Klawiatura

9 marca 2006, 14:41Re: Przesadziłeś!
comet napisał(a):Następnymi mierzonymi wartościami są siła potrzebna do ugięcia sprężyny na długości, którą ma po założeniu na głowicę, a nastepna jak się pewnie domyślasz, to ta przy całkowitym otwarciu zaworu.

A co ja podalem? To pierwsze (38,5mm) to mniej wiecej dlugosc przy zamknietym zaworze wlasnie, a mniej wiecej dlatego ze to jest inaczej w wypadku roznych sprezyn (tzn roznego zalozenia (np podkladki) roznych sprezyn wynikajacego np z roznej dlugosci ich w stanie scisnietym czy roznych walkow). Za to calkowite otwarcie zaworu zalezy od walka i klawiatury. W opisywanym przez mnei artykule zalozyli sobie akurat 10mm.

Tak, angielskie konie sa troche inne od europejskich. Ale to nie jest kolosalna roznica.

Prosze Ciebie bardzo, mozesz sobie zakladac sprezyny zaworowe od Duzego Fiata. Jest to swietny pomysl, one sa niesamowitej jakosci, mozna ja kupic w kazdym kiosku ruchu, a na wszystkim zaoszczedzisz kupe pieniedzy. Powodzenia.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 marca 2006, 15:48
comet napisał(a):Jak ty sobie wyobrażasz, silnik i te 500 koników przy 7500 obr/min? Przecież to nie wózek z F1!
Wyrwałbyś podwozie!

Przeżywasz te 500km, przeciez sa mocniejsze............ :-D (i wytrzymują) Poza tym przeciez nie uzywa sie na codzien tych np. 500km to jest na wyscigi (albo do wyprzedzania :-D :-D )
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
9 marca 2006, 15:53Co cię tak podkręca?
Ta sprężyna od fiacika była przykładowa.
Może być z Zastawy 1100.
długość 53,9
siła mierzona przy ugięciu do 36mm 389N
do 26mm 595N
itd. ale po co ja to piszę? Bo można przecież kupić oryginalne.
Tylko małe ale, ilu spotkałeś gości co tak sypią kasą?
Ja sam robię samochód już kilka lat, bo zawsze potrzebna jest kasa akurat na coś innego, np. remont chaty.
Dlatego uważam, że czasami można coś pokombinować, bo te tuningowe rzeczy to też nie oryginale VW!

Tyle nie na temat. Teraz coś na temat:
Jak sprawdzić sprężyny nie mając przyrządu do ściągania charakterystyki.
Robimy to m/w tak: W szczękach imadła zaciskamy dwie sprężyny oparte jedna o drugą. Nową, wzorcową i badaną starą. Porównując ich długości mamy informacje o ich twardości. Możemy tak dobrać orientacyjnie komplet do swojego silniczka.

Ktoś tam wspominał, po co ma obserwować ugięcie sprężyn na silniku.
Po to, że może dojść do uszkodzenia dźwigienki gdyż zastosowana sprężyna może mieć inną grubość drutu, inną ilość zwojów i wałek może mieć wyższe krzywki. Dlatego.
Czasami nie wiem jak mam pisać, rozwijać temat czy nie?

comet
9 marca 2006, 16:05
Nie wiem o jakim sypaniu kasa mowisz. Sprezyny, w porownaniu do kosztow budowy silnika, sa tanie. Natomiast jezeli zalozysz nieprawidlowe, mozesz bardzo ladwo rozwalic ten silnik tak, ze cale pieniadze wlozone w ta budowe stracisz, z wyjatkiem tego co Ci zaplaca zlomiarze ze pozostalosci. To nie jest oszczednosc, to glupota.
Co do obserwacji - oczywiscie ze jak skladasz silnik to obserwujesz, sprawdzasz, skladasz probnie, sprawdzasz po dziesiec razy wszystko. Ale takie rzeczy jak wysokosc krzywki to ty wiesz z gory. Nie zakladasz sprezyny o nieznanych parametrach i nie patrzysz na oko czy dziala czy nie.
Jak sprawdzic twardosc sprezyny juz pisalem, Michal chyba zreszta tez.
No i... ja znam jakies sklepy gdzie moga miec jeszcze czesci do Zastawy 1100 ale ja sie troche w tym obracam. Ale przecietny czlowiek bedzie mial z tym znacznie wiecej problemow niz z prostym kupnem czesci do Garba. Kiedy ostatnio widziales jezdzaca Zastawe? Juz kwestia jakosci czesci do niej pomijam. Kwestie srednic, rodzajow talezykow i innych parametrow tych sprezyn tez.
Na dobra sprawe na bagnie jest taki stary rzemieslnik w podworku w piwnicy, on tam dorabia na miejscu kazdy rodzaj sprezyn. Chcesz, dam Ci namiary, on Ci moze odpowiednie zakreci ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 marca 2006, 16:25
Dokładnie, Qubek ma rację (jak zawsze :D ).
Jeśli ktoś decyduje się na tuning i przeróbki garbusa, to niestety musi się liczyć z tym że troche tej kasy wyda. Nie ma nic za darmo.
Druga rzecz - po co kombinować? Przecież są gotowe rozwiązania, dostępne nawet w Polsce, pisałem ci już Comet o tym (garbomania) przy okazji gaźników. Wystarczy poszukać. Przykłady? proszę bardzo:

http://www.garbusy.home.pl/sklep/catalog/adva…Fyny&x=9&y=6

http://www.csp-shop.de/cgi-bin/shop2/shop_mai…amp;wkid=50135519186

Ceny nie powalają na kolana, w porównaniu z innymi kosztami budowy mocnego silnika.

Ps. w drugim linku (nie wiem czemu nie wyświetla poprawnie) trzeba na stronce (u góry) znaleść okienko "search" i wpisać springs :D
sex, bug and rock'n'roll
9 marca 2006, 17:54Lizus
Widzę, że ja jestem z innej epoki, bo naprawa przez wymianę jest mi obca.
Nie będę dyskutował nad gotowymi rozwiązaniami, bo te gotowe są dla leniwych. Jeżeli już ktoś chce mieć to samo, co kolega to jego sprawa.
Sprężyny też potrafię dorobić. Ostatnio musiałem kupić przeszło kilogram drutu (hurtownia), aby dorobić dwie sprężynki po parę deko. Ty pewnie kupiłbyś nowy silnik, bo części do niego nie otrzymasz.
Dorabiałem też zawory do swojego silnika w warszawskiej firmie.
A na zamówionych częściach sparzyłem się wielokrotnie: np. przy okazji remontu nadwozia. Byłem zmuszony zakładać starocie (uszczelki) lub przerabiać elementy. Ponadto jakość ich jest problematyczna (chromy rdzewieją, mimo, że auto stoi w garażu). Dlatego wolę kupować to, co widzę, chyba, że ktoś podpowie mi , że akurat ta część jest od pewnego wytwórcy.
Nie zamierzam przekonywać Was do swoich racji, poprostu mam swoje zdanie.
To chyba tyle.

comet
9 marca 2006, 18:04
Myslalem moje ze zdanie na temat dorabiania sprezyn jest tak absurdalne, ze nikt nie wezmie go na powaznie.... :shock:
Tu nie ma racji i nieracji. Mimo ze jest pelno smiecia na rynku i mimo ze trzeba uwazac na producentow (sprezyn od empi bym nie kupil) to wybacz, ale kombinowanie jak za poprzedniego systemu nigdy nikomu nie wychodzilo na zdrowie. To co mowisz o blacharce to sa zupelnie inne sprawy niz dziadowanie i patenciarstwo w silniku. Ale wolisz naprawiac - prosze bardzo, bierzesz spaware i smigasz, peknieta sprezynka jak nowa

(zaznaczam na wszelki wypadek - to jest zart, spawanie sprezyn zaworowych nie jest dobra metoda)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 marca 2006, 18:31Jesteś jeszcze tam?
cd. tego, co nie dopowiedziałem.
Dla mechanika jest wygodna wymiana całego podzespołu, ale jeżeli takie coś cię spotka w trasie i masz czekać parę dni, bo pan mechanik nie potrafi naprawić alternatora czy czegoś tam?

W Anglii było to na porządku dziennym. Zamówioną część dostarczano po kilku dniach do rąk własnych, ale na placu stało rozgrzebanych ciągle parę sprzętów. Nie mogłeś pojechać tak po prostu do sklepu po łożysko, bo takich nie było. Dodatkowo zamówiona część mogła nie pasować, bo złożone zamówienie dotyczyło auta z kontynentu, nie Anglii.

