Pasy bezpieczeństwa

16 listopada 2007, 09:46
jeszcze małe ziarenko do dyskusji:
idąc tokiem rozumowania Nowicjusza, nie karajmy morderców, gwałcicieli i wszelkich innych zbrodniarzy- bo przecież oni "tylko" nie zgadzają się z powszechnie obowiązującym prawem- to nic że przestępstwo jest przestępstwem, przecież oni nie będą słuchać durnych policjantów, sędziów, prokuratorów itp, którzy stoją na straży prawa które im nie odpowiada.
Nowicjusz powie, że przesadzam, że to nie to samo, ale tak samo myśli "kibic" idący na mecz z siekierą, że jego prawo nie dotyczy, bo przecież wymierza tylko "sprawiedliwość" kibicom przeciwnej drużyny.......
i to nie zapinanie pasów przez Ciebie jest taką właśnie "siekierą"...
:cry:
garbaci górą!!!
16 listopada 2007, 10:09
No nie do końca tak jest jak napisałeś.
A co z tymi którzy się utopili bo mieli zapięte pasy? Z tymi których zapięte pasy udusiły? Przy wypadkach gdzie właśnie niezapięte pasy ratują życie bo olbrzymia siła odśrodkowa wyrzuca kierowce z zaraz zmiażdżonego samochodu? I takich przypadków można wymieniać. Ale nie chodzi mi o to żeby kogoś bronić, ponieważ to są przypadki! Regułą jest to, że pasy ratują życie i koniec!
W tej rozmowie, bardziej chodzi o to, że Nowicjusz powiedział, że nie będzie zapinał pasów, bo tak... Nie użył żadnych argumentów, żeby nie zapinać i to jest nie w porządku.
Także zawsze są przypadki potwierdzające regułę, ale pasy należy zapinać i już! Bo one na prawdę ratują.
Zdjęcie nie zachowało się A jaki Ty masz pomysl na swoj samochod???
SHIFT TO DAF...YOU'LL NEVER SHIFT AGAIN
16 listopada 2007, 10:25
danon napisał(a):W tej rozmowie, bardziej chodzi o to, że Nowicjusz powiedział, że nie będzie zapinał pasów, bo tak... Nie użył żadnych argumentów, żeby nie zapinać i to jest nie w porządku.
No nie wiem.Najpierw zamierzał je czyścic a potem się okazało,że ich nie ma bo nie były nigdy zamontowane :wink: Chyba trochę się chłopak zapedził... :P
Nieznośna lekkość butów
16 listopada 2007, 10:53
danon napisał(a):No nie do końca tak jest jak napisałeś.
A co z tymi którzy się utopili bo mieli zapięte pasy? Z tymi których zapięte pasy udusiły? Przy wypadkach gdzie właśnie niezapięte pasy ratują życie bo olbrzymia siła odśrodkowa wyrzuca kierowce z zaraz zmiażdżonego samochodu? I takich przypadków można wymieniać.
Mozna wymieniac. Na palcach jednej reki. Na dodatek wiekszosc z tych kilku jest wymyslona, a w zadnym nie jest uzasadnione dlaczego to, ze ktos przezyl MIMO ze nie mial pasow ma oznaczac ze przezyl DLATEGO ZE nie mial pasow. A to diametralna roznica.
danon napisał(a):Ale nie chodzi mi o to żeby kogoś bronić, ponieważ to są przypadki! Regułą jest to, że pasy ratują życie i koniec!
W tej rozmowie, bardziej chodzi o to, że Nowicjusz powiedział, że nie będzie zapinał pasów, bo tak... Nie użył żadnych argumentów, żeby nie zapinać i to jest nie w porządku.
Także zawsze są przypadki potwierdzające regułę, ale pasy należy zapinać i już! Bo one na prawdę ratują.

Wlasnie. A gadanie o "przypadkach potwierdzajacych regule" ktore spotkalo ojca kolegi brata podobno jest prawie zawsze w praktyce jest kompletnie bezsensowne.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
16 listopada 2007, 11:15
Dzisiaj w radiu wawa byla krotka zajawka o tym jak wielu polskich kierowcow pasow nie zapina, te statystyki sa naprawde przerazajace...
Jakis ekspert opowiedzial jakie wytlumaczenie niezapinania pasow podaja kierowcy. Oprocz tych banalnych i idiotycznych: bo mnie krepuja, sa niewygodne bylo tez, ze przeciez w czasie wypadku tj. jak zauwaza ze cos sie dzieje to przeciez moga sie zaprzec nogami i rekami o kierownice i ochronic sie przed skutkami uderzenia... (kompletny brak wyobrazni, biorac pod uwage, ze w czasie wypadku z przedkoscia ok 50km/m na punkty mocowania pasow działa ciężar około 3 ton!, tak wtedy napewno zaparcie rekami ochroni przed skutkami wypadku) :roll:

acha i podali tez, ze wypadki, w ktorych niezapiecie pasow mogloby uratowac kogos to jakies 0,1% mysle, ze wyjatkowo wysokie prawdopodobienstwo i chyba przestane zapisan pasy, bo nie chcialabym sie utopic jak wpadne samochodem do wody...
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5
16 listopada 2007, 11:21
Karo napisał(a):

