Argumenty ZA Garbusem

9 września 2008, 17:18
w sprawie polecenia jako pierwszy samochód jestem zupełnie innego zdania. prowadzi sie go bajecznie łatwo. silnik ciagnie na kazdym biegu, praktycznie co by sie nie wrzuciło i ile gazu nie wcineło to pojedzie. do tego nie jest za szybki. zakładajac ze jest to całkowicie sprawny orginał oczywiscie
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
9 września 2008, 17:24
Łysy napisał(a):kontrargument dla taty :-D :-D "czy porsche 911 sie prowadzi?? konfiguracja jak w garbie" :-D :-D (aczkolwiek pierwsze 911 znane sa z tego ze prowadza sie trudno). Konfiguracja nie za bardzo sprawdza sie w sportach motorowych (chociaz zalezy jakich) natomiast w codziennej eksploatacji nie ma wpływu na jazde (nigdy nie zadzyło mi sie wpasc w poslizg gdy tego nie chciałem, czy nie przegiełem) pozatym uwazam ze sprawnym garbem jeździ sie lepiej w zime niz nowszymi autami

No właśnie sam odpowiedziałeś - Porsche 911 to nie jest auto dla każdego. I nie chodzi tu tylko o cenę :wink:
Osobistych doświadczeń nie mam -choć przewieść się przewiozłem,i owszem... :-D
Mój dobry znajomy Mirek S ( niestety Ś.P) postać znana w świecie motocyklowym- był posiadaczem takiego cacka( biała "targa")w czasach gdy takie auta w Polsce można było zliczyć na palcach i to emerytowanego pracownika tartaku :-D
I nauczyło go to auto pokory trochę... :wink: A jeżdzić umiał ,i przerzucił w swoim życiu aut różnych ciekawych ...
9 września 2008, 17:43
Łysy napisał(a):w sprawie polecenia jako pierwszy samochód jestem zupełnie innego zdania. prowadzi sie go bajecznie łatwo. silnik ciagnie na kazdym biegu, praktycznie co by sie nie wrzuciło i ile gazu nie wcineło to pojedzie. do tego nie jest za szybki. zakładajac ze jest to całkowicie sprawny orginał oczywiscie

Tak.
Ale wymaga "wprawnego ucha i oka" w celu utrzymania przy życiu...
I jakiegoś zaplecza technicznego też...
Jak to wygląda w praktyce:
"Mam 17 lat wkrótce zrobię prawko i chciał(a) bym Garbusa bo taki fajny..."
"Kupuj ,koniecznie, witamy" itd itp
I kupuje ....mniej lub bardziej wymagającego naprawy,albo grata zupełnego i remonty się nie kończące... i kasa utopiona i czas ...i zapał mija...i Allegro...
Albo jeszcze gorzej- super hiper remont za pomocą drutu taśmu i patentów różniastych i hulaj dusza i... babuch....Bo "supertaśma" nie zdzierżyła :wink:
Oczywiście są wyjątki
Ale to WYJĄTKI
Ile znacie przypadków nabycia Garbusa "po remoncie" który by nie był do remontu ? :wink:
Jak jesteś mniej więcej otrzepany z motoryzacją to sobie poradzisz...Może ... :wink:
A skąd "lejek" ma wiedzieć że to zawieszenie trzymające się na trzech "zdrowaśkach " i hamulec działający na lewe przednie koło to nie "norma" w garbusie ... Zauważy w ogóle że coś jest nie tak ?
PS
Który ze współczesnych samochodów prowadzi się "trudno" ? :wink:
9 września 2008, 18:52
oczywiscie masz swoje racje, ale rozmawiamy "czy wogóle garbus", a jak kupi trupa to takie zycie, ja kupiłem jak miałem 18 lat trupa (na szczescie tylko blacharsko bo technicznie to super sprawny) i jakoś sie nie zniecheciłem, z tym ze miałem wczesniej sporo stycznosci z mechaniką :P
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
10 września 2008, 00:28
Dzięki za odzew :D Narazie nie pali mi się z zakupem. Ale jak już będę miał prawko to będę musiał mieć vw :-D

