Jak to się robi na Antypodach

22 marca 2008garbatyFelietony

Artykuł z pierwszej strony klubu (2005–2012).

Zdjęcie nie zachowało sięWyspa GuamNiewielu z nas słyszało o wyspie Guam. Jest to mała wyspa na zachodnim Pacyfiku odkryta w 1521 roku przez Ferdynanda Magellana. Obecnie Guam jest terytorium zależnym Stanów Zjednoczonych, którego jednym z celów jest obsługa amerykańskich baz wojskowych. W związku z położeniem wyspy w okolicach Filipin Amerykanie mówią, że na Guam zaczyna się dzień dla Ameryki.

Wyspa liczy sobie około 170 tysięcy mieszkańców, czyli można ją porównać ze średniej wielkości polskim miastem. Można się w tym miejscu zastanowić: Po co ten wstęp wyglądający na nudną lekcję geografii? Ano po to, abyśmy mieli okazję poznać mieszkających tam paru kolegów, którzy zapałali miłością do klasycznej niemieckiej motoryzacji.

Jerome Susim, Jose Cabarles i Lloyd Baker są miłośnikami Garbusów chcącymi założyć klub Garbusiarzy.
Jerome Susim, Jose Cabarles i Lloyd Baker są miłośnikami Garbusów chcącymi założyć klub Garbusiarzy.
Bohaterami tego artykułu jest trzech kolegów mieszkających właśnie na Guam: Lloyd Baker, Jerome Susim i Jose Cabarles.

Wszystko zaczęło się na początku tamtego roku, gdy w ręce Lloyda Bakera dostał się, należący do jego zięcia, porządnie już "zjeżdżony" Garbus z 1967 r., który większość swojego życia spędził krążąc po ulicach stolicy Filipin, Manili. Samochód ten był w rodzinie siostry Lloyda już od 41 lat, kiedy to został kupiony na wyspie Guam i przetransportowany na Filipiny.

Lloyd Baker postanowił poświęcić trochę pieniędzy i odrestaurować to auto do stanu jego dawnej świetności.  Baker zainspirował przy tym swoich kumpli: Jose'a Cabarlesa i Jerome'a Susima do zakupu i "oddszykowania" Garbusów.

Susim postanowił na przykład kupić Garbusa wyprodukowanego w roku, w którym urodziła się jego żona.

- Szukałem w Internecie na www.usedcar.com i znalazłem go na Filipinach, na przedmieściach Manili. Kupiłem go właściwie jako złom, podłoga była taka przerdzewiała, że wypadały fotele. Silnik również nie był najlepszym stanie, niby działał, ale strasznie ciekł olejem.

Od lewej: Jose Cabarles, Jerome Susim i Lloyd Baker stojący przy wyremontowanych Garbusach
Od lewej: Jose Cabarles, Jerome Susim i Lloyd Baker stojący przy wyremontowanych Garbusach
Cabarles także szukał konkretnego modelu.

- Moim marzeniem było posiadanie Garbusa z 1965 roku. Chodziło mi dokładnie o ten rok, gdyż jest to rok moich urodzin. 

Nieczekając długo po znalezieniu odpowiednich Garbów, chłopaki rozpoczęli ich remonty, a właściwie poszukiwanie części, ze szczególnym uwzględnieniem roczników ich samochodów (po prostu nie chcieli ich "skundlić").

- Szukając części napotkaliśmy na wiele problemów, nie wszystkie były dostępne - wyjaśnia Susim. - Grzebaliśmy w Internecie, przeszukiwaliśmy najróżniejsze sklepy internetowe na całym świecie...

- Siła tkwiła w googlach - dodaje Cabarles. 

- Jeżeli nie mielibyśmy Internetu nasze zadanie mogłoby okazać się zupełnie niewykonalne - zauważa Susim. - Do tego nieźle na nas zarobiła amerykańska poczta, zwłaszcza jeśli chodzi o koszty przesyłki części.

Chłopaki chcieli maksymalnie zbliżyć się do oryginalnego stanu aut, a dopiero wtedy dodać kilka "aftermarketowych" części. 

Wszystkie prace miały miejsce na niedalekich Filipinach. W Garbusach wymieniono prawie wszystkie akcesoria, począwszy od klamek, poprzez lampy aż do tapicerki. Dzięki charakterystycznej konstrukcji Garbusa remont prowadzono po odłączeniu nadwozia od płyty podłogowej.

Silnik Garba Jerome'a Susima.
Silnik Garba Jerome'a Susima.
- Samochód Cabarlesa, dotychczas eksploatowany codziennie jak "normalny" samochód, przed nowym lakierem (którym był kolor "Pacific blue"), musiał zostać załatany kilkoma reperaturkami.

