Pasy bezpieczeństwa

19 listopada 2007, 08:35
Nowicjusz napisał(a):
Michał2 napisał(a):Pasy , kaski tak. Przymus nie.
Ale zdrowy rozsądek przymusowo dla wszystkich :-D

Ho, ho ,ho ..... nie jestem Sam :) Ale Kolego, nie ptóbuj z Nimi walczyć, to jak walka z wiatrakami. Ludzie (nie wszyscy) na tym forum są przekonani, że zawsze mają rację.

Qubek!!! Powiedz Mi co Cię interesuje Moja rodzina i inni?????

Ja sie pytam: "Co Ciebie obchodzi". Sa dwie mozliwe odpowiedzi:
1) Albo naprawde Cie nie obchodzi - ale to oznacza ze masz naprawde bardzo silne zaburzenia, jestes technicznie rzecz ujmojac psychopata (jesli technicznie sie to jednak inaczej nazywa, sa na forum lekarze, poprawia mnie). Nie traktuje tego jako wyzwiska - to termin medyczny. Inna rzecz ze nie wierze zeby tak bylo. Takie schorzenia musza zdazac sie niezwykle zadko. Dlatego mysle ze prawdziwa jest druga opjca:
2) Rodzina Cie obchodzi, a piszesz to co piszesz jako przyklad klasycznego, zgodnego z degfinicja trolla. Tzn brniesz w pseudodyskusje mimo wszystkich argumentow strony przeciwnej, nie rozpatrujac ich nawet, dla samej przyjemnosci prowadzenia tej dyskusji. Nie obchodzi cie temat, obchodzi Cie bycie innym i klotnia, tylko i wylacznie. I to ta opjce reprezentujesz. Dlatego, tak jak daniel mowi, nie ma najmniejszego sensu dyskutowac dalej z toba, bo to klasyczne "karmienie trolla". Czy Nowicjusza jest w stanie przekonac cokolwiek? Czy jest najmniejsza szansa ze zmieni zdanie? Czy przemysli choc przez chwile najtrafniejszy argument? Czy moze uczepi sie innego fragmentu wypowiedzi, zmieni watek, podejdzie z drugiej strony i tak bedzie krecil na tusiac piecset stron? Mysle ze odpowiedz znamy. Glupio zostawiac taka dyskusje z konkluzja niejednoznaczna, bo potem ktos moze odniesc wrazenie ze to czy powinno sie zapinac pasy nie jest jednoznaczne. Mysle ze dlatego wiekszosc uczestnikow dopisuje nowe wypowiedzi. Ale chyba juz wystarczy, kazdy potrafi wyrobic sobie zdanie.

A co do Michala, bo tutaj przynajmniej jest sens rozmawiac ;)
Mysle ze odpowiedz na to co piszesz jest prosta. Masz racje w tym ze sa granice regulacji. Przyznasz ze sa obszary jednoznaczne, gdzie wszscy (prawie ;) ) zgodzimy sie ze przymus jest niezbedny. Nie wiem, na przyklad posiadanie OC obowiazkowo. Sa tez obszary gdzie wiekszosc ludzi zgodzi sie ze regulacje bylyby przesada. I sa tez obszary posrednie, gdzie trudno o jednoznaczna odpowiedz. Argumenty i przyklady "za wolnoscia" ktore podajesz, sa wlasnie z gatunku tych gdzie regulacja bylaby przesada. Zauwaz, ze piszesz "a co gdyby kazali nam costam" gdzie to "costam" nakazanie nie jest. Straszysz absurdami. Ale to nie sa argumenty przeciw regulacji w ogole, ale przeciw przesadnej regulacji. Przeciez nikt nie nakazuje nam jezdzic w okularach i nikt nie nakazuje nam jezdzic w kasku na rowerze, prawda? Nakazuja nam jezdzic w pasach , cos co sam robisz. Rzecz, jak zwykle, tkwi w proporcjach.
Jako jednostka moze Cie wkurzac ze ktos cos Ci nakazuje i pewnie wolalbys cos robic z wlasnej, rozsadnej decyzji a nie ze wzgledu na urzedowy przymus. Ale nie da sie zyc w spoleczenstwie bez nakazow. Ludzie sa rozni i niektorzy nie sa zbyt madrzy :)
Na dodatek racja ze niektore nakazy i zakazy sa naprawde bezsensowne - prawo nie jest doskonale, nic nie jest. Ale to nie znaczy ze powinno sie je zlikwidowac, prawda?
Poza tym skad wiesz ze jakis nakaz jest naprawde bezsensowny, a nie tylko tobie sie on taki wydaje? Prawo nie ma sensu jesli kazdy bieze sobie z niego tylko to, co mu odpowiada.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
19 listopada 2007, 08:52
Michał2 napisał(a):A wyobraźmy sobie taką sytuację:
Wprowadza się normę euroileśtam dotyczącą bezpieczeństwa na drogach - i w związku z jej niespełnianiem Garbusom dziękujemy. Oczywiście nie będzie bezpośrednio mowy o garbach,ale wiadomo że przystosowanie będzie może nie niemożliwe ale na pewno drogie....
I co ???? Nie będzie protestów, i "larum" na temat zamachu na wolność obywateli ??? :wink: :-D
Wszyscy podejdziemy do tego ze zrozumieniem i akceptacją - wszak to chodzi o nasze wspólne dobro...
Już to widzę... :wink::-D

