“To już wszystko?” Oldtimerbazar w Warszawie

25 stycznia 2010qubekImprezy, na których byliśmy

Artykuł z pierwszej strony klubu (2005–2012).

W dniu 24-01-2010 odbyła się w halach expo na Prądzyńskiego impreza pod tytułem „oldtimerbazar”. Podtytuł brzmiał „wystawa i giełda, motocykle współczesne i zabytkowe, części, akcesoria, literatura, odzież, militaria, samochody zabytkowe, starocie, zabytki techniki…” czyli wszystko i nic. I to jest dość dokładny opis tego, co na halach można było zobaczyć.

Rajdowe FSO
Rajdowe FSO
 
Pierwszą rzeczą, która zwracała na siebie uwagę po wejściu, było stoisko Classicauto z nowym, ładnym rajdowym Dużym Fiatem, znanym już Audi Quattro i Jaguarem E-typem przyozdobionym tuningową kierownicą.
 
Audi quattro
Audi quattro
 
Pikna kiera w E-typie
Pikna kiera w E-typie
 
Oczywiście naprzeciwko rozlokował się Automobilista. Poza nimi w pierwszym pomieszczeniu można było zobaczyć Poloneza Analoga i Formułę Estonię na stoisku szrotu w Otrębusach, Warszawę, trochę starszych i młodszych motocykli, stoiska z książkami motoryzacyjnymi i militarnymi oraz mniej lub bardziej tandeciarskie szpeje dla tzw. „harlejowców”.
 
Formula Estonia
Formula Estonia
 
W sali po prawej można było się natknąć na prototyp Lublina, trochę samochodów wojskowych, wystawę Lincolnów dość interesująco ustawionych chronologicznie modelami. Ostatnie trzy wersje miały przy klamce drzwi kierowcy klawiatury – żeby wejść, trzeba było wstukać kod pin. Iście francuskie rozwiązanie.
 
Przycpnany Lincoln
Przycpnany Lincoln
 
To nie jest nadwozie typu coupe!
To nie jest nadwozie typu coupe!
 
Jeśli już przy tym jesteśmy, to samochodów francuskich nie zabrakło – od popularnego R4 do luksusowego przez wielkie „L” Citroena SM. Jedno i drugie dziwaczne, jedno i drugie trochę głupie, jedno i drugie fascynujące i … fajne.
 
R4
R4
 
Citroen SM
Citroen SM
 
Citroen SM
Citroen SM
 
Spory tłumek zbierał się przy samochodach przedwojennych, z których niektóre prezentowały stan skwitowany przez kolegę pytaniem „Dlaczego samochody przedwojenne mogą być tak badziewine odrestaurowane i nikt nie zwraca na to uwagi?”
 
Pieknie odnowione kolo
Pieknie odnowione kolo
 
Austin
Austin
 
Troche odmienny uklad
Troche odmienny uklad
 
 
Ciekawe był potężny hot-rod marki Ursus, stoisko z chopperami zrobionymi (o dziwo) z pewnym wyczuciem estetyki i smaku, zabawnie obciachowy ślubowóz marki Nestor (czy coś takiego) z wnętrzem wykończonym mieszaniną elementów z Malucha i Audi TT oraz dwie popularne „fumy” wystawione za 6000 i 4700 złotych. Tak jak lubię sympatyczne wytwory polskiego przemysłu motocyklowego (może dlatego że żadnego nie mam), tak zastanawiam się czy znajdują się ludzie (frajerzy?) którzy tyle za nie dadzą.
 
polski hot-rod
polski hot-rod
 
nawet zgrabny
nawet zgrabny
 
Slubowoz
Slubowoz
 
wnetrze slubowozu
wnetrze slubowozu
 
kto chetny?
kto chetny?
 
 
Na koniec warto wspomnieć Poloneza redaktora Życzyńskiego, samochód znany, ale na który zawsze fajnie popatrzeć i dwie Lancie Delty. Oprócz tego kolejna porcja militariów, owiewki do ścigaczy, trochę książek i tombakowe trupie czachy dla harlejowców.
 
elektrownia
elektrownia
 
Delta
Delta
 
 
W trzeciej hali (numer 1) było najluźniej i najzimniej. Mieszanka podobna, tyle że mniej samochodów, za to były narzędzia mniej lub bardziej specjalistyczne oraz stoisko z PRLowską literaturą motoryzacyjną. To ostatnie zwykle przynosi ulgę mojemu portfelowi i tym razem nie było inaczej. Co jeszcze? To samo. Militaria, części do motocykli współczesnych i starych, zarówno nowe i jak i używane oraz Osa pomalowana w ślyczny metalik. No i gadżety dla harlejowców oczywiście.
 
narzedzia
narzedzia
 
Indian
Indian
 
piekny lakier na osie
piekny lakier na osie
 
Podsumowując: Impreza „mydło, szydło i powidło”, na dodatek niezbyt wielka. Ale w środku mroźnej zimy i to dobre, zwłaszcza że przy okazji można było natknąć się na znajomych i zamienić parę słów ( „To już wszystko?” „Nie, jest jeszcze jedna hala.” „Ale tam już byłem.” itp.). Z akcentów garbusowych wymienić da się kilka książek (po polsku i po zaganicznemu) oraz garbusiarzy piechotą i jednego (zaobserwowanego), który przyjechał Garbusem.
 
orkiestra gra
orkiestra gra
 
szydlo
szydlo
 
mydlo
mydlo
 
i powidlo
i powidlo
 
 
Na koniec dwie uwagi:
 
  • Tego samego dnia podobna impreza organizowana była również na Służewcu. Czyżby zabrakło wolnych terminów w kalendarzu?
 
  • Myślę że długo potrwa, zanim z polskich imprez znikną ludzie, którzy uważają że jest całkowicie w porządku sadzać swoje dupsko do zdjęcia na zderzaku czy błotniku czyjegoś samochodu oraz kręcić manetkami w motocyklach obcych ludzi, skoro tyle jest wśród nas tatusiów i mamuś, dla których głównym celem przyprowadzania swoich pociech na tego typu imprezy jest danie im okazji do potargania każdą klamkę, gałką czy pokrętłem, które im do łapki wpadnie. W końcu dziecko musi się bawić.