mysle, ze wyjatkowo wysokie prawdopodobienstwo i chyba przestane zapisan pasy, bo nie chcialabym sie utopic jak wpadne samochodem do wody...
I słusznie :!:
Jak wiadomo wpadnięcie do wody to najczęstszy event jaki przytrafia się samochodom :-D
Nieznośna lekkość butów
16 listopada 2007, 11:29
ja też wpadam samochodem co tydzień do jeziora, a idąc tamtym tokiem rozumowania, to przecież ten "kibol" może upuścić siekierę i sam się skaleczyć biedaczek :lol:
garbaci górą!!!
16 listopada 2007, 12:21
Nie to zebym mial wielkie doswiadczenie we wpadaniu samochodem do jeziora, ale nie wydaje mi sie zeby w razie wystapienia takiego zdazenia to czy ktos ma zapieta fakty bylo czynnikiem decydujacym o zyciu i smierci. Inaczej mowiac, skoro omawiamy juz kompletnie wydumany przypadek wpadniecia do jeziora, kto powiedzial ze brak pasow ratuje wtedy zycie? Dlaczego trakuje sie to jako pewnik?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
16 listopada 2007, 12:30
qubek napisał(a):. Inaczej mowiac, skoro omawiamy juz kompletnie wydumany przypadek wpadniecia do jeziora, kto powiedzial ze brak pasow ratuje wtedy zycie? Dlaczego trakuje sie to jako pewnik?
W sumie...
Idąc krok dalej w tych hipotetycznych rozwazanich,możemy stwierdzic,że nawet w przypadku gdy wpadamy do jeziora pasy raczej zwiększają a nie zmniejszają nasze sznase.Fakt trzeba je odpiąc żeby wydostac się z zalanego auta,ale żeby się wydostac z zalanego auta trzeba byc przytomnym.A ciężko byc przytomnym jak się np. wcześniej walnęło głową w szybę z powodu niezpięcia pasów, podczas upadku do jeziorka :D
Nieznośna lekkość butów
16 listopada 2007, 12:36
qubek napisał(a):Nie to zebym mial wielkie doswiadczenie we wpadaniu samochodem do jeziora, ale nie wydaje mi sie zeby w razie wystapienia takiego zdazenia to czy ktos ma zapieta fakty bylo czynnikiem decydujacym o zyciu i smierci. Inaczej mowiac, skoro omawiamy juz kompletnie wydumany przypadek wpadniecia do jeziora, kto powiedzial ze brak pasow ratuje wtedy zycie? Dlaczego trakuje sie to jako pewnik?
Kubus, ja mysle, ze mozna to uznac za pewnik... w koncu odpiecie pasow w chwili zagrozenia, a niewatpliwie zagrozeniem jest mozliwosc zatoniecia lada moment, moze trwac dlugo albo nawet moze byc niemozliwe. Pomijajac fakt, ze jeszcze dluzej lub tez moze nie byc mozliwe otworzenie szyb, bo o drzwiach nie wspominam, bo ze ich sie nie da otworzyc mozna sobie wyobrazic.



ps. a tak wogole to gadanie o niczym bo taki delikwent musi byc wogole przytomny a oto moze byc ciezko jezeli najpierw nie zapiety pasami walnie glowa w szybe na przyklad... :D
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5
16 listopada 2007, 12:37
http://www.garbiarnia.com/forum/posting.php?mode=reply&t=2795
Pijany 16-latek staranował "maluchem" zapory na przejeździe kolejowym, uciekając w Łasku (Łódzkie) przed policją. Ucieczkę zakończył w pobliskim rowie. Nastolatek miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Jak poinformował Arnold Lorenc z łódzkiej policji, do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem. W Łasku policjanci próbowali zatrzymać do kontroli fiata 126 p. Kierowca jednak nie zatrzymał się i zaczął uciekać lokalną drogą w kierunku miejscowości Wiewiórczyn.

W trakcie ucieczki staranował opuszczone zapory na przejeździe kolejowym; straty oszacowano na 3 tys. zł. Za przejazdem auto wpadło w poślizg i wylądowało w rowie. Kierowcą okazał się 16-letni mieszkaniec gminy Wodzierady, który nie miał prawa jazdy, za to 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Nastolatek z urazem głowy oraz podejrzeniem wstrząśnienia mózgu został umieszczony na oddziale chirurgii szpitala w Łasku. Jego sprawą zajmie się sąd rodzinny i dla nieletnich.

