skalar napisał(a):a z drugiej strony nie wiem czego używało się 10,20 i 30 lat temu do posypywania dróg ale myślę ze niewiele się zmieniło a auta jakoś przetrwały i przetrwają jeszcze ładnych parę lat 
Znakomita większość aut sprzed 20,30 lat już nie istnieje. W świetle ogólnej liczby wyprodukowanych pojazdów przetrwał znikomy procent, także nie ma co się pocieszac argumentem,że jak auto przetrwało ileś lat to znaczy,że jest odporne na korozje

Warto zwrócić uwagę,że garbusy,którymi jeździmy w większości nie były intensywnie użytkowane przez caly okres swojego istnienia. Takie auta po prostu już dawno zgniły. Przeciętnie samochód po kilkunastu latach normalnego użytkowania ( czasem wcześniej) nadawał sie już do generalnego remontu blachy. Często remonty takie były rzeczywiście wykonywane przedłużając życie auta o dalszych kilka lat,niemniej zniszczenia dokonane przez korozje są tak naprawdę nieodwracalne. Zaczynają gnić zgrzewy i zagięcia blach w miejscach których nie widzimy i których w sumie nie jesteśmy w stanie naprawić. Nawet porządny remont blacharski sprowadza sie do wymiany najbardziej przegnitych fragmentów blachy,charakterystycznych reperaturek z pozostawieniem korozji w kilku innych niedostępnych miejscach. Korozji,która wcześniej czy później "wyjdzie" dokonując destrukcji kolejnych elementów auta. Taka jest smutna prawda i nie ma co oszukiwać samego siebie argumentami,że "moje auto jest zabezpieczone" ,albo,że przetrwało już 30 zim to kilka następnych też przetrwa bez szwanku. To czy jeździmy zimą czy nie,to prywatna sprawa każdego właściciela garbusa ( czy innego starego auta),ale warto zdawać sobie sprawę z konsekwencji.