Pasy bezpieczeństwa

16 listopada 2007, 22:26
arturo napisał(a):Nowicjusz:
odpowiem Ci bez wyzwisk, cytatem z kabaretu Bohdana Smolenia (skoro pisałeś do Garbatego chłopaczku, to chyba masz tyle lat żeby to pamiętać) :
"to dziwne, bo dawniej normą był ogól a nie margines"
ni wydaje mi się, żebyś reprezentował tu ogół.....
i tak jak napisałem wcześniej zajmij się walką o uwolnienie WSZYSTKICH więżniów, bo oni tak jak Ty traktowali tylko prawo "wybiórczo", więc to ich sprawa co zrobili, a całe społeczeństwo jest "be", bo ich za to karze
Po 1. mówiłem do Qubka, ale nie chłopaczku, tylko 'chłopaku' (proszę uważniej czytać, jeśli się chce wykorzystać do pseudoataku),
po 2. nie wim dlaczego przypisujesz Mi ogół/margines ...... i kim jesteś by to robić, równie dobrze to Ja mogę sklasyfikować od tak Sobie, bezpodstawnie Twoją osobę do w/w grupy i interpretować do woli.
Nowicjusz
16 listopada 2007, 22:34
Qubek!!! Powiedz Mi co Cię interesuje Moja rodzina i inni?????

To czysty fałsz i ułuda. I żaden zafajdany gliniarz nie będzie Mi mówił, że ma zapiąć pasy w imię prawa, którego i tak nie zna. Każdy wie, że to banda zwykłych alkoholi i i dorobkiewiczów, a do litery prawa im daleko. tylko nie zaprzeczajcie, bo jaki chory system to i takie społeczeństwo......przykre.

No tak trafiłem na forum pełne despotów i uzurpatorów. Taaaa, najlepiej zablokować temat i myśleć, że się problem (tu Ja) rozwiązało. To jest dopiero szczyt chamstwa!!!!! Zamknąć mordę, bo jeszcze za dużo powie.


Obrażacie wielu, a co Wy k...a myślicie, że Ja jetem pieprzony obibok i pasożyt, chcący przeżreć Waszą kasę z podatków??????


A tu co??? Trafiam na jakiegoś nie wyrośniętego gnojka, który uważa, że zjadł wszystkie rozumy i może porządnych ludzi mieszać z błotem.

A karanie mandatem przez drogowców za nie zapięte pasy/kierowcy to już szczyt chamstwa i próba wyłudzenia kasy.

Fakt to też są celne argumenty (żeby nie bylo-cytuję twoją metodą-wyrywam z kontekstu ;) )

Dalsza dyskusja nie ma sensu. Zaprzeczasz wszystkim argumentom mówiąc nie bo nie. Tak robi wlaśnie troll. Trzeba przyznać że jesteś skuteczny, bo większość osób dalej próbuje Cię przekonać, że nie warto, przytacza konkrety.
Dla mnie nie. Dla mnie ten temat jest już maksymalnie wyeksploatowany.

Ale Ty oczywiście możesz dalej stukać w klawisze, póki mod się nie zlituje :) w końcu internet to dobrodziejstwo naszych czasów i pod strzechy również trafil.
Pa :D
16 listopada 2007, 22:34
Nowicjusz napisał(a):
DEDHI napisał(a): Taka histoira ...Jechałem góralem (zjazd) i na hopie wyskoczyłem w górę przy prędkości ok 50km/h , niestety amor nie wytrzymał i pękła mu goleń i nie opanowałem maszyny :? i zaliczyłem glebę... uderzając głową (kask) . Przez moment straciłem fonię i wizję :wink: Jak ochłonąłem zciągnąłem kask i okazało sie że kask rozpadł się przyjmując całą energię. Ale najbardziej mnie zszokował fakt ze mały kamień cały czas tkwił w kasku :shock: Gdyby nie kask to byłbym warzywkiem a w najlepszym razie miał bym metalowa płytkę w głowie :wink:

A zastanawiałeś się przypadkiem dlaczego tak stało? I czy przypadkiem to nie Twoja (sorki) głupota, rutyna, i brak wyobraźni doprowadziłby do tego, że byłbyś pietruszką??? I nie mów Mi teraz, aa założyłem kask i nic Mi nie jest. Proponuję zatem rozpędzić się na rowerku i walnąć w ścianę z główki.....może być w kasku.

