Prędkość przelotowa na autostradzie/ekspresówce

29 stycznia 2017, 18:49
Dla ciekawości mój citroen 2cv 597 cm3, 29 KM, 600kg masa własna - śmigam zawsze ok 80 km/h, mam troche jeszcze pod pedałem ale jakoś mi nie idzie wciskanie do dechy, choć koledzy dociskają do 120.
Kubel 1.6, 48 KM - najwięcej jechałem 90 km/h i też go nie dociskam.
29 stycznia 2017, 18:51
Hej opowiem wam historię jaką przeżyłem.

Stało się tak, dlatego, że może jako młody użytkownik garbusa nie wiedziałem co i jak i jechałem jak współczesnym autem.

Jechałem garbusem kolegi na zlot z 3 pasażerami i wiadomo namiotami itd. Kolega już był busem na miejscu dzień wcześniej. Przed wyjazdem zmienił olej. Silnik posiadał spory luz wzdłużny.

Jednak mimo to autko było zawsze bardziej zrywne niż moje :p
Gdzieś okolo 110 km od domu jadąc po ekspresówce ze średnią prędkością 100 - 110 (silnik 1.2) i zawsze miał zapas pod gazem nagle zaczął tracic moc, myslałem ze sie przypchał. Lecz gdy zwolnił do 80 zaświecił mi się olej po czym zobaczyłem kłęby dymu za sobą, myślałem że znowu się pale :/

Odczekałem jakies pol godziny, sprawdzilem poziom oleju i ruszylismy, olej sie juz nie swiecil. tym razem jechałem wolniej, lecz zajechałem moze 10 km i bum to samo. Długo nie postałem na pasie bocznym bo po 2 stronie juz służba drogowa się na mnie patrzyła więc znowu sprawdzenie stanu oleju i ruszylismy.

Przejechałem może 3 km i wypluł mi simmering od strony skrzyni. Stałem na autostradzie bez oleju bez pomocy nie swoim autem - mowie świetnie. Znalazłem w bagażniku litr oleju, wlałem doczołgaliśmy sie pod górke.
Wtym czasie słyszałem jak wszystko w silniku juz dzwoni, wiedziałem że to koniec. Stoczył się z gówki, do zjazdu zepchalismy i stoimy.

Całe szczęscie w tym nieszczęsciu, ze jakis laweciarz szukał drogi do Szczecina i był pusty. Pomoglismy mu a on nam i zabrał auto.

Po tych doświadczeniach wiem, ze raczej 100 nie będe przekraczał na długich dystansach. Oczywiscie pamietajmy ze tamten silnik mial spory luz wzdluzny.
29 stycznia 2017, 19:00
Jak silnik śmieć, ze po nagrzaniu nie trzymał ciśnienia oleju to co się dziwisz.
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
29 stycznia 2017, 19:20
Tylko koles tak jezdzil minimum 3 lata... zawsze na zimnym nawet na wolnych mu sie żarzyła kontrolka trzeba bylo gazu dodać :p
Tylko ja sie dopadłem i poszło ....

Teraz ma nowy "używany" silnik w dobrej cenie i jest zadowolony.
29 stycznia 2017, 19:33
Witam !

I wlasnie dlatego boje sie jechac szybciej jak 80km/h , bo mam wrazenie ze obroty sa tak duze, a tloki chca oposcic cylindry.
A ja tego bym nie chcial.
Choc jak czytam to moj 1600 AL moglby pewnie wiecej ???. Na jak dlugo??Tego nie wie pewnie nikt.

Choc pewnie mozna by bylo to obliczyc po skrzyni biegow AM i oponach 205/75/14. i optymalnymi obrotami silnika, coby bylo bezpiecznie... To trudne...
Pozdrawiam
Marek.
VW 181 , 1976 rok
29 stycznia 2017, 21:46
Mazi53 napisał(a):Hej opowiem wam historię jaką przeżyłem.

