Ciekawostki z allegro

15 lipca 2011, 16:18
Jan-in-uk napisał(a):Jak ktos juz eczesniej zauwazyl - byl oferowany w calosci.
Nie bylo chetnych?
Jaka szkoda.

chetni sa wszystko kwestia ceny. moze garbusiarz ze mnie kiepski ( nie jezdze nimi, nie pojawiam sie na zlotach itp) , bardziej nazwalbym siebie kolekcjonerem garbusow (3 własne , a w sumie 4 w rodzinie )i boli mnie kombinatoryka jak zrobic zeby najwiecej zarobić...nie udalo sie calego ? potne na czesci i kazda sprzedam za 100zl i jeszcze wiecej zarobie . Dla mnie to typowe handlarstwo i to mnie boli bo jestem ślepo zakochany w garbusach i każdy nawet najbardziej zgnity egzemplarz ma dla mnie wartość.... a potem człowiek szuka "dziadka" i jedyne możliwe do kupienia to totalna padaka ( tego z ogloszenia bym tak nie nazwal) lub odpicowane pod sprzedaż ( wszystkie dobrze zrobione cieszą właścicieli ) .Oczywiście znajdzie sie ten 1% który jest okazją. I właśnie to mnie boli. bo garbusów nie przybędzie a będzie stopniowo ubywać szczególnie tych starszych roczników
PozdraVWiam
Bogdan
15 lipca 2011, 16:21
Mowiac o zamknieciu "sie" mialem na mysli ****** i inne okreslenia sprzedajacego.
Problem mysle jest w czym innym - jesli ktos jes posiadaczem nazwijmy to perspektywicznego pojazdu i chce za niego Bog wie ile pieniedzy to jest tylko jego sprawa. Kupujacy moze albo zaplacic i miec albo nie miec w ogole.

Paradoksem jest dla mnie sytuacja kiedy nikt nie kupuje (albo kupic chcialby za polowe zadanej ceny) i potem pluje na goscia ze zabil auto. Smiechu warte.

I masz racje Kuba, handlujac zabytkami wiele sie nauczylem. Miedzy innymi tego, ze czasami finalnie zabija sie jedno czy drugie auto, zeby inne moglo zyc. Ze sprzedaje sie czesci bo na calosc z tego czy innego powodu nie ma chetnego. Sam "zaszlachtowalem" kilka starych VW i nie widze w tym nic dziwnego. Rynek jest jaki jest.

Mysle, ze problemem forow internetowych i wielbicieli jest maniakalna wrecz przypadlosc do znania "prawidlowej" ceny :) ludzie, prawidlowa cena to taka jaka ktos jest w stanie zaplacic. Jesli jej nie zaplacono to wlasciciel odbierze te pieniadze inaczej. To jest prawo rynku, z ktorym tak wielu tu zgromadzonych ma wielki problem.

Pewnie, ze szkoda. Ale czasami nie da sie inaczej i tyle. Dla mnie szkoda na to strzepic jezora i tyle. A juz napewno nie ma sensu obrazac sprzedajacego.

Wczoraj sprzedalem fajnego kabrioleta z silnikiem porsche 914, w Niemczech choc wolalbym sprzedac do Polski. Dlaczego nie? Ano dlatego, ze w Polsce wiekszosc "znawcow" jako prawidlowa wyzanczylaby polowe ceny jaka dostalem w niemczech :(

Realia i tylko realia rzadza sprzedaza aut. Wszystkie sentymenty i radosci z tym zwiazane sa tylko wartoscia dodana. I to jest moje zdanie.
15 lipca 2011, 16:23
Bogdan napisał(a):.... a potem człowiek szuka "dziadka" i jedyne możliwe do kupienia to totalna padaka

To dlaczego nie kupiles? Za drogi?
Przeciez to nic innego jak odwrocenie sytuacji!!!! Dla Ciebie za drogi, on nie chcial sprzedac za tanio.
Uczciy uklad, nie ma sensu psioczyc.
15 lipca 2011, 16:38
Jan-in-uk napisał(a):
Bogdan napisał(a):.... a potem człowiek szuka "dziadka" i jedyne możliwe do kupienia to totalna padaka

To dlaczego nie kupiles? Za drogi?
Przeciez to nic innego jak odwrocenie sytuacji!!!! Dla Ciebie za drogi, on nie chcial sprzedac za tanio.
Uczciy uklad, nie ma sensu psioczyc.

