Tyka
Ja Ci wcale nie zamierzam dopiec, czy udowadniać swojej wyższości.
Chcę tylko przekonać że nie święci garnki lepią. I spowodować mniej ochów i achów na temat zagranicznych" tunerów "i więcej doceniania krajowego myślenia i roboty .Bo ono jest, było i będzie. Czy uważacie że zrobienie czterdziestu paru koni z Malucha jest łatwiejsze niż z Garbusa 100 ? Garbus ma olbrzymi rynek stosownych gotowych elementów.W maluchu trzeba się było przedzierać przez wszystko,poczynając od przysłowiowej uszczelki a na gównianej jakości i krzywych korpusach kończąc. I dało się ?
A dlaczego to się nie rozpowszechniło to Gabi-Car już wyjaśnił , a i nic nowego nie powiedział -wszyscy wiemy-brak kasy. Takimi rzeczami bawią się ludzie młodzi-a ci groszem nie śmierdzą . szkoła studia , a potem praca ,dom ,dzieci i proza życia. A jak kogoś stać na zabawki to raczej nie robi tego samodzielnie-bo niema na to czasu -trza kaskę zarabiać ,a jak już to kupi coś lepszego niż Garbus.
Żonaty jesteś ? Domyślam się że nie, a jak tak, to kwestia czasu kiedy spędzanie dni (i nocy) w warsztacie przy autku zacznie przegrywać finansowo z fotelami, telewizorami itd. Auto owszem tak ale nowe ,nowoczesne i wygodne,a nie stare graty...

Zresztą i tak młodemu dzisiaj prościej (i taniej) zajechać pod dyskotekę gotowcem 'bemolką " (skąd innąd złego słowa na markę nie powiem -jeno zdresiona

) czy innym Golfem GTI. U nas Garbus (jak i inne klasyczne autka ) to droga zabawa dla wąskiej grupy prawdziwych pasjonatów. Wystarczy popatrzeć na forum -ilu jest stałych bywalców a ilu pojawia się i znika..Albo Allegro...Sam umiem liczyć i widzę że jak bym czas potrzebny do zrobienia mojego ogórka poświęcił na zarabianie pieniędzy, to już bym dawno gotowego, ładnego ,współczesnego kampera (bo w tym kierunku zmierzałem) kupił- i pewnie się na tym skończy-niestety. Podobnie z innymi moimi zabawkami :Mini stoi parę lat nie ruszone. Niedawno sprzedałem ostatni motocykl- (a miałem ich trochę-był moment że 14 sztuk równocześnie

)-zrobiłem nim w sezonie całe 2000 km
Sam wiesz ile kasy i czasu trzeba władować w garbusa żeby szybciej jeździć , a popatrz na rynek za ile można kupić choćby Porsche 924 czy nawet 928.Nie chcę rozpoczynać dyskusji w tym kierunku- chodzi mi o to że jest obecnie wiele szybkich samochodów w lepszym zasięgu finansowym niż Garbus na sterydach. Na zachodzie jest trochę inaczej- ich te szybkie współczesne samochody po ulicach rozjeżdżają- wręcz beka się nimi

- a garbusem nie koniecznie

Sam napisałeś -że jak ktoś się chce pokazać to klasyk. Ale ja przewiduje że i tak będzie coraz mniej chętnych na wykręcony silnik (bo jednak -z całym szacunkiem-lufciany bokser z pojedyńczym wałkiem i dwuzaworowymi głowicami nijak nie dorówna wielozaworowym, wielowałkowym,doładowanym, cieczą chłodzonym itd itp współczesnym konstrukcjom) a coraz więcej chętnych będzie na jak najstarsze oryginały. I oryginalna lampka z pięćdziesiątego któregoś roku będzie bardziej w cenie niż zestaw wypasionych hiper super gaźników-
Ale to temat na całkiem inną dyskusję.
Wracając do mojej skromnej osoby. Zapewniam że nie cytuję świadomie książek a i wiedzy trochę mam. Jestem mechanikiem z zawodu ,wykształcenia i zamiłowania. Obecnie nie pracuje w motoryzacji ale miałem do czynienia wiele lat. I z tuningiem też.A i kontakt z kolegami co sie ostali jest.I samemu tez sie dłubie trochę... Dlaczego nie zrobiłem kariery ? Tak się złożyło. Bom dupa ?Bom leniwy ? Bo coś umieć, a umieć się sprzedać to dwie różne rzeczy ? Nie wiem.Czasem żałuję. Kierowcą jestem takim sobie-jak na amatora może nawet dość dobrym, ale Kubica ze mnie nigdy nie był i nie będzie