Kojaży może ktoś tego garba? Był niedawno na allegro za 2 tys. Nie mogę go przeboleć bo to jest garbus mojego sąsiada i to od niego wszystko się zaczęło :P Zmienił się troche od naszego ostatniego spotkania, zmienił kolor i troche zmarniał... Stał cały czas przy ulicy 6-ego sierpnia w Łodzi. Raz poszedłem i już go nie było :(
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Silnik miał ponoć dobry, zawieszenie i blacha do remontu. Jakby postał jeszcze jakies 3 tygodnie to miałbym go :evil:
A jeśli chodzi o mechanike to nie znam się na tym w ogóle... :roll: Ale znam dobrego i w miare taniego mechanika 8)
Credo Bundy'ch - balony, maliny i głupie dziewczyny
10 września 2008, 04:00
w kwestii prowadzenia - dlaeczego tylnosilnikowce mialyby niby stanowiac zagrozenie same z siebie? wymagaja nieco innej techniki jazdy, ktorej kazdy moze sie nauczyc. wdo tego, w przypadku garba problem ten jest zminimalizowany z racji niewielkiej mocy i rozwijanych predkosci.

btw. moj garb byl pierwszym autem mojej matki, pierwszym autem mojego brata, pierwszym moim autem. wszyscy zyjemy i mamy sie w miare dobrze.
zaryzykuje twierdzenie ze 20 latni renault bedzie bardziej zawodnym autem niz jako tako utrzymany garb.
10 września 2008, 04:32
potwierdzam. Waga auta ,mała moc i "krótka" długośc :-D nie przeszkadza w prowadzeniu tylno-napędowego auta a pomaga . Wystarczy porównać dużego fiata -długi ,tył napęd, silnik z przodu , to samo BMW , taki układ może zawieść.

garb jest wspaniałem autkiem i mniej zawodnym na pewno niż taki r e a n a u l t
10 września 2008, 07:56
Michał2 napisał(a):Każdy samochód jest przewidywalny - ale nie dla każdego kierowcy :wink:
Placyk-niech se będzie ośnieżony,mokry,ubłocony, upiaszczony czy jakikolwiek. Chodzi o zbadanie granicy przyczepności i zachowania samochodu-jak już tą granicę straci.
Placyk -bo chodzi o to by mieć rezerwę przestrzeni i nie wylądować np na latarni.I nie mówię o kręceniu piruetów a wręcz przeciwnie.
Inna sytuacja: jedziemy sobie ,droga fajna,kręta ale równa,ruch nieduży-ot poniosło nas nieco- i troszkę prędko jedziemy ,i zakręcik który się wcale nie zapowiadał że będzie jakiś trudny jednak nie doceniliśmy-się okazuje niestety...:wink:(bo np liści nasypało,albo traktor z pola błota nawiózł ...) (tylko proszę w tym momencie bez farmazonów typu"ja zawsze przewiduję...jeżdżę ostrożnie" itd :wink: :-D -bo wszyscy wiemy jak to bywa w praktyce... :wink: )
I czym jadąc mamy większe kłopoty? -Garbusem? czy np VW Golfem ?( bo ta R5 to jednak dość "kiwliwa" jest -w/g mnie)
A jeszcze odnieśmy tą sytuację nie do "Garbusowego weterana" a dość świeżego kierowcy....
No i nie zgadzam się z twierdzeniem że Garbus nie odstaje od współczesnych standardów -odstaje i to znacznie.To zabytek. "Żywa skamielina":wink:
Owszem, tym zabytkiem da się sprawnie poruszać na co dzień. Ale świat już jest gdzie indziej. Od dawna...
I dlatego też podchodzę dość sceptycznie do polecanie Garbusa jako pierwszego samochodu
I mam też coraz więcej wątpliwości w kwestii tuningu tegoż.

