Pasy bezpieczeństwa

22 października 2005, 11:19
to sie przeciez nie rozchodzi o same pasy bezpieczeństwa.

Po pierwsze.
Co jest z autostradami na które bulimy tyle kasy z naszych podatków.

Połowa wypadków to zderzenia czołowe które na autostradzie miejsca by nie miały. Wówczas można sobie pozwolić nawet na szybszą jazdę bo odpada najniebezpieczniejszy manewr wyprzedzania.

Po drugie.
Nie wiem czemu nie ma akcji: "Zacznijcie budować autostrady" czy coś w tym stylu. Mnie osobiście flustruje jazda z prędkościa jaką nakazują przepisy i nie sądzę by ktoś na tym forum nie przekroczył jej choćby jeden raz.

Dopóki nie będzie autostrad wypadków takich jak ten będzie ciągle bardzo dużo.

Poza tym uważam że akcja typu Stop wariatom drogowym nic nie da.

A tak wogóle chciałbym się dowiedzieć co trzaba zrobić żeby być wariatem drogowym ????
Bo rozumiem że wyprzedzenia traktora na podwójne ciągłej to już jest wariactwo. PZU zrobiło akcje bo pewnie za dużo ubezpieczeń wypłacają.

Co do samego wypadku to.... szybko jechać można (takie moje zdanie) ale trzeba mieć jakieś pojęcie o szybkiej jezdzie i troche pomyslec za kierownica.

Pozdro.
www.kaferklub.com
22 października 2005, 11:52
a ja skomentuje fotki ... jakoś nie zauważyłem podstawności umieszczenia tych fotek przy nie zapinaniu pasów... większość z nich pokazuje fury tak zmasakrowane że nawet jeżeli mieli by 4 punktowe pasy i fotele kubełkowe to racej i tak by im nie pomogło. ja pasy zapinam chociaż to tylko atrapa w moim garbie.. w sumie czołówka garbatego z ina furą skończyła by się dla mnie tylko wi jeden sposób... z belką w zębach..
elo
Quick Stick Performance
Air-Cooled Performance Gear

www.QuickStickVW.com
22 października 2005, 20:44
Zielony TYKA napisał(a):a ja skomentuje fotki ... jakoś nie zauważyłem podstawności umieszczenia tych fotek przy nie zapinaniu pasów... większość z nich pokazuje fury tak zmasakrowane że nawet jeżeli mieli by 4 punktowe pasy i fotele kubełkowe to racej i tak by im nie pomogło. ja pasy zapinam chociaż to tylko atrapa w moim garbie.. w sumie czołówka garbatego z ina furą skończyła by się dla mnie tylko wi jeden sposób... z belką w zębach..
elo
Niestety masz troche racji - wszelkie nawet najbardziej wyrafinowane zabezpieczenia działaja do prędkości 50-60/h,Saab zdaje sie gwarantuje cos takiego do 70/h - a cały czas mówimy o najechaniu na nieruchomą odkształcającą sie przeszkode.
Wystarczy że dwa auta zderzą sie czołowo z prędkościa 40 km/h i już można w zasadzie nie liczyć na wiele - choć pasy JAK NAJBARDZIEJ zapinac należy.

Ciekawostka - czytałem niedawno że gdyby nasz Polonez Caro/Atu miał poduszki powietrzne i takie tam mogłoby to być jedno z najbezpieczniejszych aut świata .......

