spam/ wypadek FERRARI na mokotowie/niestety TRAGICZNY

3 marca 2008, 01:25
Z Otylią też jakoś tak było, media podawały, że gnała jak królik po koksie a potem ta prędkość zmalała :wink:
Prędkość podnieca stąd te liczby, zresztą takim autem wolno, niemożliwe. To tak jak ścigaczem, tamci też nie jeżdżą wolno ;-)
3 marca 2008, 12:24
sluchajcie...
zaczyna sie robic glupia dyskusja..
jechal ile jechal...wzial kumpla na przejazdzke FERRARI..nie maluchem..
..kazdy z nas..w takim momencie..chcialby pokazac co to autko potrafi..pokazal..co potrafi FERRARI ..
pokazal tez ...ze nie jest to samochod dla kazdego...

wielu z was..komentuje ze jechal jak wariat..
ale..rowwniez wielu z was PRZERABIA SILNIKI W GARBACH..po co..zeby jezdzic 50km/h..po warszawie..??!!

oceniajacym chcialbym przypomniec...WOZENIE DZIECI I ICH RODZICOW za ''wrzutke'' do puszki...
sam bylem swiadkiem..KRETYNSKIEJ JAZDY czerwonego porsche i zielonego garbusa z silnikiem alfy..
jezdzili Z DZIECMI!!i..miala to byc frajda..a moglo skonczyc sie tragicznie..
ZWLASZCZA W WYKONANIU zileonego garbusa..CHYBA W OSTATNIM kursie...ALE..UDALO SIE..SKONCZYLO SIE NA STRACHU...a jak by sie nie udalo...to co??

jakos nie slyszalem i nie czytalem oceniania ..NO MOZE Z WYJATKIEM MNIE I QUBKA...miedzy soba...
czesc , looknij na moje foteczki.....GARBUSKI...wakacje i inne.. ;-)
http://picasaweb.google.pl/gino.garbersi

juz 12 roczek...ciagle ten sam.....
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=32
3 marca 2008, 15:59
gino napisał(a):oceniajacym chcialbym przypomniec...WOZENIE DZIECI I ICH RODZICOW za ''wrzutke'' do puszki...
sam bylem swiadkiem..KRETYNSKIEJ JAZDY czerwonego porsche i zielonego garbusa z silnikiem alfy..
jezdzili Z DZIECMI!!i..miala to byc frajda..a moglo skonczyc sie tragicznie..
ZWLASZCZA W WYKONANIU zileonego garbusa..CHYBA W OSTATNIM kursie...ALE..UDALO SIE..SKONCZYLO SIE NA STRACHU...a jak by sie nie udalo...to co??

zielony garbus - to chodzi o mnie.

Nie do końca tak było jak piszesz, ale generalnie masz racje. Miało wyjsc inaczej wyszło inaczej. Miał być delikatny uslizg tylnych kół, wyszedł nieco wiekszy usliz z kontrą. Strasznie mi było głupio z tego powodu. Ale nie porównujmy bo
po 1 nie wiozłem dzieci
po2 predkosc była minimalna.
To mogło sie skonczyć najwyzej obróceniem sie lub udezeniem w kraweznik. Ale powtazam - BARDZO MI GŁUPIO ze wyszło jak wyszło, nauka na przyłość przyjeta
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
3 marca 2008, 17:33
Widzisz Lysy - czlowiek czesto nawet sobie nie zdaje sprawy z tego ze sprawia zagrozenie. Tobie sie wydawalo ze to nic, ale nie zauwazyles ze naprawde blisko bylo, a zdjalbys przechodniow. Nie przesadzam - to bylo o krok od tragedii.

Aha - ja naprawde jestem przekonany ze jechal jak wariat. To absolutnie nie znaczy ze sam jestem bez winy. Sporo mozna zarzucic temu jak jezdze i czesto popelniam podobny grzech. Ale to nie zmienia faktu, ze Zientarski jechal jak wariat.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
3 marca 2008, 18:05
qubek napisał(a):a zdjalbys przechodniow. Nie przesadzam - to bylo o krok od tragedii.

zaraz sie zacznie dyskusja tych co niewiedza o co dokładnie chodzi. wg mnie nie było takiej opcji ale nie ma co dyskutować - moj błąd tak czy inaczej i czy mam takie czy inne zdanie, nie zmienia faktu ze przegiełem
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
3 marca 2008, 22:01
Gino to na pewno nie jest glupia dyskusja. Nie chodzi mie tez, zeby kogos obwiniac. Chcialem tylko zwrocic uwage na aspekt tej tragedii zwiazany z kultura jazdy w naszym kraju a raczej je brakiem.

