Odszkodowanie OC za Garbuska - jak działać ?

6 lutego 2010, 11:36
Witam. Ja ostatnio obcykałem tego typu historie jako rzeczoznawca. Jeśli nie brałeś kasy jeszcze na konto czy do ręki, możesz odprowadzić auto do ASo Volkswagena i zrobić cesję na naprawę. Oni wtedy wyślą kosztorys do ubezpiecyciela i to on będzie musiał pokryć koszty naprawy w ASO. Po tym, jak wyślą kosztorys do akceptacji, ubezpieczyciele wyrażają zgodę na naprawę. Naprawę z OC można robić nawet do 100% zniszczonego auta. Także ja na Twoim miejscu poszedłbym do ubezpieczyciela z pismem, w którym swierdzasz, że robisz cesję naprawy na dane ASO...
PozdraVWiam. Ciamek

www.volky.pl www.oceanmysli.pl
6 lutego 2010, 13:09
mrówa napisał(a):
doniecki napisał(a):W nowym nr Auto Classik pisza, że warto w przypadku samochodu zabytkowego lub historycznego zrobic wycene rzeczoznawcy (dobrze jakby była z przed wypadku bo taką ciężej podważyc ubezpieczalni) i na tej podstawie domagac się przywócenia autka do orginału.
Nie wiem ile kosztuje taka wycena i pewnie mało kto robi to na tak zwany wszelki wypadek, ale w przypadku stłuczki warto zainwestowac.
W przpadku pozostałych samochdów sprawa jest gorsza bo wartośc auta wyceniana jest na podstawie danych ubezpieczalni.

ciekawe jak upłynie po takiej wycenie ze 3 lata czy nie powiedzą w razie wypadku że stan auta uległ znacznemu pogorszeniu przez ten okres


Wlasnie, ciekawe jak to wyglada po kilku latach...
RIP gArbuz 197?
krootki vel szorti :)
GARBCLUB
6 lutego 2010, 13:27
powiedzą... w interesie ubezpieczyciela jest wypłacić jak najniższe odszkodowanie więc będzie się chwytał wszelkich możliwych sposobów by zminimalizować rozmiar szkód a w przypadku rozliczania na zasadzie szkody całkowitej by zminimalizować wartość pojazdu... takie niestety prawa żądzą tym interesem...
6 lutego 2010, 13:41
Na szczescie w tym wypadku nie probuja sie zaslonic szkoda calkowita, wiec ewentualnie mozna probowac uzasadnic drozsza naprawe niz aktualnie wyliczona.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
7 lutego 2010, 12:27
Taka wycena, żeby nie była podważona przez ubezpieczyciela (choc i tak będzie to próbował zrobic) powinna by robiona co 2 lata.
Info z Autoclassic
Westfalia 1978'
(kontakt usunięty)
tel. (kontakt usunięty)
7 lutego 2010, 13:55
qubek napisał(a):Na szczescie w tym wypadku nie probuja sie zaslonic szkoda calkowita, wiec ewentualnie mozna probowac uzasadnic drozsza naprawe niz aktualnie wyliczona.

No wlasnie w tym przypadku bylem w szoku... Dlatego tez sprobuje z odwolaniem. Tylko wlasnie nie wiem czym uzasadniac ze powinni mi wyplacic wiecej, powiedzmy 4000zl... No bo obnizyli mi o 1500zl.
RIP gArbuz 197?
krootki vel szorti :)
GARBCLUB
7 lutego 2010, 14:15
Nic nie da Ci odwołanie, bo Twoim obowiązkiem jest udowodnić fakt droższej naprawy. Możesz jedynie zrobić to na trzy sposoby. Pierwszy z nich to przedstawienie faktury za naprawę (choć mogą ją próbować podważać), kolejna to umowa cywilno-prawna, np. z jakimś kumplem, gościem, który zna się na remoncie na cenę zaproponowaną przez Ciebie (też podważają i trzeba się z nimi długo bujać), ostatnia, dla mnie najmadrzejsza (na której nie zarobisz grosza, ale tez nic nie stracisz), to odstawienie auta do ASO i zrobienie cesji na ASO. Wtedy to oni wysyłają im kosztorys naprawy (w większości przypadków nie podważają, a jesli to robią, procedura wygląda tak, iż możes napisać do rzecznika ubezpieczonych, a później sąd, jeśli on nie pomoże). Jednakże trzecia opcja będzie dla Ciebie najlepsza. Możesz też wtedy z ASO (jeśli prowadzisz działalność lub szkoda jest z OC w PZU, starać się o auto zastępcze na czas naprawy). Ja wybrałem tą trzecią już kilka razy w różnych autach i przykładem może być uszkodzony tył mojego peugeota, w którym naprawę wyliczyli na 1600zł, a ASO przedstawiło im kosztorys na 5199zł i zgodzili się na niego.
PozdraVWiam. Ciamek