Stało się tak, dlatego, że może jako młody użytkownik garbusa nie wiedziałem co i jak i jechałem jak współczesnym autem.

Jechałem garbusem kolegi na zlot z 3 pasażerami i wiadomo namiotami itd. Kolega już był busem na miejscu dzień wcześniej. Przed wyjazdem zmienił olej. Silnik posiadał spory luz wzdłużny.

Jednak mimo to autko było zawsze bardziej zrywne niż moje :p
Gdzieś okolo 110 km od domu jadąc po ekspresówce ze średnią prędkością 100 - 110 (silnik 1.2) i zawsze miał zapas pod gazem nagle zaczął tracic moc, myslałem ze sie przypchał. Lecz gdy zwolnił do 80 zaświecił mi się olej po czym zobaczyłem kłęby dymu za sobą, myślałem że znowu się pale :/

Odczekałem jakies pol godziny, sprawdzilem poziom oleju i ruszylismy, olej sie juz nie swiecil. tym razem jechałem wolniej, lecz zajechałem moze 10 km i bum to samo. Długo nie postałem na pasie bocznym bo po 2 stronie juz służba drogowa się na mnie patrzyła więc znowu sprawdzenie stanu oleju i ruszylismy.

Przejechałem może 3 km i wypluł mi simmering od strony skrzyni. Stałem na autostradzie bez oleju bez pomocy nie swoim autem - mowie świetnie. Znalazłem w bagażniku litr oleju, wlałem doczołgaliśmy sie pod górke.
Wtym czasie słyszałem jak wszystko w silniku juz dzwoni, wiedziałem że to koniec. Stoczył się z gówki, do zjazdu zepchalismy i stoimy.

Całe szczęscie w tym nieszczęsciu, ze jakis laweciarz szukał drogi do Szczecina i był pusty. Pomoglismy mu a on nam i zabrał auto.

Po tych doświadczeniach wiem, ze raczej 100 nie będe przekraczał na długich dystansach. Oczywiscie pamietajmy ze tamten silnik mial spory luz wzdluzny.

@Mazi53: Przeczytaj mój post z http://www.garbiarnia.com/forum/viewtopic.php?t=27028 Twoja historia jest bardzo podobna do mojej z lipca 2016 ;) Całe szczęście od października mam bezprzebiegowego industriala złożonego przez Czarka z Wesołej.
30 stycznia 2017, 10:14
Mazi53 napisał(a):Tylko koles tak jezdzil minimum 3 lata...

Nawet tak niezniszczalne istoty jak ludzie żyją tylko do... śmierci;)

Ciężko ustalać prędkość "przelotową" na podstawie dźwięków dochodzących do naszych uszu. Każde auto jest inne. Słyszymy silnik, skrzynie biegów, wiatr, zawieszenie czy inne myszy w bagażniku. Ja w swoim garbie nie mam wygłuszeń, tapicerki czy kanapy, zatem słyszę wszystko. Przy 130 mam niezłą orkiestrę ale patrząc na obrotomierz, wiem, że nie katuje silnika.
30 stycznia 2017, 17:37
Faktycznie całkiem podobnie.
Nie życze nikomu takich przygód :/
30 stycznia 2017, 20:35
Garbusem jeździ się jak współczesnym samochodem, no chyba że przez jeżdżenie normalnym samochodem rozumiesz nierobienie remontu gdy trzeba, lekceważenie coraz wyraźniejszych objawów awarii i później dziwienie się że samochód stanął.
Generalnie Garbusy były zaprojektowane żeby wytrzymać jazdę z pedałem w podłodze. Jak były nowe, sprawne i seryjne. Ja nie mam pretensji że jak mam kilka razy większą moc od seryjnej i krótką skrzynię to przy prędkości (realnej, nie licznikowej) ponad 170 silnik grzejne się momentalnie. Takiej prędkości konstruktorzy nie przewidzieli. Ale 110, 120 jak jest sprawny? Czemu nie
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
30 stycznia 2017, 22:33
qubek napisał(a):
Generalnie Garbusy były zaprojektowane żeby wytrzymać jazdę z pedałem w podłodze. Jak były nowe, sprawne i seryjne. Ja nie mam pretensji że jak mam kilka razy większą moc od seryjnej i krótką skrzynię to przy prędkości (realnej, nie licznikowej) ponad 170 silnik grzejne się momentalnie. Takiej prędkości konstruktorzy nie przewidzieli. Ale 110, 120 jak jest sprawny? Czemu nie

