to chyba jeden z najpopularniejszych pojazdow uzywanych w tym celu, z tego co sie w lecie na drogach widzi. Ale prawda prawda, a marketing marketingiem.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
30 grudnia 2010, 06:44
Mój braciszek w wakacje zrobił sobie wycieczkę do Gruzji przez Turcję swoim T3 Syncro Pomaranczowym w towarzystwie dwóch T4... i jego spostrzeżenia z trasy:

Zimowe opony dobra rzecz na trudne warunki, błoto piasek itd (co prawda zużyły się mocno 10k przejechane)
Pilnować mechaników miejscowych
Gaz jest jak najbardziej dostępny


Autko pewnie warszawiacy kojarzą :)
Garbus ,,Smurf".
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=492
Były: 1302 1.3AB, 126 EL, 126 FL, 126 ST 73r, Polo G40, UAZ 469b V6 2.9.
30 grudnia 2010, 11:10
qubek napisał(a):Czyli ludzie, dla ktorych samochod starszyc niz 7 lat i niesluzbowy to masakra dla prawdziwych hardkorow. Ogolnie rzecz biorac mozna by takich ludzi nazwac ignorantami. A przez ignorancje latwo sie wystawic na posmiewisko. No ale co tam. Podroze sa fajne, uj z tym kto co wie i kto jakie ma podejscie

Nawiązując do twojego stwierdzenia Ogladalismy z bratem ostatnio nastepnego dnia po imprezie Fani czterech kółek na Discovery po czym mój brat powiedział : "Ja to chyba sobie kupie jakiś zabytkowy samochód...taki 10 letni max...."
nie wiem czy powiedział to bo był na kacu czy po roku jezdzenia nowym autem (w dodatku sluzbowym) jego poprzeczka i spojrzenie na motoryzacje się podniosła tak wysoko....
PozdraVWiam
Bogdan
30 grudnia 2010, 11:37
cały czas moża kupić nową ładę 2017.
10-cio letnią możliwe,że też,choć to nie jest pewne.
Nieznośna lekkość butów
12 lipca 2011, 17:43
Uważam że jak się ma trochę oleju w głowie i umie się dłubać przy samochodzie to można wszystkim dojechać na koniec świata. Jestem obecnie na chorwacji i zgadnijcie czym tu dojechałem :P Golf mk1 1979rok.(1400 km w jedną stronę) Na miejscu okazało się że zabytków typu jedynka jest tu od groma, garbusy stoją na poboczach, tylko lakier wypłowiał, ogólnie wara mi opada jakie samochody tutaj się po drogach poruszają. Co do gazu, fakt jest, ale kijowej jakości, samochód mi kicha prycha i co jakiś czas strzela, aż czasami mi się ciepło robi. Ogólnie żałuję że nie przyleciałem tu ogórkiem, może miałbym wtedy jak jakieś części przywieźć, ale wszystko przede mną, najpierw muszę skończyć jego remoncik, tylko jak tu klime wrzucić do Ogga ?

Pozdrawiam zapaleńców, poniżej kilka fot z wyprawy:P

Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

i mój Fruwacz :)

