Spring Thaw Classic 2009

9 lutego 2010Steve MalinsWiadomości

Artykuł z pierwszej strony klubu (2005–2012).

Muszę przyznać, że zwykle podchodzę dość sceptycznie do wszystkiego co nowe, wolę zobaczyć coś sprawdzonego zanim w to wejdę. To wynika z faktu, że zetknąłem się już z paroma dobrymi pomysłami, które zostały po prostu zdeptane tylko dlatego, że komuś nie chciało się porządnie nad nimi zastanowić. Zbyt często dowiadujemy się o nowych pomysłach, które po prostu spaliły na panewce. Są jednak przypadki, kiedy jestem mile zaskoczony (z nawet zachwycony) już w chwili pierwszego zetknięcia się z nową imprezą. The Chinatown Mini Dragon parę lat temu było jednym z takich przypadków. Ale rajd The 2009 Spring Thaw (w tłumaczeniu Wiosenna Odwilż) był całkowicie inny. Organizatorzy Warwick Patterson i Dave Hord powiedzieli, że ograniczyli ilość uczestników rajdu do 50 samochodów, ale jeśli pojawiłoby się 15 byliby szczęśliwi. Okazało się jednak, że z 39 samochodami, które w końcu się pojawiły, byli podobnie jak i my wyjątkowo zachwyceni.

Przybywając do Squamish w piątek popołudniu ujrzeliśmy parking pełen uczestników i ich samochodów. Uczestnicy reprezentowali głównie motoryzację brytyjską i niemiecką z niewielkim dodatkiem samochodów francuskich, włoskich i szwedzkich, które dodawały wszystkiemu dobrego smaku.

Rejestrując się otrzymaliśmy zestaw startowy z numerami do umieszczenia na samochodzie, tabliczkę rajdową i torbę z gadżetami, którą ledwo co zmieściłem w swoim Mini.

Po krótkiej odprawie startowej zostaliśmy wypuszczeni na trasę rajdu. Nie było pomiaru czasu ani nikt nie zapisywał czasu startu, samochodu zostały wypuszczone w grupach o różnych wielkościach. Dlaczego? Dlatego, że główną ideą tego rajdu była po prostu jazda. Nie było czasu przejazdu znanego tylko organizatorom, pytań na trasie ani ukrytych skarbów do odnalezienia. Itinerer miał tylko proste instrukcje z dokładnym określeniem kilometrów, więc zgubienie się na trasie wymagało naprawdę dużego wysiłku. Zadaniem rajdu było po prostu cieszyć się długą jazdą, co my uczyniliśmy.