Przypuszczam ze nie mial pasow ;)
Karo napisał(a):
qubek napisał(a):Nie to zebym mial wielkie doswiadczenie we wpadaniu samochodem do jeziora, ale nie wydaje mi sie zeby w razie wystapienia takiego zdazenia to czy ktos ma zapieta fakty bylo czynnikiem decydujacym o zyciu i smierci. Inaczej mowiac, skoro omawiamy juz kompletnie wydumany przypadek wpadniecia do jeziora, kto powiedzial ze brak pasow ratuje wtedy zycie? Dlaczego trakuje sie to jako pewnik?
Kubus, ja mysle, ze mozna to uznac za pewnik... w koncu odpiecie pasow w chwili zagrozenia, a niewatpliwie zagrozeniem jest mozliwosc zatoniecia lada moment, moze trwac dlugo albo nawet moze byc niemozliwe. Pomijajac fakt, ze jeszcze dluzej lub tez moze nie byc mozliwe otworzenie szyb, bo o drzwiach nie wspominam, bo ze ich sie nie da otworzyc mozna sobie wyobrazic.
ps. a tak wogole to gadanie o niczym bo taki delikwent musi byc wogole przytomny a oto moze byc ciezko jezeli najpierw nie zapiety pasami walnie glowa w szybe na przyklad... :D

Czyli jednak nie pewnik, w wrecz przeciwnie ;)
A co do samego odpinania pasow, to to ze masz je zapiete wpadajac do jeziora nie znaczy ze nie zdazysz ich odpiac i utoniesz (odpinanie w stresie pod woda moze potrwac dlugo, ale moze tez potrwac sekunde - to jest jednak ruch krotki, prosty, u zapinajacych regularnie wytrenowany tysiace razy i automatyczny), a to ze nie masz zapietych nie znaczy ze zdazysz odkrecic szybe i wyjsc, nawet jesli zachowasz przytomnosc.
Oczywiscie nie pisze tego zeby naprawde dyskutowac na ten temat, bo na pierwszy rzut oka widac ze dyskusja jest absurdalna i glupia, ale zeby pokazac jak smieszne i wydumane sa pseudoargumenty zwolennikow wolnosci od myslenia
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
16 listopada 2007, 12:38
ADI napisał(a):
qubek napisał(a):. Inaczej mowiac, skoro omawiamy juz kompletnie wydumany przypadek wpadniecia do jeziora, kto powiedzial ze brak pasow ratuje wtedy zycie? Dlaczego trakuje sie to jako pewnik?
W sumie...
Idąc krok dalej w tych hipotetycznych rozwazanich,możemy stwierdzic,że nawet w przypadku gdy wpadamy do jeziora pasy raczej zwiększają a nie zmniejszają nasze sznase.Fakt trzeba je odpiąc żeby wydostac się z zalanego auta,ale żeby się wydostac z zalanego auta trzeba byc przytomnym.A ciężko byc przytomnym jak się np. wcześniej walnęło głową w szybę z powodu niezpięcia pasów, podczas upadku do jeziorka :D

mozna wierzyc albo nie, ale mimo ze moj post pojawil sie 6 min po Adiowym, to tak dlugo zajelo mi jedo wyslanie, czyli napisalismy to samo niezaleznie :D
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5
16 listopada 2007, 12:44
W temacie wpadania do wody, chlopaki z Top Gear niedawno robili taki test i z tego co pamietam to rozpiecie pasow nie stanowilo duzego problemu. Natomiast otwarcie drzwi jest w zasadzie nie mozliwe. Zostaje rozbic szybe (temat proby otwierania akurat mi umknal ale widac tez chyba ciezko skoro na koniec zalecali tluc)
A kwestia zapinania pasow powinna byc bezdyskuzyjna - szkoda ze tak nie jest:(
Pozdro
16 listopada 2007, 12:51
Karo napisał(a):
ADI napisał(a):
qubek napisał(a):. Inaczej mowiac, skoro omawiamy juz kompletnie wydumany przypadek wpadniecia do jeziora, kto powiedzial ze brak pasow ratuje wtedy zycie? Dlaczego trakuje sie to jako pewnik?
W sumie...
Idąc krok dalej w tych hipotetycznych rozwazanich,możemy stwierdzic,że nawet w przypadku gdy wpadamy do jeziora pasy raczej zwiększają a nie zmniejszają nasze sznase.Fakt trzeba je odpiąc żeby wydostac się z zalanego auta,ale żeby się wydostac z zalanego auta trzeba byc przytomnym.A ciężko byc przytomnym jak się np. wcześniej walnęło głową w szybę z powodu niezpięcia pasów, podczas upadku do jeziorka :D

mozna wierzyc albo nie, ale mimo ze moj post pojawil sie 6 min po Adiowym, to tak dlugo zajelo mi jedo wyslanie, czyli napisalismy to samo niezaleznie :D
Nie ściemniaj,wysłałem Ci przecież smsem co masz napisac :-D
Nieznośna lekkość butów
16 listopada 2007, 12:58
Bakter napisał(a):W temacie wpadania do wody, chlopaki z Top Gear niedawno robili taki test i z tego co pamietam to rozpiecie pasow nie stanowilo duzego problemu. Natomiast otwarcie drzwi jest w zasadzie nie mozliwe. Zostaje rozbic szybe (temat proby otwierania akurat mi umknal ale widac tez chyba ciezko skoro na koniec zalecali tluc)
A kwestia zapinania pasow powinna byc bezdyskuzyjna - szkoda ze tak nie jest:(
Pozdro

Pamietam - z odkreceniem szyby mieli chyba podobny problem co z otworzeniem drzwi. I fakt - rozpiecie pasow problemem nie bylo
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Pytania i problemy