Michal, masz racje ze Garbus odstaje (tzn jest inny) od wspolczesnych samochodow. Z tym ze o tym w ogole nie bylo mowy. Byla mowa o Renault 5, ktora wspolczesnym samochodem - jako zywo- nie jest.
Co do twojego zakretowego przykladu, to nie zgodze sie z Toba. Racja jest ze zdaza sie ze czasem wjedzie sie w zakret za szybko i racja ze zapewnienia w stylu "ja przewiduje" to bzdura, bo zdazyc sie mozna kazdemu. Tylko ze nie wchodzac w szczegoly, to niezaleznie od tego jakim samochodem wejdziesz w zakret "za szybko" to z definicji "za szybko" wynika ze bedziesz musial podjac jakies srodki zaradcze. Rozne w roznym typie samochodu, rozne w roznej sytuacji. Ale bzdura jest powiedzenie ze Garbus w takim wypadku bedzie BE a Renault 5 bedzie GIT. A wspolczesny samochod? Tez zalezy od modelu, mimo postepujacej uniformizacji. Z Golfami mam bardzo male doswiadczenie. Jesli chodzi o wspolczesna przeciez czworke, to ma z tego co zauwazylem duze sklonnosci do płużenia przodem (choc oczywiscie zdazaja sie sytuacje odwrotne) co potrafi byc bardzo trudne do opanowania dla niewprawnego kierowcy. Zeby dodac inne przyklady z roznych beczek - przedninapedowa A4ka jest bardzo dlugo neutralna, choc ociezala i w porownaniu ze starymi konstrukcjami jak Garbus trudno wyczuc co sie z nia dzieje. Miedzy innymi dlatego jak juz bedzie "za szybko" to bardzo trudno jest cokolwiek zrobic, jest na to bardzo malo czasu i na dodatek dosc trudno wpasc na to co tak naprawde zrobic. Ja osobiscie nie odwazam sie na zbytnie szalenstwa tym samochodem, mimo ze jest naprawde niezly i troche nim jezdze. Zeby wziac innym wspolczesny przyklad z jeszcze innej beczki - Nubira. Miekka, ciezka, nie przekazuje zadnych (nawet w porownaniu do A4) informacji kierowcy i przez to trudna do wyczucia. Potrafi niezle zamiesc tylem na dluzszych lukach i odejmowanie na nich gazu jest mocno niezalecane. Latwo zrywa przyczepnosc przodu przy przyspieszaniu na ciasnych zakretach i naped mocno zakluca kierowanie. Ale jesli ktos pocwiczy, to i nia na pewno da rade jezdzic szybko. Podaje te przyklady zeby pokazac ze kazdy samochod ma swoja specyfike i kazdy trzeba wyczuc. Tylko ze wiekszosc kierowcow nigdy w zyciu (na szczescie) nie spotka takich okolicznosci, bo przy normalnej jezdzie onie nie wystepuja. W normalnej jezdzie kazdy z tych samochodow jest bezpieczny, mily i grzeczny. A jak bedzie, tak jak mowisz, "za szybko"? To juz zalezy od szczescia i tego, czy ktos wczesniej podobne sytuacje przecwiczyl. Co kazdy powinien moim zdaniem od czasu do czasu robic.
Na koniec - racje masz z zachecaniem i struclowatoscia. Sprawny Garbus jest samochodem przyjemnym w prowadzeniu, przewidywalnym (oczywiscie do czasu, jak kazdy samochod) i (co szczegolnie lubie) bardzo dobrze przekazujacym kierowcy wszystkie informacje. Na pewno lepiej niz samochody wspolczesne (chodz zaden test w Auto-Swiat tego nie zmierzy). Tylko ze zadne opisy Garbusa, tak samo jak zadne porady techniczne, nie tycza sie sytuacji gdy mamy do czynienia z egzemplarzem krzywym, zardzewialym, z luzami w zawieszeniu i ukladzie kierowniczym (i na dodatek w mocowaniu fotela), na dziesiecioletnich oponach i ze sciagajacymi hamulcami. Jak mozna mowic jak sie prowadzi cos takiego? Jak grat i tyle. A niestety wiekszosc egzemplarzy na rynku taka wlasnie jest. A juz zwlaszcza wiekszosc zgnilkow za 2 tysiace. Dlatego tez irytuje mnie latwe namawianie na kupna, nawet jesli uwazam ze egzemplarz w dobrym stanie jest swietnym pierwszym samochodem.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 września 2008, 10:19
emuribas napisał(a):Kojaży może ktoś tego garba? Był niedawno na allegro za 2 tys. Nie mogę go przeboleć bo to jest garbus mojego sąsiada i to od niego wszystko się zaczęło :P Zmienił się troche od naszego ostatniego spotkania, zmienił kolor i troche zmarniał... Stał cały czas przy ulicy 6-ego sierpnia w Łodzi. Raz poszedłem i już go nie było :(