Chodziło o to że gdyby nie kask gość by był warzywem. Kask ma chronić mu głowę w razie wypadku a nie po to żeby nim tłuc w ścianę :? (strzelił mu amortyzator - dość częste zjawisko) i co to była jego wina że amorek był fatalnie wykonany albo nastąpiło zmęczenie materiału? Wczoraj jak byłem na budowie we Wrocku, każdy kto tam wchodził, miał obowiązek założenia kasku i buciorów ze wzmocnionym czubkiem. Nie zakładasz - nie wchodzisz. Za to jest odpowiedzialny kierownik budowy. Chodzi o to że jeśli komuś się coś stanie i okaże się że nie miał na głowie tego kasku to kierownik budowy idzie prosto do więzienia, nawet jeśli było by oczywiste że ten kask by go nie ochronił. Postaw się na miejscu takiego człowieka. 500 pracowników stałych na budowie, przychodzą goście, inżynierowie, urzędasy albo nawet i sami klienci czyli dziennie masz 550 osób i dopilnuj to żeby wszyscy mieli ten kawał plastiku na głowie. Wierz mi że do tego trzeba mieć nerwy ze stali. Wczoraj jeszcze mieliśmy inny przypadek na tej budowie. Jakiś cieśla szedł sobie po szczycie dachu (około 30m wysokości) z kawałkiem krokwi (belki drewnianej) a za nim ciągneła się linka, którą powinien być przypięty. Minutę później człowieka zwolnili z pracy. Nikt nie chce ponosić odpowiedzialności za ludzi, którym na życiu nie zależy. Nikt nie chce mieć wyrzutów sumienia, budzenia się po nocach że czegoś nie dopilnował lub mógł zmienić lub inaczej zareagować. Co na to twoja rodzina, masz dla kogo żyć chyba? Ja wolę żeby podatki, które płacę nie szły na leczenie ludzi, którzy świadomie narażali się na niebezpieczeństwo (nie zapieli pasów, albo jechali pod wpływem). Wolę je przeznaczyć np: na misie panda albo na lepsze drogi lub cokolwiek innego co poprawi mi i innym życie. Zaczyna mnie denerwować to co piszesz bo nie popierasz tego żadnym argumentem. To tak jakbyś komuś powiedział że jest niekompetentny nie udawadniając mu tego.

Opiszę jeszcze dwie moje historie.
1. Zaraz po zrobieniu prawka zdarzało mi się nie zapinać pasów (chyba z braku przyzwyczajenia) i któregoś dnia przydzwoniłem w tył innego samochodu dość wolno jechałem około 25km/h. Naszczęście nic nikomu się nie stało aczkolwiek z malucha, którego prowadziłem powstał twór mało przypominający to auto. Wtedy zrozumiałem że pasy trzeba mieć zapięte i po co tak naprawde one są.
2. W maju tego roku przydzwonił z kolei w tył mojego samochodu Vw Transporter, który jechał około 50km/h. Przedemną stało inne autko. Siła uderzenia z tyłu była tak silna że własnym ciałem (przemieszczając się do tyłu) wyrwałem oparcie fotela. Ułamek sekundy później mój samochód uderzył w pojazd poprzedzający i pasy zadziałały utrzymując mnie, oparcie fotela i masę bagaży, które wiozłem na tylnym siedzeniu. W samochodzie popękały podłużnice, zakleszczone zostały koła, auto zmieniło geometrię, odkształciła się butla z gazem. Generalnie z auta został wrak (mam go pod domem). Zrozum że jeśli nawet jeździsz mega bezpiecznie zawsze może trafić w ciebie ktoś inny. W moim przypadku gość zasnął za kółkiem a pasy poraz kolejny mnie uratowały.

Od tamtego czasu wsiadam do auta i nie ma przebacz pasy zapinam. Całkowicie nieświadomie to robię ale co 5 minut sprawdzam czy ja i moi pasażerowie je mają. Potwierzdzić Ci to może moja dziewczyna, którą co chwila pytam czy ma pasy zapięte i choć wiem że ma je zapięte to wolę się upewnić.