A ochroniarz - cóż taki zawód 150/h to wyjeżdza sie z podwórza,wyprzedzanie minimum na czwartego i absolutnie żadnych pasów bo fumfle uznaja cie za mięczaka ......
"My hovercraft is full of eels"
22 października 2005, 21:25
Chyba jeszcze zbyt mało przeżyliście za kierownicą , że dywagujecie nad tym , czy w pasach , czy bez . Opdpowiedż jest tylko jedna ---- tylko w pasach :!: :!: :!:
22 października 2005, 21:49
oldi napisał(a):Chyba jeszcze zbyt mało przeżyliście za kierownicą , że dywagujecie nad tym , czy w pasach , czy bez . Opdpowiedż jest tylko jedna ---- tylko w pasach :!: :!: :!:
Nikt tu nie chce jeździć bez pasów,trzeba byc świadomym że trzeba je zapinać,ale ich zapięcie nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa.Nie można uspokajać samego siebie że jeśli zapniemy pasy to wrócimy cało z każdego wyjazdu bo to nieprawda.
A za kierownicą ja generalnie sie nastawiam na nieprzeżywanie zbyt wielu rzeczy. pozdr.
"My hovercraft is full of eels"
23 października 2005, 10:27
Pasy pasami... czasem ratują życie czasem przez nie ktoś się żywcem usmarzy w płonącym aucie. Wiecie co mnie najbardziej wkurza... to że w większości przypadków giną ludzie nie Ci którzy powodują wypadki tylko bogu ducha winni przepisowo jeżdżacy ludzie!
tak mnie to wkurza że jakiś pan żdzichu wracający po dużym kielichu wjedzie w np: garbusiarza... pogada z psami da w łapę i jeździ dalej... prawo prawem a i tak pijaki jeżdżą po drogach.. i "wał im w Kał"
ale co tam ulice to dżungla i rządzi się swoimi prawami!
i nikt tego nie zmieni chyba że ustawią patrole zamiast z aparatami to z bazookami może to by czegoś nauczyło idiotów...
Quick Stick Performance
Air-Cooled Performance Gear

www.QuickStickVW.com
23 października 2005, 13:29
Cos w tym jest - sprawcy wypadkow bardzo czesto je przezywaja, gina ich pasazerki, ludzie z samochodow w ktore udezyli itd. Tez to zauwazylem.
Tomek - opisalem o co chodzi z pasami. Chodzi o pasazerow z Mercedesa. Gdyby ci z tylu mieli pasy, nie wyrwali by pzednich foteli z mocowan raczej, zobacz ze kabina pasazerska zachowala sie w miare nienaruszona, tak jak powinna. Merc nie byl wcale tak mocno zniszczony, wygladal mniej wiecej podobnie co przy standartowych testach czolowych, a w nich ludzie tej kategorii samochodow ludzie przezywaja. Choc trudno to odnosic do realnych sytuacji. Samochod udezajacy przy predkosci 70 km/h to zopelnie co innego niz realny wypadek, gdy jeda np dwa samochody, kazdy z predkoscia duzo wieksza niz te 60, czy 70, ale przed wypadkiem hamuja, wytracaja wiekszosc z tych predkosci, w koncu udezaja w siebie, a tu jest roznie. Jeden samochod jest ciezszy, drugi lzejszy. Ten lzejszy obrywa duzo wiecej (w wypadku udezen o sciane im ciezszy samochod tym gorzej, co widac w testach terenowek, vanow itd - odwrotnie niz w realu). Poza tym nie cala sila idzie w zgniecenia. Samochody odbijaja sie od siebie, udezaja pod katem, wiekszosc energii idzie w ruch obrotowy wrakow (zobaczcie jak daleko i pod jak dziwnymi katami sa od siebie po wypadkach). Moj znajomy udezyl Xara w Poloneza ktory na gierkowce wyjechal mu z bocznej (pijany miejscowy rolnik). Jechal ponad 130, nie zdazyl nawet nacisnac na hamulec, ale obaj kierowcy przezyli bez wiekszych obrazen. Tak ze nigdy nic nie wiadomo, my mozemy tylko zabezpieczac sie tak jak to w naszej mocy - pasy, stan techniczny, ostrozna jazda.
A autostrady. Heh, zgadza sie Ren, jestesmy pod tym wzgledem fenomenem na skale swiatowa. Czesi, Slowacy, Wegrzy, wszyscy w porownywalnej do naszej sytuacji moga - my nie. Tylko ze nie jest tak ze nie ma zadnych kacji. Akcji jest pelno, powstaja agencje, projekty, rozne winiety. Kazdy projekt czy instytucja to zarobek. Lepiej budowac niz zbudowac ;)
Tomek, samochody prawie nigdy nie wybuchaja (to nie amerykanski film akcji ;) ), bardzo zadko sie pala a jezeli, to naprawde powoli. Fakt, zgasic gasniczkami podrecznymi jest je jak juz trudno, ale czasu na ewakuacje jest prawie zawsze od groma.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
23 października 2005, 13:42
czasu na ewakuacje jest dużo owszem chyba że się straci przytomność i w porę nie odzyska ale to już jest szczegół. Ja tam pasy zapinam bo tak się przyzwyczaiłem a czy one mi pomogą czy nie to już nie odemnie zależy... ja staram się jeździć przepisowo i raczej nie przekraczm prędkości dozwolonych :) wole chilloutową jazdę garbim bo do tego on jest ;)
Quick Stick Performance
Air-Cooled Performance Gear