nic nie straciles... mialem go jechac ogladac zeby kupic ale po tym jak dostalem wiecej szczegółowych zdjec od wlasciciela to zwatpilem...za duzo tam bylo patentow.. wystarczy na tych zdjeciach zobaczyc ze przy progach słupki sa patenciarsko zaspawane z normalnej blachy bez zastanowienia bo na srodku slupka u dolu powinna byc dziura i sruba przykrecajaca drzwi... takich patentów mial duzo i chciec go doprowadzic do normalnego stanu i oryginalnego trzeba by robic kapitalny remont...
PozdraVWiam
Bogdan
10 września 2008, 12:47
Jeszcze odnośnie zalet/wad prowadzenia się Garbusa.
Nie popadajmy w skrajności (a taką tendencję wyczuwam :wink: )
Jest przeciesz oczywiste że " tylnosilnikowonapędowość" garbusa nie grozi śmiercią lub ciężkim kalectwem :wink: .Ale rozkład mas jest jaki jest .(Pomijając już kwestię zawieszenia które w garbusie też idealne nie jest)
Praw fizyki się nie oszuka i samochód który ma 2/3 masy z tyłu i napęd na tył (w uproszczeniu- coby się nikt nie czepił konkretnych wartości :wink: )
nijak się lepiej nie prowadzi(w sensie "trzymania się drogi"-też upraszczając) niż taki co ma np. 2/3 masy z przodu i napęd na przód. Teoretycznie w czasie "normalnej "jazdy nie ma to wielkiego znaczenia-a już na pewno nie w kategoriach " być albo nie być"- kwestia przyzwyczajenia i tyle. Teoretycznie -bo w sytuacjach "ekstremalnych" to już brutalna prawda wylezie. A sytuacje takie nie zdarzają się" wyłącznie innym" :wink:
A tych co nie wierzą zachęcam do prostego testu. Jakiś teren pusty, parę pachołków ( np ze styropianu-co by se kuku nie zrobić ) i slalomik Garbusem i np Golfem( Nie żebym go za jakiś ideał uważał- popularny,łatwy dostęp i do porównania chyba dobry-taki typowy"przedstawiciel gatunku") I coraz szybciej... I zobaczymy czym wcześniej pojedziesz tam gdzie nie chciałeś.... :wink:

A co do nie/zawodności garbusa kontra coś współczesnego ...
No tutaj to dopiero co niektórzy propagandzie jakiejś zamierzchłej ulegają....To już dawno nie te czasy gdy ktoś jakimś "fiaciną" 100 000 bez remontu prekroczył to w "Motorze" był opisywany :wink: -Wtedy Garbus coś znaczył pod tym względem- i na tym też w sporej części zbudowała się jego legenda. Ale dziś ? A zobaczcie jak to wygląda :ogląda się jakieś autko-przebieg na liczniku 150 000- ze stówę pewnie cofnęły cwaniaki :wink: -eee...to jeszcze pojeżdzi...
A np. w tych "wodniakach"to pewnie sypią się te chłodnice i pompy i wymieniać trzeba co trochę...A już te wspomagania to istna zaraza panie... :wink: :-D :-D
No przepraszam... trochę realizmu proszę...
Pewnie że są lepsze gorsze i "sypacze" też -ale średnia jest jaka jest. A pisząc "dzisiaj " mam na myśli auta tak mniej więcej do dziesięciu-(może nawet nastu lat wstecz w niektórych przypadkach) Że większość nie dożyje tych lat co Garbus ? Zapewne . Ale też komu to dzisiaj potrzebne-oprócz garstki zapaleńców
:wink: :-D