Dobra już kończę ale proponuję zrobić Ci pewien test. Wsiądz do auta i na siedzeniu pasażera postaw np: plecak lub torbę jakąś. Rozpędz się do 20km/h i daj po hamulcach ale tak na maxa. Zobacz co się stanie. W przypadku zderzenia, prędkość masz dużo większą a droga hamowania nie wynosi jak w przypadku 20km/h kilku metrów tylko kilkadziesiąt centymetrów. I teraz sobie wyobraź że ten plecak to TY.
'62 1200
'66 1200
'73 1200
'75 1200

Zdjęcie nie zachowało się
16 listopada 2007, 22:35
DEDHI napisał(a): Od razu widac ze młody jesteś , życia nie znasz i teraz przechodzisz okres buntu :wink: Niby ze jak nie posiadasz rodziny to mozesz robic co chcesz? Nie masz dla kogo żyć to rybki sobie kup... a nie głosisz jakieś bzdury. Słyszałes kiedys o sporcie rowerowym ? O konkurencjach zjazdowych ? Nie ty sie zatrzyłamałes na wigry 3 i przez ten pryzmat patrzysz. W sporcie jak wiadomo wystepuje ryzyko ale kazdy z uczestników stara się zabezpieczyć żeby unkinąć kontuzji. Pozdstawa to bezpieczeństwo: kaski i ochraniacze, sprzet i umiejetnosci ale dla ciebie to coś obcego... żenujacy jesteś kolego, nie znajdziesz tutaj domu... zresztą ty nie jesteś rodzinny :-D

To się wreszcie zdecydujcie, czy za młody , czy za stary.....bo już nie wiem co myśleć. A a propos młodości, to jak mówisz że zatrzymałem sie na poziomie Wigry 3 , to chyba coś nie tak. Jak że mógłbym przechodzić okres buntu obecnie i pamiętać czasy Wigry.........sprzeczność pokoleń.

Ja tylko chciałem zauważyć, że decydując się na sporty ekstremalne Sam się decydujesz na związane z nimi ryzyko. Ryzyko wypadku, urazu, kalectwa. To , że zakładasz kask to miło, ale to Twoje bezpośrednie zachowanie i podejmowane decyzje wpływają na ewentualną niemiłą przyszłość. Więc nie podawaj za przykład, zakładanie kasku i uratowanie życia. To tak jak z zapinaniem pasów, Ty decydujesz!! To w Twoich rękach leży Twój los. Jescze raz powtarzam, przymus i przepis, z tym walczę, a nie z niezakładaniem kasku czy zapinaniem pasów.
Nowicjusz
16 listopada 2007, 22:50
Nowicjusz napisał(a):
DEDHI napisał(a): .... :-D

...Jescze raz powtarzam, przymus i przepis, z tym walczę, a nie z niezakładaniem kasku czy zapinaniem pasów.

A wg mnie to jest świetne że kraj, w którym żyjesz, dba o to żebyś miał zapięte pasy. Ten przepis powstał z myślą o takich jak Ty :!: :!: żeby zmusić Ciebie :!: do zapinania tych pasów. Każdy rozsądny człowiek pasy zapina i nie musi mieć tego uwarunkowanego prawem wystarczy zdrowy rozsądek.
'62 1200
'66 1200
'73 1200
'75 1200

Zdjęcie nie zachowało się
16 listopada 2007, 23:01
Nowicjusz napisał(a):Ja tylko chciałem zauważyć, że decydując się na sporty ekstremalne Sam się decydujesz na związane z nimi ryzyko. Ryzyko wypadku, urazu, kalectwa. To , że zakładasz kask to miło, ale to Twoje bezpośrednie zachowanie i podejmowane decyzje wpływają na ewentualną niemiłą przyszłość. Więc nie podawaj za przykład, zakładanie kasku i uratowanie życia. To tak jak z zapinaniem pasów, Ty decydujesz!! To w Twoich rękach leży Twój los. Jescze raz powtarzam, przymus i przepis, z tym walczę, a nie z niezakładaniem kasku czy zapinaniem pasów.

To znaczy, że jak sporty extremalne, to tylko hardcore - żadnych ochraniaczy, zabezpieczeń, bo to przecież sporty EXTREMALNE? :-D Cholera, to może na bungee też powinno się skakać bez ... bungee? Ta guma przecież niepotrzebnie wyhamowuje i w ogóle przeszkadza, bo człowiek nie spada tam gdzie skakał i mało extremalne to w ogóle jest. Człowieku, puknij się w głowę, bo zaczynasz denerwować nawet ludzi spokojnych i opanowanych (do których ja osobiście siebie bym nie zaliczył). To co, mamy siedzieć w domu i nie uprawiać sportów, bo coś może się stać? Czy może rozsądniej jest założyć kask i zapobiec ewentualnym obrażeniom, mając przy tym frajdę z zabawy, jaką jest sport.

