Ważne pytanie o OC

5 września 2005, 23:24
Dlaczego mi sie nie podoba model niemiecki? Bo podobny byl w Polsce i prowadzilo to do tylu patologii, ze musieli to zmienic. Nie dalo sie w naszych warunkach tego kontrolowac. Rzeczywiscie on wydaje sie sensowny, ale tego juz probowano i nie wyszlo. Co wiecej mozna powiedziec?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 września 2005, 00:30
Ja już nic nie kumam :) Renegat jesteś pewien, że nie trzeba płacić za "ogródkowe garbate ozdoby"??
6 września 2005, 09:38
A wiec wkleje jeszcze raz, choc to juz bylo i to na samym poczatku:
renegat napisał(a):Witam
Myslę że nie jest tak źle jak by się wydawało. Poniżej cytat z ustawy o ubezpieczeniach:
Art. 29. 1. Posiadacz pojazdu jest obowiązany zawrzeć umowę ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych:
najpóźniej w dniu rejestracji pojazdu mechanicznego, z wyjątkiem pojazdów historycznych;
przed wprowadzeniem do ruchu pojazdów, o których mowa w art. 2 pkt 10 lit. b, oraz pojazdów historycznych;
przed przekroczeniem granicy, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym wprowadzanym do ruchu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nie posiada ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych;
przed wprowadzeniem do ruchu pojazdów, o których mowa w art. 2 pkt 10 lit. a, które nie zostały zarejestrowane;
przed wprowadzeniem do ruchu pojazdów, o których mowa w art. 2 pkt 10 lit. b, oraz pojazdów historycznych, które nie zostały dopuszczone do ruchu;
A co to jest pojazd historyczny:
pojazd historyczny:
pojazd zabytkowy w rozumieniu przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym,
pojazd wpisany do księgi inwentarza muzealiów zgodnie z przepisami dotyczącymi ewidencjonowania dóbr kultury w muzeach,
pojazd mający co najmniej 40 lat,
pojazd mający co najmniej 25 lat i uznany przez uprawnionego rzeczoznawcę samochodowego za pojazd unikatowy lub mający szczególne znaczenie dla udokumentowania historii motoryzacji;
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 września 2005, 09:39
Jeśli masz autko uznane za pojazd historyczny, to umowę OC zawierasz dopiero wtedy gdy masz zamiar wprowadzić je do ruchu. Czyli jeśli robisz remont, autko się nie porusza po drogach publicznych, nie płacisz OC. Dopiero kiedy wyremontujesz, i masz zamiar nim jeżdzić idziesz do ubezpieczalni po umowę OC. Myślę że tę furtkę wprowadzili specjalnie dla posiadaczy aut historycznych, które wymagaja sporo czasu i nakładów żeby je odrestaurować, wyremontować tak żeby jeździły. Chociaz niektórzy mogą skorzystać z niej w inny sposób :D A jak jest naprawdę to musisz sobie wydrukować tekst ustawy, pójść do kompetentnego urzędnika, żeby dokładnie dowiedzieć się co i jak. Tylko pamietaj ze we fragmecie, który zacytowałem, w punkcie 4 jest warunek rozłączny :-D
pojazd mający co najmniej 25 lat i uznany przez uprawnionego rzeczoznawcę samochodowego za pojazd unikatowy lub mający szczególne znaczenie dla udokumentowania historii motoryzacji;
ten punkt mozna różnie interpretować - 1. jest to pojazd, który ma 25 latek i uznany przez rzeczoznawcę za unikatowy, 2. pojazd ma co najmniej 25 latek i mający szczególne znaczenie dla udokumentowanie historii motoryzacji (czyli bez opini rzeczoznawcy) 3. wszystko razem, czyli i 25 latek i papiery od rzeczoznawcy albo na unikat albo na udokumentowanie historii motoryzacji.
W moim przypadku nie miałem żadnej opinii (chociaż nastawiałem sie na wizytę u rzeczoznawcy) - po prostu agent w PZU zinterpretował (z moją pomocą :-D ) wariant nr 2.
6 września 2005, 09:48
Najlepiej, wydaje mi sie, zdobyc papier od rzeczoznawcy. To jest troche kosztow i zachodu, ale nieplacenie OC to zrekompensuje. Tylko naklada to na Ciebie tez obowiazki, pewnie podobne co do zabytkow - dbania o pojazd i (w jakiejs perspektywie czasowej) - restauracje.
Niejasnosc tego przepisu wzbudza kontrowersje. Jest tak kiepsko sformulowany, ze na jego podstawie Straz Graniczna moze nie wypuscic zwyklego Garba za granice. Ale to sie chyba nie zdaza.