"Garbus zawsze jedzie" - twierdzą sympatycy-ale nigdy dobrze -dodają złośliwe małpy różne :-D
No i jest w tym sporo racji.
Utrzymanie Garbusa w formie mniej więcej jeżdzącej- wiecznego grata (bez skrajnie negatywnego znaczenia tego słowa) jest dośc proste i tanie.
Ale zrobić na cacy -to już nie jest takie proste a już na pewno nie tanie...Dobrze wiedzą ci co zrobili bądż właśnie robią... :wink:
A powtórzę jeszcze raz- Garbus to zabytek,hobby- i to coraz droższe- niestety.
Wartość użytkowa wypada blado - zwlaszcza w kategoriach cenowych.
Nie chcę nikogo zniechęcać- przeciwnie.
Miały być argumenty za więc proszę:
"Mam 17 lat ,wkrótce zrobię prawko i chciał(a) bym Garbusa bo:
Lubię dłubać i już trochę umiem ,i wiem jak działa silnik skrzynia, co to suwmiarka ,gwintownik,pilnik
Miałem już parę motorowerów,motocykl stary- i poradziłem sobie i spodobało mi się ,i chciałbym więcej
Spróbowałem, pojeżdziłem i Garbus mi się podoba-nie znam się na tym-ale mam ojca,brata,wójka,ciocię ,dziadka ,babcię ....:-D -co się znają, mają gdzie, czym, i lubią (- mnie przede wszystkim :wink: na tyle że nie pogonią mnie do wszystkich diabłow- jak będę im zawracał głowe enty raz tymi samymi -banalnymi dla nich problemami :wink: )
Mam forsy na tyle że nie będzie problemu
Kupuj !
Będziesz miał auto -legendę, zwracające uwagę (teraz to podstawowe kryterium w wyborze :wink: :-D )
Auto na tyle staroświeckie że nie pogonią cię ze zlotu zabytków.
Na tyle "modne" i rozpoznawalne że nie wyśmieją pod dyskoteką.
Na tyle proste że będziesz mógł sam coś podłubać jak lubisz.
Na tyle trwałe że nie będziesz musiał dłubać bez przerwy w tym samym (-jak zrobisz dobrze...)
Na tyle pożądane że jak się zniechęcisz to znajdziesz nabywcę i nie musisz być ostatnim właścicielem- coś tam odzyskasz nawet kasy-jak jakichś totalnych bzdur nieodwracalnych nie narobisz typu "batmobil"
Na tyle sprawne że można się nim poruszać na co dzień bez kompleksów.
Kupuj !Ale niech to będzie wybór ŚWIADOMY...
I to by było na tyle :wink: :-D
10 września 2008, 13:54
Michał2 napisał(a):Jeszcze odnośnie zalet/wad prowadzenia się Garbusa.
Nie popadajmy w skrajności (a taką tendencję wyczuwam :wink: )
Jest przeciesz oczywiste że " tylnosilnikowonapędowość" garbusa nie grozi śmiercią lub ciężkim kalectwem :wink: .Ale rozkład mas jest jaki jest .(Pomijając już kwestię zawieszenia które w garbusie też idealne nie jest)
Praw fizyki się nie oszuka i samochód który ma 2/3 masy z tyłu i napęd na tył (w uproszczeniu- coby się nikt nie czepił konkretnych wartości :wink: )
nijak się lepiej nie prowadzi(w sensie "trzymania się drogi"-też upraszczając) niż taki co ma np. 2/3 masy z przodu i napęd na przód.
I tu Cie kompletnie nie rozumiem. Ani 2/3 masy z tylu, ani 2/3 masy z przodu nie jest rozlozeniem dorbym, bo im blizej 50-50 tym lepiej. Ale dlaczego uwazasz ze samochod ktory ma az tak duzo masy z przodu jest lepszy? W czym niby? Tak zwyczajnie nie jest.
Oczywiscie rozlozenie masy to jeden z wielu elementow decydujacych o prowadzeniu sie samochodu.
Michał2 napisał(a):A co do nie/zawodności garbusa kontra coś współczesnego ...
No tutaj to dopiero co niektórzy propagandzie jakiejś zamierzchłej ulegają....To już dawno nie te czasy gdy ktoś jakimś "fiaciną" 100 000 bez remontu prekroczył to w "Motorze" był opisywany :wink: -Wtedy Garbus coś znaczył pod tym względem- i na tym też w sporej części zbudowała się jego legenda. Ale dziś ? A zobaczcie jak to wygląda :ogląda się jakieś autko-przebieg na liczniku 150 000- ze stówę pewnie cofnęły cwaniaki :wink: -eee...to jeszcze pojeżdzi...
A np. w tych "wodniakach"to pewnie sypią się te chłodnice i pompy i wymieniać trzeba co trochę...A już te wspomagania to istna zaraza panie... :wink: :-D :-D
No przepraszam... trochę realizmu proszę...
Pewnie że są lepsze gorsze i "sypacze" też -ale średnia jest jaka jest. A pisząc "dzisiaj " mam na myśli auta tak mniej więcej do dziesięciu-(może nawet nastu lat wstecz w niektórych przypadkach) Że większość nie dożyje tych lat co Garbus ? Zapewne . Ale też komu to dzisiaj potrzebne-oprócz garstki zapaleńców
:wink: :-D