Zaczynam sie zastanawiac czy ewen. zarzut dotyczacy nieumyslego spowodowania smierci to nie za malo w takim przypadku.

Jak chcialem zaszpanowac w szkole chlopakom, ze polonez tez boksuje, to zwinalem kluczki i udalem sie z nimi na plac manewrowy przy stadionie miejskim. Ciezko mi szlo i uderzylem w sciane, ale na szczescie bylo to na placu manewrowym.

Mysle, ze taki wyajzd na tor z kolego tez bylby mozliwy.

To prawda, ze chlopaki przerabiaja silnik i nie po to, zeby lepiej wygladaly. Ale z tego co czytam na forum to organizuja jakies zlotowe imprezy, wyscigi w Sulistrowiczykach, itp. Mysle, ze to dobre miejsca gdzie moga sie wyszumiec.

Swoja droga, czy ktos wie czyj to byl samochod?
3 marca 2008, 22:21
Arek napisał(a):Zaczynam sie zastanawiac czy ewen. zarzut dotyczacy nieumyslego spowodowania smierci to nie za malo w takim przypadku.

Kwalifikacja prawna danego czynu nie zalezy od tego czy sie publika zaczyna nad tym zastanawiac. A za nieumyslne spowodowanie smierci mozna dostac 5 lat, wiec daj spokoj takim populistycznym tekstom
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
3 marca 2008, 22:51
qubek napisał(a):
Arek napisał(a):Zaczynam sie zastanawiac czy ewen. zarzut dotyczacy nieumyslego spowodowania smierci to nie za malo w takim przypadku.

Kwalifikacja prawna danego czynu nie zalezy od tego czy sie publika zaczyna nad tym zastanawiac. A za nieumyslne spowodowanie smierci mozna dostac 5 lat, wiec daj spokoj takim populistycznym tekstom


i wiecej przy nadzwyczajnym obostrzeniu kary. To nie pop. tekst, ale moja proba analizy, nie slyszalem tez aby w mediach ktos sie nad tym zastanawial.
Kawilifkacja zelezy od zamiaru jakim sprawca obejmowal swoje dzialenie i wynika z analizy tresci art. 155 kk.


"Stronę podmiotową tego przestępstwa charakteryzuje nieumyślność, a zatem sprawca nie chce, a nawet nie godzi się na spowodowanie śmierci człowieka, chociaż przewiduje taką możliwość lub może ją przewidzieć (Giezek, Kodeks, s. 55-60). Śmierć człowieka zatem jest tu niezamierzonym następstwem działania sprawcy. Cecha nieumyślności odnosi się wyłącznie do następstwa w postaci śmierci człowieka (Buchała, Przypisanie..., s. 25-33). Samo zachowanie sprawcy nie musi być nieumyślne. Może być ono także prawnie irrelewantne. Sprawca może również zmierzać swoim działaniem do osiągnięcia skutku, co prawda zabronionego prawem, ale innego niż śmierć człowieka: naruszenie nietykalności cielesnej, spowodowanie uszkodzeń ciała, narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia."

Z tych wzgledow, inny zarzut nie bedzie brany pod uwage, bo raczej niemozliwe jest udowodnienie, ze ktos sie rozpedzil by zabic.

Choć pod poprzednimi rządami nie było to takie oczywiste. Prokuratorzy po glosnych i medialnych przypdakch pobic dzieci ze skutkiem smietelnym dostali wytyczne by stawiac zarzut najcięższy - zabojswa. Ale bardziej byl to element polityki niż prawnie uzasadnione działanie. Wówczas wątpliowści co do kwalifkacji prawnej zarzutów pojawiały się i nie były to publicze rozważania, lecz zarzuty z aktu osk.
3 marca 2008, 22:54
To jeszcze coś powiem:
byłem w zeszłym roku w Luxemburgu- tam naprawdę mają super auta, bardzo rzadko starsze niż 7-8 lat, taki nasz standard "maluchowy" to tam BMW, Jaguarów tyle, że nie wiadomo na który patrzeć, aut straszna masa- i co?
ludzie jeżdżą tam przepisowe 50 -NAPRAWDĘ !!!
podejście do krawężnika powoduje prawie natychmiastowe zatrzymanie się samochodów z obu stron (bez przejścia dla pieszych)
da się? da !!!
ja tam też jeżdziłem 50, bo to się udziela (jadąc 70 wyglądałbym jak kretyn)
czemu tam tak, a u nas nie??????
garbaci górą!!!
3 marca 2008, 23:00
Wlasnie to mialem na mysli mowiac o kulturze jazdy. Dla mnie wzorem takim jest Skandynawia. Bylem kiedy w Danii, Szwecji i mialem podobne odczucia. U nasz powszechny jest brak szacunku dla innych uczestnikow ruchu, co pozniej przeklada sie na blokade wyobrazni i tragedie.

