Odszkodowanie OC za Garbuska - jak działać ?

23 września 2010, 14:50
Zapomniałem zupelnie o tym temacie;)
renegat napisał(a):Jeżeli będzie robił we własnym zakresie to na wiele części nie będzie miał faktury. [...]

Otóż zdziwiłem się ponieważ zwrócili mi również kwotę za UZYWANY zderzak na podstawie przeslanego dowodu zaplaty z banku :-D
RIP gArbuz 197?
krootki vel szorti :)
GARBCLUB
3 czerwca 2011, 08:46
Witajcie.

Znajoma poprosiła mnie abym poruszył dalej ten wątek.
Informacja poniżej:

"Witajcie,
Przeczytałam cały wątek dotyczący walki o ubezpieczenie z OC, jednak nie znalazłam pomocy w mojej sytuacji. W zeszły piątek mój chłopak miał czołowe zderzenie garbusem(`67, nie ma żółtych tablic) z golfem - nie ze swojej winy. Sprawca podpisał oświadczenie o winie, sprawa jest już w ubezpieczalni (HDI), w środę odwiedził nas rzeczoznawca. Niestety z miejsca orzekł szkodę całkowitą.
I tu pojawia się problem, bo widzę, że w Waszych przypadkach zawsze były to stłuczki, nie natomiast szkoda całkowita.
Póki co czekamy na wycenę rzeczoznawcy, jednak obawiamy się, że będzie to bardzo niekorzystna wycena - jak wiadomo, w takim przypadku 2tys.zł to oczywista kpina...

Rozkładamy ręce, bo nie wiemy co robić. Czy starać się udowodnić, że samochód ze względu na rocznik jest wart naprawy (opinia warsztatu, wycena części z garbatego sklepu)? A może inwestować w niezależnego rzeczoznawcę(najlepiej z PZMotu, który zajmuje się starymi samochodami), zapłacić mu 600zł i liczyć na to, że jego wycena będzie wyższa? A może sąd jest jedynym rozwiązaniem?

Walczymy choć o 5tys., tak żeby móc kupić nowego garbuska, a z wypadkowego biedaka zrobić najzwyklejszego dawcę. Choć sami wiecie, jaka to szkoda i ile pieniędzy, a przede wszystkim serca inwestuje się w takiego garbuska... :(

Tutaj zdjęcia biedaka(niestety tylko z komórki):
http://img850.imageshack.us/img850/4998/spa0051.jpg
http://img832.imageshack.us/img832/2503/spa0052u.jpg

Pozdrawiam
Justyna"
Westfalia 1978'
(kontakt usunięty)
tel. (kontakt usunięty)
3 czerwca 2011, 09:36
Obawiam się,że ten garbus naprawdę nie nadaje sie do remontu,bo ma uszkodzone nadkole i mocowanie Mcphersona :(
Nieznośna lekkość butów
3 czerwca 2011, 09:54
Eee tam nie jest wcale tak mocno zmasakrowany. Moim zdaniem do naprawy jak najbardziej
Proud member of Buzzing Bugs Team.
3 czerwca 2011, 10:13
spojrzałes na prawy bok? Jak poszedł słupek to ciezko bedzie.
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
3 czerwca 2011, 10:17
a nie, spojrzałem tylko na front:(
Proud member of Buzzing Bugs Team.
3 czerwca 2011, 10:18
jeżeli drzwi się zamykaja bez problemu to da się naprawić , zreszta wszystko da się naprawić . Problem polega na kosztach i czasem zasadności takiego postępowania .
Przy remoncie zwykłego garba , słupki i tak są często przemieszczone bo sie już zwyczajnie nie mają czego trzymac . Mocowania zawieszenia też często są przegnite.
Strona trójmiejskich garbusiarzy.

www.oldvw.pl
3 czerwca 2011, 10:22
Jak sa przesunięcia w mocowaniu Mcphersona to naprawa jest raczej wątpliwa.
Nieznośna lekkość butów
3 czerwca 2011, 10:24
Sentyment sentymentem ... ale czy takie auto bedzie się poprostu opłacało naprawiać ? ... może łatwiej bedzie poszukać drugą budę ...
ale to juz musi kalkulować właściciel .
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
3 czerwca 2011, 10:41
Mysle ze szkody calkowitej sie nie uniknie*. Jednak zonglujac ocena wartosci samochodu, ocena wartosci pozostalosci itd mozna uzyskac bardzo rozne kwoty.
Rzeczoznawca niezalezny moze sie przydac, jesli ktos nie ma wiedzy, zeby samemu sie zorientowac w tych liczbach. Ale tez nie ma pewnosci, ze oplacony rzeczoznawca napisze wszystko, co bedziemy chcieli. Oni tez potrafia sie roznie zachowac.


