Gażnik cd. jak nie Solex to co?

3 marca 2006, 16:47
Nie zgodze sie z toba. Chociazby dlatego ze Garbusa skonczono robic w Niemczech na przelomia lat 80-tych i 70tych. W czasie kryzysu powojennego opierano sie glownie na motocyklach i mikrosamochodach. Garbus jest wlasnie jednym z podrecznikowych przykladow samochodu epoki bumu gospodarczego.
Zastapiono go Golfem dlatego ze jego (Garba) konstrukcja w tym momencie byla juz dramatycznie przedatowana. Tylko (i az) temu, ze byla tak udana, zawdziecza to ze robiono go az tak niesamowicie dlugo. Nie wynikalo to absolutnie z jakis nadmiernych uproszczen przy projekcie.

A co do poprawiania samochodow - mozliwisci i potrzeba poprawiania Malucha wynikaja w zdecydowanej wiekszosci z jego beznadziejnego wykonania, a nie wad projektowych czy tez dokonanych w nim cieciach kosztowych. Tu jest roznica miedzy Garbusem a Maluchem. Nawet jezeli bedziemy pamietac ze Maluch jest konstrukcja nieporownywalnie bardziej uproszczona niz Garb.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
5 marca 2006, 22:53
a co powiecie o PROGRESSIVE WEBER?
5 marca 2006, 23:20Parę słów o pf 126
Tak się akurat składa, że dokładnie pamiętam okres, w którym wprowadzano na polski rynek produkty włoskiej myśli technicznej.
I jeżeli do dużego fiata nie było specjalnych zastrzeżeń, to maluch stał się ulubieńcem warsztatów (czytaj źródłem stałego dochodu).
Jego konstrukcja, w porównaniu do poprzednika Fiata 600 (Zastawa 750) była zlepkiem tandetnych podzespołów i silnika od motopompy.
Jedynym krajem, w którym te auto mogło zaistnieć była Polska.
Po spłacie licencji gotowymi autami, maszyny w tłoczni były już tak wyeksploatowane, że wymagały wymiany.
I doprawdu nie wiem, dlaczego właściciel takiego cuda patrzył z góry na garbuska? Może dlatego, że był bardziej kanciasty?

comet
5 marca 2006, 23:27
Splacalismy zespolami napedowymi a nie gotowymi autami, a co do jakosci to jakos nie doswiadczylem wyzszosci FSO nad FSM, a mialem troche zarowno tego jak i tego. Generalnie jeden wart drugiego, oba dosc kiepskie ale z oboma da sie przezyc, przy czym Maluch wydawal mi sie nawet lepszy - moze dlatego ze mniej w nim elementow do psucia.
Do Garbusa sie nie umywaja.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 marca 2006, 15:30Re: O!
comet napisał(a):http://www.dansperformanceparts.com/buggy/intake/buggyintake2.htm
Tak, ale to ma jeździć, nie latać.
Poważnie to ceny są takie sobie, tylko do czego to założyć?
Ładne zestawy na motorki powyżej 1,6 literka. Ja mam 1,2 i chcę przy tym zostać.
Zainteresował mnie gaźnik ze Skody 130 ki..
Zobaczę w sklepie ile takie cudo kosztuje?

comet

O ile sobie przypominam to wrzuciłem Ci linka z gaźnikami (podwójnymi) do mniejszych pojemności, nawet do głowic z pojedyńczymi dolotami. Więc nie narzekaj że nie można nic dostać do silników poniżej 1600ccm. A ceny, cóż są jakie są. Oszczędzanie w przypadku posiadania takiego autka moim zdaniem jest raczej nie na miejscu. Oszczędzać można najwyżej przy maluchu, ale i to jest dyskusyjne :D
sex, bug and rock'n'roll
7 marca 2006, 15:58cos sprostować.
Gubek, napisałeś:
[quote]W czasie kryzysu powojennego opierano sie glownie na motocyklach i mikrosamochodach.[quote]
Tylko, że Amerykanie w celu ożywienia gospodarki niemieckiej złożyli potężne zamówienie na model T-1 ?!!

Niestety nie mogę się dopatrzeć tego linku, o którym wspomina "Renegat", a mówiącego o gaźnikach do silniczków 1,2.
Jakaś podpowiedź?
comet
7 marca 2006, 16:03
Amerykanie zamawiali garbusy bo im sie spodobaly, wzglednie bo marketing Volswagena byl udany. Nikt nie kupuje samochodu zeby wspomoc gospodarke kraju producenta. A w kazdym razie takich osob nie jest duzo.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
7 marca 2006, 17:10tak, ale
Gubek, musisz na to spojrzeć pod kątem tamtych lat.
Gospodarka fryców padła na pysk. Sowieci wywieźli, co tylko mogli, było bezrobocie. Ludzie skłaniali się w lewo. Jedynym sposobem zatrzymania tego trendu, stało się puszczenie gospodarki w ruch, tak jak stworzenie mostu powietrznego dla Berlina zachodniego.
Wiele wtedy zależało od polityki, a że to autko spodobało się akurat Amerykanom, to już inna sprawa.

