Jak to się robi na Antypodach
Artykuł z pierwszej strony klubu (2005–2012).
Zdjęcie nie zachowało sięWyspa GuamNiewielu z nas słyszało o wyspie Guam. Jest to mała wyspa na zachodnim Pacyfiku odkryta w 1521 roku przez Ferdynanda Magellana. Obecnie Guam jest terytorium zależnym Stanów Zjednoczonych, którego jednym z celów jest obsługa amerykańskich baz wojskowych. W związku z położeniem wyspy w okolicach Filipin Amerykanie mówią, że na Guam zaczyna się dzień dla Ameryki.
Wyspa liczy sobie około 170 tysięcy mieszkańców, czyli można ją porównać ze średniej wielkości polskim miastem. Można się w tym miejscu zastanowić: Po co ten wstęp wyglądający na nudną lekcję geografii? Ano po to, abyśmy mieli okazję poznać mieszkających tam paru kolegów, którzy zapałali miłością do klasycznej niemieckiej motoryzacji.

Wszystko zaczęło się na początku tamtego roku, gdy w ręce Lloyda Bakera dostał się, należący do jego zięcia, porządnie już "zjeżdżony" Garbus z 1967 r., który większość swojego życia spędził krążąc po ulicach stolicy Filipin, Manili. Samochód ten był w rodzinie siostry Lloyda już od 41 lat, kiedy to został kupiony na wyspie Guam i przetransportowany na Filipiny.
Lloyd Baker postanowił poświęcić trochę pieniędzy i odrestaurować to auto do stanu jego dawnej świetności. Baker zainspirował przy tym swoich kumpli: Jose'a Cabarlesa i Jerome'a Susima do zakupu i "oddszykowania" Garbusów.
Susim postanowił na przykład kupić Garbusa wyprodukowanego w roku, w którym urodziła się jego żona.

- Szukałem w Internecie na www.usedcar.com i znalazłem go na Filipinach, na przedmieściach Manili. Kupiłem go właściwie jako złom, podłoga była taka przerdzewiała, że wypadały fotele. Silnik również nie był najlepszym stanie, niby działał, ale strasznie ciekł olejem.

- Moim marzeniem było posiadanie Garbusa z 1965 roku. Chodziło mi dokładnie o ten rok, gdyż jest to rok moich urodzin.
Nieczekając długo po znalezieniu odpowiednich Garbów, chłopaki rozpoczęli ich remonty, a właściwie poszukiwanie części, ze szczególnym uwzględnieniem roczników ich samochodów (po prostu nie chcieli ich "skundlić").
- Szukając części napotkaliśmy na wiele problemów, nie wszystkie były dostępne - wyjaśnia Susim. - Grzebaliśmy w Internecie, przeszukiwaliśmy najróżniejsze sklepy internetowe na całym świecie...
- Siła tkwiła w googlach - dodaje Cabarles.
- Jeżeli nie mielibyśmy Internetu nasze zadanie mogłoby okazać się zupełnie niewykonalne - zauważa Susim. - Do tego nieźle na nas zarobiła amerykańska poczta, zwłaszcza jeśli chodzi o koszty przesyłki części.
Chłopaki chcieli maksymalnie zbliżyć się do oryginalnego stanu aut, a dopiero wtedy dodać kilka "aftermarketowych" części.
Wszystkie prace miały miejsce na niedalekich Filipinach. W Garbusach wymieniono prawie wszystkie akcesoria, począwszy od klamek, poprzez lampy aż do tapicerki. Dzięki charakterystycznej konstrukcji Garbusa remont prowadzono po odłączeniu nadwozia od płyty podłogowej.

W zasadzie każdy z nas miał do zrobienia to samo - zauważył Cabarles.
Baker zdecydował się na kolor szałwiowy, Susim natomiast wybrał grafitowy (kolor wszystkich jego poprzednich samochodów).

Ja niestety wydałem dość dużo na silnik - przyznał Susim. - Samochód Lloyda i mój mają silniki 1600 i podwójne gaźniki Weber 40 IDF. Taki silnik jest odrobinę mocniejszy w porównaniu z seryjnym, no i jest pierwszym krokiem w kierunku możliwości udziału w przeróżnych wyścigach. Mimo tego, chłopaki przyznali, że nie są ani zainteresowani ani odpowiednio przygotowani, aby startować swoimi autami w wyścigach.

Jeśli chodzi o czas opisanej powyżej restauracji to zajął on ponad sześć miesięcy, włączając w to powrotny transport z Filipin (gdzie miał miejsce remont) na wyspę Guam. Bohaterowie zaoszędzili na transporcie wykorzystując duży kontener, w którym umieszczono trzy pojazdy i w którym przypłynęły na czas, czyli na Gwiazdkę.

W sobotę, 8 marca 2008 r, chłopaki przyjachali na wzgórze Nimitz Hill, gdzie znajduje się pomnik upamiętniający lądowanie aliantów na leżącej u stóp wzgórza plaży Asan Beach w 1944 roku. Niewątpliwie według naszej terminologii był to mały "lans" mający na celu zaprezentowanie uroku odnowionych Garbusów.

Po ukończeniu Garbusów chłopaki zaczęli zastanawiać się również nad zakupem kolejnych klasycznych Volkswagenów, tym razem zainteresował ich model Karmann Ghia. Próbują także dotrzeć do innych posiadaczy Garbusów i wspólnie doprowadzić do powstania klubu miłośników tych niemieckich aut.

Na podstawie artykułu Lacee A.C. Martinez
opublikowanego 11 marca 2008 r. w Pacific Daily News
Fot.: J.R. Manuel/For Pacific Daily News
Część zdjęć z tego artykułu nie zachowała się.