Nowy chce sie przywitać:) I prosi o pomoc

9 stycznia 2006, 14:27
to jeszcze nic ;) w polsce jest wiele paadoksów ;)
a jeszcze śmieszniej jest w Szwecji, oprócz specjalnej jednostki policji do zgarniania pijanych łosi z dróg (tak Łosi i tak pijanych :) - obrzeraja się jabłkami które fermentują im w żwaczu - jak cała reszyta zarcia które pochłaniają ale z jabcoków robi się im Jabol :))
ale nie do tego zmierzam :) w szwecji nadal jest prawo poparte konstytucją, jego korzenie sięgają czasów jeszcze sprzed potopu szwedzkiego kiedy to poprzednik tego Zioma co napadł na Polskę (potop i te sprawy), i ten koleś (poprzednik znaczy się :p) wprowadził wiele wspaniałych opcji, podatków, ustaw, praw i wogóle, a także co mnie w tym najbardziej interesuje: ustanowił tak zwaną Łosicę w wojsku szwedzkim - rycerstwo na Łosiach wieżchem ;) przewaga Łosi nad końmi była taka że konie i inne zwierza bały się Łosia który bagatela ma ponad 2 m w kłębie, do tego Łosie moga bez trudu łazić po bagnach, mokrałach itp... jedyny ich minus... panicznie boją sie strzałów (są lekko ślepawe ale za to słuch maja git). Ale do czego zmierzam ;) w późniejszych czasach oczywiśce zniesiono Łosicę ale tych wspaniałych zwierząt używali złodzieje i inni opryszkowie łatwo uciekajac żandarmom czy wpojsku na łosiach przez bagna... no i w końcu Wprowadzono prawo że "rodowity szwed widząc kogokolwiek jadącgo na łosiu na oklep ma prawo, bez sądu wziaźć go i powiesić na najbliższym drzewie" OSTRO Co? i to prawo jest aktualne do Dzisiaj...?
Quick Stick Performance
Air-Cooled Performance Gear

www.QuickStickVW.com
9 stycznia 2006, 15:02
Kto to Tomek :-) bo mam taką samą dziedzine :-). Pozdrawiam :-D
...szczescie jesta tam gdzie jesteś TY...miłość też tam jest :-)...
9 stycznia 2006, 21:08
Stępień napisał(a):Ja mam żelazka na błotnikach. A kiedy byś je miał ??
ja mam pod stopy słonia, w kolorze czarnym, a sprzedaję je tylko dlatego, że właśnie dziś do mnie przyszły te pod żelazka i będę zmieniał
gdybyś był zainteresowany to zapraszam na priv lub maila albo na gg
a co do terminu sprzedaży to kwestia dogadania, bo musiałbym sie po prostu pospieszycz z malowaniem tych nowych i możanby się dogadać...
VW1200 '61
VW Bus '77
VW1302 '72 (odjechał do Szwajcarii)
VW1300 '73 - wraca do życia
VW1300 '81 R.I.P.

Zdjęcie nie zachowało się
9 stycznia 2006, 21:13
grzeqorz napisał(a):Kto to Tomek :-) bo mam taką samą dziedzine :-). Pozdrawiam :-D
Wyglada tak:
Zdjęcie nie zachowało się,
pisze tuz nad toba.
Tez jestes Łosiologiem?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 stycznia 2006, 11:18
Zielony TYKA napisał(a):
dago napisał(a):M....

Dago gdzie widziałeś rogacza? i jaką porą oku (na oko miesiąc?). jak byś wjechał w takiego byka 170-200kg to z garba niewiele by zostało, anajgorsze jakby do środka wpadł... to wtedy nikt by nie przezył :) kiedys widziałem zwłoki chyba kolesia... (podkreślam chyba) wjechał w łanie 110 kg i wpadła mu do środka (łanka oczywiście bez poroża :)) tak kolesia kopytami zmasakrowała że do pudełka go spakowali... a to byo tylko (podobno) przy prędkości około 50 Km/h.