W zasadzie każdy z nas miał do zrobienia to samo - zauważył Cabarles.

Baker zdecydował się na kolor szałwiowy, Susim natomiast wybrał grafitowy (kolor wszystkich jego poprzednich samochodów).

Kolor wnętrza Garba Jerome'a Susima  został dopasowany do koloru nadwozia.
Kolor wnętrza Garba Jerome'a Susima został dopasowany do koloru nadwozia.
- Chłopaki oczywiście zachowali oryginalne silniki, odrobinę je jednak wzmocnili.

Ja niestety wydałem dość dużo na silnik - przyznał Susim. - Samochód Lloyda i mój mają silniki 1600 i podwójne gaźniki Weber 40 IDF. Taki silnik jest odrobinę mocniejszy w porównaniu z seryjnym, no i jest pierwszym krokiem w kierunku możliwości udziału w przeróżnych wyścigach. Mimo tego, chłopaki przyznali, że nie są ani zainteresowani ani odpowiednio przygotowani, aby startować swoimi autami w wyścigach.

Odrestaurowane na Filipinach klasyczne Volkswageny, od lewej, Lloyda Bakera, Jerome'a Susima and Jose'go Cabarlesa
Odrestaurowane na Filipinach klasyczne Volkswageny, od lewej, Lloyda Bakera, Jerome'a Susima and Jose'go Cabarlesa
W związku z klimatem panującym w tym rejonie świata, do odremontowanych samochodów zamontowano również klimatyzację, coś do czego Garbusy nie były oryginalnie przystosowane. W autach znalazły się też, zamiast oryginalnych radioodbiorników, nowe odtwarzacze MP3. Jedynie Baker zdecydował się zachować oryginalne radio.

Jeśli chodzi o czas opisanej powyżej restauracji to zajął on ponad sześć miesięcy, włączając w to powrotny transport z Filipin (gdzie miał miejsce remont) na wyspę Guam. Bohaterowie zaoszędzili na transporcie wykorzystując duży kontener, w którym umieszczono trzy pojazdy i w którym przypłynęły  na czas, czyli na Gwiazdkę.

Zbliżenie silnika Jerome'go Susima.
Zbliżenie silnika Jerome'go Susima.
- Każdy z nas zrobił sobie prezent na Gwiazdkę - zaśmiał się Cabarles.

W sobotę, 8 marca 2008 r, chłopaki przyjachali na wzgórze Nimitz Hill, gdzie znajduje się pomnik upamiętniający lądowanie aliantów na leżącej u stóp wzgórza plaży Asan Beach w 1944 roku. Niewątpliwie według naszej terminologii był to mały "lans" mający na celu zaprezentowanie uroku odnowionych Garbusów.
Przedni bagażnik Garba Jose'go Cabarlesa
Przedni bagażnik Garba Jose'go Cabarlesa
Żaden z trzech bohaterów tego krótkiego artykułu nie chciał przyznać, ile w sumie wydał na odnowienie samochodu. Powiedzieli tylko, że podobne auto jest dzisiaj warte około 17.000 dolarów. Baker zaśmiał się również: - Te Garby wypaliły w naszych kieszeniach dziury.

Po ukończeniu Garbusów chłopaki zaczęli zastanawiać się również nad zakupem kolejnych klasycznych Volkswagenów, tym razem zainteresował ich model Karmann Ghia. Próbują także dotrzeć do innych posiadaczy Garbusów i wspólnie doprowadzić do powstania klubu miłośników tych niemieckich aut.

Wnętrze Garba Jose'go Cabarlesa/
Wnętrze Garba Jose'go Cabarlesa/
Mimo tego, że opisana, jak najbardziej rzeczywista historia działa się po drugiej stronie kuli ziemskiej, w zasadzie przypomina mi ona wiele innych podobnych opowieści, które można usłyszeć w Południowej Afryce, Hiszpanii czy Polsce. Może to i trochę dla nas swego rodzaju "folklor", wielu z nas mogło nie wiedzieć o istnieniu takiej wyspy jak Guam, lecz losy miłośników Garbusów są wszędzie do siebie zbliżone. Może i czasami różnica polega na zasobności portfela i możliwości wyłożenia dużych pieniędzy na renowację samochodu, jednakże samo zachłyśnięcie się fascynacją do klasycznych Volkswagenów i dążenie do doprowadzenia ich wręcz do doskonałości, zasadniczo wszystkich nas łączy, daje możliwość odnalezienia wspólnego języka i wzajemnego zrozumienia problemów.


Na podstawie artykułu Lacee A.C. Martinez
opublikowanego 11 marca 2008 r. w Pacific Daily News
Fot.: J.R. Manuel/For Pacific Daily News

Część zdjęć z tego artykułu nie zachowała się.