ALe o czym Ty rozmawiasz chłopie???
To jest absurd i kompletnie nie wykonalne. Jaka norma euro dotycząca bezpieczeństwa? Że co samochody bez absu nie są dopuszczone do ruchu? To wtedy chyba nie tylko my podniesiemy larum ale każdy kto nie ma absu czyli większość samochodów wyprodukowanych powiedzmy do 1995 roku, lub później. A co z motocyklistami?
Podam Ci konkretny przykład do przemyślenia.
Normy czystości spalin.
Niedługo wprowadzą EURO 6 czy 7. I co z tego jak one się stosują tylko i wyłącznie do samochodów nowo wyprodukowanych. A samochód wyprodukowany np w 1998 ma odpowiadać normom obowiązującym wtedy, to samo z garbami.
To chyba logiczne. :roll:
19 listopada 2007, 11:46
Ad bezsensownych zakazow i wolnosci:
http://wiadomosci.onet.pl/1643721,11,item.html
Półlitrowa butelka wódki okazała się pechowa dla mieszkańca gminy Drawno. Pijany mężczyzna jechał swoim oplem kadettem, gdy szkło wpadło mu pod pedał hamulca. Kierowca stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w przydrożne drzewo.
Zdarzenie nie zrobiło na nim większego wrażenia - usnął za kierownicą - informują zachodniopomrscy policjanci.

Rozbity samochód znaleźli strażnicy Drawieńskiego Parku Narodowego na drodze między Borowcem a Barnimiem. Początkowo myśleli, że siedzący za kierownicą mężczyzna nie żyje lub jest nieprzytomny. Wskazywały na to jego zakrwawiona twarz i brak reakcji na pytania strażników. Dopiero później okazało się, że obrażenia są niegroźne, a mężczyzna po prostu śpi. Kierowca opla, 45-letni mieszkaniec gminy Drawno Paweł S. w wydychanym powietrzu miał ponad 1,8 promila alkoholu. Samochód, którym jechał nie miał aktualnych badań technicznych ani polisy ubezpieczenia OC.

Paweł S. odpowie nie tylko za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości, ale również za złamanie orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów. Wyrokiem Sądu Rejonowego w Szamotułach mężczyzna miał orzeczony zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów do 2011 roku. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności.
Zaloze sie ze ten czlek tez uwaza ze zakazy sa bez sensu i to jego sprawa co robi
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
19 listopada 2007, 12:46
Oj nasza dyskusja przebiega w ogóle jakoś dziwnie. Bo jedna strona rozmawia o argumentach przemawiających za stosowaniem pasów, kasków i itd. A druga strona to ultraliberałowie, ktorzy zgadzają się w większości z tymi twierdzeniami ale uważają, że wszystko powinno wynikać z ich indywidualnej decyzji a nie administracyjnego nakazu.

Nie wdając się w dyskusję dotyczącą tego ultraliberalistycznego podejścia, widzę małe "ale". Kolega Nowicjusz twierdzi, że jest za zapinaniem pasów, nie neguje tego że "należy", ale uważa że nie powinno to być nakazywane w prawie. Ale czy decyzja pojedynczego człowieka nie może być zbieżna z prawem, jeśli uważa on że prawo jest słuszne? W innym wypadku mamy do czynienia z ewidentnym oportunizmem życiowym i nie kierowaniem się własnym umysłem tylko chęcią sprzeciwienia się czemuś.

