W sobotę przyszedł dzień sądu nad problemem skrzyni biegów i mieszczącego lub nie silnika w komorze.
Lekki mróz nie ostudził mojego zapału do robót. Starym sposobem przystąpiłem do włożenia silnika na swoje miejsce.

W pojedynkę jest nieco trudniej, ale cóż chętnych do pomocy dzisiaj nie udało się zwerbować. Po godzinie miałem już odpowiedź.
zdaje się, że nie jest źle. Gwizdki z tłumika wychodzą normalnie, silnik raczej jest na dobrej wysokości, jedynie oblachowanie lekko haczy o pas tylny, główną przyczyną jest tutaj błąd w sztuce blacharskiej - czyli kolejna niedoróbka, którą musiałem jakoś naprostować.
Tutaj widać, jak końce pasa nie są dobrze spasowane stąd problem - a jeszcze nie załozyłem uszczelki
Zdjęcie nie zachowało się
no coż spawarki nie mam, ale jakoś to ogarnę, chyba to i tak mniejszy problem niż gdyby silnik kompletnie w komorze nie pasował. Jak na moje tragedii nie ma, w poprzednim garbie miałem silnik dokładnie tak samo. Obawiam się, że po włozeniu uszczelki moge mieć problemy z ponownym montażem silnika. W poprzednim aucie tej uszczelki nie miałem, no cóż zobaczymy.
Czy skrzynia powłozeniu silnika poszła w dół? Być może nieznacznie. Nie dotyka budy, więc chyba mogę się tylko cieszyć.
Co o tym sądzicie?
pozdro z placu boju
Mario