Dokładnie tak. VW od samego początku podawał prędkość maksymalną auta jako prędkość tzw. trwałą, co w tamtych czasach nie było takie oczywiste. Gdyby garbusy i pochodne nie mogły podołać jeździe z dopuszczalnymi przez producenta prędkościami, to VW po prostu poszłoby z torbami z powodu napraw gwarancyjnych, w szczególności biorąc pod uwagę to że większość tych aut jeździła w kraju nielimitowanych autoban.

Moje własne doświadczenia z seryjnymi i sprawnymi silnikami potwierdzają tę regułę. But do oporu i nic się nie dzieje. Inna sprawa to spalanie przy prędkościach bliskich maksymalnym.
30 stycznia 2017, 23:11
Moim 1,6 + 2xweber jeżdżę najczęściej 90-110 km/h ;) To taka optymalna prędkość uzależniona od warunków na drodze. Nie jest jednak problemem jazda 140-150, tylko temperatura wtedy szybko rośnie :)
Pozdrawiam
Marcin
&VW Typ1 1303S '73
&VW Typ1 Owal '56
&VW Typ3 1500 '62
&VW T3 Prycza '86
www.garbus-lubon.xx.pl
31 stycznia 2017, 09:34
Ze swojej strony podpowiem, że powietrzaki o ile nie boksery ogólnie, nie lubią jednostajnej jazdy z tą samą prędkością. Trzeba od czasu do czasu odpuścić gaz lub przyśpieszyć.

Testowałem to w moich VW, a teraz doświadczam tego samego w Subaru Turbo, gdzie wielu ludzi na forach podaje, że jazda na tempomacie wykańcza te silniki.
VW Westfalia 1976/8
VW Type3 square 1967/8 - graty skompletowane czas popchnąć remont
31 stycznia 2017, 10:17
wanel napisał(a):Ze swojej strony podpowiem, że powietrzaki o ile nie boksery ogólnie, nie lubią jednostajnej jazdy z tą samą prędkością. Trzeba od czasu do czasu odpuścić gaz lub przyśpieszyć.

Testowałem to w moich VW, a teraz doświadczam tego samego w Subaru Turbo, gdzie wielu ludzi na forach podaje, że jazda na tempomacie wykańcza te silniki.

Z tym w normalnych warunkach nie ma problemu. Jak jadę 110-120, przede mną jest TIR a na lewym pasie co chwila ktoś przemyka 140+ to hamowanie do 90 mam regularnie gwarantowane :P
31 stycznia 2017, 11:23
wanel napisał(a):Ze swojej strony podpowiem, że powietrzaki o ile nie boksery ogólnie, nie lubią jednostajnej jazdy z tą samą prędkością. Trzeba od czasu do czasu odpuścić gaz lub przyśpieszyć.

Testowałem to w moich VW, a teraz doświadczam tego samego w Subaru Turbo, gdzie wielu ludzi na forach podaje, że jazda na tempomacie wykańcza te silniki.

Oh daj spokój. Wszystko wykańcza silniki Subaru. To że przechodzień kichnie głośniej. To że motyl w amazońskiej dżungli zatrzepocze skrzydłami. A już zwłaszcza jazda je wykańcza, czy to na tempomacie czy bez. Nie twórzmy wydumanych teorii.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Pytania i problemy