www.volky.pl www.oceanmysli.pl
7 lutego 2010, 15:07
Tylko czy ASO Volkswagen jest w stanie naprawić dobrze garbusa?
Nieznośna lekkość butów
7 lutego 2010, 15:15
ADI napisał(a):Tylko czy ASO Volkswagen jest w stanie naprawić dobrze garbusa?

Robilem w ASO we Wrcku co prawda nie garba lecz wspłółczesnego golfa... z OC i zrobili bezgotwkowo...ubezpieczyciel - ALLianz

co do blacharki to sprzęt mają wysokiej klasy... wiec trzeba im podpowiedziec co i jak zrobić.... jeżeli robi to jakiś "kumaty" blacharz... to sobie z tym poradzi...(mowie tu o lekkiej stłuczce... ) bo jak poważniejszy dzwon to juz trzeba oddac do ludzi którzy sie garbami specjalizują :D

lakier kładą idealnie...

Tylko mowie tu o ASO we Wrocławiu bo tylko z takim mialem doczynienia...
It's a DUB thing...
(o\_!_/o) 1200 '65
T2 '69
8 lutego 2010, 09:40
VWitam. Możesz poszukać ASO, w którym właściciel ma Karmanna lub coś starego. W Gdyni jest takie na wylocie na Redę.
PozdraVWiam. Ciamek

www.volky.pl www.oceanmysli.pl
8 lutego 2010, 14:12
Dobra, w ASO robic nie bede bo oni zamawiaja czesci na podstawie nr nadwozia. Moj nr i rocznik niestety nie zgadza sie z budą... Pozatym koles do mnie ze musze mu najpierw pelny numer VIN podac (przepisywal z dowodu).

Sprobuje costam w odwolaniu napisac, jakies argumenty. Jak dadza wiecej to ok, jak nie to mysle ze i tak powinno mi sie za te 3000zl udac zrobic wszystko.
Ewentualnie dawajcie pomysly co jak moge argumentowac to ze 3000zl to za malo.
Nie chodzi mi tez o to zeby zarobic, poprostu wole wyciagnac wiecej kasy jakby sie okazalo ze costam wiecej wyjdzie...
RIP gArbuz 197?
krootki vel szorti :)
GARBCLUB
8 lutego 2010, 16:06
Jeżeli będzie robił we własnym zakresie to na wiele części nie będzie miał faktury. Chyba że wszystko kupi w sklepie. Ale ja np. wolałbym kupić używane oryginalne zderzaki niż sklepowe.To samo z błotnikami czy lampami. Pozostaje praca ewentualnego blacharza i lakiernika. W takim układzie myślę że spokojnie się zmieścisz w 3 tys. i może trochę zostanie.
sex, bug and rock'n'roll
8 lutego 2010, 18:29
No w ASO mi zaproponowali zamiennik zderzaka... ten tanszy... Lampe napewno bede musial uzywke kupic bo to jest ta bez swiatla cofania.
RIP gArbuz 197?
krootki vel szorti :)
GARBCLUB
23 września 2010, 12:47artykuł z RP
http://www.rp.pl/artykul/7,539289.html
Poszkodowanym to się nie opłaca

Regina Skibińska 23-09-2010, ostatnia aktualizacja 23-09-2010 01:20

Nawet po niedużej kolizji towarzystwa wolą uznać szkodę za całkowitą. Klienci na tym tracą

Pani Maria miała stłuczkę z winy innego kierowcy. Po kolizji samochód miał uszkodzony błotnik, felgę, zerwane lusterko i naderwaną blachę. Pani Maria likwidowała szkodę z ubezpieczenia OC sprawcy. Była zdziwiona, gdyż ubezpieczyciel uznał, że przy wartości auta 7 tys. zł koszty naprawy wyniosą 7,2 tys. zł. Zatem samochodu nie warto przywracać do stanu używalności, gdyż szkoda jest całkowita.

