Czy w Polsce da się zrobić tanio kapitalny remont garbusa ?

2 lipca 2010, 09:02
[quote="sirius66"]tak czytam i czytamte posty i juz mi sie przysypia bo jest tego sporo, i z większośćia się zgodze, bo remont to nie tania rzecz, ale poznałem dzisiaj, chwilę temu małżeństwo które przyjechało ok 100 km na zlot do krakowa, kupili garbusa za 2000 zł, przegnity ale jakoś się kupy trzyma, rocznik 67 z którym niewiele ma wspólnego, -ale chcieli mieć garbusa jak byli nastolatkami, wreszcie im się udało i nikt im tego niezabierze,
MAm nadzieje,ze nie zginą,gdy im odpadnie rurowisko razem z głowicą w drodze ze zlotu. TAkie sytuacje są możliwe,gdy auto jest pzregnite.JAzda czyms takim to spora lekkomyślność oraz narazeanie siebie, członków rodziny oraz innych użytkowników na niebezpieczeństwo. Proponuje,bys założył nowy wątek- jak bardzo zgnitym garbusem można jeżdzić i jaką to daje frajdę kierowcy.
2 lipca 2010, 09:25
Eee tam... Zgnitość zgnitości nie równa... :wink:
Z obserwacji forum to wynika że Garbusa to kupuje się po to żeby go remontować... :wink: :-D
I to najlepiej tak, żeby starczył na resztę życia...
Bardzo to chwalebne, tylko jak to wygląda w praktyce ?
Napala się młody ludź ,kupuje...Po czym zabiera się za remont. Kapitalny , wszystkiego. Fajnie. Tylko ilu jest takich co mają wiedzę,czas, warunki, środki żeby skończyć przed starością ? Na rynku jak widać jest sporo takich "do skończenia ".
A nie da się wypośrodkować ? Kupić coś na chodzie , z nienajlepszym ale działającym silnikiem, z "dziurkami' tu i ówdzie ,ale mniej więcej żywego - i jeździć ? i "ratować " pewne rzeczy na bieżąco typu gałka sworzeń, klocki szczęki itp, ale bez ambicji zrobienia wszystkiego na ideał. Coś w tym złego ?
2 lipca 2010, 09:34
Nie ma nic złego w posiadaniu Garbusa lekko nadgnitego . Mam na myśli jakies miejscowe ogniska korozji ... ale garbus w ktorym kluczowe elementy są mocno uszkodzone przez rudą jest raczej niebezpieczny .
Kupująć auto trzeba poprostu umieć ocenić czy kupujemy złom na kołach czy auto zabidzone ale do uratowania i bezpiecznej jazdy.
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
2 lipca 2010, 09:45
Osobiscie nie widziałem przyjemnosci w jeżdzeniu ladnym z wygladu autkiem,ale z dziurami w glowicy i samolocie oraz mocno pzregnitymi progami,podgnita podłogą i napoleonem. JAki w ty m sens?Prowadzii t o do dalszej degradacji blach, a moze i nieprzyjemnych zdarzeń na drodze typu urwanie mocowania amortyzatora na przykąłd. Za dwa lata bedzie trzy razy wiecej roboty d o wykonania podczas remontu. W pewnym momencie tzreba decyzje o remoncie podjać lub czekać,az auto samo sie rozpadnie. Niektorzy robia i tak.JA wole zdrowe auto,które nie bedzie idealne, ale dowiezie mnie d o sklepu i z powrotem. Ale ja robie wiejski remont, po łebkach, wiec mi jest łatwiej i taniej;-)
2 lipca 2010, 09:51
Michał2 napisał(a):A nie da się wypośrodkować ? Kupić coś na chodzie , z nienajlepszym ale działającym silnikiem, z "dziurkami' tu i ówdzie ,ale mniej więcej żywego - i jeździć ? i "ratować " pewne rzeczy na bieżąco typu gałka sworzeń, klocki szczęki itp, ale bez ambicji zrobienia wszystkiego na ideał. Coś w tym złego ?
To jest najlepsza opcja jaka może się przydażyć.Garbus używany,wiekowy,ale w formie. Niestety znakomita więszkość aut oferowanych na sprzedaż taka nie jest. Najczęściej są zajeżdzone tak,że nie ma co "ratować" na bieżąco,bo wymieni się jedno,zaraz sypie sie drugie.To często sytuacja,że ktoś zakupi auto w takim stanie i szybko się zrazi. Potem nie chce mieć z garbusami nic wspólnego.
Nieznośna lekkość butów
4 lipca 2010, 15:40
no to mi się oberwało, niepochwalam jeżdic zgnitkami,jeśli zawieszenie i progi są zdrowe to ok no i podłoga by się tez przydała zdrowa, a z zewnątrz jest juz z tym różnie...,
garbaty duet
4 listopada 2010, 00:17Realne ceny blacharskich remontów.
Jak u nas w pięknym kraju kształtują się ceny blacharskich remontów garba? Wiadomo temat rzeka ale jakieś orientacyjne koszty można podać. Np:
-koszt wszystkich reperaturek podwozia (to w sumie można samemu zliczyć)
-robocizna za zrobienie kompletnej podłogi z tunelem i samolotem. ew samego samolotu lub płatów podłogi.
-koszt np. oddzielenia budy od podłogi w celu zrobienia kanałów grzewczych i ogólnie progów, reperaturki i robocizna.
-zrobienie budy w koło np. standardowa wymiana wszystkiego na wysokość 10-15cm od dołu budy, koszt robocizny i reperaturek.
Interesują mnie ceny takich typowych blacharskich remontów, kto co robił i ile go to kosztowało. Słuchy chodzą że teraz kompletny remont to kwota 30-50tyś zł a ile z tego to koszty reperaturek a ile robocizna fachowca.
Ojciec Założyciel Turkowskiego Klubu Miłośników Zabytkowej Motoryzacji