Właściwie nie wiem po co to pisze, bo i tak zauważyłem, że do Ciebie nic nie dochodzi. Klepiesz jak najęty, ale podważasz wszystkie zdania, które są inne od Twojego, nie zastanawiając się nad argumentacją swoją i innych...
www.pinstriping.no
16 listopada 2007, 23:12
widze że tzeba trochę świerzości wprowdzić do dyskusji bo atmosfera jest gęsta :-D W US są stany które dopuszczają jazdę na motocyklu bez kasku (easy rider :wink: ) ale jest obowiązek zakładania okularów. Kiedyś jechałem rowerkiem była wiosna o oczywiście piękna asfalowa długa prosta...wieczór... nawet nie trzeba było dokręcać zeby jechać szybko :-D .Oczywiscie standardowo kask okulary i strój :wink: Jechałem sobie laitowo i nagle udeżył mnie w okular chrabąszcz majowy... mało co nie spadłem z roweru :shock: ale spoko dałem radę :-D Wyobraście sobie motocylistę ktory pomyka na trasie przynajmniej 80-90 km/h ( w końcu easy rider) i dostaje kolo w oko z takiego chrabąszcza :-D to daje do myslenia.... ? :wink:
gdyby Bóg popierał by przedni napęd to chodzilibyśmy na rękach...
16 listopada 2007, 23:34
A wracając do meritum tej dyskusji... :-D to proponuję żebyś swoje pasy wrzucił do pralki automatycznej,dosypał wybielacza,wyprał,porządnie odwirował,powiesił na sznurku celem wysuszenia ( może być też na suszarce,lub jeśli masz pralko-suszarkę ten punkt Cię nie obowiązuje :wink: ) a następnie (po otrzyzmaniu tej niewykle cennej porady) zakończył "pierdzenie" które tu od kilku dni uprawiasz...
Sorry ale Twoje podejście jest gówniarskie ( niezależnie od Twojego wieku ) a dyskusja z Tobą jałowa i irytująca. Naprawdę nie warto już tego ciągnąć kolego Nowicjuszu :wink:
Nieznośna lekkość butów
16 listopada 2007, 23:43
DEDHI napisał(a):widze że tzeba trochę świerzości wprowdzić do dyskusji bo atmosfera jest gęsta :-D W US są stany które dopuszczają jazdę na motocyklu bez kasku (easy rider :wink: ) ale jest obowiązek zakładania okularów. Kiedyś jechałem rowerkiem była wiosna o oczywiście piękna asfalowa długa prosta...wieczór... nawet nie trzeba było dokręcać zeby jechać szybko :-D .Oczywiscie standardowo kask okulary i strój :wink: Jechałem sobie laitowo i nagle udeżył mnie w okular chrabąszcz majowy... mało co nie spadłem z roweru :shock: ale spoko dałem radę :-D Wyobraście sobie motocylistę ktory pomyka na trasie przynajmniej 80-90 km/h ( w końcu easy rider) i dostaje kolo w oko z takiego chrabąszcza :-D to daje do myslenia.... ? :wink:

he he he he :-D dobre. dostać z chrabaszcza :-D

reszty dyskusji nie komentuje :wink: bo jeszcze mi się cos wymknie i tyle z tego bedzie, ze nów będę musial przepraszać :-D
Rustnfast

www.facebook.com/rustnfast
17 listopada 2007, 00:09
osobiscie jeźdzac na motocyklach (a czyniłem to czesto w kasku otwartym) dostałem takim chrabąszczem po twarzy. Uczucie mało przyjemne
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
17 listopada 2007, 12:01
Hohoho ! Jacyśmy to wszyscy przezorni ,przewidujący ,odpowiedzialni i prawomyślni...:wink: :-D Jestem pod wrażeniem :wink:

