Jak widzę, wszyscy jesteście i kulturalni, i niezwykle pomocni: dziękuję : )
Zdaję sobie sprawę, że garbusem nie będzie się łatwo jeździło, stąd też myśl, że dobrze będzie z nim zacząć, zanim przyzwyczaję się do czegoś jak mawiają moi znajomi "czym się da jeździć, a nie tylko biegać za tym i zbierać odpadające części". Jak każdy nowicjusz samochodowy nie mam wyczucia w żadnym aucie, jeśli chodzi o odległości (nie ryzykowałabym parkowania na centymetry w za ciasnym garażu) więc wszystko robię powoli i upewniając się tysiąc razy. Wiem też, że co kilka lat będę musiała w niego inwestować spore sumy, żeby działał, wyglądał i czuł się dobrze.
Astrą jeździło się ciężko, bo toto wcale nie rusza z miejsca tak pięknie jak "kursowe" autko, jest niewyregulowany, miałam wrażenie, że jest poprostu ciężki, ledwo dostawałam do pedałów, więc nie widziałam zbyt wiele przed sobą. Nie wiem, może w garbusku da się zamontować jakieś wspomaganie kierownicy

a jeśli nie, to wszystko jest kwestią przyzwyczajenia, akceptacji i świadomości.
Kwestia użytkowania garbusa w zimie nie jest przesądzona: mogę się dostać na miejsce innymi środkami, samochód ma być gwarancją, że nie zapomnę, jak się jeździ, no i przyjemnością przede wszystkim. Jak wiadomo w każdej kobiecie są pokłady przekonania, że jeśli coś jest piękne i jest się w tym zakochanym, to praktyczność schodzi na drugi plan, to jak z butami na 12cm szpilce.
Bardzo chętnie skorzystam ze wsparcia merytorycznego pana Lendy. Każda dobra dusza, która nie wciska ludziom plastykowej podróbki, jest dla mnie światełkiem w tunelu.
Dziękuję Wam za rozwianie mojego największego problemu, jakim była właśnie "dostępność pedałów". Z pewnością im więcej będę czytać, tym więcej będę miała pytań.
Jan-in-uk, bardzo dziękuję, Legnica nie jest znów tak daleko i wpadnę choćby po to, żeby się pochwalić cudeńkiem, jak już je znajdę.

Gdzieś na świecie czeka Garbus, który jest stworzony właśnie dla mnie. Bez obaw, znajdę cię