"Garbus zawsze jedzie" - twierdzą sympatycy-ale nigdy dobrze -dodają złośliwe małpy różne :-D
No i jest w tym sporo racji.
Utrzymanie Garbusa w formie mniej więcej jeżdzącej- wiecznego grata (bez skrajnie negatywnego znaczenia tego słowa) jest dośc proste i tanie.
Ale zrobić na cacy -to już nie jest takie proste a już na pewno nie tanie...Dobrze wiedzą ci co zrobili bądż właśnie robią... :wink:
A powtórzę jeszcze raz- Garbus to zabytek,hobby- i to coraz droższe- niestety.
Wartość użytkowa wypada blado - zwlaszcza w kategoriach cenowych.

Tu sie czesciowo zgodze, a czesciowo nie. Fakt ze przejscie ze stanu jezdzacego wiecznego grata do porzadnego jest bardzo trudne (a czasem prawie niemozliwe). Na pewno tez jest drogie. Tylko ze jak juz masz samochod w dobrym stanie to jego utrzymanie kosztuje duzo mniej niz utrzymanie "wiecznego grata". Jestem daleko od idealnego stanu, ale juz odczuwam tego efekty. To bardzo przyjemne uczucie, gdy jesli masz cos do zrobienia w samochodzie to mozesz, ale nie musisz. Oczywiscie od czasu do czasu zdazy sie jakas usterka, ale wyglada to zazwyczaj tak (ostatni przyklad) - wariuje kontrolka ladowania, wymiana regulatora (50zl, 7 minut), naprawione. Czasem padnie cos powazniejszego ale koszt utrzymania i tak jest nizszy niz koszt utrzymania nowego samochodu ktorym musisz jezdzic na prtzeglady gwarancyjne. Mozliwe ze posiadajac jakis popularny samochod z konca czy polowy lat 90tych (np Golf) utrzymanie wyszlo by taniej, ale tragedii nie ma. No i nie ma tego co mnie we wspolczesnych samochodach przeraza - pojedyncza awaria kosztujaca kilka tysiecy zlotych.
Tak wiec masz racje ze posiadanie grata jest upierdliwe a zrobienie z niego dobrego samochodu - drogie. Dlatego nie polecam niczego innego niz kupno Garbusa w naprawde dobrym stanie. Trudne? Fakt. Ale za wysokie kilka tysiecy da sie. Ostatnio nawet w takiej transakacji uczestniczylem
Michał2 napisał(a):Nie chcę nikogo zniechęcać- przeciwnie.
Miały być argumenty za więc proszę:
"Mam 17 lat ,wkrótce zrobię prawko i chciał(a) bym Garbusa bo:
Lubię dłubać i już trochę umiem ,i wiem jak działa silnik skrzynia, co to suwmiarka ,gwintownik,pilnik
Miałem już parę motorowerów,motocykl stary- i poradziłem sobie i spodobało mi się ,i chciałbym więcej
Spróbowałem, pojeżdziłem i Garbus mi się podoba-nie znam się na tym-ale mam ojca,brata,wójka,ciocię ,dziadka ,babcię ....:-D -co się znają, mają gdzie, czym, i lubią (- mnie przede wszystkim :wink: na tyle że nie pogonią mnie do wszystkich diabłow- jak będę im zawracał głowe enty raz tymi samymi -banalnymi dla nich problemami :wink: )
Mam forsy na tyle że nie będzie problemu
Kupuj !
Będziesz miał auto -legendę, zwracające uwagę (teraz to podstawowe kryterium w wyborze :wink: :-D )
Auto na tyle staroświeckie że nie pogonią cię ze zlotu zabytków.
Na tyle "modne" i rozpoznawalne że nie wyśmieją pod dyskoteką.
Na tyle proste że będziesz mógł sam coś podłubać jak lubisz.
Na tyle trwałe że nie będziesz musiał dłubać bez przerwy w tym samym (-jak zrobisz dobrze...)
Na tyle pożądane że jak się zniechęcisz to znajdziesz nabywcę i nie musisz być ostatnim właścicielem- coś tam odzyskasz nawet kasy-jak jakichś totalnych bzdur nieodwracalnych nie narobisz typu "batmobil"
Na tyle sprawne że można się nim poruszać na co dzień bez kompleksów.
Kupuj !Ale niech to będzie wybór ŚWIADOMY...
I to by było na tyle :wink: :-D
Prawda.