Szef był wniebowzięty, bo potrafiłem dorobić uszczelkę, na którą musiałby czekać trzy dni, a auto musiało iść w trasę z towarem.

comet
9 marca 2006, 19:04
Zgadzam sie z toba. Zreszta opisales dosc typowa scenke z relacji angielski pracodawca - polski pracownik.
Ale nie dorabiales na tej zasadzie sprezyn zaworowych, prawda? To troche inna rzecz niz alternator czy uszczelka.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 marca 2006, 19:51
Osobiście nie zamierzam samodzelnie wytapiać żelaza w dymarce w celu oszczędności, ale np tuningowego zestawu w postaci paru chromowanych drutów do sterowania gażnikami, za kilkaset złotych też nie kupię ,tylko dorobię sobie .Trochę rozsądnej równowagi panowie ! :-D
9 marca 2006, 20:01
Jezeli ktos proponowal Ci chromowane ciegna to dobrze ze nie skozystales - wszystkie pochromowane elementy tuningowe sa zle.
Dobre ciegna pokrywaja sie plamkami powierzchnowej rdzy na nieistotnych mechanicznie czesciach bardzo szybko ;)

To nie do konca zart - zalozenie ze im cos bardziej sie swieci tym jest bardziej tandetne dziala w zdecydowanej wiekszosci przypadkow w tej dziedzinie.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 marca 2006, 21:50
Obserwuje ta dyspute ktora wielokrotnie odbiegla juz od pierwotnego tematu i chcialbym tylko jedno dodac od siebie.
Przerabialem u siebie juz temat ktory caly czas porusza Comet czyli sprezynka od watburga lozysko od malucha ciegla wlasnej produkcji itd i powiem tyle:
To nie jest oczywiscie totalna bujda co piszesz ale naprawde musisz sie liczyc z tym ze wszystkie rozwiazania beda cie kosztowc 10 razy tyle pracy i 3 x tyle kasy co np kupno mocniejszych sprezynek zaworowych.
Oczywiscie moge sie mylic i moze to jest twoja pasja ze sprawdzasz i testujesz pewne twoje rozwiazania na swoim silniku liczysz sie z wielokrotnymi przerobkami ciaglym poprawianiem itd.
Pamietaj ze to nigdy nie bedzie tak pasowac jak powinno zawsze bedzie jakies ale... ktore nie wyjdzie w fazie planow i obliczen tylko wlasnie w fazie skladania i eksplatacji . Nie ma chyba nic bardziej wkr...ego niz taka niespodzianka.

Ja juz to przeszedlem i teraz wiem ze jesli nie stac mnie na profi czesc ktora wiem ze bedzie pasowac zadziala tak jak powinna i nie urwie sie po 300 km to nie porywam sie na powazne ingerencje silnikowe z mlotkiem waga lazienkowa i gumka recepturka w reku.

Nie traktuj tego jako atak tylko moja opinie poparta jakims tam ale doswiadczeniem i choc z duzym dystansem to jednak kibicuje twoim niskobudrzetowym pomyslom i oby okazale sie trwale skuteczne i ... wlasnie tanie na dluzsza mete.
Pozdrawiam LUQU
Rossi-Look-złom-padaka jezdzi i nawet jakos wyglada
.:::TEA-TIME-TUNING:::...
www.teatimetuning.pl
10 marca 2006, 15:12Żelazo może nie, ale .. .
Posiadacze samochodów pędzonych wiatrem ze stajni VW mogą uważać się za szczęśliwców, bo marka ta pomimo, że zaprzestano produkcji modeli type 1 itd. lata temu, nadal żyje dzięki swojej legendzie.
Inaczej sprawy się mają z autami innych marek, bądź motocylkli gdzie znajomość termicznej, mechanicznej obróbki stali, prac ślusarskich itd ma niebagatelne znaczenie. Trudno jest bowiem szukać części do modeli wyprodukowanych w iluś tam tysiącach egzemplarzy.
Łatwiej jest założyć stuningowany wałek, niż takowy zrobić. A gdy się go nie ma?
comet
10 marca 2006, 15:14
Zgadza sie.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 marca 2006, 15:36Re: Żelazo może nie, ale .. .
comet napisał(a):Posiadacze samochodów pędzonych wiatrem ze stajni VW mogą uważać się za szczęśliwców, bo marka ta pomimo, że zaprzestano produkcji modeli type 1 itd. lata temu, nadal żyje dzięki swojej legendzie.
Nie takie lata znowu, jakieś 3 latka temu :)

Inaczej sprawy się mają z autami innych marek, bądź motocylkli gdzie znajomość termicznej, mechanicznej obróbki stali, prac ślusarskich itd ma niebagatelne znaczenie. Trudno jest bowiem szukać części do modeli wyprodukowanych w iluś tam tysiącach egzemplarzy.
Ale my mówimy o garbusie, nie o innych modelach :)
Łatwiej jest założyć stuningowany wałek, niż takowy zrobić. A gdy się go nie ma?
To się jeździ na serii, a nie kombinuje z palnikiem w piwnicy :-D
sex, bug and rock'n'roll

← Rasowanie