a wiecie jaki jest paradoks rozjechania dziczyzny? jak np: dago by rozjechał sarne, łanie dzika czy cokolwiek to nie moze jej zabrać ale np jak ja bym zanim jechał to mogę ją w świetle prawa wziąźć i zjeść :) śmieszne nie ;)
Gdzie widziałem - to było pod koniec kwietnia zeszłego roku ,ok. 3.30 w nocy na trasie Jasło - Pilzno - to sa mniej wiecej okolice Krosna.
W sumie nie jechałem szybko bo to było pod góre i jeszcze konkretny zakręt - w ogóle to bardzo ciekawa i malownicza trasa - cały czas przez lasy.Do crashu brakowało jeszcze z 3 metry - to tez kwestia jak i w co bym uderzył - mniejsza o to w każdym razie - i tak tego jelenia byłoby mi bardzo szkoda niezaleznie od tego czy przezyłbym czy nie. :wink:

Zwierzęta nie musza znać sie na zasadach ruchu drogowego,dlatego jak widze psa na ulicy to zwalniam już ze 100m - sam na drodze przez zdebilałych kierowców co myśla "a może sie k....a usunie" straciłem 2 psy-oczywiście wiem ze ulica to nie jest miejsce dla psa,tylko też nie zawsze człowiek jest w stanie psiaka upilnować.
A jak sie ma kolizje z lesnym zwierzeciem,które zgodnie z prawem stanowi własność skarbu państwa, mozna starać sie o odszkodwanie od administratora lasów - czyli z reguły nadleśnictwa - wiem tylko z doświadczenia w innych sprawach że przydałby sie jako niepodważalny dowód protokół z kolizji sporządzony przez policje ......
"My hovercraft is full of eels"
10 stycznia 2006, 11:49
Pomijajac kwestie ze szkoda zwierzaka, mi jak kiedys maly wiejski kundelek wskoczyl pod Poloneza, ktory generalnie jest przeciez czolgiem. Skonczylo sie na rozwaleniu tlumika srodkowego. Oczywiscie przy wymianie trzeba bylo zrobic wiecej, koszty byly, A to byl maly piesek i mocny samochod. Tlumik nie byl przerdzewialy.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 stycznia 2006, 11:59
qubek napisał(a):Pomijajac kwestie ze szkoda zwierzaka, mi jak kiedys maly wiejski kundelek wskoczyl pod Poloneza, ktory generalnie jest przeciez czolgiem. Skonczylo sie na rozwaleniu tlumika srodkowego. Oczywiscie przy wymianie trzeba bylo zrobic wiecej, koszty byly, A to byl maly piesek i mocny samochod. Tlumik nie byl przerdzewialy.
Jedna z moich ulubionych historii - akurat nie ja prowadziłem ale byłem w wozie - głowny aktor polonez atu mojego padre. Zima,slisko,drogowcy zaskoczeni - starszy zwolnił przed autobusem stojącym na przystanku - a tu na nagle od tylca DUP- z forda sierra wysiada pani w stanie przedzawałowym - fordzik ma - rozbite wszystkie światła,złamany zderzak,zmasakrowana rejestracje i przedziurawiona zaczepem do holowania chłodnice.
A polonezik ??? :-D - nic, absolutnie nic - poza śladem farby na zderzaku ktróy zszedł przy drugim myciu. Zepchnelismy forda na chodnik i tam se został a ojciec pojechał gdzie miał jechać .......
To jest moc plasików ......... - brzydkie aczkolwiek w podobnych sytuacjach niezastapione .........
"My hovercraft is full of eels"
10 stycznia 2006, 12:01
Na FSO Auto Klubie dzisiatki takich historii mozna przeczytac. Ja sam mam wiele. Nie ma co, samochod jest twardy.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 stycznia 2006, 12:04
qubek napisał(a):Na FSO Auto Klubie dzisiatki takich historii mozna przeczytac. Ja sam mam wiele. Nie ma co, samochod jest twardy.
Widzialem - jestem tam nawet zarejestrowany - chociaz rzadko sie udzielam-przejechałem tym polonezem na pewno ze 30 tys. - uznałem że mam moralne prawo być i na tamtym forum.
"My hovercraft is full of eels"
10 stycznia 2006, 12:14
Ja jakbym sie tam raz odezwal, to tez bym ich zanudzal bez umiaru, dlatego twardo trzymam jezyk za zebami. Ja mialem Fiata (ale, mimo ze super egzemplarz, jakos mi nie podszedl), przez lata staralem sie usilnie popsuc ojcowego Poloneza, uczylem sie jezdzic w szkole przy FSO tak ze zaliczylem tam wiele roznych, lacznie z nowiutkimi egzemplarzy. Jakos mam sentyment, jezdzilo mi sie dobrze, mimo wad i chetnie bym sobie teraz jakiegos kupil jako drugi samochod. Zwlaszcza ze to dobra inwestycja w sensie finansowym, stare egzemplarze. No ale mimo ze wiem ze czas na ich kupowanie przemija bezpowrotnie i juz trodno o zadbana sztuke za male pieniadze (a kiedys za grosze mozna bylo) to z pewnych powodow nie wykorzystam raczej szansy.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 stycznia 2006, 12:35
Tez wszystkie jeździeckie szlify zdobywałem na polonezach. Co do ceny tak jest niestety - poldki sa warte juz tak dupniane pieniądze że ojcowy kupiony w salonie na raty czyli przepłacony 2 x osiaga takie ceny że już u nas zostanie - tym bardziej że to sedan jeszcze bez zadnej elektryki i wspomagania (Uhhhhhhh czasem cięzko) nr fabryczny ok. 200 - nie pamietam już dokładnie ile.Padre ma jeszcze auto służbowe,tak że poldas jako 2, czasem i 3 auto wystarczy w zupełności.
Stare polonezy tez lubie - myśl techniczna nie do końca polska - w każdym razie wole poloneza 100x od dełu i facikow uno - bo to ponoc porównywalna klasa.
A najbardziej negatywne opinie o polonezie rozprzestrzeniaja ci którzy w nim nigdy nie siedzieli - zreszta to normalna sprawa,z reguły tak własnie jest,że najwiecej o czyms do powiedzenia maja ci co sie najmniej orientują.
"My hovercraft is full of eels"
10 stycznia 2006, 13:04
dago napisał(a): wole poloneza 100x od dełu i facikow uno - bo to ponoc porównywalna klasa.
Dełu zalezy ktory, ale Uno? Uno jest troche nowsze, ale tez bardzo stare i dwie klasy nizej, wiec co tu porownywac?