i dlatego nigdy nie dojdziemy do porozumienia i takie dyskusje będą.
Ty jesteś po stronie sprzedającego - jak najlepiej sprzedać bez względu na wszystko nawet kosztem pocięcia go na części
ja jestem osobą sentymentalną i zależy mi żeby jak najwięcej takich aut cieszyło oko za te 10-20 lat . A postępowanie sprzedawcy powoduje że za te 10-20 lat będzie można kupić...części.... dlatego nigdy tego nie popre (szczególnie w takim przypadku gdy auto wygląda dobrze i tak jak kolega Cudak w jednym poscie podkreślił można by niskim kosztem przygotować do jazdy). Z mojej strony EOT
PozdraVWiam
Bogdan
15 lipca 2011, 16:45
Nie mowie o sytuacji, gdy za jakis samochod mozna wiecej uzyskac w czesciach niz w calosci. Zdaza sie, choc sam nigdy tak nie zrobie. Jestem entuzjasta, a nie handlarzem (zwaz, ze dla mnie slowo "handlarz" nie jest okresleniem pejoratywnym. Nie jestem rowniez komunista). Nie mowie tez o sytuacji gdy komus sie wydaje ze dobry garbus powinien kosztowac X (tu wstaw nierealnie niska cene) zlotych i wszystko co jest powyzej nazywa zdzierstwem, co tez sie zdaza.

Mowie o - rownie czestej - odwrotnej sytuacji. Wydaje mi sie ze opisalem to wyraznie. O ludziach, ktorzy wyraznie nie znaja rynku i do tego nie potrafia potem swoich zadan skorygowac, przyjac rzeczywistosci do wiadomosci. O ludziach, ktorzy okazuja sie "zbyt sprytni" i zamiast wyladowac z (np) kilkoma tysiacami w kieszeni, ląduja z kupka zlomu, do ktorej zlomowania musza jeszcze doplacic. Np w sytuacji, gdy najpierw wydaje im sie ze ich samochod jest wart tyle, ile nikt im nie da na zadnym rynku, a potem przychodzi im do glowy ze zbija majatek tnac go na czesci, z ktorych w sumie zbieraja ku swemu zdziwieniu kilkakrotnie mniej niz sie spodziewali, z czego czesc i tak potem musza wydac na lapowke dla zlomiarza, zeby pozbyc sie papieru, do ktorego nie ma juz samochodu.

Ich strata finansowa mi wisi, ale strata samochodu, ktorego jestem entuzjasta, jest dla mnie smutna.

Skoro piszesz, ze kazdy moze robic co chce (co nie jest zreszta prawda), to znaczy ze moze rowniez komentowac. Mamy jakze czeste przypadki, ze ktos robo cos (eufemistycznie) "kontrowersyjnego", a potem oburza sie ze nie spotyka sie z samymi pochwalami, ale tez z krytycznymi uwagami i domaga sie ich usuniecia. Jesli on mial prawo zrobic co zrobil , to ludzie maja prawo wyrazic swoja o tym opinie. Wolnosc wiaze sie z okreslonymi konsekwencjami.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
15 lipca 2011, 17:23
I ja oczywiscie jestem za wolnoscia slowa. Tylko bez ***** wzgledem sprzedajacego. Tyle.

Sam nigdy nie pocialem samochodu z powodow finansowych - zawsze byla to padlina nie do odratowania.

Mnie tez bola umierajace starocia (nie tylko auta), ale wolnoc tomku w swoim domku i dlatego za kazdym razem sprzeciwiam sie zdecydowanie obrazaniu i wytykaniu palcami tych co zabijaja VW.
Sam powiedziales - rownosc w obie strony. Wiec badzmy fair.
15 lipca 2011, 17:31
Wytykanie palcami zabijajacych nie jest dla mnie niczym zlym.
Bluzgi - tu sie zgadzam
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
15 lipca 2011, 18:23
No to doszlismy do porozumienia :)
Pamietaj tylko, ze czasami gdyby nie Ci zabijajacy (podkreslam, nie zabijam sam i nie popieram) to wielu z Was nie dostaloby tak bardzo potrzebnych czesci duzo taniej niz nowe. Dla mnie koniec tematu.
15 lipca 2011, 21:07
To jest dosc popularne rozwiazanie przy kompletnej glebie. Wyciete ramiona pozwalaja na nizszy skok.
15 lipca 2011, 23:06
Widzialem takie rozwiaznia na zlotach. Jak poszukasz w dziale Rasowanie bodajze byla dyskusja o tym rozwiazaniu. Mozesz popatrzec na stronie Meanbugs jest pokazane jak nisko mozna zejsc. Sam osobiscie balbym sie ze te spawane mocowania srub urwa sie.

http://www.garbiarnia.com/forum/viewtopic.php?t=14329
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
17 lipca 2011, 23:49
qubek napisał(a):Mysle ze spadla by liczba mieszkancow Polski

Po obejrzeniu przedstawionego materialy moge tylko dodac - I BYLOBY ZAJEBISCIE.
Dramat. Kto ko ku***a kupuje?!

← Luźne dyskusje