Zdjęcie nie zachowało się Zdjęcie nie zachowało się
Top Quality Car Body Panels
www.tlocznia-blach.pl
10 listopada 2011, 11:02
witam!
coprawda zdjęć z podróży zbyt wielu nie mam a i problemy z wrzutem na forum fotek, jak zapewne niektórzy zauważyli mam, niemniej jednak pochwalić się garbatą wyprawą w tym wątku wypada.
tak więc w 2007 roku wybrałem się mają 1303-jką na klasycznym motorku 1,2 w trzy osoby na pokładzie w tzw podróż życia. Trasa częściowo autostradami wiodła ze Szczecina przez Niemcy, Belgię, Francję, Hiszpanię i Portugalię do Lizbony. Później na północ Hiszpanii do Vigo i Santiago de Compostella i powrót do Szczecina. Po drodze zwiedziliśmy Paryż, Salamankę, oczywiście Lizbonę bo to był cel podróży, Porto, Santiago de Compostella. Łącznie zrobiliśmy wówczas prawie 8 tys km. Trasę tak podzieliłem że dzinnie robiliśmy niewięcej jak 900 km a i tak było to dużo dla garbatego zwłaszcza w górzystych terenach pomiędzy Francją a Hiszpanią, gdzie w pełni załadowany garb na ponad 12-15% podjazdach miał spore problemy z pokonaniem wzniesień nawet na pierwszym biegu. Bywało tak ze zatrzymywałem się by nabrał oddechu i jechaliśmy dalej. Dodam może tyle że silnik miałem świeżo po profesjonalnym remoncie - dotarty rzecz jasna.
Po drodze nie ominęło nas kilka niespodzianek, drobnych usterek ale wszystko na miejscu udało się usunąć. Miałem w tylnym bagażniku podstawowe części i podzespoły oraz narzędzia. Na trasie do Lizbony kilkukrotnie zablokowała mi się linka sprzęgła i nie mogłem zmienić biegu - nie znam powodu szczerze powiedziawszy po dziś dzień, nigdy wcześniej i później po wyptrawie nie miałem takiej przypadłości. Końcówka linki za motylkiem haczyła o tą pionową blachę karoserii. W rezultacie wygiąłem nieco tą blachę i problem zniknął.
Po dotarciu na miejsce tzn na parking w centrum Lizbony (drogi diabelnie, ale to miała być chwilówka) przestał działać rozrusznik co utrudniło mi wyjazd z parkingu i podrożyło postój na nim. Zresztą z tą przypadłością garb borykał się do końca wyjazdu. Raz odpalał a raz na "pych". Po powrocie do kraju i rozebraniu rozrusznika okazało się że poluźniły się luty w środku. Poza tym wyskakiwało mi pióro z ramienia wycieraczki i na ostrych zakrętach lekko wylewało się paliwo z baku przez otwór, gdzie montuje się wskaźnik paliwa, co skutkowało tym, iż nasze ubrania przez całą podróż strasznie "pachniały" paliwem. Raz aż baliśmy się że nas wyrzucą z hotelu, bo woń z plecaków była straszna. Zabawy było co niemara.
Dzisiaj wspominam to z uśmiechem na twarzy i jest o czym wspominać i opowiadać znajomym przy stole, gdyż cała 3 tygodniowa podróż naprawdę przygodom życia. Jednak wiem ile stresu mnie wówczas kosztowała i nie jestem pewny czy dzisiaj odważyłbym się na coś takiego.
pozdr
Mario

dane:
samochód VW 1303 z silnikiem 1200
trasa około 8 tys km, w większości autostradami za wyjątkiem terenu Francji tutaj koszty przejazdu autostradami są tak duże że zrezygnowaliśmy z tego komfortu,
Szczecin - Liege (Belgia) - Paryż - Bayonne (Francja) - Salamanca (Hiszpania) - Lisbona - Porto (Portugalia) - Vigo - Santiago de Compostella (Hiszpania) - Bayonne - New Orlean (Francja) - Liege (Belgia) - Szczecin
koszt paliwa nie przekroczył wówczas 2 tys zł.
zielony VW 1303
Gryfgarb Szczecin
10 listopada 2011, 11:27
Fajnie. Rozrusznik to stala przypadlosc podrozowa. Akceptuje to, bo wole to niz co innego.
Dziwia mnie tylko te klopoty w Gorach. Nigdy nie mialem takiego problemu, choc tez zazwyczaj podrozoje z mocniejszymi silnikami.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 listopada 2011, 12:13
niestety nawet bardzo żwawe 1200 z kompletem pasażerów na pokładzie i bagazem dostaje zadyszki przy podjazdach pod wieksze wzniesienia... w sensie niedostatków momentu... wjechac sie da temperatury sie za bardzo nie nałapie ale jest to piłowanie na pierwszym, drugim biegu... na trójce to już niestety na zasadzie: prawa w podłogę a auto i tak zwalnia :/ czyli mordercza praktyka dla silnika...

← Luźne dyskusje