*oczywiscie to, ze ubezpieczalnia orzeknie szkode calkowita to ma znaczenie tylko dla wyliczania tego, ile wlascicielowi zaplaci. Absolutnie nie oznacza to ze Garbusa nie ma co odbudowywac. To jak wyciagnac z ubezpieczalni jak najwiecej pieniedzy i to, czy i jak odbudowywac ten samochod to sa dwie calkowicie odmienne kwestie, a juz zaczelismy to w tym watku mieszac
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
3 czerwca 2011, 12:12
Z tego co pamietam u nas przy obu zderzeniach (2 razy wjechali nam w tyl) byla szkoda calkowita.

Jeśli chodzi o ubezpieczenia majątkowe - odszkodowanie może tylko zrekompensować twoje szkody NIE MOŻE spowodować że się wzbogacisz na tym że miałeś wypadek, więc dążyć należy do tego żeby wartość samochodu była jak największa (a jeśli chodzi o stare samochody jest to trudne do wywalczenia, ale trzeba próbować). Z reguły trudno zakwestionować pozostałości - chyba, że wskaże się elementy, które również są zepsute a nie zostały wcześniej ujęte. Nam 2 razy udało się przekonać likwidatorów, że wartość jest większa (ale nie była to też jakaś wielka różnica).
To zawsze jest trudny temat i współczuję, że musicie to przechodzić.
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5
3 czerwca 2011, 14:26
Na grupie czytałem że drzwi się przesunęły całe do tyłu, więc słupek musiał dostać. Rury także i układ kierowniczy też poszedł...

Adi o co chodzi z tym McPhersonem? Przecież to rurowiec.
Pozdrawiam
Marcin
&VW Typ1 1303S '73
&VW Typ1 Owal '56
&VW Typ3 1500 '62
&VW T3 Prycza '86
www.garbus-lubon.xx.pl
4 czerwca 2011, 10:23
Jeśli chodzi o wycene, to można się podeprzec cenami z Allegro.
Dobry garbus (przybajmniej dobry z wygladu) to koszt 8 do 10 tys.
Każdy wie ile jeszcze trzeba do niego wpakowac kasy.

Może warto w odwołaniu, które i tak Justyne i Michał czeka napisac, że na podstawie cen z Allegro to auto było warte 10 tys.
Niech ubezpieczyciel obniży tą wartośc do np 7tyś, rozbitego wyceni na 2 tys, to 5 powinni dostac.
Jeżeli nie to wtedy inwestowac w rzeczoznawców.

W automobiliście są też ceny aut zabytkowych ale z tego co pamiętam
to tam nie są one wygórowane
Westfalia 1978'
(kontakt usunięty)
tel. (kontakt usunięty)
4 czerwca 2011, 12:31
Michał są firmy które zajmują się podnoszeniem wartości szkody. (zewnętrzne firmy) Ostatnio mój znajomy z tego skorzystał. Nie pamiętam kwot ale to wyglądało tak że jak np ubezpieczalnia wyceniła ci szkodę na 2tys zgłaszasz się do takiej firmy oni ci robią swoją niezależną wycenę za którą nic nie płacisz i oni potem szarpią się z ubezpieczycielem o większe pieniądze na podstawie ich wyceny. I teraz na naszym przykładzie 2tys daje ubezpieczalnia firma wyceniałam na 5tys to oni z 3tys (o tyle wywalczyli podniesienie odszkodowania) pobierają 15%. I to naprawdę działa.
4 czerwca 2011, 16:41
zapytam czysto teoretycznie
czy jest taka możliwość:
rzeczoznawca robi wycene, a jak ide z wycena do sprawcy i on sobie załatwia z ubezpieczycielem
VW 1300 '69

← Pytania i problemy