I tu dochodzimy do wspomnianego przez qubka gwałcenia staruszek. Co z tego, że jest to zakazane, i co z tego że ja też osobiście uważam (każdy ma przecież w sobie jakąś moralność), że staruszek nie powinno się gwałcić. Czy w związku z tym, że prawo mi tego zakazuje mam zacząć postępować wbrew sobie?

W ten sam sposób, Nowicjuszu, zastanów się, czy twoje postępowanie jest zgodne z Twoim przekonaniem wewnętrznym, czy też robisz to co robisz tylko po to, żeby "zaprotestować", sprzeciwić się, być "anty".

Wybierając ten drugi sposób działania można go porównać do gwałcenia staruszek wbrew własnym przekonaniom jedynie dla sprzeciwienia się przepisowi. Poza tym wybierając drugi wariant działasz wbrew sobie, co jest jeszcze gorsze niż działanie niezgodne z prawem przez osoby, które są przekonane że działają dobrze.

Ok. Państwo jest "be", jest korupcja, złodziejstwo, przepisy są głupie. Ale czy jest to powód do niezapinania pasów? Może lepiej wziąć transparent z chwytnym hasłem, zapisać się do Samoobrony lub LPRu i gdzieś urządzić protest głodowy. Skutek - taki sam - ale można trafić do telewizji, bo inaczej to tylko do kostnicy.
19 listopada 2007, 12:50
Aha, i tutaj niech będzie tylko dyskusja o sensowności zapinania pasów, a nie konieczności wprowadzania przepisów to nakazujących. Jeśli ktoś chce podyskutować o jakichś doktrynach politycznych, o zakresie administracyjnej reglamentacji różnych dóbr i wartości, zapraszam do luźnych dyskusji, bo to jest zupełnie inna historia.

My promujemy zapinanie pasów, nawet gdyby od 1 stycznia 2008 r. przestał istnieć taki prawny obowiązek.
19 listopada 2007, 16:03
D.bois
Oj chyba coś zbyt dosłownie mnie odbierasz.... :-D
"euro,sreuro " jak zwał tak zwał. to hipotetyczny przyklad
I zapewniam że jest to wykonalne i realne . :-D Po prostu dowiesz się że masz coś obowiązkowo mieć i koniec.
Przecież pasy też nie zawsze były obowiązkowe ?
pojazd wyprodukowany np w 1998 ma odpowiadać normom obowiązującym wtedy,


A w przypadku 1965 ? A 1940 ?A 1925... :-D
Apteczki. trójkąty. gaśnice....(żeby było jasne -to przykład -nie neguję sensu posiadania- więcej: wpadłem na to sam żeby mieć )

Zostawmy to- nie o to chodzi ...
Garbaty napisał(a): Bo jedna strona rozmawia o argumentach przemawiających za stosowaniem pasów, kasków i itd. A druga strona to ultraliberałowie, ktorzy zgadzają się w większości z tymi twierdzeniami ale uważają, że wszystko powinno wynikać z ich indywidualnej decyzji a nie administracyjnego nakazu.

No właśnie. I co w tym złego ?
Czy to że niema (na razie :wink: ) np. obowiązku jazdy w kasku na rowerze to oznacza że komuś nie wolno ?
Bo to trochę tak niektórzy (wydaje mi się ?) odbierają. Białe -czarne..Jak nie obowiązkowe to zakazane?
Czy padło jedno słowo że ci co jeżdżą w kaskach ,pasach,okularach to idioci ? To ich sprawa. To że ktoś uszkodzi sobie gałkę oczną - jeżdżąc np na motocyklu bez okularów to jego sprawa. Ja bardziej jestem zainteresowany tym żeby mu linka od hamulca nie pękła... :wink:
I może to nieodpowiedzialny głupek, psychopata czy tp. Ale to dalej jego sprawa. Dopóki nie wkracza to w strefę bezpieczeństwa innych.
Co ma miejsce w przypadku przykładowego gwałcenia staruszek. :wink:
Czy jak jednak nastąpi liberalizacja prawa w tym temacie to spowoduje lawinę gwałtów ?
Ps
Bez względu na wszystko staruszek o zdanie nikt nie zapyta... :-D :wink:
19 listopada 2007, 16:13
Michał2 napisał(a):
pojazd wyprodukowany np w 1998 ma odpowiadać normom obowiązującym wtedy,