Co do rzeczoznawcy - musisz przekonac go o walorach swojego pojazdu, nie wiem czy da papier na wrak lezacy w polu. Co innego jezeli przedstawisz to jako swietny material do odbudowy ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 września 2005, 10:26
Renegat , przecież właśnie o tym napisałem że po 40 latach pojazd uznaje się za historyczny obligatoryjnie ,bez niczyjej łaski, przed 40 potrzebna jest opinia rzeczoznawcy.Mnie nie podoba się ciąg dalszy o którym wspomniałem (czytałeś ? :wink: )Przekształcisz względnie orginalnego garba w zabytkowy a potem najdzie Cię ochota założyć szerokie kólka ,kadrony ,webery itd i co wtedy? A wiesz że za to mogą ci teoretycznie dowalić ?(ustawa o ochronie zabytków) Czyli kolejna lewizna ? Z tego co się zorientowałem to nie ma mowy o uznaniu za zabytkowy(czy historyczny ) materiału do odbudowy a raczej już odbudowany pojazd. Poza tym jak substancja raz zostanie uznana za "unikatową" a ty zniechęcisz się do odbudowy to nie możesz tak poprostu pozbyć się tego czy zużyć na części.
W PZU (w Dąbrowie) nie wystarczy sama opinia rzeczoznawcy,trzeba przerejestrować na zabytek .Z tego widać że nikt w urzedach do końca nie wie jak to ma być ,a jak niewiadomo jak to powinno wyglądać to najlepiej zabronić...
6 września 2005, 10:40
Poniewaz wiekszosc urzednikow nie mysli tylko dziala wedlog rutyny. Pojazdy historyczne zdazaja sie zadko i od niedawna. Kiedys byly tylko zabytkowe, nowa kategorie wprowadzili potem. Oni po prostu nie wiedza. Ale czy panienka z okienka sie przyzna ze czegos nie wie? Skad, to ona żondzi :D Trzeba kombinowac, uzbroic sie w przepisy, czasem isc gdzie indziej, miec dar przekonywania.
Co do oryginalnosci, jak wrzuce gdzies zdjecia z Garbow to wkleje link do jednego takiego pieknego na zoltych blachach :D
Zawsze mozna powiedziec ze sa to oryginalne akcesoria sportowe z epoki. Kiedys tez przerabiano samochody. Kto mowi ze zabytek musi byc seryjny? A wszystkie zawody samochodow zabytkowych?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 września 2005, 13:37
A świstak siedzi i nawija dalej swoje :-D

Pojazd historyczny a zabytkowy to jest RÓŻNICA. Jeszcze raz cytat z ustawy :evil: :
pojazd historyczny:
pojazd zabytkowy w rozumieniu przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym,
pojazd wpisany do księgi inwentarza muzealiów zgodnie z przepisami dotyczącymi ewidencjonowania dóbr kultury w muzeach,
pojazd mający co najmniej 40 lat,
pojazd mający co najmniej 25 lat i uznany przez uprawnionego rzeczoznawcę samochodowego za pojazd unikatowy lub mający szczególne znaczenie dla udokumentowania historii motoryzacji;

Masz jak byk, że pojazdami historycznimi są: zabytkowe (czyli te na żółtych blachach), te które mają muzea na stania, te które skończyły 40 i te z ostatniego, kontrowersyjnego punktu. Mając pojazd uznany za historyczny wg 4 kryterium nie musisz mieć zgody konserwatora zabytków na jakąkolwiek zmianę w pojezdzie. Nigdzie nie pisałem o przekształceniach auta w pojazd zabytkowy tylko w historyczny. Czyli znowu nie czytasz :D Jeśli potrzebna jest opinia rzeczoznawcy to trzeba ruszyć cztery litery i ją załatwić, albo chociaż dowiedzieć się co i jak. Narzekanie nic nie pomoże. Na forum parę osób stara Ci się pomóc, ale Ty raczej nie chcesz skorzystać z tej pomocy. I tak jak mówi Qubek, trzeba kombinować (niestety), pozaginać urzędasów wydrukami ustaw, bo sami ich nie znają. Jak nie da się wejść drzwiami to walić oknem. Kiedy mnie facet w PZU bezceremonialnie (kolejne trudne słówko :-D ) potraktował, to nie załamywałem rąk, tylko poszperałem w przepisach, poszukałem wątków na forum, uzbroiłem sie w wydruki ustaw, pogadałem z ludźmi z urzędów i tak przygotowany poszedłem walczyć o swoje. Uff, ale pojechałem z tekstem, sorki jeśli kogoś urazilem. Pozdroofka
7 września 2005, 16:07
qubek napisał(a):
A tak awaryjnie jakby rzeczywiście sie przyczepili to jest jedna metoda opędzenia sie - trzeba fikcyjnie sprzedać auto za 100 zł komuś z rodziny,wtedy przy zmianie właściciela wszytskie kary anulują sie - przynajmniej tak było całkiem niedawno i mysle że tak jest nadal.
Tak nie jest. I nie bylo.
T.
.
A mogę dowiedzieć sie czegoś na temat podstaw prawnych tej śmiałej i lakonicznej tezy ??? ;-)
Powinienem siedzieć (może sam sie zgłosze) bo nie była to wprawdzie rodzina,ale mój garb przez dokładnie 18 m-cy nie miał opłacanego OC i po tym jak go kupiłem i ubezpieczyłem nikt o to nawet nie zapytał - ani mnie ani sprzedajacego z którym do dzisiaj mam stały kontakt.