Nasze drogi sa fatalne i pewnie z tego tez wzgledu przodjemy w statystykach europejskich liczy wypadkow, liczby wypadkow smiertelnych. Ale to nie jedyny czynnik. Najwazniejszym jest czlowiek.
4 marca 2008, 00:21
To nie chodzi tylko o kulturę jazdy.
'Naginanie', "obchodzenie' i łamania prawa wprost jest w tym narodzie w wielu przypadkach praktyką akceptowalna społecznie. Po prostu taki stosunek do prawa, władzy, czy autorytetu jest dla nas, Polaków typowy i uzasadniony historycznie.
To bierze sie z przekonania, ze każda władza jest obca, a przepisy bezsensowne, lub sformułowane by nam szkodzić. Mało tego, to my jesteśmy mądrzejsi niż ten co stawiał znak ograniczenia prędkości, ustanawiał prawo podatkowe, nakładał obowiązek celny czy akcyzowy.
Większość narodów skandynawskich, czy germańskich nie kombinuje z natury - jak jest przepis, to znaczy ze należy go przestrzegać. Ta cecha u nas, Polaków nie występuje. My zawsze będziemy kombinować, żeby to właśnie nam było lepiej - zgodnie z przepisami czy nie. A umiłowanie do kłótni wszelakich, to dodatkowa sprawa. To już Otto von Bismarck powiedział, ze z nami nie trzeba wcale walczyć, nam trzeba dać władzę, a sami sie zniszczymy. Jesli sie to nie zmieni, to chyba trzeba będzie mu przyznać racje. Nasza słowiańska mentalność nie przystaje za bardzo do cywilizowanych warunków w jakich chcielibyśmy żyć. Dlatego zawsze warto sie zastanowić przed złamaniem jakiegokolwiek prawa dla własnej korzyści co najmniej dwa razy. I nie myśleć wtedy tylko i wyłącznie o własnej wygodzie.
Zdjęcie nie zachowało się
http://california-look.pl/
4 marca 2008, 08:41
rebel napisał(a):To nie chodzi tylko o kulturę jazdy.
'Naginanie', "obchodzenie' i łamania prawa wprost jest w tym narodzie w wielu przypadkach praktyką akceptowalna społecznie. Po prostu taki stosunek do prawa, władzy, czy autorytetu jest dla nas, Polaków typowy i uzasadniony historycznie.
i tu sie zgodze...

DO TEGO DOCHODZI BRAK MIJESC, GDZIE MOZNA LEGALNIE SIE WYZYC , POKAZAC CO SIE POTRAFI ITD..

na kazda smierc w samochodzie...sklada sie dziesiatki przyczyn..ktore, mogly zapobiec TRAGEDII...

qubek..ja tez uwzam ze jechal jak wariat.. , ale poniewaz znam go kilka lat..
to wiem, ze jezdzil dobrze, wiedzial jak sie bawic samochodem..nawet o duzej mocy
wezmy pod uwage..ze mimo wszytsko, na wariacka jazde umowil sie w bardzo pozny wieczor, czyli, gdy ruch jest znikomy...odbieram to jako przejaw odpowiedzialnosci w ..swojej nieodpowiedzialnosci
dwa..''przycisnal'' w wydawaloby sie bezpiecznym miejscu..dluga szeroka prosta..bez przechodniow itd...
przypuszczam, ze...przez to iz jezdzil tym samochodem od 3dni...stracil do niego respekt...myslal ze juz go zna..
co z tego...

szkoda chlopakow..jednego i drugiego...
czesc , looknij na moje foteczki.....GARBUSKI...wakacje i inne.. ;-)
http://picasaweb.google.pl/gino.garbersi

juz 12 roczek...ciagle ten sam.....
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=32
4 marca 2008, 16:17
Słuchajcie nie mam teraz zupełnie czasu (przeciągający się remont mieszkania - koszmar) na śledzenie wieści dotyczących samego wypadku Ferrari ale powiedzcie mi czy wiedza na temat tego kto prowadził auto jest w 100% wiarygodna?!
JacksGarage
Renowacja (piaskowanie, szkiełkowanie, malowanie proszkowe) Nietypowe zlecenia - (spawanie Alu, Kwasówka, Stal). Obróbka metalu, cięcie wodą i laserem itp.
(kontakt usunięty) (kontakt usunięty)
Bulik '63 Pritsche (REMONT)
4 marca 2008, 17:20
Nie. Swiadkowie twierdza ze za kierownice wsiadal Zientarski, ale kto prowadzil w momencie wypadku - niewiadomo.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Luźne dyskusje