-choć zaczynałem podobnie- epizod gokartowy miałem. Nie umiem szybko jeździć -parę bolesnych przygód mi to uświadomiło. Zresztą demon prędkości mnie nie wciągnął . Zabytki wolę. Ale tu też proza życia mnie pokonała-niestety.
Zaczynałem pewnie jak większość: Komarki, WSK wyciągane ze stodół. Junaki.
Póżniej, a raczej równolegle, Syrenki Trabanty Maluchy.... No i co tego że dało się zrobić Komarka by wyciągał 70 jak Simsonek tak jeżdził od razu, i lepiej ,i dłużej.

Od Simsonka lepiej jeździła WSK. Podrasowana WSK szybciej od innej WSKi. Szybciej od Jawy i MZki -ale... już nie lepiej. Bo to nie tylko silnik. Skrzynia ,sprzęgło,hamulce,koła zawieszenie, rama....czyli praktycznie inny pojazd.Z samochodami było podobnie. Syrenka z silnikiem Wartburga, z poprawionymi kanałami i trzema gaźnikami BV od eMZetki ...To było coś ! Tyle że Wartburga też dało się podrasować.I dużego Fiata też. I jakby lepiej i na dłużej starczał

to miało sens jak miedzy WSK a czymś lepszym była przepaść cenowa. Podobnie z maluchem. Sport . Owszem to była jak najbardziej motywacja-dobrze zrobiony Maluch potrafił coś pokazać. W swojej klasie. Ale Mini Morris robił go jak chciał i kiedy chciał. I to często w wersji "cywilnej" Z Garbusem jest inaczej ?
Dlatego podchodzę do tematu z pewnym dystansem. Ciekawe ,owszem.
Ale jest to forma rozrywki. Innej motywacji niż kaprys nie mająca. Nic w tym złego, a wręcz przeciwnie. Ale...co jesteś w stanie tak naprawdę udowodnić takim rasowanym Garbusem? I komu ?Na 400 metrów ?zapewne ale jakie to ma odniesienie do cywilnej jazdy ? Dresom w Beemce ? na światłach zapewne ... Bo jak prosta będzie krzywa albo dłuższa, to już takie oczywiste nie będzie. A wyjedź na jakiś tor i co ? I proszę nie porównywać garbusa z jakimś rodzinnym kombi z mniejszym w dodatku silnikiem, ale ze współczesnym autem "z ambicjami ' w podobnej klasie pojemnościowej...
Czemu ma służyć ten mój przydługawy wywód ?
Po pierwsze mojej przyjemności -pogadania sobie
Po drugie spowodowaniu nie wciskania kitu ludziom ze da się z silnika garbusowego zrobić jakąś rakietę niebywałą, zadziwiającą swoim zaawansowaniem technicznym. Owszem da -w klasie garbusa itp. Można zadziwić świat ,ale na zasadzie " łoooo ,jaki szybki Garbus "...

i tyle.
Dla garbusiarza będzie to aż tyle, a dla posiadacza Nissana ZX tylko tyle..
Tyka, Qubek
nie chce ani wam ani innym podcinać skrzydeł....Ani wypinać własnej klaty przed was -konkrety w temacie garbusa znacie na pewno lepiej...
Ale... zajrzyj (cie) przy jakiejś okazji pod pokrywkę już może nie Nissanowi 300 ZX (choć zapewniam ze warto

) ale np takiemu motorkowi Ducati...Dla poszerzenia horyzontów....

A co do reszty w temacie "zrobienia" głowic Garbusa to już
Gabi-car to dobrze ujął...