Garbaty kierowca kontra reszta świata...

15 grudnia 2007garbatyFelietony

Artykuł z pierwszej strony klubu (2005–2012).

Spójrz w lusterko
Spójrz w lusterko
Przeczytałem dzisiaj artykuł w miesięczniku "Auto Tuning Świat" (numer 12/2002) autorstwa pana Tomasza Talarczyka, pod wiele mówiącym tytułem Kierowca po "tuningu". Sprawa jest chyba bardzo na czasie, bo my posiadacze wiekowych Garbusów, wbrew pozorom, moglibyśmy wokół krzewić kulturę jazdy. Bo chodzi przede wszystkim o jazdę bezpieczną.

W artykule tym czytam: "Efektowna jazda zwykle kojarzy się z piskiem opon, gwałtownymi zmianami prędkości i kierunku jazdy, co w widzach, a zwłaszcza pasażerach tak prowadzonego pojazdu budzi najczęściej trwogę niż podziw. Nieobojętny policjant widząc takie popisy, musi sięgnąć po "lizak". Czy można wzbudzać podziw swymi umiejętnościami za kierownicą bez narażania siebie i innych na niebezpieczeństwo wypadku, a przynajmniej na zapłacenie mandatu? Jak jeździć efektownie, ale nie ryzykownie?".

Dzisiaj właśnie spotkałem na drodze takiego człowieka. Sam jechałem dość szybko, w Warszawie, na drodze dwupasmowej, i nie powiem, że to była tylko moja wyobraźnią. Wyprzedziłem jakiś samochód, i potem prawidłowo starałem się wrócić na prawy pas. Są chyba jednak ludzie, dla których prędkość 100 km/h w centrum miasta nie jest czymś zaskakującym. Ja się tego samochodu nie spodziewałem, a co ważniejsze, nie miałem nawet prawa go oczekiwać tam gdzie się pojawił. Tymczasem on mając wrażenie, że moje myśli są jeszcze w latach siedemdziesiątych, szybko wemknął się za mną na prawy pas, jednocześnie oczywiście wyprzedzając samochód który ja wyprzedziłem, po czym prawie się ze mną zderzając bokiem przemknął po mojej prawej stronie. Dobrze że w ostatniej chwili odbiłem kierownicą z powrotem w lewo i w niego nie uderzyłem.

Absurdalne zachowanie i boję się po prostu spotykać z takimi ludźmi. Bo już nie o to mi chodzi, że on łamie prawo, ale nie chcę po prostu, żeby ktoś narażając siebie, narażał również na szwank mnie, moich pasażerów, no i oczywiście mojego Garba. Po prostu wkurzają mnie tacy ludzie.

Co jest śmieszniejsze, skrzyżowanie dalej dogoniłem go i po prostu korzystając z własnej głowy wyprzedziłem. Trochę gościa "poblokowałem". Ale co to za blokowanie?? Śmieszne?? Czy nie mogę kogoś poblokować jadąc 50 kilometrów na godzinę w Warszawie?? Przecież takie jest prawo i nikt nie może mieć o to do mnie pretensji.

Nie macie czasami wrażenia, że każdy kto zobaczy Garbusa uważa, że spotkał się z samochodem, który jedzie 20 kilometrów na godzinę i z wielką łatwością go wyprzedzi. Wydaje mi się, że też mieliście podobne przypadki i niestety jest to bardzo smutne, bo świadczy tylko i wyłącznie o tym, że ludzie jeżdżący po polskich drogach nie myślą. Bo jeżeli już nie wymagać przestrzegania prawa, to trzeba jeszcze wołać do Boga o rozum dla niektórych kierowców.

Kiedyś byłem w Skandynawii i ogromnie mnie zaskoczyło zachowanie tamtejszych kierowców. Oni po prostu jeździli po drogach dokładnie tyle, ile nakazywały im znaki drogowe lub inne ograniczenia. Czy to jest nie normalne?? To nie były maluchy, tylko jak pewnie się domyślacie auta najwyższej klasy: Mercedesy, BMW, Audi. Samochody, które nawet nie stuningowane mają takie osiągi, że kierowcę przy "starcie" wbija w fotel.

Więc pytam dalej, dlaczego ci ludzie mając takie auta, jeżdżą nimi tak powoli?? Podobno rozumowanie jest takie, że skoro osoby wybrane do parlamentu przez samych obywateli ustanowili takie prawo, to głupim i całkowicie nieracjonalnym zachowaniem byłoby postępować wbrew tym zasadom. To tak jakby łamać własne słowo. Po prostu ludzie mają wielki szacunek do przepisów prawa drogowego i je respektują.

I to się właśnie nazywa prawdziwa kultura. U nas bardzo mało takich ludzi.

Dlaczego więc my, dzielny i wojowniczy (może to tutaj tkwi szkopuł) naród Polaków, jeździmy po drogach jakbyśmy latali Tie Fighterami w Gwiezdych Wojnach??

Może jeszcze niektórzy z nas nie spostrzegli, że narażając na drogach życie własne i innych, na pewno nie zrobimy na złość tej strasznej zgrai w parlamencie.

Jeżeli nie respektujemy prawa, po prostu miejmy własne zasady... ale nie takie wymierzone przeciwko innym. No i jeżeli chcemy wzbudzić podziw innych, zapiszmy się na kurs jazdy rajdowej, a nie róbmy tego na drogach publicznych.