www.QuickStickVW.com
23 października 2005, 13:45
Ale co za roznica czy straci sie przytomnosc w pasach czy bez?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
23 października 2005, 17:44
no może z tą stratą przytomności to przesadziłem ale np: jesteś zapięty pasami masz wypadek i łamiesz sobie wszystkie palce u rąk i ręce :) i czym wciśniesz guzik żeby odbespieczyć pas? żęsami? :p
:)
Quick Stick Performance
Air-Cooled Performance Gear

www.QuickStickVW.com
23 października 2005, 20:26
tylko w pasach bo to że ktoś w aucie spłonął to pewnie dlatego że nie miał siły możliwości wyjscia z auta a ludzie płoną w autach bez pasów np. ś.p. maturzyści z Białegostoku w autokarze


a Qubek to był ojca konia szwagra brat
jest nas więcej garbusiarzy
25 października 2005, 22:39
Renifer napisał(a):Co jest z autostradami na które bulimy tyle kasy z naszych podatków.

Spiesze z odpowiedzia :]

Otoz w panstwie nadwislanskim tak to juz jest, ze zeby uzyskac pozwolenie na budowe (a autostrada taka budowa jest), wymagana jest zgoda wszystkich sasiadow. A ludzie ciagle protestuja, bo kto by chcial miec pod domem autostrade?

Druga rzecz to to, ze w Polsce autostrady buduja firmy, ktore wygrywaja przetargi. A przetargi wygrywaja ci, ktorzy zaoferuja wykonanie roboty za najnizsza cene i w najkrotszym terminie. Za tym idzie zakup gorszej jakosci materialow i potem np. cale odcinki autostrad budowane sa trz razy dluzej, bo i tak trzeba poprawiac po tych, co chcieli zaoszczedzic :/
26 października 2005, 00:34
To nie tak. Wygrywa sie oferujac najnizsza cene. A potem sie robi aneksy do umowy i zgarnia dwa razy tyle. Tak to sie (nie) robi w Warszawie (to ad tematu "A teraz rodacy"). Teraz np jedna firma ktora juz miala z rok temu (nawet nie pamietam) zakonczyc bardzo wazne skrzyzowanie (spytaj sie kogos kto przejezdza przez, powie Ci ktore) ale od kilku lat nic tam nie robi (jak za PRL, kreci sie dwoch robotnikow, albo zaden caly dzien) laskawie powiedziala ze jak jej miasto doplaci, to ona budowe skonczy. Genialne, nie?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
26 października 2005, 09:15
Jako konstruktor nadwozi samochodów powiem tylko tyle, że popieram w temacie niezapinania pasów Qubka - niezapinania pasów jest debilizmem...
Oczywiście że każdy ma prawo decydować o swoim życiu, ale są przecież różne inne sposoby na to, żeby się zabić...
Piszę otwarcie, bo przypadki, że niezapęcie pasów uratowało życie są znikome i stanowią niezauważalny procent tych przypadków, w których to właśnie pasy uratowały życie. Cóż, praw fizyki się nie zmieni, biomechaniki ciała ludzkiego też nie.
I naprawdę nawet najbezpieczniejszy samochód nie pomoże, gdy nie korzystamy ze wszystkich elementów bezpieczeństwa czynnego, za które w sumie zapłaciliśmy... Cała konstrukcja samochodu pod względem bezpieczeństwa opiera się tylko i wyłącznie na tym, że pasażerowie mają zapięte pasy. Jeśli nie mają, mogą liczyć jedynie na zbieg zdarzeń, na los i przypadek...
Jeśli auto jest wyposażone w poduszki, chyba nie muszę tłumaczyć, że bez pasów może ona być narzędziem śmierci.

I jeszcze jedno: są samochody, które są konstruowane nie tylko pod testy NCAP czy inne, i dają szansę przeżycia nawet przy większych prędkościach niż te 40 czy 50. Nie mam na myśli tutaj Matizów czy innych Tico, bo strefa zgniotu musi mieć swoją długość. Tutaj też praw fizyki nie da się przekroczyć...

Pozdrawiam i proszę Was - ZAPINAJCIE PASY...

← Pytania i problemy