...... Renegat! Umiem posługiwać się wyszukiwarką, myślałem że coś przeoczyłem.
comet
7 marca 2006, 17:21
Mylisz sprawy, naprawde. Most powietrzny to nie podtrzymywanie gospodarki, a jezeli chodzi o podtrzymywanie gospodarki to nie robi sie tego przez kupowanie jakiegos modelu samochodu z kraju ktory wspieramy, Pomijajac juz prosty fakt ze Volswageny w USA kupowali ludzie, a nie rzad i ze dzialo sie od konca lat 50tych do lat 70tych. To nie byl okres kryzysu w Niemczech. Ale naprawde odchodzimy od tematu.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
8 marca 2006, 19:03Re: tak, ale
comet napisał(a):Gubek, musisz na to spojrzeć pod kątem tamtych lat.
Gospodarka fryców padła na pysk. Sowieci wywieźli, co tylko mogli, było bezrobocie. Ludzie skłaniali się w lewo. Jedynym sposobem zatrzymania tego trendu, stało się puszczenie gospodarki w ruch, tak jak stworzenie mostu powietrznego dla Berlina zachodniego.
Wiele wtedy zależało od polityki, a że to autko spodobało się akurat Amerykanom, to już inna sprawa.

...... Renegat! Umiem posługiwać się wyszukiwarką, myślałem że coś przeoczyłem.
comet

Tu Comet ma rację ! Niemca długo nie można było zobaczyć w innym aucie niż niemieckie. Nie zrujnowani wojną Amerykanie mieli okazję (a pewnie i chęci )zasypać Niemców swoją tandetą a nie zasypali...W Ameryce podobne podejście ; wiecznie rozjatujący się ,cieknący olejem Harley trzepie Harleyowcem tak że ten znaków drogowych nie widzi a choroba wibracyjna pewna. Przeciętny "japończyk"( taki słusznej wielkości) jest szybszy ,trwalszy,lepiej się prowadzi,jest tańszy....I co ?
Jajco! Harley i tak jest najlepszy na świecie ! Drugi biegun skrajności -Polska : dla Polaka wszystko jest lepsze od polskiego! Może między innymi dlatego oni mają tak jak mają a my też mamy tak jak mamy :-D
Tyle że to rzeczywiście całkiem inny temat.
8 marca 2006, 19:15
Michał2 napisał(a):wiecznie rozjatujący się ,cieknący olejem Harley trzepie Harleyowcem tak że ten znaków drogowych nie widzi a choroba wibracyjna pewna. Przeciętny "japończyk"( taki słusznej wielkości) jest szybszy ,trwalszy,lepiej się prowadzi,jest tańszy....I co ?

No proszę Ciebie............to tak samo czemu jezdzisz garbusem a nie civicem?? Przeciez mała honda jest szybsza mniej pali jest wygodniejsza (może jeszcze ładsniejsza?? :-D ) Nie cieknie z niej olej, i jeszcze do tego ma całkiem niezłe ogzewanie...........Ja mam garbusa i nie potrzebuje japońca :twisted:
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
8 marca 2006, 19:29
Nie nie, to nie tak. Czemu Garbusem a nie Syrena?
Ale to jest troche racji, w wiekszosci krajow rozwinietych tak do lat 60tych mniej wiecej samochody krajowe rzadzily u siebie. Francusi jezdzili francuskimi, Anglicy swoimi, Wlosi Fiatami, Amerykanie swoimi... Kwestia nawet nie w protekcjonizmie chyba, tak wygladal rynek motoryzacyjny wtedy. Z Japoncami trudniejsza sprawa, bo oni wtedy nic za bardzo konkurencyjnego nie produkowali. A propos - dzis widzialem nowego Civica? O bosz, co za maszkara! Ja slyszalem ze Toyota odklada premiere nowej Corolli zeby ja przeprojektowac bo Civic okazal sie nadspodziewanie "agresywny" ale myslalem ze to zaleta a to co zobaczylem.... A przeciez poza poprzednia generacja, to byly najczesciej calkielm fajne samochody.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 marca 2006, 12:26
Jeżdżę ogórkiem .Nie na co dzień - jest to pojazd gospodarczo-wycieczkowy.Lubię go,lubię przy nim dłubać ale nie odważę się twierdzić że jest najlepszy , bo "kanciak " za te same pieniądze jest lepszy (w sensie wartości użytkowych )a już o porównaniu z jakimś Ducato, Toyotą ,Transitem itp to w ogóle nie ma co mówić. Syrenkę też miałem i to z silnikiem 1000 z Wartburga i trzema gażnikami z MZ. Piekielna to była maszyna, tylko trzeba było jeżdzić z zapasem przegubów i półosiek iw ogóle podręcznym warsztatem. Tylko to były inne czasy bo o kupnie czegoś prawdziwego to można było tylko pomarzyć ( z powodów finansowych.)
Znasz Łysy koszulki z napisem "lepsza siostra w burdelu niż brat na Hondzie"?. Tylko że wśród motocykli jeżdzących dalej niż 3 ulice od miejsca garażowania Harleyów jakoś nie widać. Bo Harley służy do grzebania, wydawania pieniędzy i szpanowania a do jazdy tylko trochę. Z garbusami jest inaczej? A policz sobie jeden z drugim włożoną kasę i pracę i porównaj co współczesnego jeżdżącego mógłbyś za to kupić ( nie mam na myśli tych garbusów wiązanych drutem). Tylko ze nie o to w tych zabawkach chodzi a co już było nie raz poruszane na tym forum.

← Rasowanie