vwandal napisał(a):Generalnie najlepsze efekty w szczelinach uzyskuje sie rozbierajac elementy czyszcząc je ,zabezpieczając i zgrzewając na nowoChyba najpierw zgrzać ,a potem zabezpieczyć ; zamalowana "czymś" blacha się nie zgrzeje. W przypadku spawania też trzeba mieć czysto,a poza tym konserwacja i tak się w miejscach spawania usmaży.
Chyba nie poświęcisz połowy życia na restauracje auta ? Remont jest sztuką kompromisówWłaśnie.
Moja rada;
trzeba się pogodzić z pewnymi mankamentami. Pewne rzeczy zostawić -jak się jeszcze trzymają, a wymienić za czas jakiś -jak się już trzymać przestaną.Często jest to mniej roboty niż czyszczenie rdzy do zera. A jeszcze też nieraz okazuje się że ten przykorodowany element zostawiony "na kiedyś" i tak przeżył naszą piękną i nową "wstawkę " w innym miejscu
Wszędzie się i tak nie zajrzy i nie dostanie.Nieraz człowiek przejmuje się jakąś plamka korozji którą widzi ,a obok w profilu rdza się obżera, mlaska i beka
Preparaty tłuszczowe ,woskowe -może i wypierają Fertan czy Brunox ale przecież same też zabezpieczają .
Tam gdzie ma być malowane "na ładnie" , na widoku - to wiadomo - na tłuszcz czy wosk lakier nie złapie. Ale w podwoziu smarować "tłustym"jak najbardziej. Nawet olej silnikowy (nie przepracowany !!) daje dobre efekty -dobrze włazi i nawet "wędruje "w górę profilu - parując. Wada -mało trwałe- trzeba powtarzać tak raz na rok. No i kapie czas jakiś. To proszę traktować jak taka ciekawostkę z zamierzchłych czasów -żeby nie było że namawiam zamiast środków do tego przeznaczonych. Ale można i działa - sprawdzone . I lepsze niż nic