Ubezpieczyciel wyliczył wartość wraku na 5 tys. zł i przyznał odszkodowanie w kwocie 2 tys. zł. Pani Maria chce naprawić samochód i znalazła warsztat, który chce to zrobić za 3 tys. zł. Jednak towarzystwo nie zgadza się na zmianę swego stanowiska.

Podobną sytuację miał pan Piotr, który likwidował szkodę z ubezpieczenia autocasco. Pojazd był ubezpieczony na 20 tys. zł. Towarzystwo uznało jednak, że wartość auta przed szkodą to 15 tys. zł, natomiast koszty naprawy oszacowało na 11 tys. zł. Wartość pozostałości auta ubezpieczyciel wycenił na 9 tys. zł i zaproponował 6 tys. zł odszkodowania. Pan Piotr nie zgadza się z taką wyceną wraku. Uważa, że możliwe jest sprzedanie go za 5 tys. zł, a nie 9 tys. zł.


Różne metody wyceny

Ustalenie, czy dana szkoda jest całkowita czy częściowa ma zasadnicze znaczenie dla wysokości odszkodowania.

W przypadku szkody częściowej ubezpieczyciel pokrywa koszty naprawy (na podstawie rachunków albo przedłożonego kosztorysu). Natomiast przy rozliczeniu metodą szkody całkowitej wypłaca kwotę stanowiącą różnicę pomiędzy wartością rynkową pojazdu przed wypadkiem a wartością pozostałości. Czasem przejmuje wrak i wypłaca odszkodowanie w pełnej wysokości.

W przypadku ubezpieczenia OC szkoda całkowita ma miejsce wtedy, gdy pojazd uległ zniszczeniu w takim stopniu, że nie nadaje się do naprawy, albo gdy koszt naprawy przekraczałby wartość pojazdu w dniu likwidacji szkody; przepisy prawa oraz orzecznictwo sądowe jednoznacznie wskazują, na takie stanowisko. Ubezpieczyciel nie może samowolnie określić, że szkoda jest całkowita wtedy, gdy koszt naprawy przekracza np. 80 proc. wartości pojazdu sprzed wypadku. Jeżeli tak robi, jest to działanie niezgodne z prawem.


Jest wybór

Niekiedy towarzystwa argumentują, że gdyby klient otrzymał odszkodowanie np. w wysokości 70 proc. wartości auta sprzed szkody i nie naprawiając samochodu sprzedałby go np. za 50 proc., to uzyskałby w sumie odszkodowanie w wysokości 120 proc. wartości pojazdu. Tym samym uzyskałby odszkodowanie wyższe od poniesionej szkody.

Takie stanowisko nie ma jednak umocowania w prawie. Gdy koszt naprawy pojazdu nie przekracza jego wartości sprzed szkody, wówczas poszkodowany – zgodnie z zasadami określonymi w kodeksie cywilnym – może wybrać sposób naprawienia szkody. Czyli może zdecydować się albo na naprawę pojazdu, albo na zapłatę kwoty odpowiadającej różnicy w wartości samochodu sprzed i po wypadku.


Kłopotliwy wrak

Nadużycia pojawiają się też nierzadko już na etapie określania, czy szkoda jest całkowita, czy częściowa. Zdarza się np., że pracownik towarzystwa wpisuje jako nienadające się do użytku te elementy, które de facto nie zostały uszkodzone (choć były obok całkowicie zniszczonych). Z kolei w przypadku starszych samochodów zastosowanie stawek serwisowych i cen części od dilera łatwo prowadzi do wyliczenia, że naprawa jest ekonomicznie nieopłacalna.

Jeżeli szkoda jest całkowita, poszkodowanemu przysługuje odszkodowanie w takiej wysokości, która umożliwi zakup takiego samego pojazdu, tej samej marki, typu, roku produkcji, przebiegu itd. Towarzystwo może przejąć pozostałość auta i wypłacić odszkodowanie w kwocie odpowiadającej wartości rynkowej. Najczęściej jednak ubezpieczyciele pozostawiają wrak poszkodowanemu i wypłacają odszkodowanie odpowiadające wartości auta przed wypadkiem, pomniejszone o wartość wraku.