Tylko dlaczego teraz zdolnosci do dlubania przy wlasnym samochodzie sa takim ewenementem? Czy poprzednie pokolenie mialo pare prawych rak wiecej?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 września 2008, 14:47
I tu Cie kompletnie nie rozumiem. Ani 2/3 masy z tylu, ani 2/3 masy z przodu nie jest rozlozeniem dorbym, bo im blizej 50-50 tym lepiej. Ale dlaczego uwazasz ze samochod ktory ma az tak duzo masy z przodu jest lepszy? W czym niby? Tak zwyczajnie nie jest.
Oczywiscie rozlozenie masy to jeden z wielu elementow decydujacych o prowadzeniu sie samochodu.

Nie twierdzę że jest rozłożeniem dobrym ,ale że lepszym.
No i te 2/3 to przykład tylko.
Dobra.
Samochód z cięższym przodem i napędem na przód ma mniej niekorzystny rozkład mas niż z cięższym tyłem i napędem na tył .
Lepiej ?
Tak ,wiem zaraz się przyczepisz że to zależy itd.
Możemy się przepychać różnymi teoriami w nieskończoność.
Spróbuj
To nie musi być Golf.
Ale też nie Matiz czy inne wynalazki ze środkiem ciężkości na wysokości klamek :wink: :-D
O właśnie !
Garbusa "ratuje " nisko położony środek ciężkości.
A takie zjawisko;
Jak stracisz przyczepność i samochód "leci" to w pewnym momencie stara się odwrócić cięższym końcem w kierunku "lecenia"- zgadza się ?
A w przypadku Garbusa nie będzie to ten koniec który by się chciało mieć z przodu..... :wink: :-D
Z autami z "centralnie" umieszczonymi silnikami też nie jest tak różowo. Owszem drogi się trzyma,ale jak przekroczysz granicę to jest dużo gorzej. Popytaj .
A najlepiej spróbuj.
A z tymi "zdolnościami do dłubania" to życie.
Kiedyś wymuszało - ilu z tych dłubiących chciało i lubiło, a ilu musiało ?
Z jednej strony jak np zdarzyło mi się przysłuchiwać dyspucie dwóch przedstawicieli handlowych na temat wyższości jednego auta nad drugim-i jedno było dużo lepsze- bo miało fajniejszą deskę- podświetlaną na trzy kolory, a drugie tylko na dwa- to robi mi się " i śmieszno i straszno":wink: :-D :-D ,ale z drugiej....znormalniało jednak życie trochę...Myjnia ma umyć, mechanik naprawiać ,posiadacz jeździć (i płacić :wink: ) I tak powinno być...
Tyle że gadać jest coraz mniej o czym...
:wink: :cry:
10 września 2008, 14:54
Michał2 napisał(a):
I tu Cie kompletnie nie rozumiem. Ani 2/3 masy z tylu, ani 2/3 masy z przodu nie jest rozlozeniem dorbym, bo im blizej 50-50 tym lepiej. Ale dlaczego uwazasz ze samochod ktory ma az tak duzo masy z przodu jest lepszy? W czym niby? Tak zwyczajnie nie jest.
Oczywiscie rozlozenie masy to jeden z wielu elementow decydujacych o prowadzeniu sie samochodu.