A w przypadku 1965 ? A 1940 ?A 1925... :-D
Apteczki. trójkąty. gaśnice....(żeby było jasne -to przykład -nie neguję sensu posiadania- więcej: wpadłem na to sam żeby mieć )

liczy sie data pierwszej rejstracji, i zupełnie na legalu mozna jeździć garbata warszawa ze swiatłami symetrycznymi i jednym stopem, garbem z samaforkami itp. Ale mysle ze niem ma nikogo kto usiłował by jeździć z samymi samaforkami na codzień. A apteczka nie jest obowiazkowa, trukąt i gaśnice mozna chyba i włożyć do rolsa z 1915 roku :-D .
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
19 listopada 2007, 16:17
Michał2 napisał(a):Czy padło jedno słowo że ci co jeżdżą w kaskach ,pasach,okularach to idioci ? To ich sprawa. To że ktoś uszkodzi sobie gałkę oczną - jeżdżąc np na motocyklu bez okularów to jego sprawa.

Czyli uważasz, że jak ktoś w wyniku takiego uszkodzenia gałki ocznej (własnej) przez chwilowe oślepienie + możliwą utratę konktroli nad tym, czym kieruje (rower, motor) wjedzie w ludzi i kogoś zabije, albo nawet nie, tylko troche "udzkodzi", to tylko i wyłącznie jego sprawa? Hmm... ciekawe...

A nikt nie napisał, że jak coś nie jest obowiązkowe, to jest zakazane - chyba, że przeoczyłem.
www.pinstriping.no
19 listopada 2007, 22:57
kfiatek napisał(a):
Michał2 napisał(a):Czy padło jedno słowo że ci co jeżdżą w kaskach ,pasach,okularach to idioci ? To ich sprawa. To że ktoś uszkodzi sobie gałkę oczną - jeżdżąc np na motocyklu bez okularów to jego sprawa.

Czyli uważasz, że jak ktoś w wyniku takiego uszkodzenia gałki ocznej (własnej) przez chwilowe oślepienie + możliwą utratę konktroli nad tym, czym kieruje (rower, motor) wjedzie w ludzi i kogoś zabije, albo nawet nie, tylko troche "udzkodzi", to tylko i wyłącznie jego sprawa? Hmm... ciekawe...

Wiedziałem że ktoś się do tego przyczepi .... :-D :-D
A jak to samo ( tzn utrata kontroli itd) nastąpi na wskutek np kichnięcia (co zdarzyło mi się przerobić na własnej skórze - na szczęście bez ofiar :-D ) to oznacza obowiązkową kontrolę odporności na kichanie ? Co dalej ? Odporności na swędzenie -bo podrapanie się w czasie jazdy.....itd :-D
A" kudłate" myśli ? :wink: Toż mogą powodować pogorszenie koncentracji....
Czyli znowu przepisy i kontrole ? :-D * Wszystkich i wszystko objąć stosownymi przepisami ? Gdzie jest granica ? To nie wystarczy świadomość że masz jeździć tak żeby nikomu nie zrobić "kuku " ?

Mnie tak.

*była kiedyś nawet dość poważna dyskusja ; gość przejechał na czerwonym świetle bo koleżanka robiła mu loda -co go zdekoncentrowało na tyle że nie zauważył czerwonego światła :wink: :-D I wywiązała się dysputa bo nie było jasno sprecyzowanego (ponoć ) zakazu uprawiania seksu w czasie jazdy :-D :-D
A niektórzy co bardziej dociekliwi dyskutanci sprawdzali empirycznie i były też takie wnioski że odpręża,odstresowuje, poprawia nastrój ,krążenie itd - czyli poprawia bezpieczeństwo... :wink: :-D

PS.
...Się by przydało rzeczywiście przenieść do luźnych dyskusji .Już dawno :wink:
19 listopada 2007, 23:03
Michale...pleciesz androny, banialuki, komunaly ;)

Ale przynajmniej starasz się być zabawny ;) a nie upierdliwy jak zgaga ;)

Za to plus.

