Zielony TYKA napisał(a):Garbaty poza tym rajd po dziurach i piachach nijak się ma po friday night cruze DKP 
Poogladaj foty np Serga w jakim stanie są ich drogi podrzędne. 
Po obejrzeniu fotek stwierdzam, że mają też dziurawe drogi.
A poza tym nie chodzi o to, jakie drogi mają ONI, tylko jakie drogi mamy MY. I wcale nie jesteśmy jakąś bagnistą syberią pod tym względem.
To na przykład nie jest Kalifornia a po drodze takiej przejechałby spokojnie Garbus pretendujący do miana cal-looka:
Jak się domyślam Garbusiarze w Kaliforni nie wyskakują na jakąś międzynstanową autostradę tylko zapuszczają się w różne boczne drogi. Które nie koniecznie muszą być idealne. U nas też często się zdarza, że boczne drogi są lepsze od tych głównych, których wszyscy kurczowo się trzymają.
Ponadto, rajdy nie zawsze oznaczają "dziury i piachy". I szkoda by było, żeby cal-look jako styl, kultura życia, jazdy, przemieszczania się Garbusem (z ogromną tradycją) została nagle wypaczona poprzez pomniejszenie lub nawet wyeliminowanie wszystkich jego elementów, a skoncentrowaniu się tylko na możliwościi zrobienia sobie mega wypasionego silnika i wyżycia na torze na 1/4 mili.
Sorry, nie mówię tego bezpośrednio do konkretnej osoby, ani żeby kogoś obrazić, ale tak bardziej ogólnie. Chciałbym wywołać dyskusję na ten temat bo temat jest wart dyskusji. Obserwując ostatnio podejście naszych Garbusiarzy do cal-looka, wydaje mi się, że ludzie traktują ten styl jakoś wybiórczo biorąc to co ich najbardziej emocjonuje, a zapominają o stylu jako takim, jakichś zasadach. Co więcej, piszę to bardziej jako obserwator, gdyż raczej nie pretenduję i nie będę pretendował do być cal-lookowcem.
Może warto byłoby pochylić się nad samą ideą stylu California-look? A może się mylę i Cal-look to tylko samochód zmodyfikowany w odpowiedni sposób? A już to co się z tym samochodem robi nie ma żadnego znaczenia?
Tomek, pisałeś też dosyć lekceważąco o "jakichś tam honorach garbiarni". Uważasz, że liczy się tylko samochód i możność wyżycia się a "jakieś tam honory" zostawmy sobie na boku? Bynajmniej nie porównuję Garbiarni do DKP, ale jakbyś pogadał z kimś z DKP i powiedział mu, że oni mają "jakieśtam swoje honory", bo czegoś nie chcą robić uważając, że to nie przystoi poważnemu człowiekowi, to pewnie by się do ciebie już nie chcieli odzywać. Bo mnie się wydaje, że "jakiśtam" honor w stylu też się liczy. Styl jak sama nazwa wskazuje nakazuje, żeby działać ze stylem. Dla mnie działanie ze stylem to nie jest akceptowanie wszystkiego, co jest dla mnie bardziej wygodne.
Teraz już nie do Tomka.

Wydaje mi się, że styl jak sama nazwa wskazuje to nie tylko samochód, ale również styl jeżdżenia, sposób wykorzystywania Garba. W różny sposób. I nie piszę tego, bo chciałbym negować w jakiś sposób same wyścigi na 1/4 mili. Były one niewątpliwie i są nieodłącznym "elementem" cal-looka. Ale nie jedynym elementem i nie celem samym w sobie.
I udział w takich zawodach nie jest niczym nagannym. Ale nie wydaje Wam się, że upraszczanie wszystkiego tylko i wyłącznie do wyścigów, do tego, że "szykuję samochód, żeby wyskoczyć na tor i kogoś zmieszać". I żeby zaspokoić swoje jakieś tam żądze. I nic więcej. Trochę pusty byłby to styl i niegodny zupełnie miana "stylu życia" Garbusiarzy, o czym zawsze pisał wielki polski guru cal-looka, rebel.