Edit - 3 klasy. Uno to nastepca 127, wyzej bylo jeszcze 128, 131 (nastepca 124), a Polonez byl odpowiednikiem 132 (nastepca 125).
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 stycznia 2006, 13:20
qubek napisał(a):
dago napisał(a): wole poloneza 100x od dełu i facikow uno - bo to ponoc porównywalna klasa.
Dełu zalezy ktory, ale Uno? Uno jest troche nowsze, ale tez bardzo stare i dwie klasy nizej, wiec co tu porownywac?

Edit - 3 klasy. Uno to nastepca 127, wyzej bylo jeszcze 128, 131 (nastepca 124), a Polonez byl odpowiednikiem 132 (nastepca 125).
Fiacika 127 to akurat chciałbym mieć i to bardzo - pierwowzór wszelkich kompaktów i jeden z niewielu kompaktów z klasa. Od fiata 132 przez chwile miałem silnik w Ładzie - normalnie rakieta .......
Co do Uno to bardziej miałem na mysli przedział cenowy niz podział na jakies tam klasy - zreszta nie do końca jarze co stanowi kryterium podziału w tych "klasach".
A od których dełu wole poldka - no myśle że od wszystkiego poniżej Leganzy i Nubiry bo lanos według mnie jest po prostu hmmmmm. jakby to powiedzieć - ładny inaczej.
Dopisze jeszcze jako ciekawostke że pare lat temu(chyba w 97) w Top Gear robili crash test poloneza caro i wyszło że to jedno z najbezpieczniejszych aut świata - Clarkson (nie cierpie gościa) stwierdził że gdyby miał dwie poduszki powietrzne i jakieś wzmocnienie zderzaka np. amortyzator znalazłby sie w tej samej klasie bezpieczeństwa co Saab 9-3 czyli praktycznie na szczycie.
"My hovercraft is full of eels"
10 stycznia 2006, 13:51
Bo wlasnie w Caro popsuli zderzaki. Borewicz mial lepsze wyniki niz Volvo w wersji Californijskiej, tej z mega amortyzatorami.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 stycznia 2006, 14:09
qubek napisał(a):Bo wlasnie w Caro popsuli zderzaki. Borewicz mial lepsze wyniki niz Volvo w wersji Californijskiej, tej z mega amortyzatorami.
To Volvo z pionowa szyba tylnią ?? - też ciekawe auto - w ogóle Szwedy akceptuje w bodaj 100% - kojarzysz Ur-Saaba??? - samolot który zstąpił na drogi ......
"My hovercraft is full of eels"

← Pytania i problemy