Witam , dziękuje wszystkim, którzy z wyrozumiałością znosili moje pytania
Od wczoraj jestem szczęśliwym posiadaczem Garbatego

:D:D
Nie była to żadna super okazja. Garbaty był na szczęście z porządkiem w papierach. Ma progi do roboty , reszta ok. Ruda trzyma się standardowych miejsc. Na szczęście nie był nigdy spawany przez gorącego zapaleńca samozwańca lub pozytywnego usprawniacza . Buda miała w paru miejscach wspawywane łatki, tak samo podłoga ale wygląda to wszystko bardzo porządnie . Jak jest na prawdę czas pokarze. Autko z możliwie pewnym przebiegiem 98537 km ( tak naprawdę to kto wie czy sie nie przekręca 2 raz)
Silnik 1200 po remoncie, brak luzów na wale . W trasie mi prawie nie spalił oleju, nie kopci a przejechał od kupa jakieś 400 z czego gdzieś 360 w drodze do domu. Śmiga ładnie, rozpędziłem się max 120, więcej nie chciałem - wolałem dojechać do domu

. Spalił mi około 8 litrów na trasie.
Ciekawa historia bo garbi pokazał rogi na trasie i wyprzedziło mnie tylne prawe koło. Nic na szczęście się nie stało. Bęben troszkę porysowany ale prosty. Okazało się, że śruby były luźne - nie sprawdziłem , dupa ze mnie.
Standardowy lewarek wiele nie pomógł, wszystko sprawnie poszło lewarkiem z octavi . Wielkie podziękowania dla kolegi który mnie asekurował

Bo zostałbym na długie godziny

. Trochę strachu ale wrażenia z jazdy bezcenne.

:D:D
Bym zapomniał, ochrzciliśmy go Gibi

Jak nim jechałem to się przejęzyczyłem i wyszło mi "trochę się gibi"

:D i tak zostanie
Konkrety
vw garbus 1200 1969r 1 rejestracja w lipcu
Wersja - standart ( po wstępnych oględzinach )
troszkę fotek :
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się