Niekorzystne praktyki

W przypadku pani Marii obliczenie wygląda więc tak: od 7 tys. zł odejmuje się wartość wraku, czyli 5 tys. zł. Do wypłaty pozostaje więc 2 tys. zł. O ile sam sposób obliczenia wysokości odszkodowania jest prawidłowy, to wyliczenie wartości pozostałości auta już niekoniecznie. Towarzystwa często zawyżają tę wartość do kwoty, za jaką sprzedanie wraku jest praktycznie niemożliwe. A równoczesnie zaniżają wartość auta przed wypadkiem. W takiej sytuacji uzyskane odszkodowanie nie pozwala na kupno nowego samochodu o wartości porównywalnej ze zniszczonym.

Gdy poszkodowany nie może znaleźć firmy, która odkupi od niego wrak samochodu za cenę wskazaną przez ubezpieczyciela, powinien poinformować ubezpieczyciela o tym fakcie i poprosić o wskazanie miejsca, gdzie za taką cenę można sprzedać pozostałości pojazdu. Jeżeli towarzystwo nie wskaże takiego miejsca, powinno obniżyć wartość pozostałości i wypłacić różnicę. Gdy tego nie zrobi, pozostaje droga reklamacyjna, a w ostateczności sądowa.

Jeżeli szkoda zakwalifikowana jest jako częściowa, wycena odbywa się zupełnie inaczej. Towarzystwa często dążą do oszczędności i próbują nakłonić klienta do skorzystania z tańszych zamienników części, choć zniszczone zostały oryginalne z logo producenta. Inna praktyka to pomniejszanie wartości części o stopień zużycia czy przyjmowanie niskich stawek za roboczogodzinę.

W skrajnych przypadkach przy wycenie odszkodowania pojawiają nawet dwa kosztorysy dotyczące tej samej szkody: jeden na potrzeby kwalifikowania szkody jako całkowitej, drugi przy wycenie odszkodowania przy rozliczeniu metodą szkody częściowej.


Decyduje umowa

Inaczej jest w autocasco, gdzie mamy to, na co zdecydowaliśmy się podpisując umowę. Częścią umowy są ogólne warunki ubezpieczenia i w nich znajdziemy definicje szkody całkowitej; zazwyczaj mieści się ona w przedziale 60 – 80 proc. wartości pojazdu sprzed wypadku, najczęściej jest to 70 proc.

Podobnie jak w przypadku OC, klient otrzyma różnicę między wartością rynkową pojazdu sprzed szkody a wartością wraku pojazdu. Wartość auta przed wypadkiem nie musi być równa sumie ubezpieczenia, bo zazwyczaj od momentu podpisania umowy z towarzystwem zdążyła spaść. Wartość naprawy, czyli kwota kluczowa do określenia, czy naprawa samochodu jest opłacalna, odpowiada kosztom przywrócenia pojazdu do stanu sprzed wypadku. Zasady te są określone w OWU. Na przykład może być podane, że do wyliczeń bierze się maksymalne ceny części i maksymalne stawki.

Zdarza się, że towarzystwa według innych stawek obliczają, czy szkoda jest całkowita, czy częściowa, a według innych ustalają wysokość odszkodowania, gdy auto nadaje się do naprawy; w tym drugim przypadku stosują niższe stawki.

W przypadku pana Piotra wartość naprawy oszacowano na 11 tys. zł, a cenę auta przed wypadkiem na 15 tys. zł. Koszty naprawy wyniosły więc 73,33 proc. wartości auta przed wypadkiem. Zatem ubezpieczyciel mógł uznać szkodę za całkowitą. Wysokość odszkodowania to 15 tys. zł minus wartość wraku, czyli 9 tys. zł, co daje 6 tys. zł.


Własny klient lepiej traktowany

- Przy likwidacji szkody z ubezpieczenia OC towarzystwo wypłaca odszkodowanie osobie, która nie jest jego klientem. Nie musi więc zabiegać o przedłużenie umowy (bo umowę zawarł sprawca wypadku, a nie poszkodowany).

- Z tego względu przy OC nieprawidłowości są częstsze niż przy autocasco, choć przepisy prawa bardziej chronią poszkodowanego niż klienta towarzystwa.
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5

← Pytania i problemy