www.tkmzm.pl.tl

Matka, chowej kury!!! Rumuny przyjechały!!!

Blacharstwo,renowacja (kontakt usunięty) (kontakt usunięty)
4 listopada 2010, 08:57
gino napisał(a):u mnie robicizna ok 8tys+czesci
lakier ok 6-8tys z materialami :D
nie wiem jak robocizna ale w moich rejonach położenie (porządnie )lakieru to koszt ok 1500 +materiał
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
4 listopada 2010, 10:41
DZIKUSEK-D1 napisał(a):
gino napisał(a):u mnie robicizna ok 8tys+czesci
lakier ok 6-8tys z materialami :D
nie wiem jak robocizna ale w moich rejonach położenie (porządnie )lakieru to koszt ok 1500 +materiał

Za naprawde ladnie polozony lakier, qmpel zaplacil chyba 6,5 tys z materialem.
Lakier Sikkensa, metalic i malowana cala buda lacznie z wnetrzem
4 listopada 2010, 10:43
Bakter napisał(a):
DZIKUSEK-D1 napisał(a):
gino napisał(a):u mnie robicizna ok 8tys+czesci
lakier ok 6-8tys z materialami :D
nie wiem jak robocizna ale w moich rejonach położenie (porządnie )lakieru to koszt ok 1500 +materiał

Za naprawde ladnie polozony lakier, qmpel zaplacil chyba 6,5 tys z materialem.
Lakier Sikkensa, metalic i malowana cala buda lacznie z wnetrzem

A nawet i więcej za dobrze położony lakier np. około 8 ptysi. Tylko z gwarancją na 5 lat.
MagnusMM
4 listopada 2010, 10:56
Zaden ze mnie fachowiec, ale lakier na calutkie nadwozie to max 3litry (swojego jak malowałem tylko po wieszchu to wyszło 1,5l akrylu na trzy warstwy). koszt lakierów, podkładów, utwardzaczy, rozpuszczalników, szpachli etc wg mnie nie powienien przekroczyć 1000zł (ja kozystam z lakierów DYNA, które to sa raczej srednią półką cenowo - jakościową, wiadomo tez, ze akryl wychodzi jednak sporo taniej i wiadomo tez ze zalezy jak sie spisał blacharz) Jednak koszt materiałow to mniejsza czesc kosztów - droga jest robocizna, chcąc przygotować dobrze auto pod lakier schodzi sie od ciula roboczogodzin*, sam lakier, ile sie kładzie? pół godziny? :-)


*)dlatego np swojego, sam przygotowywałem pod lakier i wyszło całkiem całkiem nieźle, ale teraz i sam troche cwicze malowanie, jakoś to nawet wychodzi. Z tym ze nie mam absolutnie warunków, a sprezarke 25l to powinno sie wykozystywac do pompowania kół :P
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
4 listopada 2010, 10:59
Magnus. Co to znaczy "gwarancja na 5 lat"? Co obejmuje gwarancja?
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
4 listopada 2010, 11:01
Łysy napisał(a):Magnus. Co to znaczy "gwarancja na 5 lat"? Co obejmuje gwarancja?

Że Mnie np. żaden syf nie wyjdzie przy normalnym użytkowaniu tj. 4 pory roku. Oczywiście zakładam , że sól odpada.
MagnusMM
4 listopada 2010, 11:09
Co to znaczy "sól odpada"? czyli ze auto nie bedzie miało kontaktu z naszymi srodkami "anty snegowymi"? To trzeba coś spieprzyć zeby coś wyszło w takich warunkach, albo na czyms zaoszczedzić.

Nie bede ukrywał ze wg mnie 8000 to duzo za lakierowanie, co w jego skład by nie wchodziło. Aczklwiek wiem jak pracochłonne jest zrobienie dobrego lakieru
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego

← Pytania i problemy