Pielgrzymka do Grzymka 2006
Artykuł z pierwszej strony klubu (2005–2012).
Zdjęcie nie zachowało sięKolejka do startu w rajdzie zlotowymZlot „Pielgrzymka do Grzymka – Poprawiny 2006” został zorganizowany w dniach 25-27 sierpnia roku – jak się już pewnie domyślacie – 2006, w – co też nietrudno odgadnąć – miejscowości Grzymek, w pięknie położonym nad zalesionym bajorkiem ośrodku wypoczynkowym pod Warszawą.
Przybywając w piątek zostałem powitany przez rozwścieczoną aurę, co pozwoliło mi oglądać niezaplanowane przez organizatorów spektakle miss mokrych podkoszulek, spodenek, spódniczek i czego tam jeszcze.
Pogoda niestety też pokrzyżowała mocno plany zlotowe. W rozgrywce: organizatorzy kontra ulewa, siły natury wygrały w cuglach. W sobotę rano organizatorzy obudzeni z silnym moralnym kacem zabrali się za likwidacje szkód i odrabianie strat.
W tym czasie uczestnicy zlotu mieli okazję podziwiać słynnego Pryszcza, którym Pan Andrzej Sochacki objechał dookoła świat, a który pojawił się na zlocie za sprawą Filipa z BB.
Zdjęcie nie zachowało sięPryszcz Andrzeja Sochackiego od tyłuZdjęcie nie zachowało sięRozwiązanie bagażowe Pryszcza
Zdjęcie nie zachowało sięSłońce wyjrzało, czas odsłonić auta Nowi zlotowicze – zachęceni nagłą poprawą pogody zaczęli przybywać i do końca dnia nazbierało się 50 załóg. Goszczący od piątku ludkowie powychodzili z ukrycia, susząc się na coraz śmielej przyświecającym słońcu. Bez szacunku dla wczesnej pory i bez względu na zaspane miny uczestnicy zostali zapędzeni do udziału w zlotowych konkurencjach.
Na początek rzut wałem Rebela (a skarż się potem na luzy!), w części męskiej zdecydowanie zdominowany przez Brod@cza.Zdjęcie nie zachowało sięRzut wałem
Po rozgrzaniu uczestnicy ustawili się w kolejkę do rajdu na orientację, pozwalającego poznać okoliczne atrakcje turystyczne, wzbogacić wiedzę z historii, sztuki, łaciny, matematyki, przyswoić nowe trudne wyrazy, a także przybliżyć problemy lokalnej hydrotechniki oraz gminnych problemów alkoholowych.
Zdjęcie nie zachowało sięKaretka yrraka w kolejce do startu w rajdziePo powrocie z rajdu rozgrzane maszyny zostały przykatowane w arcytrudnych slalomach, w których najpierw sprawdzono wytrzymałość sprzęgła i pierwszego biegu, a po zwiększeniu tempa – opon i zawieszenia, gdy Garbusy próbowały dotrzymać kroku Trabantowi. Rewanż nastąpił w sprincie, gdzie w szybkich maszynach zlotowicze pokonywali krzywą prostą o bliżej nieustalonej długości.
Zdjęcie nie zachowało sięAuta organizatorówTrochę wolniej szło przeciąganie Garba na linie. Pod koniec zlotowicze (i ich psy) zostali zapędzeni na garbate kręgle, gdzie sprytnie podkręcony zapas strącał opróżnione wcześniej butelki. Na tym koniec atrakcji, pozostały już tylko ognisko z kabareto–konkursami prowadzonymi przez niezawodną parę satyrów Reniferos – Barzantos.
Na koniec dnia było trochę zamieszania, trochę dyplomów, ale reszty już tak bardzo nie pamiętam. W niedzielne przedpołudnie, gdy większość ogarnęła się po nocy, przy dogasającym ognisku rozpoczęła się trwająca bez końca loteria fantowa, gdzie wygrywały nawet te losy, których nikt nie wylosował. Miłym akcentem, w zasadzie już po zlocie, była mini parada w stronę Warszawy.
Zdjęcie nie zachowało sięYrrak prezentuje możliwości swojej karetkiZdjęcie nie zachowało sięInna ekipa rajdowaZdjęcie nie zachowało sięSzybka analiza itinerera i zadań
Zdjęcie nie zachowało sięNa bramce zlotowejZdjęcie nie zachowało sięCiasteczka zlotoweZdjęcie nie zachowało sięPodrasowany Vw Typ 3
Zdjęcie nie zachowało sięTyp 3 z innego ujęciaZdjęcie nie zachowało sięI jeszcze raz Typ 3 na tle OgórkaZdjęcie nie zachowało sięYrrak przymierza się do konkurencji
Zdjęcie nie zachowało sięRzut wZdjęcie nie zachowało sięEnter rzucił...Zdjęcie nie zachowało sięLosowanie fantów w loterii
Część zdjęć z tego artykułu nie zachowała się.