"My hovercraft is full of eels"
7 września 2005, 16:45
Ostatnio czytałem artykuł o ściąganiu zaległości za OC z ubiegłych lat. Kierowcy, którzy nie płacili mogą spać spokojnie - nie będą ścigani za brak OC i odsetki z tytułu niepłacenia, dopiero w przyszłym roku zostanie uruchomiony specjalny program i baza danych niepłacących kierowców.
7 września 2005, 23:02
Rozwine lakoniczna teze wienc:
Kary nie anuluja sie. Nie placiles, moga Ci scigac. Wydaje mi sie ze przez 3 lata, ale nie jestem pewien.
Dodatkowo obowiazek oplacania przechodzi na kupujacego czlonka rodziny. Niezly prezent.
Prawda, praktyka byla taka ze dopoki Cie policjant na drodze nie zlapal, byles bezpieczny. Ale to byla praktyka, wynikajaca ze slabosci systemu. A nie zasada. I nie swiadczy to o tym ze kary sie anuluja. Zreszta w swietle tej pratyki takie dzialanie tez nie mialo sensu. Niezaleznie od tego kto mial samochod, i tak nie plcil. Ale i tak kara mu grozila.
Co do tego czy i kiedy zaczna scigac, roznie sie mowi. Groza od lat, na razie ciezko im to wychodzi bo nie moga wdrozyc sprawnego systemu. Co jest tematem na osobna dyskusje. Ale jak (jesli) wdroza, moga zaczac. Pewnie zaczna od aktualnych, ale wstecz scigac tez moga.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 września 2005, 12:23
Formalnie może i tak to wygląda,ale wierzysz Qubek naprawde że własciciele wozów stojących po tzw. krzokach albo takich które juz dawno zostały rozebrane na cześci kiedykolwiek zostana pociagnieći do odpowiedzialności - to jest awykonalne ze wzgledów praktycznych - juz dzisiaj służby celne przynaja że np. nie beda w stanie wyegzekwować akcyzy od ok.200 tys. aut przywiezionych z zagranicy na cześci.
Czyż własciciel tego bolidu http://moto.allegro.pl/show_item.php?item=63008387
powienien drżeć bo nie wierze że przez te lata jak wozik asymilował sie z przyroda dbał o ciagłość OC .........
"My hovercraft is full of eels"
9 września 2005, 12:52
Mysle ze im to ujdzie na sucho,a ale nie zmienai to faktu ze sprzedawanie samochodu czlonkowi rodziny jest totalnie bez sensu. Pewnie sie uda wywyinac od kary za nieplacenie, ale to czy samochod jest dalej nas, czy juz kogo innego kompletie nic nie zmienia. Prawda? O to mi chodzi.
Akcyza zostala uznana za nielegalna (na pewno w wypadku samochodow sprowadzonych w calosci, na czesci - nie wiem) i to ludzie maja problem z odzyskiwaniem jej od panstwa a nie na odwrot.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
22 lutego 2007, 20:17Jak wygląda sprawa z OC??
Jeśli poprzednie właściciel nie płacił OC to czy po zakupie auta muszę zapłacić zaległe składki za OC?? czy po prostu rejestruje auto na siebie i normalnie ubezpieczam??

Bardzo proszę o napisanie mi jak cała sprawa wygląda.
www.JazdaGarBusem.pl
22 lutego 2007, 20:30
Jesli spiszesz umowe to samochod staje sie automatycznie twoj. Jezeli pojdziesz teraz du urzedu zeby samochod przerejestrowac, a nie wykupisz OC to urzednik ma obowiazek na ciebie doniesc, a to sie rowna olbrzymiej karze. To czy doniesie, to inna sprawa, ale jesli tego nie zrobi to zlamie prawo i to ostro. U mnie ostrzegli mnie zebym im dokumentow bez OC nie pokazywal.
Za poprzedniego wlasciciela placic nie musisz - jego broszka i ryzyko.
To co mozesz zrobic to ubezpieczyc samochod przed przerejestrowaniem, na stare numery. Tylko pamietaj, najpozniej w dniu umowy. Samochod nie moze byc ani chwile zarejestrowany na Ciebie i nie miec OC.
Potem z tym idziesz do urzedu. Przerejestrowujesz. Potem idziesz z nowym dowodem do ubezpieczalni i odnotowujesz zmiane nr rej w polisie (pewnie dostaniesz nowy swistek).
Musisz jeszcze uwazac czy osoba ktora Cie ubezpiecza nie czepnie sie braku polisy przed toba. Nie powinna, bo jaki miala by w tym interes i zazwyczaj tego nie robi. Ale jednak tez ma taki obowiazek chyba i czasem uslyszysz ze "takiej sprawy to ja sie nie dotkne, idz pan sobie".
Najlepiej omowic strategie najpierw z brokerem/osoba u ktorej ubezpieczasz
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Pytania i problemy