Nie twierdzę że jest rozłożeniem dobrym ,ale że lepszym.
No i te 2/3 to przykład tylko.
Dobra.
Samochód z cięższym przodem i napędem na przód ma mniej niekorzystny rozkład mas niż z cięższym tyłem i napędem na tył .
Lepiej ?
Tak ,wiem zaraz się przyczepisz że to zależy itd.
Możemy się przepychać różnymi teoriami w nieskończoność.
Spróbuj
To nie musi być Golf.
Ale też nie Matiz czy inne wynalazki ze środkiem ciężkości na wysokości klamek :wink: :-D
O właśnie !
Garbusa "ratuje " nisko położony środek ciężkości.
A takie zjawisko;
Jak stracisz przyczepność i samochód "leci" to w pewnym momencie stara się odwrócić cięższym końcem w kierunku "lecenia"- zgadza się ?
A w przypadku Garbusa nie będzie to ten koniec który by się chciało mieć z przodu..... :wink: :-D
Z autami z "centralnie" umieszczonymi silnikami też nie jest tak różowo. Owszem drogi się trzyma,ale jak przekroczysz granicę to jest dużo gorzej. Popytaj .
A najlepiej spróbuj.
A z tymi "zdolnościami do dłubania" to życie.
Kiedyś wymuszało - ilu z tych dłubiących chciało i lubiło, a ilu musiało ?
Z jednej strony jak np zdarzyło mi się przysłuchiwać dyspucie dwóch przedstawicieli handlowych na temat wyższości jednego auta nad drugim-i jedno było dużo lepsze- bo miało fajniejszą deskę- podświetlaną na trzy kolory, a drugie tylko na dwa- to robi mi się " i śmieszno i straszno":wink: :-D :-D ,ale z drugiej....znormalniało jednak życie trochę...Myjnia ma umyć, mechanik naprawiać ,posiadacz jeździć (i płacić :wink: ) I tak powinno być...
Tyle że gadać jest coraz mniej o czym...
:wink: :cry:

Michal - to nie jest prawda ze samochod ktory ma wiecej masy z przodu jest lepszy niz samochod ktory ma wiecej masy z tylu. Twoj przyklad z "leceniem" jest po prostu bladny. Samochod tylnosilnikowy nie obraca sie o 180 stopni gdy wpadnie w poslizg.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
10 września 2008, 14:59
co do rozkladu mas to tak naprawde nie ma on takiego wielkiego znaczenia jak sie powszechnie sądzi - doladowania 200 kg balastu na przod garbusa nie sprawi ze totalnie przeistoczy sie on w auto o super prowadzeniu. a co do "idealnego" 50/50, to proponuje zobaczyc jak masa rozkladana jest w autach wyscigowych (np dawne Can-am, ktorych regulamin wlasciwie nie ograniczal i rozklad masy mozna bylo ksztaltowac w praktyce dowolnie - blizej bylo 60% na tyl niz polowy), albo chociaz supersportowcow z centralnie umieszczonym (czyt. tuż przed tylna osia) silnikiem, tam wiekszosc masy (55-60%) przypada na tyl auta. jako ciekawostke podam ze porsche w swoich wyscigowych 934 czy tam 935 - nie pamietam przenioslo zbiornik paliwa ZA fotel kierowcy, bo dosiwadczenie pokazalo ze przeniesienie wiekszej masy na tyl auta jest kierowcow znacznie mniejszym problemem niz zmienne obciazenie lekkiego przodu w zwiazku z ubywaniem paliwa (bylo go ponad 100 litrow).

raz jeszcze do trwalosci i uzytecznosci na co dzien - nie tak dawno temu lludzie poprostu, pakowali familie, bambetle, kanister na dach i heja walili na wczasy do bulgarii, na wegry czy gdzies tam dalej gdzie sie dalo. na codzien jezdzili garbami. dzis w epoce superolejow, superopon i superdrog (nie do konca ale jednak) niektorym wydaje sie to niemozliwoscia i napotyka ogromne problemy. proponuje te zobaczyc ulice kazdego wiekszego meksykanskiego miasta aby odpowiedziec sobie czy garb daje rade na codzien.
10 września 2008, 15:11
qubek napisał(a):Michal - to nie jest prawda ze samochod ktory ma wiecej masy z przodu jest lepszy niz samochod ktory ma wiecej masy z tylu. Twoj przyklad z "leceniem" jest po prostu bladny. Samochod tylnosilnikowy nie obraca sie o 180 stopni gdy wpadnie w poslizg.

To jedna z możliwości. Przecież nie twierdzę że akurat 180 o . Chodzi o tendencję. (jak w pokazach mody-ile z tego przenosi się na "życie" ?
:-D )
A ostre hamowanie na śliskiej nawierzchni ?
Może nie umiem tego dobrze wytłumaczyć.
Spróbuj -namawiam.
Garbusa masz, jeździć umiesz , Kumpla z "przednim napędem" jakimś pewnie też. Ustawcie jakiś tor przeszkód i zobaczysz czym szybciej da się przejechać.

← Pytania i problemy