Nie zmienia to faktu, że Twoje filozoficzne gdybania nie mają wplywu na to, że po prostu nie masz racji, a argumenty o samochodach z 1940 i inne są oczywiście chybione :)
19 listopada 2007, 23:31
A jak sobie radzicie z " klamerkami" pasów, ktore lubią zsuwać się w dół, co powoduje koniecznosc ich szukania w okolicach kanału grzewczego i czyni zapinanie pasów skomplikowanym i uciązliwym nieco zabiegiem...
Bo chcialbym sobie tę czynność nieco ułatwić, a dotychczasowe próby poradzeia sobie z tym problemem nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.
Bylbym wdzieczny za wszelkie sugestie -za wyjątkiem tych, bym się "wyluzował i odpuścil zapinanie pasów"-tego " jarzma" narzuconego wolnej z natury jednostce przez krepujące i tłamszące osobowość przepisy prawne ;-)
20 listopada 2007, 07:36
Michał2 napisał(a):Wiedziałem że ktoś się do tego przyczepi ....

To znaczy tylko tyle, że jesteś na tyle inteligentny, że gdzieś w pędzie pisania tych wydumanych argumentów zauważyłeś ich nietrafność :)
d.bois napisał(a):Michale...pleciesz androny, banialuki, komunaly ;)

Ale przynajmniej starasz się być zabawny ;) a nie upierdliwy jak zgaga ;)

Za to plus.

Nie zmienia to faktu, że Twoje filozoficzne gdybania nie mają wplywu na to, że po prostu nie masz racji, a argumenty o samochodach z 1940 i inne są oczywiście chybione :)

Nic dodać, nic ująć.
www.pinstriping.no
20 listopada 2007, 08:03
Michal, znowu doprowadzasz do absurdu i twierdzisz ze calosc jest bez sensu. Prawdopodobienstwi stracenia panowania na nad motocyklem na skutek kichniecia jest niewielkie, a na dodatek nie da sie zakazac kichniecia. Prawdopowobienstwo stracenia panowania nad motocyklem na skutek udezenia w twarz przez duzego owada jest bardzo duze (jezdziles kiedys?) i z drugiej strony - taki nakaz mozna wprowadzic latwo a kontrolowac go jest prosto i tanio. Dlatego taki nakaz jest. Wprowadzajacy prawa kieruja sie z reguly logika i rachunkiem zyskow i strat, nawet jesli czasem im nie wychodzi, wzglednie czasem krytykant tej logiki nie pojmuje.
Dlatego powtorze - to co Ty piszesz to teza, ze nie ma sensu ustanowic praw, bo jak ktos ustanowi jedno to zaraz ustanowi nastepne. Sorry, ale to kiepski argument. Od dawna kradziez jest zakazana, ale jakos nikt nie zakazuje dlubania w nosie, prawda? Czyli jednak jest jakis rozsadek w ustanawianiu praw. Zauwaz, ze dyskusja z toba jest (w przeciwienstwie do Nowicjusza) czysto teorytyczna, bo wiekszosc rzeczy ktore sa nakazane i tak bys robil z wlasnej woli, a wiekszosc rzeczy ktorymi straszysz ze zaraz je nakaza - nie jest nakazane. A to dowodzi znowu tego, ze prawodawcy nie sa tacy nierozsadni ;)
Tak ze mozemy filozowac, ale nie jest zle
A co do kaskow - poza argumentem podanym wyzej, to jest znowu spoleczny koszt wypadkow ktory sie klania. No i dodatkowo - sprobuj sobie pojezdzic bez kasku - ja sobie nie wyobrazam jak ludzie to robia.

Stach - wiekszosc pasow ma taka opaske plastikowa, ktora przesuwa sie po pasie z oporem. Ustawiasz ja na porzadenej wysokosci i klamra sie na niej opiera, zamiast zjezdzac w dol
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
20 listopada 2007, 08:52
Plastikowa opaska- no wlaśnie..Niestety, nie spotkalem się z nią w garbach, ktore mialem.
20 listopada 2007, 09:07
Ja mam, ale moje pasy sa aftermarketowe, a nie seryjne.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Pytania i problemy