Pytanie od nowego.

13 maja 2010, 20:30
zawiki napisał(a):Jak to golfowy?

Kierownica jakby z Golfa III albo z Passata B3 wyjęta, no i plastików sporo

ale to tylko moja opinia

Te z blaszaną deską według mnie fajniejsze
13 maja 2010, 20:36
To prawda,blacha stwarza klimat.Nie to co wspolczesne auta.
Ale w takim razie musze szukac w starszych rocznikach.
Czyli moga byc w gorszym stanie.
13 maja 2010, 20:42
Toteż ja do tematu podszedłem tak jak napisałem wcześniej

A co do podobania się - oczywiście że każdy wybiera to co uważa za godne uwagi.
13 maja 2010, 20:44
No tak pozostaje mi tylko cierpliwosc i liczyc na troche szczescia.
Do lata chyba cos upoluje.
13 maja 2010, 20:53
efem napisał(a):
zawiki napisał(a):Jak to golfowy?

Kierownica jakby z Golfa III albo z Passata B3 wyjęta, no i plastików sporo

ale to tylko moja opinia

Te z blaszaną deską według mnie fajniejsze
On ma pod spodem blaszaną deskę :wink:
Myślę,że klimat, klimatem moda na dziady itp,ale o ile nie jesteś totalnym ortodoksem, dla którego prawdziwe garbusy skończyły się w 68, 64, 57 czy którymś tam roku, to rozważ korzyści z posiadania 12,a nie 42 letniego auta. Oglądałem jakiś rok czy dwa temu identyczne auto ( rocznk 96) i powiem szczerze,że zdrowa blacha i fabryczny lakier w zakamarkach w których zwykle natykamy się ognisko korozji zrobiły na mnie wrażenie. Inna sprawa,że dla mnie wszystkie garbusy są fajne :-)
Nieznośna lekkość butów
13 maja 2010, 21:10
zawiki - jesli Tobie sie taka deska nie podoba, to szukaj innego. Ale jakos nie wyrazales obiekcji dopoki Efem nie powiedzial ze jemu sie nie podoba. No to moze ja powiem ze mi sie ta deska bardzo podoba i juz bedzie git? ;)

Z jednej strony - nie ma sensu zebys kupowal sobie samochod hobbystyczny, ktory Ci nie odpowiada. Z drugiej - pamietaj ze kupno Garbusa solidnego i niedrogiego latwym nie jest. Jesli bedziesz dodatkowo zawezal wybor, to bedzie jeszcze trudniej.
13 maja 2010, 21:40
Napewno wart obejrzenia
ragtop59
Zdjęcie nie zachowało się
VW 1200 typ 1 ragtop 1959r.
13 maja 2010, 23:06
kierownica, jak i całe wnętrze tego zielonego mexa z autoscouta to 100% fabryka. Tak miały późne mexy. Jeżeli dyskwalifikuje się auto ze względu na brzydka kierownice (koszt innej ładnej to tak naprawde groszw) i plastikowej nakładki deski rozdzielczej (która łatwo się odkręca) to chyba będzie ciężko.

p.s. jak w rfn wyglada kwestia oldtimerow i tych miejskich stref ekologicznych z kolorowymi naklejkami?
14 maja 2010, 07:10
Ja osobiscie chciałbym miec takiego garbusa. Ma jednak 12 lat i predzej moze sie zdazyć ze bedzie w dobrym stanie blacharskim i mechaniczym (te późne mexy tez zdazaja sie przegnite na wylot). Fakt, mi sie nie podoba w takiej postaci. Ale zrobienie zeby wygladał jak starsze modele trudne nie jest.
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
14 maja 2010, 08:37
Ja zawsze chciałem mieć takiego mexa :)
Mexy niestety nie mają co do zasady już tak solidnej blachy jak garbusy niemieckie, niemniej jeśli ten egzemplarz ma w miarę zdrową podłogę, progi, rurowisko, resztę, to nie zastanawiałbym się.
Podobnie jak Adi, sądzę, że w ogromnej większości wyczuwalna jest różnica między samochodem 12 letnim a 30 letnim.
14 maja 2010, 08:41
mysle ze to nie kwestia solidnosci blachy, a raczej braku fabrycznego zabezpieczenia antykorozyjnego. Jak pierwsi własciciele od poczatku zaczeli konserwować to nie powinno być wiekszego problemu. Bo słyszałem tez o mexie z połowy lat 90 który był kompletnie i totalnie na wylot zgnity
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
14 maja 2010, 08:51
d.bois napisał(a):Mexy niestety nie mają co do zasady już tak solidnej blachy jak garbusy niemieckie
To raczej trochę taka ludowa legenda :-) Jak weźmiesz do ręki oryginalną mekykańską "szarą" reperaturkę to choćby po ciężarze można poznać,że wykonano je jak trzeba z dobrej grubej stali. Oczywiście w takich meksach można znaleźć gdzieniegdzie jakieś ogniska korozji, można też spotkac meksa przegnitego jak sito, ale czego wymagać od kilkunatoletniego auta z niecynkowaną budą :wink: Niemce gniły tak samo ;-) Te które nie zgniły miały po prostu dbających właścicieli ,często mało lub wcale nie jeżdżących zimą i w znakomitej większości mają za sobą niejeden juz remont blachy.
Nieznośna lekkość butów
14 maja 2010, 09:44
Mysle ze Niemce z lat 70tych tez zdazalo sie ze przegniwaly na wylot juz po kilku latach. A te "pozne Maksy" maja ich juz po kilkanascie. Ale to i tak mniej niz pozni Niemcy. Tak o polowe mniej. O zgnitych Niemcach to slyszalem opowiesci, ale osobiscie pamietam bedac malym brzdacem Golfa I mojego dziadka, ktorego sprzedal po kilku latach od kupna (jako nowy) i korozja byla juz w nim problemem. Co zreszta zniechecilo dziadka do VW, o ktorym mial wczesniej bardzo dobre mniemanie, ktore z kolei wzielo sie stad ze mial wczesniej Garbusa (kupionego jako uzywany, egzemplarz pochodzacy albo z Brazylii, albo z ktorejs z afrykanskich montowni, ktore na Brazylijskiej produkcji bazowaly) i byl to samochod nieporownywalnie solidniejszy od Peugeotow i Renaultow, ktore posiadal jeszcze wczesniej.

W kazdym razie ciakawostka jest ze brazylijski/afrykanski Garb okazal sie duzo solidniejszy niz niemiecki Golf z podobnego okresu. A przeciez Brazylia ma raczej gorsza opinie niz Meksyk jesli o jakosc chodzi. Fakt, ze w gre wchodzi krancowo inny klimat, w ktorym oba samochody byly eksploatowane.

← Luźne dyskusje