A wyobraźmy sobie taką sytuację:
Wprowadza się normę euroileśtam dotyczącą bezpieczeństwa na drogach - i w związku z jej niespełnianiem Garbusom dziękujemy. Oczywiście nie będzie bezpośrednio mowy o garbach,ale wiadomo że przystosowanie będzie może nie niemożliwe ale na pewno drogie....
I co ???? Nie będzie protestów, i "larum" na temat zamachu na wolność obywateli ??? :wink: :-D
Wszyscy podejdziemy do tego ze zrozumieniem i akceptacją - wszak to chodzi o nasze wspólne dobro...
Już to widzę... :wink::-D
Łysy napisał(a):osobiscie jeźdzac na motocyklach (a czyniłem to czesto w kasku otwartym) dostałem takim chrabąszczem po twarzy. Uczucie mało przyjemne


Czyli ,zgaduję, że nie miałbyś nic przeciw temu by w niedalekiej przyszłości pan policjant sprawdzał obowiązkowe okularki wszystkim poruszającym się czymkolwiek ? :wink: :-D
17 listopada 2007, 12:29
Nowicjusz :
pseudoatak? ty już z braku argumentów zaczynasz bredzić (ale w zasadzie to robisz to od początku)
udajesz takiego hop siup i hura, a zagadką dla Ciebie jest klasyfikacja ogół/margines
ponieważ ja też mam już dość tego pie......nia przez Ciebie to powiem Ci jak dziecku w pierwszej klasie, zrozumiesz?
jeżeli dwoje ludzi na sto mówi coś innego, to ta dwójka jest marginesem i nie było to obrażliwe;
natomiast Twoja odpowiedz była.... no cóż nawet na to nie ma słowa i teraz powiem Ci dosłownie co myślę o Tobie, Twoich postach i Twoim "myśleniu" (choć trudno to tak nazwać);
JESTEŚ IDIOTĄ i do tego tępym jak 5 letnia żyletka
chętnie użyłbym innych słów, ale wtedy post nadawałby się tylko do usunięcia, ale to chyba jedyne słownictwo, które byś zrozumiał
garbaci górą!!!
17 listopada 2007, 16:08
Łysy napisał(a):osobiscie jeźdzac na motocyklach (a czyniłem to czesto w kasku otwartym) dostałem takim chrabąszczem po twarzy. Uczucie mało przyjemne


Czyli ,zgaduję, że nie miałbyś nic przeciw temu by w niedalekiej przyszłości pan policjant sprawdzał obowiązkowe okularki wszystkim poruszającym się czymkolwiek ? :wink: :-D[/quote]

mysle ze nie było by niesłuszne gdyby obowiazkowe było chronić oczy przy jeździe jednośladem. Tak czy inaczej powinno sie to robić, jak z pasami. Jestem prciwny przymusowi, ale gdyby było to przymusem, nie uwazał bym tego na zamach na moja wolność osobistą - jest to słuszne
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
17 listopada 2007, 16:47
Kolega Nowicjusz ma rację,a tak dokładnie 0,2% racji,bo tyle wynosi średni odsetek wypadków w których zapięte pasy zaszkodziły pasażerom w czasie wypadku.W pozostałych 99,8% najczęściej pomogły lub były obojętne.
A okularki w paru krajach Europy są obowiązkowym wyposażeniem pojazdu-u mnie w służbowym Nissanie skladanym w Anglii jest nawet specjalny podręczny schowek do którego można w każdej chwili sięgnąć.
"My hovercraft is full of eels"
17 listopada 2007, 16:50
idąc dalej tropem bezpieczeństwa :-D ... nic mnie bardziej nie wkurza jak samochodziarza... jadąc nocą gdy nagle pojawia się nagle nie oświetlony rowerzysta... w ostatniej chwili wymijamy go jak mamy szczęscie i pod warunkiem że rowerzysta nie jest pijany i nie wężykuje :? Taki zawodnik potrafi nawet się przewrócić prosto przed samochodem :shock: Jako rowerzysta uważam że każdy może kupić sobie lampkę szczególnie do tyłu za 5 zeta i nie mówcie że ludzi nie stać na takie zakupy... Sam zawsze zapalam światełka i nie uważam ze jest to dla mnie uwłaczające mojej godności czy jest to zamach na moją wolność... nawet jakby to było nakazem :wink: Taki zawodnik na rowerku nawet nie jest świadomy jak bardzo otarł się o śmierć :shock: A samochodziarze sa w takich sytuacjach bezsilni. Nie oświetloni rowerzyści to zmora małych miejscowości i przestrzeni nie zabudowanych...
gdyby Bóg popierał by przedni napęd to chodzilibyśmy na rękach...

← Pytania i problemy